czwartek, 28 sierpnia 2008

[28 VIII 2008] literatura motywacyjna - hochsztaplerzy?

przeklejam dzisiejszy post z Pogadanek Inwestorskich, który - jak mniemam - może zainteresować szersze grono odbiorców...
książki, książki...
Pogadanki Inwestorskie dostały dziś maila od Wydawnictwa Złote Myśli. Napisano w nim, że do 6 września trwa specjalna promocja - polegająca na tym, że dwa motywujące e-booki dostaje się po psiej cenie, a do tego jeszcze dwa kolejne gratis. Pogadanki zaciekawione weszły... rozejrzały się po stronie... i mówią, co następuje - bo twierdzą, że temat jest ważny.
wybierz sukces
Rzeczoną stronę znaleźć można łatwo: Wybierz Sukces. Po wejściu, słyszymy i widzimy Sebastiana Schabowskiego, który opowiada nam cuda na kiju o tym, jakimi milionerami stać się możemy, jeśli kupimy te książki... Brzmi i wygląda to trochę kiczowato, ale Pogadanki postanowiły sprawę zbadać i obejrzały także filmiki biograficzne autorów obu e-booków. Czasem uśmiechały się pod nosem, czasem prychały ze śmiechu... zresztą spróbujcie sami.
pytanie
pytanie, które się nasuwa, brzmi: i co z tym zrobić? Kupować, czy nie kupować? Pogadanki z natury są zadziorne i chętnie by sprawę skwitowały jakimś rubasznym żartem, ale tym razem doszły do odmiennego wniosku. Otóż, jak już na tych łamach było napisane, istnieje pewien typ literatury motywującej, którą tu nazywamy nakręcającą. Pionierami w tej dziedzinie są Brian Tracy, Robert Kiyosaki i inni. Promocja dotyczy - jak się okazało po przesłuchaniu filmów na temat autorów - e-booków napisanych przez polskich wychowanków tych tuzów (dochodzi jeszcze do tej plejady paru innych). Pogadanki uznały, że to dość ciekawe - obejrzeć sobie twórczość polskich klonów amerykańskich mitycznych pierwowzorów.
Czy jest w tym coś złego? Nie ma, ale może. Otóż, człowiek nieposiadający odpowiedniej formacji (o co chcą zadbać właśnie Pogadanki) po lekturze tego typu książek w 99% przypadków staje się w nieuporządkowany sposób przywiązany do pieniędzy. Staje się chciwy, a to grzech. Kluczem jest odpowiednia formacja - wówczas książki Tracy'ego, Kiyosaki'ego, czy wspomniane na początku e-booki nie są niebezpieczne. Wówczas po prostu motywują.
czy da się inaczej?
można zapytać, czy przypadkiem katolik par excellance nie jest w stanie na gruncie wiary i powołania do świętości dojść do odpowiedniego stopnia motywacji w działaniach ekonomicznych? Z pewnością jest - dzięki Łasce. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by nabierać otuchy także poprzez lekturę książek tych, którzy pewną drogę już przeszli. Podobnie, ale niezupełnie, jest z żywotami świętych. Tu jednak, w literaturze motywacyjnej, nie szukamy paradygmatu (wierzę, że daje go doktryna, a być może rozjaśniają Pogadanki) - ale praktycznych, czysto technicznych wskazówek.
Tak, jak inżynier może nie potrzebować do dobrej pracy niczego poza świadomością powołania do świętości (siła pisał na ten temat Patron Pogadanek - św. Josemaria Escriva), ale po obejrzeniu kolejnego budynku zagranicznego kolegi, czy przejrzeniu wyjątkowo dobrego projektu - do własnej pracy zabiera się z nową inspiracją.

no to co - polecacie? Polecamy!

w związku z tym - z zaznaczeniem wagi formacji - Pogadanki Inwestorskie oficjalnie udzielają Warunkowego Pogadankowego Imprimatur pozycjom takim, jak:

















i wielu innym, które jeszcze zostaną tu omówione. Wiedzą bowiem Pogadanki jak nikt (a powiedzą jeszcze o tym przy innej okazji), że największą przeszkodą w aktywności ekonomicznej są dla ludzi... oni sami. Jak zresztą w każdej dziedzinie - doktryna o grzechu pierworodnym także na tym polu znajduje smutne potwierdzenie.
zaś w najbliższą sobotę...
najprawdopodobniej nowa Pogadanka - tym razem zaczynamy temat-rzekę: inwestycje...



Brak komentarzy:

ciekawostki: