Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seks. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2009

[22 II 2009] porady seksualne w Radiu Maryja...

posłuchajmy audycji z Radia Maryja:

z tego, co mi wiadomo, audycja ta jest przedmiotem żartów przynajmniej kilku niewiast w wieku studenckim. Że niby takie pruderyjne toto, że takie głupoty tu wygadują, bo nie mają bladego pojęcia o życiu, jak to z "seksem" naprawdę jest, że co ten ksiądz ma niby wiedziec... (pomijam tu surrealistyczny wątek o jądrach i palniku, bo to jest komiczne, mówię o kwestii mąż-żona, którą poruszają na początku).

Nie wiem, czy jestem przez Zainteresowane czytany, ale moje drogie Panie... to, że jeszcze nie dociera do Was, że Wasi konkubenci traktują Was jak dziwki i pojemniki na wydzielinę, bardzo mnie smuci. Dopiero za parę lat, po kolejnej zmianie modelu na inny, wciąż łudząc się, że znalazłyście prawdziwego, opiekuńczego mężczyznę... dopiero wtedy odkryjecie, że ta niby śmieszna instytucja, to dwutysiącletnie kółko rybaków, które założył niejaki Joszua z Nazaretu, to kółko, w którym nie mówi się o ruchanku, tylko o akcie sakramentalnym... że to kółko wie o Was wszystko... więcej niż Wy same o siebie chcecie wiedziec. Na własną zgubę, jak na razie.

A co do kółka rybaków, to... nic o nim nie wiecie!


poniedziałek, 3 listopada 2008

[3 XI 2008] czy małżeństwo zabija seks? Końcowa polemika

Polemiki, polemiki… wprowadzenie
Polemika nadeszła jeszcze w piątek, lecz nie miałem sumienia zawracać d*** P.T. Czytelnikom tego typu sprawami przez świąteczny weekend. Zamieszczam ją zatem dziś wraz z odpowiedzią. Pomocne będą też komentarze pod tekstem, który polemikę Kolegi R.P. wywołał. A zatem, jedźmy dalej. Siłą rzeczy, w związku z ograniczoną objętością posta – dziś poprzestaniemy na tym temacie.

Polemiki, polemiki…
TEZA 1 [MG]:
rozpasana dziewoja "uprawia seks" ze swoim chłopakiem, albo ze =najomym z klubu - nigdy nie użyłaby słowa "współżyje". Natomiast pobożna =ama i pobożny mąż ze sobą współżyją, a określenie "uprawianie seksu" kojarzy im =ię z amerykańskim filmem, grubiańskimi kolegami z pracy i pornosami


POLEMIKA Z TEZĄ 1 [RP]:
Prowadziłeś jakieś statystyki uprawniające Cię do takiego wniosku? Dla mnie to wymysł fantazji...
Podkreślę to jeszcze raz, specjalnie dla Kolegi: współżycie seksualne i uprawianie seksu to SYNONIMY!!! (wg
http://www.sjp.pwn.pl/: współżyć - mieć z kimś stosunki płciowe; seks - ogół spraw i czynności związanych z zaspokajaniem popędu płciowego; wg Wikisłownika: uprawiać seks - odbywać stosunek seksualny). Można jedno określenie lubić bardziej, inne mniej, natomiast nie zmienia to faktu, że obydwa znaczą dokładnie to samo, a rzekome "zwyczaje językowe" nie mają tu nic do rzeczy. Powtórzę, że wprowadzanie jakiejś "własnej" terminologii (już nieważne, czy uzasadnionej, czy zupełnie bezsensownej) jest CAŁKOWICIE BEZPRAWNE - jest po prostu błędem językowym. Każdy rodzaj języka, czy to naukowy, czy religijny, czy urzędowy, powinien stosować się do ogólnych i odgórnych zasad językowych i nie tworzyć własnych wizji, odbiegających od rzeczywistości słownikowej. A więc zarówno chłopak z dziewczyną, jak i mąż z żoną WSPÓŁŻYJĄ, czyli UPRAWIAJĄ SEKS. Dziwne, że takie rzeczy trzeba tłumaczyć laureatowi olimpiady języka polskiego...
------------------------------------------------
ODPARCIE POLEMIKI Z TEZĄ 1:
Odpowiadam w punktach, by było zwięźlej.
- Ad. statystyki – statystyk nie prowadziłem, co nie oznacza, że moja teza jest obalona. Wciąż twierdzę, że określenie „seks” nie jest stosowane tak szeroko w środowiskach katolickich, jak poza nimi. Teza ta jest co najmniej równoważna kontrtezie Kolegi. „Co najmniej”, dlatego że jednak pewne badania uczestniczące prowadzę. Jak na studenta socjologii przystało.
- Ad zarzut „słownikowy” – to, co mówię, mówię właśnie jako laureat OliJP oraz jako uczestnik kursu semiotyki logicznej oraz pasjonat filozofii języka. Otóż, po pierwsze nie jest prawdą, że definicja słownikowa ma naturę normatywną. Nie jest też prawdą, że ma jedynie charakter deskryptywny – to zależy od członków kolegium redakcyjnego słownika. Definicje mają więc charakter deskryptywno-normatywny z przewagą pierwszego elementu, gdyż taki jest obecnie w językoznawstwie trend. Wprowadza się bowiem coś takiego jak „uzus”, który np. uzasadnia tezę Miodka o tym, że niedługo poprawne będzie mówienie „poszłem”, dlatego że nikt inaczej mówił nie będzie (przepraszam, czy dziś także piszemy „dyskusyj”?). Po drugie – kolega mówi o synonimach w sensie wąskim, tzn. odnosząc się do tzw. sfery realnej, poza którą istnieją właśnie sfery zwyczaju językowego, konwencji, etc. Zilustruję to dwoma przykładami: „twórca Balladyny” to synonim nazwy „Juliusz Słowacki”. Zatem zdania „Twórcą Balladyny jest twórca Balladyny” oraz „Twórcą Balladyny jest Juliusz Słowacki” są logicznie równoważne. Realnie znaczą to samo. Jednak niosą NIECO inny przekaz prawda?
Albo nieco bardziej jaskrawy przykład, dotyczący innej sfery (spoza sfery realnej). Wyrażenie „spierdalaj” jest synonimem wyrażenia „zmień szybko miejsce przebywania”. Oba realnie znaczą to samo. Natomiast ich znaczenie, które semantyka opisze nam szeroko, tj. obejmując zarówno sferę realną, jak i konwencji, oraz inne, jest NIECO inne.
- Reasumując – nawet synonimy różnią się między sobą znaczeniem. Jest zatem uzasadnione dobieranie odpowiednich słów wg klucza innego, niż równoważność realna. Moja teza brzmi następująco: znaczenia „współżycia” oraz „seksu” są inne ze względu na uzus. Być może nie w całej populacji, ale choćby w jego części – a jako, że rozróżnienie na cudzołóstwo i godne współżycie małżeńskie jako katolik dla tego zagadnienia uważam za zasadniczą, postuluję jasną jej eksplikację. Jaką? Ano taką, że jedno nazwiemy seksem, a drugie współżyciem par excellance, czyli po prostu współżyciem.
- Powstaje zatem pytanie – czy można coś takiego postulować? Oczywiście. Rada Języka Polskiego to robi, Kampania przeciw Homofobii to robi, Centrum Przeciwko Wypędzeniom to robi, Pracownicza Demokracja to robi… Kościół to robi.
- Proszę pamiętać, że walka ideowa zaczyna być zwycięska wówczas, gdy jedna ze stron zdoła narzucić reszcie swój język. Dlaczego? Dlatego, że za terminami kryją się zgoła niejęzykowe przesłanki, często nieuświadamiane, a przyjmowane. Dlaczego kard. Wyszyński rugował z języka komunistyczną nowomowę? Dlaczego Papież w encyklikach nie mówi o „hajtaniu”, tylko o „sakramencie małżeństwa”? Dlaczego w „Evangelium vitae” nie ma mowy o „rżnięciu”, tylko o „współżyciu”? Z drugiej strony – dlaczego u Nietzschego albo Marksa nie mówi się o grzechu? Właśnie dlatego.


TEZA 2 [MG]:
to ci pierwsi "współżyją", a drudzy się po prostu grzmocą, czyli =uprawiają seks".


POLEMIKA Z TEZĄ 2 [RP]:
To chyba jeszcze bardziej kuriozalne stwierdzenie od tego z bloga, które rozpętało tę burzę w moim umyśle. No już naprawdę nie wiem, jak mam Ci wytłumaczyć, że zwyczajnie jesteś w błędzie. Może niech Pan stworzy własny język, np. język gnyjski, ale bardziej systematycznie, z całym słownictwem i gramatyką - wtedy pogadamy. Będziemy mogli wówczas przetłumaczyć z gnyjskiego na polski:

seks - grzech śmiertelny
uprawianie seksu - cudzołóstwo
współżycie - seks małżeński

Naprawdę nigdy nie słyszał Pan wyrażeń typu: "współżycie przed ślubem" z jednej strony i "seks małżeński" z drugiej, używanych przez księży lub na stronach katolickich??

------------------------------------------------
ODPARCIE POLEMIKI Z TEZĄ 2 [MG]:
- w świetle tego, co powiedziałem wyżej, jest to chyba jasne.
- natomiast co do języka gnyjskiego… Cóż wybitny amerykański socjolog, Talcott Parsons był nie tylko mistrzem socjologii, ale i płodnym twórcą neologizmów, które definiował na użytek swoich prac. Istnieją nawet słowniki z amerykańskiego na jego język, więc propozycja Kolegi – choć miała być sarkastyczna – niestety taka nie jest.
- co do określeń – oczywiście, że słyszałem, ale nie wiem o czym to świadczy. A czy Kolega nie widział księży-robotników, albo teologów wyzwolenia przemawiających językiem marksistowskim? To samo w tej dziedzinie.

TEZA 3 [MG]:
w =ekście wyraźnie mówię, że chodzi o "moją terminologię"

POLEMIKA Z TEZĄ 3 [RP]:
Powtarzam, nie masz prawa używać swojej terminologii. Jeśli chcesz uchodzić za osobę rozumiejącą znaczenie słów, tym bardziej nie powinieneś tego robić.
------------------------------------------------
ODPARCIE POLEMIKI Z TEZĄ 3 [MG]:
- tezę Kolegi uznaję za śmieszną, przepraszam.

TEZA 4 [MG]:
A Kolega konsekwentnie to olewa, przyjmuje =akieś swoje znaczenie "uprawiania seksu" jako "czynności prowadzących do =rgazmu"

POLEMIKA Z TEZĄ 4 [RP]:
Nie swoje, tylko słownikowe. Poza tym nigdzie takiego znaczenia nie użyłem. Uprawianie seksu to odbywanie stosunku seksualnego z drugą osobą, niekoniecznie zakończonego orgazmem.
------------------------------------------------
ODPARCIE POLEMIKI Z TEZĄ 4 [MG]:
- chodziło mię o to, że Kolega do krytyki mojego rozróżnienia na „seks” i „nie-seks”, czyli „współżycie” używa nie mojego rozumienia tych terminów i dziwi się, że podstawiwszy za te słowa Kolegi terminy, moje dywagacje nic nie znaczą. Jeśli chcemy analizować czyjeś tezy, najpierw musimy sprawdzić, czy są koherentne w obrębie jego systemu językowego, dopiero potem starać się wskazać, że jest on z jakiegoś względu nieuprawniony (Kolega próbował to robić. Jak napisałem powyżej – nieskutecznie). W wypowiedzi Kolegi zabrakło mi odniesienia się do moich definicji. To wątek poboczny. Podobnie jak i to, czy każdy zabieg mający na celu wywołanie orgazmu jest zawsze skuteczny.

TEZA 5 [MG]:
Swoją drogą, to obrazuje jak bardzo =esteśmy przesiąknięci nieswoją terminologią... czy w którejkolwiek =ncyklice występuje określenie "uprawianie seksu"? Nie. Jest to wyrażenie =ieszczące w sobie zupełnie inną koncepcję płciowości, dlatego nie jest =żywane.

POLEMIKA Z TEZĄ 5 [RP]:
Nie ma czegoś takiego, jak "nieswoja" terminologia...
Nie znam wszystkich encyklik, ale wydaje mi się, że inne określenia są chętniej używane przede wszystkim ze względu na ich większą elegancję. Równie dobrze można by je zamienić na słowa "seks" i "seksualny" i nie zmieniłoby to znaczenia. Co do zwrotu "uprawiać seks", mnie osobiście też nie za bardzo się on podoba i raczej go unikam, ale akurat moja polemika nie dotyczyła tego konkretnie zwrotu, wszak nie używał go Kolega na blogu.
Proszę sobie jeszcze obejrzeć ten artykuł
http://www.szansaspotkania.net/index.php?pageid=8994, w którym słowo "seks" występuje kilkanaście razy, a "seksualny" znacznie więcej.

I błagam Pana - niech Pan daruje czytelnikom czytanie kolejnych tego typu bredni, niech Pan się nie zniża do poziomu posłanki Sobeckiej, która onegdaj publicznie wyznała, że "seks jest zły" i (co najważniejsze!) niech Pan nie odstrasza ludzi spoza Kościoła, mogących utwierdzić się w przekonaniu, że katolicy to ciemna masa traktująca seks jako narzędzie diabła.
------------------------------------------------
ODPARCIE POLEMIKI Z TEZĄ 5 [MG]:
- Ad pierwszy akapit: tu nie chodzi jedynie o elegancję, ale i koncepcję relacji damsko-męskich, jakie za nimi stoją. Podobnie jak w odrzuceniu języka marksizmu – które nastąpiło nie dlatego, że było brzydkie, tylko dlatego, że było efektem i obrazowało „błąd antropologiczny”, co ślicznie wyłożył Jan Paweł II w „Centessimus Annus”. Język marksistowski był nie tylko językiem chamów, ale także językiem zbyt przywiązanym do pewnej wizji świata. Podobnie z „seksem”: nie tylko jest nieelegancki, czy lekko wulgarnawy, ale wiąże się nieodłącznie z pewną koncepcją relacji męsko-damskich, co ilustruje związek, w który wchodzi ze słowem „uprawiać”.
- Ad akapit 2 – właśnie dziś rozmawiał z Kolegą ukochanym, który z Kościołem wiele wspólnego wciąż nie ma (choć coraz więcej – ten proces trwa dłuuuugo). Cóż powiedział? „Gnycha, wiem o co Ci w tym rozróżnieniu chodzi”. Śmiem zaryzykować tezę, że Czytelnik spoza Kościoła zawsze znajdzie pretekst, by trudną prawdę odrzucić, natomiast jeśli jest Czytelnikiem wysokiej próby… efekt, który Kolega ilustruje nie będzie miał miejsca. Znam wielu takich, na których ten blog najpierw tak podziałał. Wkurzeni, śledzili jednak później wpisy… i zrozumieli o co chodzi autorowi. Nie wiem, czy jeszcze czyta nas Koleżanka Imienia-której-nie-pamiętam z Krakowa, ale jest to osoba promująca seks wieloosobowy i przypadkowy, a która przysłała mi bardzo miłego, rozumnego maila.
- o strategii „Udawajmy, że jesteśmy tacy jak Świat” napiszę jeszcze w najbliższych postach, także w kontekście o. Knotza, którego twórczość znam od dawien dawna.
- sprawy płciowe często są narzędziem w rękach diabła i nie zmienią tego ani tezy Kolegi, ani moje, ani pana Bartosia, ani posłanki Sobeckiej.


TEZY KOŃCOWE:
Ukłony!
R*** P***

PS Tak sobie na końcu pomyślałem, że może chodziło Ci o zwrócenie uwagi na świętość aktu małżeńskiego i wniesienie postulatu o używanie w związku z tym bardziej podniosłego słownictwa. Ale nie powinno się w tym celu jawnie zmieniać dawno ustalonych znaczeń słów.
PPS Za umieszczenie informacji dziękuję; nadmienię tylko, że nazwa pewnej organizacji to "Soli Deo", a nie "Soli Dei" :)


POLEMIKA Z TEZAMI KOŃCOWYMI:
- Ad PS - kunka jego mać, to ja musiałem się napisać tyle, żeby mnie taki w PSie napisał, że wie o co mi chodzi? Ale poza tym… to nie ma Kolega racji, twierdząc, że zmieniam „dawno ustalone znaczenia”. Z całym szacunkiem, ale… moja babcia nie wie co to „uprawianie seksu”, wie natomiast co to znaczy, że Pan z Panią „współżyją” a co oznacza, to że „wziął chłop babę pod siebie”. Ot i tyle.
- Ad PPS – literówka! „i” jest na klawiaturze obok „o”. Poza tym – kończę temat, nie mam więcej czasu na zajmowanie Czytelników tego typu rozważaniami.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/11/3-xi-2007-sobota-przed-niedziel.html


myśl na dziś
Idź naprzód, radośnie, z wysiłkiem, nawet będąc taką małością, niemal że niczym! – Kiedy będziesz wraz z Nim, nikt na świecie cię nie zatrzyma. Prócz tego pomyśl, że wszystko jest dobre dla tych, którzy kochają Boga: na tej ziemi wszystko można naprawić, prócz śmierci: a dla nas śmierć jest Życiem.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 1001

czwartek, 30 października 2008

[30 X 2008] czy małżeństwo niszczy seks - polemiki

promocyje, promocyje
uwaga, kończy się promocja w Złotych Myślach, w której można zakupić drukowane wersje niektórych książek tego wydawnictwa nawet za 30% ceny! Jej bannerek wisi powyżej, zwracam uwagę - promocyjne zamówienia można robić tylko do jutra. Jest jeszcze 36 godzin.

polemiki czas zacząć
coś się dziwiłem, że wczorajszy tekściorek skrótowy nie wywołał polemik. Ale, ale... rano okazało się, że jednak jest odzew. Publikuję maila wraz z odpowiedzią, która zresztą wyjaśni, co szczegółowo miałem na myśli. Dziękuję także za dzisiejszy komentarz pod postem.
Treść maila niestety usiana jest znakiem "=", który powstawiał komputer nie wiem z jakiej przyczyny, przekształcając tekst.
polemika
PS Oczywiście bez krytyki obejść =ię nie może. Co za bzdury Pan wypisujesz na blogu - seks jest grzechem śmiertelnym??? =AFyczę Panu, żeby żaden dziennikarz nie trafił na Pańskiego bloga. Tego =awet macierewiczowskim skrótem myślowym nazwać nie można. Mówisz o =óżnicy między seksem a współżyciem w "swojej" terminologii. Ale po pierwsze, nic =ię nie uprawnia do tworzenia jakiejś własnej terminologii dotyczącej =łów powszechnie znanych w języku polskim, a po drugie, nawet tej "swojej" terminologii =ie określiłeś, tzn. nie podałeś "swoich" definicji seksu i =spółżycia, tak żeby można się było do nich odnieść w sposób merytoryczny. Po =rzecie: Seks jest grzechem śmiertelnym??? (Drżyjcie wszyscy muzułmanie, żydzi i =nni niekatolicy, którzy nie wzięliście ślubu katolickiego!). To już ewidentna =ieprawda. Przede wszystkim, seks w sensie ogólnym nie może być w ogóle pojmowany = kategoriach grzechu, to byłby jakiś nonsens prowadzący do choroby psychicznej =mówię tu o seksie definiowanym wg słownika języka polskiego)! Ponadto, o pewnych czynach związanych z etyką seksualną można =ówić jedynie jako o tzw. materii ciężkiej, a nie grzechu śmiertelnym sensu stricto. Zatem to sam człowiek w swoim sumieniu rozstrzyga o =adze grzechu, z pomocą Boga i ewentualnie spowiednika. Po czwarte: seks = =spółżycie wg właściwej terminologii, zaś współżycie małżeńskie =czyli, jak to nazwałeś, czynności sakramentalne) stanowi zbiór zawarty w zbiorze czynności =eksualnych. Nie można mówić o tych dwóch zbiorach jak o zbiorach =ozłącznych. Informuję Pana, że małżonkowie, współżyjąc, uprawiają seks - a =ięc twierdzenie, że seks jest grzechem śmiertelnym, jest po prostu absurdalne i =roteskowe.
Oj, Panie Gnyszka, znów Pan =arozrabiałeś! A takich "kwiatków" na blogu jest pewnie znacznie więcej...
--------------------
odpowiedź:
Co do krytyki. Specjalnie nie podałech swoich definicji, by jakiegoś wilka z lasu wywołać :) Ale - albo Lud Boży ma swój sensus fidei i wie o co kaman i nie szuka dziury w całym, jak Herr P*****, albo mu się nie chce skomentować :) Otóż, sprawa jest prosta jako i drut - czy widzi Kolega różnicę między katolicką koncepcją wykoywania czynności-prowadzących-do-orgazmu, a niekatolicką, ale wyrosłą w katolickim obszarze kulturowym (na razie nie zajmujmy się ludźmi, którzy Ewangelii nie słyszeli). Ano wyraża się ona w codziennym języku właśnie terminologicznie - rozpasana dziewoja "uprawia seks" ze swoim chłopakiem, albo ze znajomym z klubu - nigdy nie użyłaby słowa "współżyje". Natomiast pobożna dama i pobożny mąż ze sobą współżyją, a określenie "uprawianie seksu" kojarzy im się z amerykańskim filmem, grubiańskimi kolegami z pracy i pornosami. To pierwsze określenie słusznie kładzie nacisk na sportowy charakter tej koncepcji.
W związku z tem - "moja terminologia" jest tak naprawdę zdaniem sprawy ze zwyczaju językowego, który być może nie wszyscy zauważyli.
W tym znaczeniu "uprawianie seksu" jest przeciwieństwem współżycia, czyli cudzołóstwem. Jeśli cudzołóstwem, to i grzechem śmiertelnym. Jednym słowem - jeśli małżonkowie katoliccy wykonują te same czynności, co chłopak z dziewczyną w pokoju obok, którzy nawet nie mają do tego prawa (a którzy naukę Kościoła znają i ją odrzucają) - to ci pierwsi "współżyją", a drudzy się po prostu grzmocą, czyli "uprawiają seks".
Ma już tera Kolega zarówno klasyczną, jak i nieklasyczną powyżej :)
Jednym słowem - inaczej rozumiemy oba pojęcia i przypisujemy im inne zakresy, co zdarzyć się nie powinno, bo w tekście wyraźnie mówię, że chodzi o "moją terminologię" i podaję kontekst, w których wedle niej użyłbym obu wyrażeń. A Kolega konsekwentnie to olewa, przyjmuje jakieś swoje znaczenie "uprawiania seksu" jako "czynności prowadzących do orgazmu" i dziwi się, że w takim rozumieniu mój tekst nie ma sensu, więc jestem głupolem. Powinien Kolega najpierw zwrócić uwagę na kontekst, który podałem, a więc przyjąć za dobrą monetę to, co mówię o grzechu śmiertelnym i z tej definicji nieklasycznej, dojść do klasycznej formy definicji "uprawiania seksu" którą posłużyłem się w podanym kontekście.

Swoją drogą, to obrazuje jak bardzo jesteśmy przesiąknięci nieswoją terminologią... czy w którejkolwiek encyklice występuje określenie "uprawianie seksu"? Nie. Jest to wyrażenie mieszczące w sobie zupełnie inną koncepcję płciowości, dlatego nie jest używane.
Teologia Polityczna
przy okazji wspominam o spektaklach organizowanych przez Soli Dei i Teologię Polityczną - co drugi wtorek o godz. 20:30 w auli Starego BUW-u w ramach Sceny Faktu. O najbliższym, Norymberdze przeczytać można tutaj: http://www.solideo.pl/sd/index.php?ms1=pr=jekty&gr_id=3&ps_id=232&lang=pl

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/30-x-2007-wtorek-idzie-nocka-wieczr-ju.html

myśl na dziś
Oto jest klucz, który otwiera bramę Królestwa Niebieskiego: qui facit voluntatem Patris mei qui in coelis est, ipse intrabit in regnum coelorum — kto spełnia wolę mojego Ojca... ten wejdzie!
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 754


środa, 29 października 2008

[29 X 2008] czy małżeństwo niszczy seks?


czy rozmnażanie to atawizm?
Chadzając z radością na zajęcia z antropologii społecznej... odnoszę dziwne wrażenie. Jakie? Ano takie, że ludzie – szczególnie studenci socjologii – traktuję rozmnażanie jak atawizm.
Ot, rozmnażają to się małpy, świnie i ludy pierwotne! My się gzimy i mamy z tego przyjemność – na tym polega cywilizacja!
A mnie się zdaje, że na tym polega antycywilizacja, czyli ustrój hołoty. Tylko Łaska podnosi nas z poziomu hołoty, do poziomu Człowieka stworzonego na obraz Boży.

czy małżeństwo niszczy seks?
to tytułowe pytanie z ostatniej okładki bodajże WPROSTa. Odpowiedź jest prosta – jasne! Małżeństwo daje możliwość współżycia, czynności sakramentalnej. Daje człowiekowi możliwość wyrwania się z nędznego zwierzęcego stanu.
Jaka jest różnica między seksem a współżyciem w mojej terminologii? Pierwsze jest grzechem śmiertelnym, drugie czynnością sakramentalną. Przepaść między nimi. O!
demokracja a Schumpeter
kolejna posocjologiczna uwaga dotyczy demokracji. Bardzo ucieszył mnie tekst Schumpetera (nie pamiętam tytułu), który schlastał klasyczną koncepcję demokracji, proponując zamiast niej koncepcję instytucjonalną. Na czym polega różnica? Pierwsza buja w obłokach, idealizuje obywatela, przypisuje mu niezależność, racjonalność, znajomość dobra wspólnego, zakłada, że polityk jedynie wykonuje wolę ludu, etc. Koncepcja Schumpetera jest realistyczna – dostrzega rolę przywództwa, ograniczenia obywatela, to, że realizowana jest wola rządzących, etc. Uważam, że to adekwatny opis.
Szkoda, że nie jest on rozpowszchniony poza uniwersytetami. Na WOSie w szkołach wciąż pitoli się o koncepcji klasycznej, słodziutko i romantycznie idealizując sprawę. Ten typ gadaniny kojarzy mi się z Tuskiem i karierowiczami okołoplatformowymi, różnymi Młodymi Demokratami, etc. Klasyczna jest dla ludu – instytucjonalną posługują się politycy między sobą. Ludowi słodzimy, wobec siebie postępujemy szczerze.

pokolenie Stanisława
wczoraj wieczorem zdałem sobie sprawę z różnicy między doświadczeniem mojego pokolenia, a doświadczeniem pokolenia mojego Pradziadka, Stanisława. Pradziadek walczył w I wojnie światowej, potem został zesłany na Sybir, z którego uciekł i wrócił na piechotę do Polski. Później walka z bolszewikami (Lance do boju, szable w dłoń!)... i znów – II wojna światowa, a po niej noc komunizmu. Pradziadek zmarł w wieku 103 lat na początku lat 90. Statystycznie normalny stan świata za jego życia, to wojna. Coś dla mnie niewyobrażalnego. Nawet i dla Kolumbów, oni przeżyli o dwie wojny mniej.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/29-x-2007-poniedziaek-zaraz-czwartek.html

http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/29-x-2007-idzie-noc.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/29-x-2007-idzie-noc-cz-2.html

myśl na dziś
Katolik bez modlitwy...? To tak jakby żołnierz bez broni.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 435





sobota, 8 grudnia 2007

[8 XII 2007] cz. 2 sobota - Święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

co to się stało?
dziś mamy Święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Co to znaczy? Wbrew pozorom nie znaczy to tego, że Maryja zaszła w ciążę za sprawą Ducha Świętego 8 grudnia, a już 24 grudnia tego samego roku urodziła Pana Jezusa. Ani też - jak pewnie chcieliby niektórzy - że urodziła go następnego roku po poczęciu, a więc po ponad 12-miesięcznej ciąży. Święto dzisiejsze, to święto ni mniej, ni więcej tego, że św. Anna i św. Joachim postanowili uczestniczyć aktywnie w dziele stworzenia i poczęli Maryję - przyszłą Matkę Boga. Pewnie się nie spodziewali, że najpierw urodzi im się Maryja, później zajdzie w ciążę bez udziału mężczyzny, a potem pangruszka będzie o tym wypisywał na swoim blogu. No, ale cóż - myśli moje, nie są myślami waszymi, powiedział swego czasu Pan Bóg.
Ks. Robert Sirico, prezes Instytutu Actona (http://www.acton.org/) opowiedział w zeszłym roku taką oto historyjkę. Ktoś w rozmowie z nim zarzucił Kościołowi obsesję na punkcie płciowości (swoją drogą, to Świat ma obsesję na tym punkcie - Kościół odpowiada na pytania i problemy). Ks. Sirico, jako - było nie było - południowiec (jego rodzice wyemigrowali do USA z Włoch), mówi na takie dictum: Jasne, że mamy bzika na punkcie seksu. Zobacz, znakiem jednego z sakramentów zrobiliśmy nawet seks!
Dla niewtajemniczonych - chodziło o Sakrament Małżeństwa, który bywa mylony z jakimś bliżej nie znanym ślubem kościelnym. Każdy sakrament, jest widzialnym znakiem niewidzialnej łaski. Sam zaś posiada zarówno znak zewnętrzny, jak i formułę. W przypadku Chrztu - znakiem jest woda, formułą znana fraza: Ja ciebie chrzczę, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen W przypadku Sakramentu Małżeństwa znakiem nie jest ani welon, ani obrączka, ani wódka weselna z tasiemką... tylko właśnie współżycie małżonków (jeśli spełnia określona kryteria, bo inaczej jest po prostu zwykłym nierządem, czyli seksem).

nagrody, nagrody
gratuluję Panu Marszałkowi Markowi Jurkowi otrzymania tegorocznej włoskiej nagrody im. Giuseppe Sciacca!
Zaciekawił mnie patron nagrody i znalazłem na ten temat nawet informację. Dlaczego poczułem szczególną z nim łączność? Poczytajcie:

Nagroda Giuseppe Sciacca została ustanowiona w 2001 r. ku pamięci studenta architektury, który podczas swojego krótkiego życia charakteryzował się prawością i wielką szlachetnością wobec innych. Jednym z laureatów tej nagrody jest kard. Joseph Ratzinger, który otrzymał ją w 2005 r., a odbierał po wyborze na Stolicę Apostolską jako Benedykt XVI.

a co będzie jutro?
jutro będzie niedziela, Msza Święta, a o 15:00 wizyta w Wiedenau, domu Dzieła, gdzie odbędzie się Fest im Advent, czyli zjeżdżają się dzieciaki z rodzicami, ci którzy nie mają dzieci oraz ci, którzy jeszcze nie mają (pangruszka będzie chyba jedyny w tym gronie) i śpiewają sobie, i grają sobie tradycyjne adwentowe niemieckie songi, a potem zajadają się ciastkami, popijają je kawą, a o 18:00 uczestniczą w kaplicy w medytacji. Oj, będzie się działo!

artykulik
dla tych, którzy studiują w Warszawie, zamieszczam zwiastun mojego krótkiego artykuliku, który już niebawem ukaże się w Traktorze Królewskim (http://traktor.dobrze.org/)

Jak ja nie cierpię cierpieć!
Tego, że mało kto lubi cierpieć nie trzeba chyba udowadniać. Swoją drogą to dziwne – wszyscy bowiem cierpią bez wyjątku, wielu w rzeczywistości się w cierpieniu rozsmakowało, a niektórzy sobie nawet cierpień dokładają. O co chodzi? Tym razem raczej nie chodzi o pieniądze.(...)


proszę kupić Traktora, by przeczytać resztę.

myśl na dziś
By uniknąć rutyny w modlitwach ustnych, staraj się odmawiać je z tą samą miłością, z jaką po raz pierwszy oświadcza się zakochany... i jakby to była ostatnia okazja zwrócenia się do Pana.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 432

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO