Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reklama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reklama. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 kwietnia 2009

[16 IV 2009] gratka dla obecnych, albo przyszłych biznesmenów...

e-byzmes - kontynuujemy!
Dostałem kilka dni temu maila od Zbyszka Musielaka ze Złotych Myśli. Przekazuję go w całości dalej, bo info harmonizuje z ostatnimi rozważaniami na temat e-biznesu. Może się przydać każdemu, kto myśli na poważnie o swoim biznesie (obecnym, albo przyszłym) i jego dynamiczym rozwoju. Żadnej z poniższych publikacji w rękach nie miałem, więc ciężko mi polecic coś konkretnego. Wydaje mi się, że najbardziej godna uwagi może byc "Recepta na sprzedaż" - ta umiejętnośc jest bardzo ważna tak naprawdę w każdej branży. Nawet na studiach, jej brak widzę nie tylko u siebie, ale i u wielu napotykanych osób na każdym kroku. Wbrew pozorom nie dotyczy ona jedynie ludzi, którzy siedzą za ladą - wręcz przeciwnie! Oczywiście w pierwszym rzędzie polecam "E-biznes jako sposób na sukces", bo inspiracja to jednak podstawa. Tak, tak... o Tobie myślę, mój Czytelniku, humanisto (w tym kontekście polecam szczery komentarz Romeusa da Livia na moim blogu na Fronda.pl), czy ścisłowcu, który wygląda tylko dobrego etatu, myśląc że nie ma innej możliwości zarabiania pieniędzy. Daj się przekonac, że masz buławę w plecaku! Będę wytrwały, tak jak w przypadku św. Józefa Pelczara! Obiecuję.
Oto wspomniany mail od niejakiego Z. Musielaka:
* * *
Moja 22-miesięczna córka popłakała się przed chwilą, gdy zrobiła dokładnie to samo, co wielu dorosłych przedsiębiorców. Dlatego przytuliłem ją szybko i pomogłem rozwiązać jej problem. Hm... ale kto przytuli biznesmena, który ma ten sam problem?
Czytaj dalej, a odkryjesz kilka ciekawych rozwiązań dla osób, które chcą otworzyć własną firmę lub przenieść aktualną na nowy, wyższy poziom zysków. Dowiesz się także, dlaczego...
> > ...chcemy zainwestować 25 tysięcy złotych
> > w biznesy naszych Czytelników.
Lenka przybiegła do mnie z płaczem, bo nie potrafiła włączyć ponownie płyty z ulubioną muzyką w odtwarzaczu CD. Wiedziała, jak wcisnąć PLAY, by zacząć odtwarzanie swoich piosenek, ale gdy płyta się skończyła, trzeba było przeskoczyć na jej początek za pomocą innego przycisku. A ona ciągle wciskała PLAY. Brakowało jej pełnej wiedzy na temat obsługi radioodtwarzacza.
To mi trochę przypomina sytuację, gdy przedsiębiorcy dążą do osiągnięcia sukcesu.
Dobrze jest, gdy wszystko układa się po naszej myśli. Kiedy jednak sprawdzone do tej pory metody i techniki przestają przynosić oczekiwane rezultaty, potrzebujemy nowej wiedzy. Na nic przydaje się powtarzanie schematów działania, które w wielu sytuacjach były bardzo skuteczne.
Rozwiązania pilnych problemów nagle okazują się bardzo proste. Kluczem do sukcesu w każdej dziedzinie jest sprawdzona, praktyczna wiedza. Wtedy nawet dziecko potrafi poradzić sobie z problemami.
Mój szef, Mateusz Chłodnicki, opowiadał mi kiedyś, że pomysł na Złote Myśli zrodził się po przeczytaniu tylko jednej książki. I zobacz, jak udało się rozwinąć tę prostą ideę w ciągu 5 lat. Potężna sieć partnerów, największy w Polsce wydawca ebooków i stale rosnąca sprzedaż. A wszystko zaczęło się od przeczytania jednej książki. Gdyby wyliczyć zwrot z tej inwestycji, która wyniosła jakieś 30 zł za książkę, wyszłoby kilkaset tysięcy procent!
Widzisz że, niektórzy inwestują swoje pieniądze w fundusze, inni w akcje, a wiele osób zadowala się stałym procentem na koncie w banku. I niestety, gdy przychodzi kryzys, tracą swoje pieniądze.My inwestujemy w wiedzę. Ciekawe, że tak niewiele osób zauważa, że jest to drobna inwestycja (kilkadziesiąt złotych), ale żadne instrumenty finansowe nie dadzą takiej dźwigni finansowej z kilkutysięczną (lub nawet kilkusettysięczną) stopą zwrotu.
============================================================
> > Jedna technika, której się nauczysz, może zwiększyć
> > skuteczność Twoich działań kilkukrotnie
============================================================(wystarczy, że doczytasz ten mail do końca).
Chcemy Ci pomóc w osiągnięciu sukcesu. Chcemy przekazać 25 tysięcy złotych naszym Czytelnikom, którzy zdecydują się skorzystać z naszej wiedzy. Dlaczego to robimy? To proste. Zależy nam na Twoim sukcesie, bo jeśli Twój biznes będzie się "kręcił", to będziesz do nas wracać po kolejne publikacje, które jeszcze bardziej pomogą Ci w osiąganiu wymarzonego sukcesu. Klasyczna sytuacja Win-Win, w której wszyscy wygrywają.
Dajemy Ci 25 złotych do wykorzystania. Wystarczy, że wybierzesz minimum 3 książki z 6 poniższych bestsellerowych publikacji dla przedsiębiorców. Kod jest ważny tylko dla pierwszych 1000 osób (stąd 25 tys. zł, które przekazujemy - obniżamy swój zysk, aby nasi Czytelnicy mogli na tym skorzystać), do piątku, 17 kwietnia 2009.
============================================================
> > TWÓJ KOD (wartość 25 zł): pg2Gpgxw
============================================================
(kod rabatowy należy podać w koszyku, podczas składania zamówienia. Uwaga. Kod ważny do 17 kwietnia 2009, lub do wyczerpania limitu kuponów - 1000 sztuk)
============================================================
Oto 6 książek, które każdemu przedsiębiorcy zagwarantują wartościową porcję wiedzy. Dzięki niej, zamiast powtarzać te same czynności jak dziecko, dowiesz się, jak łatwiej i szybciej osiągnąć upragniony sukces. Wybraliśmy je starannie, aby pokazać, jaka wiedza była źródłem sukcesu Złotych Myśli, abyś mógł ją także wykorzystać.
-
Potrzeba wiele sił i energii, by pokonać wszystkie przeszkody, jakie stoją na drodze do Twojego sukcesu. Każdy przedsiębiorca zmaga się nie tylko z dostawcami, klientami i współpracownikami, lecz przede wszystkim z sobą samym, ze swoimi przyzwyczajeniami i ograniczeniami. Z tej książki dowiesz się, jak zmienić swoje życie i sprawić, aby wreszcie spełniło się to, o czym marzysz.
Ta książka da Ci motywację do ZMIAN. Wejdź tutaj: Czas Na Zmiany
-
> > #2 Ja i cele
Na nic największa nawet motywacja, gdy masz problem z realizacją swoich celów i zamierzeń. To działanie przybliża Cię do sukcesu, nie tylko rozmyślanie o nim. Jeżeli masz problem z odkładaniem ważnych spraw na później, a potem o nich zapominasz bądź je zaniedbujesz - porady zawarte w tej publikacji są właśnie dla Ciebie.
Wejdź tutaj: Ja i cele
-
Ta publikacja pokaże Ci marketing tak prosty i skuteczny, że zaczniesz żałować, iż wcześniej nikt Ci o tym nie powiedział. Wiesz, nawet najlepszy pomysł nie przyniesie Ci zysków bez dobrego marketingu. Porady Joego Vitale'a są tak samo skuteczne w Internecie, jak i w realnym świecie walki o zyski. Nie wymagają wielkich nakładów finansowych, a każda technika jest dobrze opisana.
Wejdź tutaj: Hipnotyczny Marketing
-
Rozwój każdej firmy może przebiegać na 2 sposoby. Pierwszy z nich, najbardziej popularny, to przypadkowe działania. Jedne okazują się skuteczne, inne nie i jakoś firma funkcjonuje. Drugi sposób to planowy, strategiczny rozwój firmy. Wszystkie działania skoncentrowane są na wybranym celu i dzięki temu funkcjonowanie przedsiębiorstwa jest mniej kosztowne i o wiele efektywniejsze. Ta publikacja pokaże ci dosłownie krok po kroku, jak wdrożyć prosty plan, gwarantujący szybki i stały rozwój firmy.
-
Nie ma zysków bez sprzedaży, prawda? Im skuteczniejsza sprzedaż, tym bardziej dochodowa firma. Wieloletni praktyk sprzedaży, działający w różnych branżach, pokaże Ci, jak sobie radzić z najtrudniejszym klientem i osiągnąć upragniony cel - dużą sprzedaż.
Wejdź tutaj: Recepta na sprzedaż
-
Dzięki tej publikacji dowiesz się, jak jeszcze skuteczniej i szybciej przekonywać klientów do współpracy z Tobą i zakupu Twoich produktów. Ci, którzy czytali tę książkę, twierdzą, że dała im zupełnie nowe spojrzenie na komunikację z klientami i dała ogromne poczucie pewności siebie. Dzięki niej poznasz sprawdzone i bardzo skuteczne sposoby perswazji.
Wejdź tutaj: Magia Perswazji
-
Możliwe, że nadal podchodzisz do tego sceptycznie. Ale przyznasz, że fakt, iż cały czas czytasz ten mail, to dowód na to, że Złote Myśli dysponują sprawdzoną wiedzą do prowadzenia dochodowego biznesu, prawda? Przykuliśmy Twoją uwagę dość skutecznie, musisz to przyznać.
Być może pomyślisz sobie, że ten zakup możesz odłożyć na później, ale musisz zdawać sobie sprawę i pewnie podświadomie czujesz, że to właśnie Ci, którzy takie decyzje odkładają na później, zostają w tyle, gdy konkurencja dynamicznie się rozwija, szczególnie w czasie kryzysu.
Dlatego też aby zmotywować Cię do działania (bo jest to w naszym wspólnym interesie), ograniczyliśmy mocno dostępność tej oferty do tygodnia i 1000 osób. Mam nadzieję, że wykorzystasz tę okazję.
============================================================
> > TWÓJ KOD (wartość 25 zł): pg2Gpgxw
============================================================
(kod rabatowy należy podać w koszyku, podczas składania zamówienia. Uwaga. Kod ważny do 17 kwietnia 2009, lub do wyczerpania limitu kuponów - 1000 sztuk)============================================================
Pozdrawiam,
Zbyszek Musielak
PS Tylko pierwsze 1000 osób może skorzystać z tej oferty. I to jedynie przez 7 dni, do piątku 17 kwietnia 2009 r. Czy zdążysz zamówić 3 wybrane publikacje, zanim ubiegną Cię inni?
PS2 Oczywiście możesz zamówić więcej niż 3 tytuły. :-)
* * *

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/04/16-iv-2008-roda-jutro-vartnik.html


środa, 8 kwietnia 2009

[7 IV 2009] trwa bój o duszę tego świata...

świat się zmienił
ostatnio doszedłem do wniosku (parę dni temu), że świat, który znałem przestał być takim, jakim go sobie wyobrażam. Anglia, w której fiszendczips sprzedaje flegmatyczny pan, który kocha Królową, a co drugi sklep handluje herbatką, szczycąc się wieloletnimi tradycjami i wiktoriańskim wystrojem... to przeszłość. Anglia jest krajem, w którym Anglicy, kultura angielska, to co „Anglią” było – zaczyna coraz szybciej stanowić mniejszość!
Anglia, którą znałem najpierw ze słuchowisk, z których mój Tata uczył się angielskiego, później znana ze współczesnych podręczników, BBC, a wreszcie własnych wizyt... ta Anglia już nie istnieje. Moje dzieci poznają inną Anglię.

co by tu zrobić?
jeśli chodzi o Anglię, to nie mam pomysłu. Ale w tym akapicie nie o Anglię mi chodzi. Chodzi mi natomiast o reklamę kontekstową na gnyszkoblogu. Zastanawiam się co powinienem zrobić, by ilość kliknięć w moduły AdKontekstu, czy Google'a była znacznie większa, niż mikroskopijna aktualna, która daje śmieszny dochód. Może ktoś ma jakiś pomysł? Po pierwsze oczywiście wyłączenie adblocka w przeglądarce Czytelnika. Co jeszcze? Nie mam pomysłu, pomóżcie.

jacy powinniśmy być?
wydarzenia pokazane w poprzednim poście przynaglają do zastanowienia się po raz setny nad tym, jacy powinniśmy być. Przez „my” rozumiem tych z nas, którzy jasno widzą kierunek, w którym idą sprawy (strzelajmy – ile czasu trzeba, by w Polsce podobne rzeczy działy się równie często?) w Europie, ale i Polsce.
Najpierw czysto ludzko.
Po pierwsze – powtarzam to jak mantrę – żebyśmy działali skutecznie, musimy mieć możliwości finansowe. Na państwo nie ma co liczyć – nie mam złudzeń, że polityczna poprawność także u nas zdominuje struktury państwowe całkowicie. Rolą społeczeństwa obywatelskiego będzie tworzenie odpowiednich struktur, które kierunek odwrócą. A finansować trzeba będzie wszystko – od sfery medialnej (no, czy poza Frondą są jakieś liczące się media po tej stronie?), po operacyjną (niewykluczone, że będzie trzeba tworzyć samoobrony – kto opłaci szkolenia dla ludzi, sprzęt?). Pieniądz wydawany przez każdego z nas dziś, najlepiej, by trafiał do ludzi, którzy tych rzeczy są świadomi. Jednym słowem – lepiej dla sprawy będzie, gdy kupimy bułkę u kogoś, kto ma tożsame z naszymi poglądy, niż u kogoś przypadkowego. Wspierajmy swoich.
Po drugie – ilość. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że potrzeba boomu urodzeń i zdrowej, silnej rodziny. Tutaj wracamy do pierwszej sprawy – bez pieniędzy na dobre opłacenie kadry ciężko prowadzić działania prolajferskie (w tym kontekście polecam 1% podatku na Fundację PRO!).
Po trzecie – jakość. Chodzi o to, by ludzie osiągali pełnię człowieczeństwa, a więc rozwój intelektualny, duchowy oraz fizyczny. Chyba nikt nie ma złudzeń, że szkoła zapewnia w tej materii cokolwiek... Tak, tak... powrót do prywatnych grup samokształeniowych, czy prowadzenia seminariów (takich, jak na przykład te), albo i towarzystw gimnastycznych i strzeleckich. Przesiadywanie po kawiarniach i przed komputerem nic nie przyniesie.
Z drugiej zaś strony – podejdźmy nie-ludzko.
Wszelkie działanie można o kant wiadomo-której-części-ciała potłuc, jeśli nie jest oparte na świętości, jeśli nie pochodzi z Bożego natchnienia. Najpierw modlitwa, potem działanie.

trzy strategie
ostatnio na zajęciach z Procesów grupowych usłyszałem o dwóch strategiach radzenia sobie z dominacją grupy (swoją drogą, ciekawym tematu polecam zajęcie się psychologią społeczną). Pierwsza, to konformizm. Druga, to outsiderka, czyli brak zgody na dominację oraz decyzja o niewychylaniu się. Powiedziałem w koreferacie, że istnieje trzecia – stworzenie z własnej odmienności i outsiderstwa wartości, która pociągnie prawdziwych outsiderów do ciebie, dominatorom przetrąci w ten sposób wytworzoną strukturę w grupie, a ciebie ustanowi nowym liderem, nowej struktury.
Tę strategię stosuję zawsze. Zarówno na podwórku, potem w szkole, czy później w wojsku. Trudna strategia, ale na zło godzić się nie można.
Zawsze mam nadzieję, że instytucja, czy ogólniej – grupa, do której wchodzę nie wymaga zmian. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, gdy tak było w istocie. W reszcie – wszędzie istniało coś, na co zgodzić się nie mogłem i mimowolnie, zamiast spokojnie przepędzać czas, stawałem się punktem zapalnym i wyjściowym dla zmiany. To męczy.
Po akcji o krypt. „Wojsko”, przyszła akcja o krypt. „Monachium” i walka z niemiecką ksenofobią na uczelni. Teraz kolejna akcja.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/04/7-iv-2008-poniedziaek-wspomnienie-w.html

myśl na dziś
Oby nikt na twej twarzy nie odczytał smutku ani bólu, kiedy pośród świata rozwiewasz woń swej ofiary: dzieci Boże winny zawsze być siewcami pokoju i radości.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 59




wtorek, 24 marca 2009

[24 III 2009] Narodowy Dzień Życia!

nic dodać, nic ująć... reklama telewizyjna - pełna profesjonalka! Brawo Jacki!



a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/03/24-iii-2008-poniedziaek-wielkanocny.html



wtorek, 3 marca 2009

[3 III 2009] wtorek, tajemnice bolesne Różańca, dwie rocznice mamy

przypominam o konkursie!

halo, halo, dziś post raczej porządkowy, pangrzyzga śpi na stojąco po poprzedniej nocy pełnej nauki! A zatem - po pierwsze przypominam o wielkim konkursie, który ogłosiłem wczoraj! Link do jego opisu
znajduje się tutaj
W wynalezieniu swoich ulubionych 5 postów na pewno pomoże wyszukiwarka bloggerowa, która jest w prawy górnym rogu strony bloga. Jeśli pamiętamy jakieś charakterystyczne słowa z posta, to po ich wpisaniu nie będziemy mieli problemów z wyszukaniem postów!
rocznice dwie...
zdałem sobie sprawę, że dziś obchodzimy dwie rocznice!

półtora roku gnyszkobloga
po pierwsze - mija właśnie półtora roku odkąd napisałem pierwszego posta na gnyszkoblogu! W tym czasie wystukałem już 629 postów! A wszystko zaczęło się w Monachium... dziś wspominałem te czasy w trakcie drzemki, którą musiałem sobie uciąć po powrocie z Warszawy!
spada nam, oj spada
w międzyczasie wszystko nam spada! Nie tylko S&P500 zleciał nie tylko poniżej 750 pkt. ale i już pod 700 pkt.! Podwójny szczyt nam się potwierdził, co oznacza dalsze spadki... czyli będzie jeszcze taniej! Co się robi, gdy jest tanio - wiadomo. Pytanie tylko za milion punktów kiedy będzie drożej!
Ale i nie tylko to nam spada. Spada także klikalność reklamy kontekstowej na gnyszkoblogu - czyli tych reklamek z AdKontekstu (np. na samym dole strony, albo nad pierwszym postem od góry) i AdSense'a (ta granatowa pod nagłówkiem). Oj... a kiedyś to się na tym zarabiało... wprawdzie nie tak, jak znajomy blogger, który ostatnio otrzymał od Google'a przelew na ponad 900 zł (!), ale zawsze coś... Przypominam tylko, że reklamy te rozliczane są w trybie CPC, co wymownie tłumaczy się jako cost-per-click...

pięć lat Złotych Myśli
15 marca mija także 5 lat od powstania wydawnictwa Złote Myśli. Z tej okazji moi ulubieni prekursorzy marketingu internetowego przygotowali wielką kampanię promocyjną. Jak zwykle kosmiczne rabaty, etc. - ale moją uwagę przykuł przede wszystkim jeden film promocyjny! Link do niego zamieszczam poniżej:
http://5urodziny.zlotemysli.pl/ekonomiczna,5urodziny/atrakcja1.html
Problem ze Złotymi Myślami polega na tym, że oprócz paru, parunastu bardzo wartościowych pozycji mają sporo kiepścizny, w tym także kiepścizny demoralizującej... dlatego m.in. wywaliłem w końcu banner prowadzący bezpośrednio na stronę główną Wydawnictwa, bo jeden z Czytelników zgorszył się zastanymi tam pozycjami. Teraz więc linkuję do konkretnej książki - polecanej wielokrotnie na tym blogu książki J.Gajdy pt. E-biznes jako sposób na sukces.
Historia tego wydawnictwa i jego dynamiczny rozwój to naprawdę materiał na porządne studium dla kogoś z Wydziału Zarządzania... brawo, gratuluję, ale wolałbym parę książek z oferty usunąć!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/03/3-iii-2008-poniedziaek-za-4-miesice-i-4.html

myśl na dziś
Dlaczego nie oddasz się Bogu raz na zawsze..., ale tak naprawdę..., teraz!?
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 902



wtorek, 4 listopada 2008

[4 XI 2008] piniążki, Panie, piniążki!

pieniążki, pieniążki
wystrzegam się generalizowania w oparciu o kryterium narodowościowe, ale poniższe rozważania aż proszą się o to, by rozpocząć je od sakramentalnych dla ętelektualistów z Czerskiej sformułowania „A, bo w Polsce, to...” albo lepiej: „Eeee, w tym kraju to...”.
Nie zacznę więc w ten sposób, ale proszę wiedzieć, że gdybym nie był sobą, tylko kimś innym – zacząłbym. Druga uwaga, zanim zacznę, jest tej materii, że tekst ów dotyczy zarówno konkretnej sytuacji, jak i rzeczywistości w ogóle. Być może nawet opisuje pewną ogólną właściwość natury ludzkiej.
Wyobraźmy sobie następującą sytuację – do jednego z blogerów przychodzi kolega i pogadawszy sobie chwilkę, przechodzi na temat jego bloga. Od słowa do słowa... pojawia się temat reklamy kontekstowej, która jest na blogu tego pierwszego. „No, i jak tam? Kiedy ostatnio kliknąłeś?” - pyta bloger. Kolega zaś na to: „Iiiii tam, ja u Ciebie nie klikam, Ty masz za dużo pieniędzy”.
Możemy sobie wyobrazić także i drugą możliwość odpowiedzi - „To u Ciebie są jakieś reklamy? No, cóż, korzystam z AdBlocka i ich nie widzę”.
Jakkolwiek jest, w obu przypadkach skutek jest podobny – bloger za swoją pracę (a umówmy się, że pisanie bloga, to forma publicystyki, niekiedy nawet aktywności artystycznej, społecznej, czy apostolskiej) nie dostaje wynagrodzenia, jakiego się spodziewał montując na swoim blogu reklamę kontekstową.

Druga sytuacja: istnieje sobie tygodnik OZON. Wspaniała gazeta, w końcu nowocześnie wyrażany katolicyzm zagościł na arenie tygodników opinii (poza jednoznacznie kojarzonymi „Gościem Niedzielnym” i „Niedzielą”), brawo dla redakcji! No, ale wiadomo, że zdobyć reklamę do tego typu gazety w domu mediowym będzie trudno... Dlaczego? Katolicy wciąż nie są postrzegani jako grupa konsumencka. Nawet jeśli... to niby dlaczego promować ich przedsięwzięcia? Wiele osób widzi to i stara się OZON propagować, kupuje dwa egzemplarze, zamawia komuś w prezencie prenumeratę... OZON w końcu upada.
Przykłady możemy mnożyć w nieskończoność – chyba jednak szczególnie po naszej stronie sceny publicznej. Tu jest strach przed pieniędzmi... Gdy w grę wchodzi zysk, przedsięwzięcie zazwyczaj zaczyna być postrzegane jako podejrzane. Z tego względu też najczęściej przedsięwzięcia organizuje się na zasadzie non-profit, co najczęściej kończy się tym, że po roku lub dwóch... ci, którzy wzięli w nich udział, dłużej już nie wytrzymują, następuje wypalenie, ludzi ogarnia zgorzknienie i poczucie bycia wykorzystanym. Nie chcę rzucać nazwiskami, ale w ten sposób z bardzo pożytecznej działalności musiało zrezygnować wiele zasłużonych osób, np. z kręgów pro-life.
Jak to się dzieje, że ludzie – choć zgadzają się co do idei, zakładają, że przedsięwzięcie utrzyma się samo, żywić się będzie powietrzem... Nie mnie diagnozować powody takiego stanu rzeczy, ale wiem jedno – nie jest to stan porządany. Bo nie dość, że ludzie sami stawiają sobie przeszkody na drodze do dobrobytu (iluż to ja skrupułów się nasłuchałem w rozmowach, które maskowały tak naprawdę strach, albo zwykły brak rozumnej odwagi w obliczu możliwości podjęcia ryzyka), to przekładają to na działania, które zdołały się wykluć. W ten sposób, choć katolicyzm w Polsce deklaruje dużo osób, nie doczekaliśmy się wciąż potężnych, katolickich instytucji intelektualnych, społecznych, politycznych.
Jest i druga warstwa zjawiska. Spychologia. Ludzie uwielbiają spychać obowiązek wspierania przedsięwzięć na bogatszych od siebie... „Taaaa... Kluska ma tyle kasiory, to mógłby fundnąć to, lub tamto.” Proszę mi wierzyć, ale wciąż nie mamy katolickiego Rockefellera w Polsce (pisałem o tym którymś razem, przy okazji debiutu wspaniałej, inspirującej książki „E-biznes jako sposób na sukces”, której jednym z bohaterów jest p. Paweł Królak, katolicki e-biznesmen z Lublina) – nawet gdybyśmy mieli, nie zdołałby sfinansować wszystkiego... a poza tym – zamiast rozporządzać pieniędzmi innych, bierzmy się lepiej za swoje.
Od ogółu wracamy do szczegółu. Co to wszystko ma wspólnego z gnyszkoblogiem i jego odnogami? Coś wspólnego ma. I proszę mi wierzyć... nie mam za dużo pieniędzy, ani tym bardziej czasu. Szczególnie w obliczu niedalekiego ślubu, związanymi z tym wydatkami i niedaleką koniecznością kończenia studiów. To, że pewne działania podejmuję, wynika po pierwsze z poczucia możliwości pełnienia powołania, po drugie z wiary w to, że te wysiłki przełożą się także na satysfakcję ekonomiczną, czyli ewangeliczną „zapłatę, której godzien jest robotnik”. Niestety, z tych samych powodów działalność będę musiał zakończyć, gdy okaże się, że moje przewidywania się nie sprawdzają, a potrzeby staną się na tyle pilne, by im podołać, przestanę mieć czas na cokolwiek innego. Tym samym dołączę do wielkiego grona tych, których działaniom wszyscy przyklaskiwali... a mało kto potrafił pomóc.
Czy naprawdę 10 zł miesięcznie na wsparcie domu samotnej matki to dużo? Czy kolejne 10 złotych miesięcznie na wsparcie portalu, który niesie w internet ortodoksję katolicką, to majątek? Czy rzeczywiście 5 złotych przelane co jakiś czas darmowym przelewem na konto blogera, którego lubię – to dużo? W sumie 25 złotych miesięcznie... Niecała złotówka oszczędzona dziennie... a mielibyśmy mniej powodów do narzekania. Pomijam tysiące innych sposobów, które polegają na skorzystaniu z jakiejś oferty za pośrednictwem strony, którą lubimy (np. przejrzenie reklam, czy produktów w których zakupie pośredniczy)...
Nieraz wystarczyłoby wyłączyć AdBlocka, a wiele wartościowych stron mogłoby się szybciej rozwijać dzięki wpływom z klików w reklamy. Poddaję to pod rozwagę. Mała sumka dla jednej osoby znaczy niewiele, jednak duża ilość małych sumek, to konkretna pomoc – proszę w to uwierzyć, porzucić przywiązanie do poczucia bezradności... i brać się do roboty! Wszystko, co otrzymujemy – nawet za darmo – kosztuje przynajmniej czyjąś pracę i czas.
myśl na tę część dnia
Zjednocz się z Wolą Bożą... a wówczas przeciwności przestaną być przeciwnościami.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr nr 812





sobota, 17 maja 2008

[17 V 2008] sobota, Dzień Maryjny

Apostoł Jakub dicit:
dzisiaj wyjątkowo poruszające pierwsze czytanie - tym razem od Apostoła Jakuba. Jako, że jest ono tak przejmujące - przytaczam w całości. Przeczytawszy je najpierw w domu, a później na Mszy Świętej, pomyślałem, że - także w związku z ogromem zajęć na ten weekend - dam Wam odpocząć od mojej pisaniny, dając w zamian możliwość kontemplacji! Bo i temu ma służyć ten blog. Jednym słowem - zachęcam do lektury, a po tym poście puścimy pewnie film!
Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli, moi bracia, bo wiecie, iż tym bardziej surowy czeka nas sąd. Wszyscy bowiem często upadamy. Jeśli kto nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także całe ciało. Jeżeli przeto zakładamy koniom wędzidła do pysków, by nam były posłuszne, to kierujemy całym ich ciałem. Oto nawet okrętom, choć tak są potężne i tak silnymi wichrami miotane, niepozorny ster nadaje taki kierunek, jak odpowiada woli sternika. Tak samo język, mimo że jest małym organem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. Tak i język jest ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia. Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków, gadów i stworzeń morskich można ujarzmić i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi.
(Jk 3,1-10)
w tym tygodniu też jestem zmuszony je odsunąć, a to ze względu na to, że zmieniłem ich koncepcję na taką, która prawdopodobnie wielu ucieszy, a ze swej natury stworzy możliwość dotarcia do większej liczby osób bez konotacji z tym blogiem. No, więcej nie zdradzam - na razie. Myślę, że w przyszłą sobotę pierwsza pogadanka wraz z resztą sztafażu będzie gotowa!
reklamy turystyczne?
Jamajka? Madera? Ciepła Grecja?
no i patrzcie, jakie filuty z tych moich czytelników! Prosili o reklamy dotyczące turystyki - i nie dość, że okazały się one mniej opłacalne (mniejszy koszt jednego klyku zainteresowanej osoby), to i zainteresowanych mniej o połowę. Halo, halo, jest tam kto? Potrzymam je do końca tygodnia, jeśli nie zajdą zmiany - biorę drugą pozycję z ankiety - Informacje i media, albo coś w tym stylu.
wybaczycie? wybaczymy!
reasumując - wybaczcie, że napiszę pewnie dopiero w poniedziałek (chyba, że nie wytrzymam z żalu do Czytelników i skrobnę coś jutro), wybaczcie tym bardziej, że przez blog przetacza się w komentarzach wielowątkowa i pasjonująca dyskusja, do której nawiążę w planowanych postach. No, ale do tego czasu przynajmniej reszta Czytelników zapozna się z przebiegiem dyskusji.
myśl na dziś
a co? Czytanie nie wystarczy? Dobrze, jedno zdanie z tegoż:
Tak być nie może, bracia moi.

piątek, 9 maja 2008

[9 V 2008] piątek, Tajemnice Bolesne

książki, książki...
wyobraźcie sobie, że dostałem ostatnio przesyłkę z Księgarni Najwyższego Czasu!. Kupiłem z siedem książek, piniondza nie żałowałem, sto milionów wydałem... i na początku tygodnia je w końcu dostałem! Na wakacje czeka mnie już dość spora kupka pozycji do przestudiowania z trzech głównych ścieżek, które sobie obrałem jako hauptfachy. I co? I to, że dwie rzeczy myślę:
- że nerki we mnie mdleją z niecierpliwości, aż będę mógł się spokojnie zanurzyć w lekturach (tracąc resztki sokolego wzroku),
- że byłoby mi miło, gdyby i inni doświadczali tej przyjemności. Dlatego też istnieje możliwość zakupowania e-booków, audiobooków i normalnych książek papierowych przez bloga. Szczegóły na moich bannerkach po prawej stronie. Czytelniczej przyjemności warto doświadczać jak najczęściej!
odkryjmy sobie bohaterów
pomyślałem sobie ostatnio (jeszcze na fali rozważań o Królu Stasiu), że wielu bohaterów, których jeszcze uważam za swoich bohaterów, powinienem zlustrować tak naprawdę pod kątem tego, czy rzeczywiście z mojego punktu widzenia bohaterami, czy jedynie łapserdakami, którzy mieli szczęście znaleźć się w Szkolnym Panteonie ze względu na PR, którym zapewnili im historyczni klakierzy. Nie bójmy odrzucić się tych malowanych lal, które sterczą zakurzone i zakłamane (bo tak naprawdę nic o nich nie wiemy). Znajdźmy w przeszłości prawdziwych bohaterów, którzy często leżą grzecznie na śmietniku niepamięci, wśród różnych zaplutych karłów reakcji, albo i innych oszołomów.
odpowiedzialnośc?
dostałem ostatnio wiadomość o jakiejś akcji na Politechnice z okazji Dnia Walki z AIDS, czy czegoś w tym stylu. Chodzi po prostu o promocję przemysłu gumowego. No i co? No i to, że nie tylko mnie się to nie podoba, ale i nie podoba mię się kariera słówka odpowiedzialność.
Odpowiedzialność dziś oznacza drodzy moi to mianowicie, że należy się najpierw odpowiedzialnie złajdaczyć z kimkolwiek, tj. poocierać narządami, a później - przez wzgląd na tę samą odpowiedzialność - zabić poczęte w tych okolicznościach niewinne dziecko. To jest odpowiedzialność, a kto w to wątpi, ten jest nieodpowiedzialny i brak mu humanizmu.
o czym ja piszę?
nie dogodzisz! Nie dogodzisz czytelnikom, moje drogie Czytelniczki i Czytelnicy! Otóż, raz jeden prosi, żeby więcej pisać o sobie, zaraz drugi ubolewa nad tym, że nie obchodzi mnie, czy dziś wstałem lewą, czy prawą nogą i czy przy tej okazji świeciło słońce... Jednym słowem - różne macie opinie o zawartości bloga. Pomyślałem sobie, że nie ma sensu robić na ten temat ankiety, bo nie wymyślę wszystkich opcji, wobec czego tylko poproszę chętnych o przesłanie mi mailem tego, co mieliby na ten temat do powiedzenia - tj. na temat mocnych i słabych stron bloga w ich ocenie. Nieważne, czy będzie to piękny, kwiecisty e-mail, czy wypunktowany strumień świadomości. Mój adres: gnychen@poczta.onet.pl
CPC - ankieta
dziś obiecana ankieta na temat reklam AdKontekstu, po to, bym wiedział jaka tematyka reklam Was zainteresuje. O systemie rozliczania CPC, dla zainteresowanych - http://skocz.pl/gnyszkoblog
myśl na dziś
Najświętsza Maryja Panna, Mistrzyni bezgranicznego oddania. — Pamiętasz? Jezus Chrystus w pochwale do Niej zwróconej twierdzi: "Kto pełni wolę Bożą, ten mi jest matką!...". Proś tę dobrą Matkę, by twoja dusza nabrała mocy — mocy miłości i wyzwolenia — wzorem Jej szlachetnej odpowiedzi: Ecce ancilla Domini! — Oto ja służebnica Pańska.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 33

piątek, 9 listopada 2007

[9 XI 2007] piątek - oglądamy i zawijamy się w kołderkę!

zanim zaproszę do snu, zapraszam do obejrzenia popisów polskich speców od reklamy, PR, HR i nie wiadomo czego w wieku XX oraz XXI! Na pierwszy ogień niechaj pójdzie reklama środka na prusaki, produkcji zapewne polsko-amerykańskiej:





dla porównania dwie reklamy Polski w BBC, serce roście, co? O rośnięciu serca napiszę jutro, kiedy to tak napiszę, że pananikiel chyba cały rok będzie czytał i nie skończy....


piątek, 26 października 2007

[26 X 2007] kiepskie reklamy mam

ej, wie ktoś dlaczego mi reklamują jakieś filrciarskie strony? Nie klikajcie w toto, bo ani to mądre, ani dużo kosztuje. Wolałbym, gdyby mi dawali reklamy o jakichś testach DNA, o nieruchomościach, dentystach, Niemczech, o luksusowych samochodach...
Dziś nie było obiadku - rano musli, potem dwie kanapki i racuchy - mało klików, kiszki skwierczążytym porządku...!

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO