poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Kukiz jedzie po bandzie, a pangrzyzga wraca do blogowania!

Polecam przyjrzenie się ostatniemu wywiadowi Pawła Kukiza dla Rzepy:

Bardzo mocny jest ten pana jeszcze gorący, nieznany nikomu utwór "Sztajnbach". Wykorzystał pan w nim m.in. przemówienie Hitlera, pieśni nazistowskie, skrytykował szefową Związku Wypędzonych Erikę Steinbach i śpiewa o śmierci dziadków zamordowanych w czasie II wojny światowej.

Paweł Kukiz: Dziadek ze strony mamy, mieszkający w Warszawie, został ujęty podczas jednej z pierwszych niemieckich łapanek. Trafił do Auschwitz mniej więcej w tym samym czasie co ojciec Maksymilian Kolbe. Mieli podobne numery. Drugi dziadek, ze strony ojca, był komendantem posterunku policji w województwie tarnopolskim. Po 17 września ukrywał się. Został zadenuncjowany przez człowieku o imieniu Orgiel i trafił do więzienia, które Sowieci utworzyli na terenie klasztoru Sióstr Brygidek we Lwowie. Kiedy wycofywali się w panice, po tym gdy ich niemieccy sojusznicy złamali pakt Ribbetrop–Mołotow, część więźniów rozstrzelali na dziedzińcu. Ci, którzy zabarykadowali się w celach – ginęli od granatów. Do dziś nie wiadomo, gdzie spoczywa ciało dziadka. Mój ojciec, podówczas dziesięcioletni chłopiec, razem z siostrą i babcią, został wywieziony do Kazachstanu. Tam, gdzie kończyły się tory i trzeba było jeszcze jechać kilkaset kilometrów kibitkami.

Co pana skłoniło do napisania piosenki?

Kwestia wypędzeń podnoszona nieustannie przez Erikę Steinbach. Historia w jej wydaniu zaczyna wyglądać następująco: Niemców wypędzono, mój dziadek z Warszawy pojechał do sanatorium w Auschwitz, a mój ojciec na bardzo długie wakacje z takimi atrakcjami, jak bardzo gorące lato z temperaturą dochodzącą do 50 stopni. No, ale w 1947 roku wakacje się skończyły i musiał wracać do Polski, gdzie Niemcy "podarowali" mu domek z rabatkami i ogródkiem. Nawiasem mówiąc, za majątek, który stracił na Kresach, mógłby sobie kupić co najmniej kilka poniemieckich domków.

Ale Steinbach już od dawna mówi o tak zwanych wypędzonych.

Z zamiarem napisania "Sztajnbach" nosiłem się już od dawna. Ale kiedy pani Erika działała sama lub w imieniu Związku Wypędzonych, machnąłem ręką. Wydawało mi się, że uosabia polityczny folklor, tak jak kiedyś Hupka i Czaja. Myślałem, że może chce ubić mały polityczny interesik na sentymentach starszych Niemców, zrobić małą polityczną karierę. A może jest ofiarą dawnego wychowania i chce spłacić dług rodzinie uwikłanej w nazizm. Gdy jednak CDU, partia rządząca w Niemczech, chrześcijańska demokracja, jedna z najbardziej wpływowych sił politycznych w Unii Europejskiej, poparła żądania Steinbach, by potępić tak zwane wypędzenia Niemców, poczułem, że dalej tego tolerować nie mogę. Byłem też zniesmaczony nijakością reakcji mojej władzy, bo przecież głosowałem na partię Donalda Tuska i nadal uważam, że jest to najmniejsze zło w polskiej polityce. Postanowiłem jednak zadzwonić do jednego z przyjaciół, który jest ważną postacią w Platformie Obywatelskiej. Odpowiedział: "Co, boisz się, że czołgami do Polski wjadą?". To mnie jeszcze bardziej rozsierdziło. Powiedziałem, że w sytuacji, gdy kwestie prawne związane z własnością poniemiecką znajdującą się obecnie w posiadaniu Polaków są nieuporządkowane, czołgi nie są potrzebne. Wystarczy dobry prawnik. Pewnego dnia ktoś przyjdzie na Opolszczyźnie i powie, że dom wybudowany przez Polaków na jego ziemi jest również jego własnością.

Konwencja utworu przypomina Rammstein.

Zrobiłem to z pełną premedytacją. Chodziło mi o to, żeby był utrzymany w stylu niemieckiego rocka. Ponieważ w przygotowaniu płyty nie pomaga mi żadna wytwórnia, a korzystanie z materiałów archiwalnych jest niezwykle drogie, zwróciłem się z prośbą o pomoc do Powiernictwa Polskiego. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale teledysk ma pokazać genezę tak zwanych niemieckich wypędzeń. Dlatego chcę zacząć od obrazu uciekających Niemców, już pod koniec wojny. Potem, wbrew chronologii, doprowadzić widza – przez pokazywanie wcześniejszych wydarzeń wojennych – do słynnej sceny, kiedy Wehrmacht przełamuje szlaban na polskiej granicy. Od tego się przecież zaczęło. Pokażemy uśmiechniętych panów Hitlera i Stalina, zbratanych niemieckich i rosyjskich oficerów częstujących się papierosami po rozbiorze Polski. Teledysk nie może pozostawić wątpliwości, że Niemcy są sami sobie winni i niech skończą fałszować historię. Powiernictwo Polskie ma też stworzyć stronę internetową dotyczącą piosenki, również w wersjach niemieckiej i angielskiej, żeby prze-słanie utworu dotarło nie tylko do Polaków. Musi zaistnieć w świecie przez m.in. YouTube. Nie ma wyjścia. Dość gadania o polskich obozach.

Kiedy premiera piosenki?

Chciałbym, żeby odbyła się jak najszybciej. Przede wszystkim zamierzam ją opublikować w Internecie, bo wiadomo, że żadne radio ani telewizja jej nie nada.

Jestem odmiennego zdania.

Przedwczoraj rozmawiałem z tuzem jednej z komercyjnych rozgłośni, chodziło o zaproszenie mnie na jej fetę. Odpowiedziałem zupełnie szczerze, żeby pomyśleli raczej o poprawie programu, bo podróżując po Polsce, coraz częściej słucham w samochodzie Radia Maryja, Radia Józef czy rozgłośni lokalnych, bynajmniej nie ze względów ideologicznych. To, co nadają stacje komercyjne, jest nudne, nijakie, wyprane z treści. Dlatego nie liczę, by odważyły się na wyemitowanie "Sztajnbach" między reklamą proszku do prania a prognozą pogody. Tym bardziej że proszek może być niemiecki, a prognoza pogody sponsorowana przez Erste Deutsche Lampe lub inny duży niemiecki koncern.

Ale przecież to jest muzyczny news, idealny na 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej.

Właśnie dlatego skomponowałem tę pieśń. Kolejną szykuję na 17 września, zainspirowany przez internautę Dariusza Dubrowskiego, który uświadomił mi, że – tak jak w PRL – pamięta się o 1 września, a pomija znaczenie wkroczenia Sowietów do Polski. Napisałem piosenkę, której bohaterem jest pijany enkawudzista mordujący polskich oficerów.

Głosował pan na PO, tymczasem w kwestii stosunku do czasu wojny i tak zwanych wypędzeń prezentuje pan stanowisko zbliżone do PiS.

W PiS zniechęcała mnie histeria, darcie szat, pokazówki, z których się śmiano, i totalny brak skuteczności. Natomiast PO zareagowało zgodnie z dawną polską zasadą "jakoś to będzie". A co tam, najwyżej jednej babie odbiorą dom i parę hektarów. To co? A dla mnie to jest taki mały korytarzyk do Prus. W 1939 r. nie mógł powstać, a teraz ma szanse.

Nie obawia się pan, że koledzy z PO powiedzą, iż nagrał pan piosenkę dla Kaczyńskich?

Kiedy zaśpiewałem "ZCHN się zbliża", zostałem natychmiast wpisany na listę stronników SLD, a chodziło mi tylko o krytykę nieobyczajnych postaw niektórych księży i faryzeuszostwo części czołowych postaci ZChN. Mój problem polega na tym, że do końca nie mieszczę się ani w formule proponowanej przez PO, ani przez PiS. Tak jak wielu Polaków uważam, że liberalizm wymaga policjanta. Tamta koalicja nie wyszła. PO jest mniejszym złem. Ale wrażliwość polityczną i religijną mam chyba inną. Posłużmy się przykładem koncertu Madonny. Zostałem zaproszony przez jedną stację na rozmowę. Prawdopodobnie spodziewano się, że powiem coś o psychopatach i moherach, że tylko oni protestują przeciwko organizacji koncertu. Powiedziałem, że Madonna jest tak uznaną artystką, że nie potrzebuje negatywnej reklamy. Nie wiem, dlaczego krzyżowała się podczas poprzedniego tournée. Nie widziałem tego. Może to nie było wcale wymierzone w religię. Natomiast w dniu będącym świętem polskich żołnierzy, którzy ginęli w 1920 roku, ściskając na piersiach medaliki podarowane przez matki i żony, a tak właśnie było, show Madonny jest nie na miejscu. Dla mnie. Nikogo nie potępiam. Każdy ma swoje sumienie. To także kwestia wychowania. W mojej rodzinie 15 sierpnia jest symbolem zwycięstwa, dzięki któremu bolszewicy nie weszli do Niemiec. Gdyby się to stało, niewykluczone, że Madonna nie mogłaby sobie w Europie pośpiewać.

17 września

Kurica – nie ptica

Polsza – nie zagranica

Więc polej wódki, Grisza

Bo zaraz oddasz strzał

W tył głowy

Potem do dołu

Ciało na ciało się zrzuci

Sasza ugnieść je musi

A spychacz zepsuł się nam

Więc polej Grisza,

Tak z duszy

Dla Saszy, bo spychacz nie ruszy

Ile ich jeszcze zostało

A naszym chce się już spać

Raboty oczeń mnoga

Starszyna chodzi zły

Psuje się pogoda

A jeszcze tylu ich

Tylu ich jeszcze zostało

A spychacz zepsuł się nam

Tam w dole się jacyś ruszają

Wypijmy, Grisza, do dna

Kończy się podły kwiecień

Zaczyna zielony maj

A nam wciąż nowych dowożą

Nie dają wytchnienia nam

Eeee, Grisza co jest z tobą

Czyżby ci było ich żal?

Kurica – nie ptica

To tylko polski pan

Niech Wasia wapnem sypnie

Na ten ostatni stos

A wapno pamięć rozpuści

Sumienie prześpi się w nas

A potem, by nie bolało,

Posadzi się tu las

I prawda nie wyjdzie na jaw

A Stalin odznaczy nas

Tylu ich jeszcze zostało

A spychacz zepsuł się nam

Tam na dole się jacyś ruszają

Wypijmy, Grisza, do dna

Sztajnbach

Utwór rozpoczyna fragment archiwalnego nagrania przemówienia Adolfa Hitlera, w którym odwołuje się do Świętych Niemiec i zagrzewa rodaków do walki i podbojów

To tutaj jest mój dom

bo tamten mi zabrali Hitler i Stalin ręka w rękę szli

Ribbentrop Mołotow razem ustalali

Jak mordować ludzi, by w dostatku żyć

Jeden we Lwowie a drugi w Auschwitz

o dziadkach moich mówię kąpiesz się w ich krwi

Jesteś politykiem jak Adolf na fali,

Marzysz o tym by wołano ci

Jeden naród, chórek: Ein Volk

Jedna ojczyzna, chórek: Ein Heimat

Polacy won chórek: Polen raus

Chwała Sztajnbach chórek: Heil Sztajnbach

To tutaj jest mój dom

Z tamtego wypędzili twoich: dziady, ojciec, stryjek, wujek oraz jego brat

Wspólnie z kolegami z Armii Czerwonej

W Europie Krzyży sadzili las

Pomódl się Kobieto za tych swoich braci

Których siłą w Wehrmacht Adolf Hitler brał

Pomódl się na grobach tych co poginęli

Zostaję tutaj, ty zostań tam...

Utwór kończą fragmenty marszowych pieśni hitlerowskich obwieszczających, iż niedługo słuchać ich będzie cały świat



oraz obejrzenie piosenki pt. Sztajnbach:


przeczytanie wywiadu na Fronda.pl:

Fronda.pl: Pochodzi Pan z Opolszczyzny. Czy ludzie tam mieszkający myślą o Związku Wypędzonych podobnie jak Pan?

Ludzie w ogóle zazwyczaj nie myślą o tym problemie. Wiele ran się zabliźniło, ludzie żyją ze sobą w przyjaźni, nie ma już tak wyraźnego podziału na autochtonów i kresowiaków. Trudno zresztą mówić o tym, kto jest czystym Niemcem czy Polakiem. Jest spokojnie.

Czy ten „święty spokój” odnośnie „wypędzonych” jest niebezpieczny?

O całkowitym spokoju trudno mówić. Taki istniał, gdy Związek Wypędzonych kojarzył się z panami Hupką, Czają, folklorem, jakim była kiedyś np. Samoobrona. Jednak kiedy zaczęła ich w większym stopniu popierać wielka polityka, taka partia, jak np. CDU, to idzie to za daleko. Mój nowy utwór pt. „Sztajnbach” jest dla mnie uosobieniem mentalności roszczeniowej, resentymentu podszytego agresją. W Związku Wypędzonych są też ludzie starsi, często byli członkowie NSDAP, którzy pośrednio lub może nawet bezpośrednio brali udział w ludobójstwie. Jeśli to się jeszcze łączy z mówieniem w Anglii i Francji – państwach, które w 1939 roku wręcz nas Niemcom i ZSRR sprzedały – o polskich obozach koncentracyjnych, jeśli zaczyna się obarczać Polskę za wybuch II wojny światowej, z ofiary robić kata, to taki „święty spokój” należy zniszczyć. Choćby piosenką.

Ale Związek Wypędzonych nie jest tylko organizacją zajmującą się roszczeniami majątkowymi. Zajmuje się w dużej mierze także np. kulturą, podtrzymywaniem tradycyjnych zwyczajów.

Jeśli Związek Wypędzonych będzie chciał zorganizować pokaz tradycyjnych tańców bawarskich, to ponieważ mam sporą działkę i dom, chętnie udostępnię miejsce na taką imprezę. Lubię bawarskie tańce. Ale po pokazie – w autokar i do Niemiec.

Do tej pory popierał Pan Donalda Tuska i Platformę Obywatelską, tymczasem piosenkę promuje Pan wspólnie z Powiernictwem Polskim, bardzo blisko związanym z Prawem i Sprawiedliwością (przewodniczącą jest senator PiS, także w zarządzie zasiadają członkowie tej partii). Nie obawia się Pan zaszufladkowania jako działacza PiS?

A propos Pani Przewodniczącej - w jednych i drugich wyborach swój głos w wyborach senackich oddawałem na PiS. Co do Platformy – nadal ją popieram. Oczywiście nie we wszystkim się z nią zgadzam, choćby w sprawach dotyczących MON, czy polityki zagranicznej. A już kompletnie nie rozumiem braku reakcji na coraz dalej idące roszczenia Niemiec. O ile PiS reagował histerycznie w tych sprawach, o tyle PO uważa, że przede wszystkim powinniśmy się cieszyć z tego, że jesteśmy w Europie i z dobrych relacji z Niemcami. Absolutnie nie jątrzyć. Jestem liberałem choćby dlatego, że do wszystkiego w życiu, do każdego grosza, doszedłem sam. Bez pomocy Państwa i Rodziców.

Ponadto uważam, że na obecną chwilę nie ma w Polsce warunków ani możliwości, by stworzyć państwo socjalne. Ale liberalizm (PO) potrzebuje policjanta (PiS), bo inaczej życie gospodarcze może się zeSeLDyzować. Wcześniej czy później pojawia się korupcja i wyzysk nie mówiąc o zaniku Wartości. Niektórzy moi znajomi z Forum Frondy często odsądzają mnie od czci i wiary za to, że głosowałem za PO i nie rozumieją, jak można popierać daną partię, jednocześnie nie zgadzając się z nią w wielu sprawach. Bez obrazy, ale dla mnie takie podejście to swoisty bolszewizm, twierdzenie, że kto nie z nami, ten przeciw nam. Największą sztuką jest kompromis, ale nie taki, który wynika z konformizmu, lecz z racjonalizmu i służy wspólnemu dobru, a nie grupie „zwycięzców”. Są ponadto pewne sprawy „Święte”, wspólne i dlatego bardzo podoba mi się pomysł, na który wpadł Tomek Fabiszewski – przecież związany z PiS – umieszczenia na stronie poświęconej naszej akcji informacji, że akcję prowadzimy ponad wszelkimi podziałami.

Czy Pana koledzy po fachu, środowisko artystyczne, poprze Pana, czy potępi?

Nie mam pojęcia. Mam żonę, trójkę dzieci, kilku kolegów, z którymi się spotykam – nie bywam na rautach i nie wiem, co mówi „środowisko”. Jeśli komuś moja piosenka się nie spodoba, ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie. Jeśli poprze naszą akcję (bo ja tutaj ważny nie jestem) to świetnie. Nie zależy mi na sympatii jakiegoś szerokiego środowiska. Proszę sobie wyobrazić, że na jakimś portalu nazwano mnie nawiedzonym moherem ponieważ nie ukrywałem tego, iż nie podobało mi się to, że Madonna wystąpiła w Polsce 15 sierpnia. Nie mam nic do Madonny i jej muzyki, mój sprzeciw nie wynika z manifestacji religijnej (chociaż nie mam też pojęcia, dlaczego krzyżowała się podczas poprzedniej trasy koncertowej). Jednak jest to rocznica wielkiego polskiego zwycięstwa nad bolszewikami, dzień, w którym polscy żołnierze ginęli za wolność ściskając w ręku medaliki z Matką Bożą, podarowane im przez ich żony i matki. Poszedłbym na koncert 14 albo 16 sierpnia, ale nie 15.

Oprócz „Sztajnbach” także piosenka „17 września” dotyczy trudnego momentu w Polskiej historii. We wtorek podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte pojawi się premier Putin, któremu przeprosiny za to co się stało w 1939 roku nie potrafią przejść przez gardło. Jak zachowają się Pana zdaniem uczestnicy uroczystości na Westerplatte?

Moja wyobraźnia tak daleko nie sięga. Dobrze jest, że premier Rosji przyjeżdża do Polski, ale dobrze by było, by jednak o tej dacie również napomknął i za agresję Armii Czerwonej przeprosił. Ale prawdopodobnie będzie to raczej mdła wymiana uprzejmości.


oraz oznajmiam, że pewnie dziś w nocy, bądź jutro rano pojawi się pierwszy powakacyjny wpis na gnyszkoblogu! Dużo tematów do omówienia, oj dużo!

myśl na dziś
Przekonanie o twojej niegodziwości — znajomość samego — siebie dopomoże ci reagować w duchu nadprzyrodzonym na upokorzenia, pogardę, oszczerstwa i coraz bardziej będzie się zakorzeniać w twojej duszy radość i pokój. — Po powiedzeniu Fiat — Panie, jak Ty chcesz — winieneś rozumować w takich przypadkach następująco: "Tylko tyle o mnie powiedział? Widać, że mnie nie zna; w przeciwnym razie nie poprzestałby na tym". — Skoro jesteś przekonany, że zasługujesz na gorsze potraktowanie, poczujesz wdzięczność dla tej osoby i będziesz cieszyć się z tego, co innym sprawiłoby ból.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 268



Brak komentarzy:

ciekawostki: