poniedziałek, 15 czerwca 2009

[ważne!] Zamknij oczy... wyobraź sobie...

...że katolicy w Polsce wreszcie mają w swoich rękach kilka potężnych mediów. Nie tylko konsorcjum skupione wokół Radia Maryja, czy samotną wyspą Gościa Niedzielnego oraz setek małych pisemek w nakładzie do 3000 egz., postkatolickim upadającym "Tygodnikiem Powszechnym"... ale coś więcej.
Takie coś właśnie się tworzy! Nieskromnie powiem, że sam to współtworzę :)
Myślę o portalu Fronda.pl - już dziś będącym nr 2 w katolickim internecie (niebawem stuknie 5 000 000 odsłon miesięcznie) i nr 2 w internecie konserwatywnym (po "Rzepie"). W pierwszym mailingu do użytkowników Portalu napisałem, że naszym celem jest stworzenie katolickiego tworu medialnego na wzór Agory SA. Mija właśnie 8. miesiąc działalności... i powoli tak się dzieje! Nie tylko wprowadzamy własne wątki do mainstreamu (w poprzednim miesiącu Fronda.pl była cytowana przez media mainstreamowe ponad 20 razy!), ale robimy newsy i akcje, których nikt inny by nie zrobił, prowadzimy Seminaria Fronda.pl i Terenowe Kluby Frondy (dyskusje odbywają się już w Poznaniu, we Wrocławiu - Częstochowa, Lublin i Kraków są w kolejce do otwarcia). Ostatnio na przykład złożyliśmy wizytę Paradzie Równości. Takich spraw było więcej - kto uważnie śledzi życie medialne w Polsce - na pewno zauważył ;)
Takie rzeczy, jak Fronda.pl czy Radio Maryja oczywiście nie utrzymują się same!
Problem z reklamami wynika z wielu czynników, które coraz lepiej poznaję jako osoba odpowiedzialna za finanse w Portalu (tak, tak, brak poważnych reklam np. w Gościu Niedzielnym to nie tylko wynik "spisku masonów z domów mediowych" ani indolencji działu marketingu GN - recepta jest trudna do wdrożenia, ale mamy plan na zmianę tej sytuacji).
W związku z tym Fronda.pl powstała i jest do kwietnia 2010 roku utrzymywana przez kilku bogatych panów-katolików. Co miesiąc składają się solidarnie na 30 000 zł, które przeznaczane są na utrzymanie Portalu oraz prace rozwojowe (szkolenia dla zespołu, prace nad nowym layoutem i funkcjonalnościami, które będą wdrożone na jesieni!).
Równolegle powstał Klub Frondy, czyli grono obecnie ponad 200 osób, które regularnie wspierają Portal deklarowaną sumą (wpłaty wahają się od 5 do 600 zł miesięcznie!) a w zamian otrzymują potężne bonusy (np. 50% rabatu na książki Frondy!). Dziś oznacza to prawie 13 000 zł miesięcznie! Docelową kwotę (czyli 30 000 zł) chcemy zdobyć przed czasem, tj. do 1 stycznia 2010 (to mój osobisty oraz zawodowy cel ;)).
W związku z tym, że czerwiec wyznacza połowę roku - w tym miesiącu należałoby osiągnąć połowę kwoty, czyli 15 000 zł!
Mam zatem prośbę - jeśli uważasz, że warto by wizja, którą nakreśliłem wyżej się spełniła, jeśli jesteś w stanie wyasygnować miesięcznie cokolwiek na rozwój katolickiego internetu w Polsce - teraz jest na to najlepsza okazja!
- wejdź na podstronę Klubową,
- przejrzyj bonusy, które Ci proponujemy,
- wypełnij formularz zgłoszeniowy deklarując dowolną kwotę!
- potem... usiądź raz jeszcze, zamknij oczy... i pomyśl o 5 innych osobach, które zachęcisz jeszcze dziś (szkoda czasu!) do zrobienia tego samego!
Zachęcam do tego bardzo serdecznie! Znalazłeś/łaś się na tej liście mailowej nie bez kozery - myślę, że Klub Frondy to miejsce dla Ciebie, a że w związku z pracą inżynierską (oddaję ją już za tydzień!) nie mam dużo czasu - poszedł zbiorczy mail :)
Czy 10, 20, 30 zł miesięcznie to dużo na taki cel? Czy dwa piwa, albo duża Latte z CoffeHeaven miesięcznie to dużo na utrzymanie przebojowej katolickiego internetu, która osiąga spektakularne sukcesy?
Myślę, że odpowiedź na to pytanie nie jest trudna, więc pozdrawiam serdecznie, a w razie pytań - służę pomocą :)
Tak - tego maila można forwardować ze skrótami do znajomków :)
P.S. Dane do przelewu od razu wkleję, jeśli ktoś leniwy:
Stowarzyszenie Kulturalne "Fronda"
ul. Marszałkowska 55/73 lok. 168
00-676 Warszawa
Bank Millenium S.A.
04 1160 2202 0000 0001 0649 5480
Maciej Gnyszka

takiego maila dziśżem wystosował do znajomych... to samo chciałem powiedzieć i Gnyszkoczytelnikom! Przy okazji zaś, polecić film:







8 komentarzy:

Atanazy pisze...

A mnie uczono, że głównym celem każdego gatunku jest zachowanie ciągłości tegoż.

Przyroda wykształciła wiele sposobów zapobiegających "marnowaniu energii". Gatunek z definicji ma dawać płodne potomstwo, dlatego jeśli nawet dwa odmienne gatunki kopulują i pojawia się potomek, to jednak taki, który nie rozmnaża się dalej. Gatunki ważek mają różne systemy tandemów. Nawet jeśli samiec usiłuje połączyć się z niewłaściwą samicą, to bez efektu.

Znakomita większość gatunków na Ziemi w procesie reprodukcji wymaga połączenia elementu żeńskiego i męskiego. Takie, i tylko takie , połączenie (w przypadku tychże) prowadzi do wydania potomstwa, czyli przedłużenia gatunku.

Na filmie załączonym przez Pana Gnyszkę jedna z osób zabierających głos postuluje, że homoseksualizm jest czymś naturalnym (proszę mnie poprawić, jeśli przekręcam). Co to znaczy, że jest czymś naturalnym? Czy naturalny w tym kontekście znaczy: zgodny z naturą? A jeśli tak, to co właściwie? Zgodny z naturą to taki, który w naturze występuje? Czy może raczej przez zgodność z naturą rozumie się zgodność z prawidłowościami funkcjonowania tejże (i.e. natury)?

W przyrodzie występuje wiele "błędów". Pewne osobniki przybywają na świat z wadami genetycznymi, chorobami etc. Czy tego typu "błędy" uznajemy z naturalne? Bo jeśli tak, to nie rozumiem wywodu pani S. o leczeniu fobii. Albo mamy pewne błędy w naturze (naturalne w sensie występowania w tejże, ale nienaturalne w sensie bycia poza zbiorem właściwości danego obiektu) i one podlegają leczeniu, albo uznajemy wszystko, co występuje w przyrodzie, za normalne, nawet jeśli pewne właściwości nie są przypisane wszystkim osobnikom.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego osoby oskarżające innych o "to i owo", głosząc potępienie onych, chętnie posługują się "tym o owym".


P.S. Na wikipedii jest informacja, że na fobie cierpi 10% ludzkości. (Nie, żebym uważał za wiarygodne źródło, w którym nie podaje się źródeł.)

uburex pisze...

1. Homoseksualizm występuje dość powszechnie w przyrodzie od wieków - zaczynając od opisu homo-hien Arystotelesa kończąc na obecnym stanie wiedzy - ponad 500 dobrze zbadanych gatunków, u których występują zachowania homoseksualne. Np. bonobo są gatunkiem w pełni biseksualnym.
2. Jeżeli jedynym akceptowalnym modelem rodziny jest ten, który prowadzi do rozmnażania się (cóż za fetyszyzacja seksu) to proszę natychmiast wyjść z postulatem rozwiązania małżeństw, w których jeden z partnerów jest niepłodny.
3. Zasadniczo to co znaczy sformułowanie "prawidłowości funkcjonowania natury"? Jest jakiś ich zapisany wzór? Ktoś go zna?

Atanazy pisze...

Witam Panie Gnyszka!

Siemka Króliczku (i.e. mały królu, bo żeś mały pod względem, a jakże, wcale nie Twego "organum", czego nie wiem, ale z racji móżdżka, który zdaje się być mały (temu właśnie móżdżek, a nie mózg))!

@uburex
1. Homoseksualizm występuje dość powszechnie w przyrodzie od wieków - zaczynając od opisu homo-hien Arystotelesa kończąc na obecnym stanie wiedzy - ponad 500 dobrze zbadanych gatunków, u których występują zachowania homoseksualne. Np. bonobo są gatunkiem w pełni biseksualnym.

To prawda. Homoseksualizm w przyrodzie występuje. Dlatego nazywam go naturalnym pod względem występowania w naturze. Pytam się jedynie, czy skoro nie cechuje całej populacji (ani nawet większości gatunków tejże), to czy uznajemy go za "normalny", czy jednak defekt. W populacji gatunku homo sapiens pojawiają się osobniki ze zmianami genetycznymi, których efektem jest zespół Downa czy zespół Edwardsa. W tych przypadkach mówimy o zaburzeniu, chorobie, defekcie genetycznym etc. Nie są bowiem w/w choroby cechami (własnościami) gatunku ludzkiego (jako obiekt realny!!!). Mowa tu o cechach populacji, czyli własnościach ogólnych (generalnych), a nie o cechach indywidualnych (bo wówczas zespół Downa u danego przedstawiciela gatunku homo sapiens to jak najbardziej jego własność).

Zastanawia Cię zapewne, Króliczku, jak można heteroseksualizm albo homoseksualizm traktować nie jako cechę indywidualną, ale jako cechę generalną, kiedy w populacji są osobniki takie i takie (mniejsza o proporcję). I tu docieramy do sedna. Pewne zaburzenia genetyczne uniemożliwiają pewnym osobnikom robienie pewnych rzeczy uznawanych za typowe dla populacji, czyli cechy generalne tejże. Zdarzają się np. dzieci, które urodziły się bez rączek, jednak para rąk to cecha populacji homo sapiens. W takim przypadku mamy zaburzenie, czyli defekt. Defekt, czyli odstępstwo od prawidłowości (twierdzenie naukowe, czyli twierdzenie o tym, jak jest). Wracając do homo- i heteroseksualizmu. W definicji gatunku mamy zdolność do wydawania przezeń na świat płodnego potomstwa (zdarza się niepłodne, ale w obrębie jednego gatunku to kolejny defekt). Jeśli zatem gatunek w procesie reprodukcji potrzebuje połączenia materiału żeńskiego i męskiego, by doszło do zapłodnienia, a potem wydania potomka (-ów) na świat, to cechą tego gatunku jest heteroseksualizm (etymologia, domyślam się, że Ci znana, mówi całkiem jasno, że proces reprodukcji (i.e. seks, czy tam akt seksualny) odbywa się między różnymi, tu: dymorficznymi, przedstawicielami gatunku). Wówczas tzw. homoseksualizm jest „odchyleniem” od cechy generalnej.

Jeśli bycie biseksualnym jest cechą populacji, to mamy jak najbardziej cechę generalną. Wówczas nietypowym, i.e. defektem, będzie osobnik tylko homoseksualny albo heteroseksualny.

@uburex
Jeżeli jedynym akceptowalnym modelem rodziny jest ten, który prowadzi do rozmnażania się (cóż za fetyszyzacja seksu) to proszę natychmiast wyjść z postulatem rozwiązania małżeństw, w których jeden z partnerów jest niepłodny.

Bycie bezpłodnym nie jest cechą populacji. Przyznaję, zdarzają się osobniki bezpłodne. Postulując rozwiązywanie małżeństw między bezpłodnymi, zapominasz, Króliczku, o sytuacji, gdy bezpłodni są oboje. Lepiej było napisać: „w których jedno lub drugie jest bezpłodne (spójnik „lub” się kłania).

A matrycy prawdziwościowej implikacji wynika, że z fałszywej przesłanki można otrzymać prawdziwy wniosek. Być może masz rację, że takie małżeństwa należy rozwiązywać, ale nie wynika to z przesłanki: „ jedynym akceptowalnym modelem rodziny jest ten, który prowadzi do rozmnażania się”. Przemyśl, proszę, Twoje zdanie:
Jeżeli jedynym akceptowalnym modelem rodziny jest ten, który prowadzi do rozmnażania się (cóż za fetyszyzacja seksu) to proszę natychmiast wyjść z postulatem rozwiązania małżeństw, w których jeden z partnerów jest niepłodny.

c.d.n.

Atanazy pisze...

@uburex
3. Zasadniczo to co znaczy sformułowanie "prawidłowości funkcjonowania natury"? Jest jakiś ich zapisany wzór? Ktoś go zna?

Prawidłowości funkcjonowania natury? Skoro się pytasz, przy założeniu, żeś zadał sobie wysiłek intelektualny w celu zrozumienia, to nic nie znaczy, nic nie znaczy dla Ciebie.

Ergo. Bunge pojmuje prawidłowości jako pewne immanentne schematy istnienia i stawania się, Chojnicki, prościej, definiuje prawidłowości jako obiektywne regularności w funkcjonowaniu świata (założenie realizmu poznawczego).

Wzór? Pan „Umysł Ścisły”? Tatko mego kolegi, z wykształcenia matematyk, z zawodu nauczyciel i matmy, i informatyki, lubił na poły serio, na poły żartem nazywać tzw. umysły ścisłe, umysłami ściśniętymi. Panie Króliczku, a cała ludzka wiedza to niby co? Pies na poły dziki (i.e. ding)?
Wiedza to twierdzenia naukowe, czyli formułowane prawidłowości. Twierdzenie – zdanie. Zdanie, które się maiło za prawdziwe, może się okazać fałszywe, np. wraz z poszerzeniem zakresu wiedzy o świecie. Fajnie, że powołujesz się na Arystotla. Ten zacny ziomeczek bardzo pchnął do przodu ludzką wiedzę, co nie znaczy, że miał rację we wszystkim, co twierdził. Kto wie, może i wraz z trwaniem gatunku homo sapiens, osobniki homoseksualne nabędą zdolności do reprodukcji bez ingerencji ludzkiej. Mam na myśli taką sytuację, że np. nasz gatunek wykształci organa rozrodcze męskie oraz żeńskie.

Ktoś go zna?
Dobre pytanie, Króliczku. Czy ludzkość naprawdę posiada jakąś (jakąkolwiek) wiedzę? A może raczej to mniemania, które mamy za słuszne, ale które kolejne pokolenia po prostu sfalsyfikują?


Pozdro ziomeczki

uburex pisze...

Atanazy - ładnie.. fajny styl pisania, czepiasz się słówek (to czy dodałbym 'lub' nie zmienia ogólnego sensu zdania, to nie jest błąd logiczny), nazywasz mnie Króliczkiem co ma deprecjonować moją osobę, wspominasz o wielkości mojego mózgu i penisa. Ładnie.. naprawdę ładnie. Ktoś tutaj chyba nawet przeczytał broszurkę Schopenhauera!

A teraz:
Piszesz o cechach gatunkowych tak jakby praworęczność albo włosy koloru (załóżmy) blond miały być cechą gatunkową, ponieważ takie właśnie cechy posiada większość gatunku. Mam dziwne wrażenie, że świat jest nieco bardziej skomplikowany.
Po pierwsze duża część seksuologów twierdzi, że nie ma osób 100% hetero czy 100% homo. Niech każdy teraz sobie pomyśli o swoich homoseksualnych fantazjach erotycznych (nawet tych zamodlonych na śmierć).
Po drugie należy zadać sobie pytanie czy stanem naturalnym (Czy na sali jest kreacjonista? Nie? To dobrze.) i korzystnym z punktu widzenia ewolucji (czyli przystosowania się do środowiska) to właśnie różnorodność, nawet jeżeli wykluczone jest przez to rozmnażanie, jest najodpowiedniejsza?
Po trzecie zastanówmy się jakie konsekwencje wynikają z argumentowania pewnych rozwiązań "cechami generalnymi", "normami w populacji". To była chyba eugenika, nie?
Wiesz co to jest implikacja - gratuluje. Teraz jeszcze raz przeczytaj swój zarzut i przemyśl co miałeś na myśli, bo to żaden zarzut.
A od kiedy twierdzenia naukowe są równoznaczne z prawidłowościami natury? Hihi, zacznijmy choćby od Kuhna. To chyba też nie jest tak proste.
Nie chcę tutaj wytaczać jakiś postmodernistycznych armat dotyczących struktury wiedzy naukowej. Problem jest taki, że posługujemy się takimi kategoriami jak np. prawo naturalne. Moje pytanie brzmi: WTF is prawo naturalne? Czy można na podstawie pewnych gałęzi wiedzy, która praktycznie zawsze jest subiektywna przez to, że jest wytwarzana przez naukowców żyjących w danej kulturze, tworzyć prawa dotyczące homoseksualistów/Żydów/kobiet/*tutaj wstaw inną dyskryminowaną grupę*. Dość poważna wada socjobiologii, nie?
PS. Nie wymyśliłem tobie żadnego imienia w stylu Koteczek, Słoneczko, etc., bo uważam to po prostu za żałosne.

Atanazy pisze...

Siemkacy ziomeczki, ukłony Panie Gnyszka, witaj Ubu!

Ubu,
jak zwykle masz 105% racji.


Tazio


P.S. Pozwól, że szerzej skomentuję za jakiś czas. Póki co zbiera mi się. Na wymioty i myślenie. Jak wiadomo do jednego i drugiego preferuję kibelek.

Atanazy pisze...

Part 1

Uff,już po. Przypałętała się jakaś paskudna grypa żołądkowa czy coś na kształt. Wypróżnia się człowiek a to jedną buzią, a to drugą. Męka, katorga. "Jednym" słowem: syf, malaria i korniki.


@uburex
Atanazy - ładnie.. fajny styl pisania

Słodzonko? Jako urodzony konformista, osoba bezpretensjonalna, dopasuje się do konwencji. Chętnie zresztą, nie na darmo zwą mnie czasem człowiek-glukoza.

@uburex

Ktoś tutaj chyba nawet przeczytał broszurkę Schopenhauera!
WTF is this?

@uburex

Piszesz o cechach gatunkowych tak jakby praworęczność albo włosy koloru (załóżmy) blond miały być cechą gatunkową, ponieważ takie właśnie cechy posiada większość gatunku. Mam dziwne wrażenie, że świat jest nieco bardziej skomplikowany.

Powiem nawet, że najbardziej skomplikowany, czyli "najskomplikowańszy". Nic dziwnego. Toż to nadrzędny system, co ciekawe jedyny system bez otoczenia. A przynajmniej na gruncie ludzkiej wiedzy. Bo co niby jest poza Wszechświatem?

Piszę tak? R U siur? Braszku, cecha generalna z definicji przysługuje każdemu osobnikowi danej populacji. Jeśli nie przysługuje danemu osobnikowi, to najprawdopodobniej jest to defekt, zaburzenie (vide casus dziecka bez rączek). A włosy (cały czas mowao włosach łonowych, zwanych pieszczotliwie łoniakami)? Cecha indywidualna, nie inaczej.

@uburex
Eugenika
Nie znam ani żadnej Eugeniki, ani Eugeniusza. Jak nie masz pojęcia z kim trzymam, to nie wmawiaj. Szczególnie, że zawsze znajdzie się leszcz barowy, gotów uwierzyć, że kręcę z jakąś eugeniką. Moje fanki nie byłyby kontent.
;)
A tak poważnie.
Ubu, obawa, o której piszesz, oczywiście zachodzi. Ale to nie jest sednem naszych rozważań. Pisałem jedynie, jak się pewne sprawy mają na gruncie dzisiejszej wiedzy. Być może dzisiejsze twierdzenia naukowe zostaną obalone za jakiś czas, ale na dziś przyjmujemy je za wiedzę, czyli fakty (jest tak a tak). Na gruncie tej wiedzy gatunek homo sapiens ma pewne cechy generalne. Od tych istnieją odstępstwa. A co dalej z tego wynika to już nie jest sprawa prosta (ani nawet pizza frosta).


@uburex
Po pierwsze duża część seksuologów twierdzi, że nie ma osób 100% hetero czy 100% homo. Niech każdy teraz sobie pomyśli o swoich homoseksualnych fantazjach erotycznych (nawet tych zamodlonych na śmierć).

Brawo, Ubu, to już jest coś. (Duże część seksuologów twierdzi coś innego, ale mniejsza o to.) W tych naszych metodologicznych rozważaniach zapominamy, że nasz obiekt to coś więcej niż system pojęty biologicznie, chemicznie czy fizycznie. Człowiek jest dużo bardziej skomplikowany, jak mniemam.

A co do snów. Mnie ubiegłej nocy śnił się dla przykładu Ubu Król (ten prawdziy a nie jakiś tam fake).

@uburex
Teraz jeszcze raz przeczytaj swój zarzut i przemyśl co miałeś na myśli, bo to żaden zarzut.

A kto mówi, że to był zarzut? Nie warto doszukiwać się sensu we wszystkim, co mówią (piszą) ludzie. Nie zapominaj, że za Rysiem Y. mawiam: "Wszystko jest blagą". A że wpadłeś w sidła, jak to nazywasz, zarzutu, miej pretensje do samego siebie. Swoją drogą rozczarowałeś mnie. Taki biedny podstęp/nadstęp i już?

@uburex
A od kiedy twierdzenia naukowe są równoznaczne z prawidłowościami natury?

Przecież nie są. Głupoty pleciesz, mój drogi. To twierdzenie o prawidłowościach ma charakter prawa naukowego (vide wymogi metodologiczne tegoż).

@uburex
WTF is prawo naturalne?

Dobre pytanie. Mój kumpel, prawolog, w wielu dyskusjach powołuje się na tzw. prawo naturalne. Ni puta idea, co to jest. Prawa natury to po prostu twierdzenia o tym, co się z naturą dzieje, jak się ona "zachowuje" w takiej i takiej sytuacji. Ale prawo naturalne jako podstawa do pojmowania zabójstwa jako czegoś złego? Jeśli to prawo naturalne jest prawem natury, to przecież mówi co najwyżej, co człowiek robi, a nie, co powinien/ czego nie powinien.

@uburex
Dość poważna wada socjobiologii, nie?

Wykrzywista wada, powiedziałbym nawet. Co się będziemy szczypać.


c.d.n.

Atanazy pisze...

Part 2 czyli ciąg dalszy następuje


Ubu,
ogólnie, to szacun, zero lipy Tobie, żeś pokazał klasę. Respekt za pchanie naszej pogadanki na nowe tory. Wola gatunku homo sapiens, tu jest haczyk. Bo nawet gdyby dowieść, że na gruncie ludzkiej wiedzy, przykładowo nekrozoofilia to skrzywienie, to jak się to ma do rzeszy nekrozoofili, którzy nie przestają być ludźmi (nawet jeśli na gruncie owej wiedzy chorymi), czującymi, pragnącymi szczęścia, akceptacji etc. Oto wyzwanie naszych czasów. W poprzednich wiekach zapewne i dzisiejsze odchylenia istniały, ale że je dyskryminowano, to odchyleni bali się afiszować z odchyleniami. Dziś jest inaczej. Ni puta idea, jak tu znaleźć rowiązanie, by wszystkich zadowolić choć po części.

Trzym się Ubu.
Pozdro dla Pana Gnyszki i zacnych czytelgnyszników.


P.S. Coś mi się zdaje, że ten dziad Sokrates (wiem, wiem, de mortuis nihil nisi bene) znowu mnie pokonał. Ba ten dziad rozbija nawet połączone siły Ubu i Tazia.

Sokrates, ty dziadu!!! Ja Ci jeszcze pokażę!!!

ciekawostki: