wtorek, 16 września 2008

[16 IX 2008] wtorek, św. Męczenników: Korneliusza, papieża i Cypriana, biskupa

co tak późno?
proszę wybaczyć, tak późny wpis, ale skończyłem właśnie pisać przeróżne pisemka w sprawach okołouczelnianych, późno do domu powróciwszy, a przedtem intensywny dzień spędziwszy! Profesorowi K. K.-K. dziękuję za przyjęcie mnie do swojej grupy!
bieżąca sytuacja na rynkach
dzieje się, oj dzieje! Od wczoraj na giełdach same wstrząsy... Wypadło już kilka trupów z szafy, ze słynnym Lehman Brothers na czele. Od pewnego czasu Piotr Kuczyński (Xelion) biadoli nad upadkiem ładu neoliberalnego, a wraz z nim zastępy domorosłych speców od ekonomii, którzy pragną nowego New Deal'u, rozprawy z liberalizmem.
No, to teraz ja coś powiem, chociaż wszystkich rozumów nie pozjadałem. Ale każdy kto miał do czynienia z teorią bankowości wie co to kreacja pieniądza i system fiducjarny. Otóż, moja teza brzmi (w oparciu o tzw. szkołę austriacką), iż obecny kryzys jest skutkiem nie liberalizmu gospodarczego, a właśnie socjalizmu, który najpierw wprowadził system fiducjarny, a więc urzędowe psucie pieniądza, później zaś prowadził w jego ramach nieumiejętną politykę monetarną (Mr Greenspan udaje teraz Greka), która doprowadziła do kryzysu subprime. Jednym słowem, kryzys kryzysem nie jest, tylko konsekwencją.
Ale wracając do kreacji pieniądza w ramach systemu fiducjarnego, bardzo pięknie rzecz przedstawił pewien forumowicz serwisu parkiet.com - Adixk, pisząc:
Tego "kapitału" nigdy nie było. To wirtualne pieniądze, będące pożyczane wielokrotnie na lewar kilkusetprocentowy.
Mechanizm jest bardzo prosty.

W Polsce system bankowy pozwala bankom pożyczyć na zabezpieczenie 8%. Czyli bank mając 8k zł może udzielić kredytu na 100k. Pojawia się na rynku 92 tys zł. Klient odsetki spłaca już realne.
Potem ktoś kto dostanie tą kasę do ręki od pożyczkodawcy (np. zbywca mieszkania) wkłada tą kasę do banku innego, i ten inny bank może potraktować tą "lokatę" jako zabezpieczenie 8% pod inną pożyczkę, tym razem już na ... ponad 1mln zł. Wirtualne pieniądze. Dopóki ludzie jednak nie wycofują masowo aktywów to się trzyma kupy, ale w momencie gdy odsetki będą tak uciążliwe, że nie dadzą się spłacić zacznie się gra w domino...
Nasi starsi bracia w wierze wymyślili ten system na bazie doświadczeń w Wenecji i depozytów dla krzyżowców.
Autor myli się tylko w tym, że przypisuje stworzenie mechanizmu Żydom, a nie Wenecjanom.
Reasumując - zachęcam każdego do zapoznania się z tym tematem (zrozumiałym nawet dla laików) bliżej, co pozwoli w przyszłości także na dokonywanie dobrych decyzji politycznych. Wiedzy nigdy za wiele. Polecane lektury na ten temat, to klasyczne pozycje Ludwiga von Misesa:
wnioski dla inwestora
Jakie płyną stąd wnioski dla inwestorów, bądź tych, którzy inwestorami zostać planują? Warren Buffet mawia tak: Kupuj, gdy leje się krew. Od siebie tylko dodam, że najlepsze inwestycje rozpoczyna się w głębokiej bessie... Pesymistyczna prognoza na najbliższe dwa lata? Parę trupów z szafy, może jeszcze jedna panika, długi trend boczny (tzw. uklepywanie dna) i powrót do wzrostów.
Co w tym czasie robić? Zajmować pozycję, czyli skupować z wolna papiery wartościowe, do czego najlepszym rozwiązaniem jest albo dobra polisa inwestycyjna (nie chcę się chwalić, ale prywatnie mogę polecić obecnie najlepszą na rynku...), albo rejestr w Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych mBanku. No, albo samodzielne skupowanie przez rachunek maklerski. Czwartej opcji nie widzę.
jak oszczędnie kupować książki?
na jutro planuję wpisik, nad którym zamyślam już od dawna... ale dopiero teraz go zrealizuję. Dotyczył będzie tego, jak oszczędnie kupować książki. Jako, że sam tracę wzrok przy drukowanych literkach bardzo namiętnie, wypracowałem pewną umiejętność tańszego ich nabywania.
myśl na dziś
Życie wewnętrzne umacnia się dzięki walce w codziennych praktykach pobożności, które powinieneś odbywać – co więcej: którymi winieneś żyć – pełen miłości, gdyż nasza droga jako dzieci Bożych jest drogą Miłości.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 83

niedziela, 14 września 2008

[14 IX 2008] Niedziela, Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

wkraczamy.pl - o co chodzi?
jak wynika z mojego reserczu z tą stronką http://www.wkraczamy.pl/, jest to albo prowokacja rosyjska (najpierw Gruzini i ataki hakerskie na ichnie strony, teraz my), albo nowy produkt House'a (oni mają takie zagrywki), albo towarzysze z Lewicy Bez Cenzury przystępują do kolejnej gloryfikacji komunizmu...
Jestem ciekaw co będzie w newsletterze - co ciekawsze, filmiki z ich leadem widziałem już w Metrze Warszawskim, co oznacza, że autorzy mają pieniądze. Wszystkie trzy możliwości temu odpowiadają... Swoją drogą, albo mamy kolejny skandal w przekroczeniu dopuszczalnych norm w reklamie, albo to rzeczywiście jakaś rosyjska vel. prokomunistyczna prowokacja... Szczególnie w kontekście Gruzji przypomnienie tej daty (17 września - atak ZSRR na Polskę) wygląda nieciekawie...
film na dziś

podziękowanie...

... dla Pani Marii W. - już Ona wie za co.

sobota, 13 września 2008

[13 IX 2008] sobota, Dzień Maryjny

na sobotę, poza Pogadankami Inwestorskimi (które jeszcze nie są gotowe), polecam Czytelnikoom zapoznac się z capkiem, którego poznałem w górach... ale przedtem, zanim przyjdzie capek - zaprezentować spot pewnego tajemniczego przedsięwzięcia - wkraczamy.pl
wkraczamy.pl

capek jestem




piątek, 12 września 2008

[12 IX 2008] piątek, Grzyzga robi kambek

gacie parciane...
gdzie byłem, gdy mnie nie było? Otóż... zdradzić nie mogę, bo dokąd zbiegnę, gdy mię socjalistycznie zbawiciele ludu gonić będą? Powiem ogólnie: na wsi, między przyjacioły pojechałem z Oleńką! Co robić? A w gaciach zgrzebnych pobiegać, na bosaka kupę rozdeptać, a co!
Żartuję... to kontynuacja słownych figli z Maćkiem, który zarzucił mi chłopomanię. Odpoczywaliśmy z Oleńką, zdrowe jedzenie jedliśmy, rano na Mszy, pośniadaniu w góry, potem góra jedzenia na obiad i znów w plener... Niekiedy trzeba było zwiewać przed psem, albo stadem rozwścieczonych indyków, albo przechodzić przez głęboką pareję odwiedzaną ostatnio chyba za czasów partyzantki antykomunistycznej, gdy zgubiło się drogę. Różnie - jak to w górach. Śliwowica też była - w umiarkowanych ilościach.
co robić?
no, ale na tym koniec wspomnień - trzeba brać się za robotę! Otóż, moi mili, wielu znajomków moich odczuwa pewną frustrację. Okazuje się bowiem, że polityka od kuchni wygląda ohydnie, a służby specjalne używane są do rozgrywek z opozycją, oraz że tzw. reforma oznacza uwłaszczenie znajomków i szwagrów decydenta... albo, że ludzie są bardziej spsieni w swej masie, niżby zdawać się mogło... długo by wymieniać powody do frustracji!
Moja odpowiedź na ten problem brzmi tak, jak dzisiejsza lekcja mszalna z Listu do Koryntian (proszę sobie przeczytać, jak ktoś na Mszy nie był!) - w skrócie zatem... róbmy swoje. To jednak nie zadowoliło Maćka - uznał, że strategią na dziś, po uwzględnieniu nastrojów otoczenia, jest dbanie o swoją tożsamość i umacnianie wewnątrz, zamiast ekspansji (mowa tu np. o działaniu w sferze publicznej).
Zgadzam się z tym tokiem rozumowania, ale chciałbym go rozszerzyć, tak, bym mógł zgodzić się całkowicie. Otóż, do katolickiej tożsamości należy apostolstwo, które należy rozumieć nie tylko jako słowne głoszenie Ewangelii, ale i budowanie cywilizacji Nią przesiąkniętej... a więc to, co nazwaliśmy SMSowo ekspansją. Jednym słowem - róbmy jedno, a drugiego nie zaniedbujmy. Wiara w to, że na końcu moje Niepokalane Serce zwycięży, przykłady sukcesów organizacji katolickich, np. TFP (http://www.tfp.org/) - niech dodadzą nam ducha!
"moralność neostrady"
to bynajmniej nie oznacza, że zawsze jest miło. Np. ostatnio, w związku z tym, że w ożywiony sposób promuję książkę Agata. Anatomia manipulacji, dostałem parę maili od oburzonych adresatów. Czym są oburzeni? Że dostali maila, którego nie zamawiali... Spam, bulk mail, netykieta, to pojęcia którymi dziś wali się jak cepem, a dzieciom neostrady zastępują one moralność. Wysłanie maila jest niemoralne, niewychowane... Równocześnie, wejdźcie na jakiekolwiek forum dyskusyjne i doświadczcie ich słodyczy w dopier... każdemu, kto im się nie podoba.
Do tego dochodzi ta absurdalna ramota ściągana z Wikipedii (a więc prawda objawiona!) o tym, że ma się prawo do skończenia dyskusji, w której padnie paralela do hitleryzmu... Absurd... absurd... i irracjonalizm.
Popuśćmy wodze fantazji... Jan Karski, albo rtm Pilecki trafia do USA i chcąc zainteresować opinię publiczną Holokaustem, wysyła mailing. Co robią lemmingi (bo tak się ich nazywa, jak zdążyłem się zorientować)? Oskarżają go o spam - nieludzki, zbrodniczy proceder.
Wbrew pozorom... właśnie tak było. W USA długo nie wierzono w prawdziwość materiałów przewiezionych przez Karskiego!
edukejszen
to rzecz jasna współgra z naszą edukacją, która jest państwowa, podczas gdy rynek korepetycji rośnie i rośnie (wiem coś o tym - http://www.pogotowienaukowe.pl/). Polecam wytrawnym Czytelnikom kupno bieżącego numeru Najwyższego Czasu! (http://www.nczas.com/) gdzie znajdą dwa artykuły na ten temat.
Jak by można je podsumować? Ano tak, że będzie gorzej.
panikopaczowa
słyszałem, że ministerka Kopaczowa zamierza przeciwdziałać nielegalnym aborcjom (m.in. ewidencjonując wszystkie ciąże). Cóż, po pierwsze ewidencjonowanie będzie z pewnością służyć do egzekwowania obowiązku szkolnego (żadne dziecię nie ukryje się przed państwową szkołą, bądź państwowym programem nauczania w szkole prywatnej) i wielu innych rzeczy... a nielegalne aborcje dziś mają często miejsce w najnormalniejszych szpitalach państwowych, gdzie księgowane są w statystyce jako poronienia.
Według jednej z położnych jednego z warszawskich szpitali (proszę nie nalegać na szczegóły) przez dwa tygodnie dokonują tylu aborcji, ile figuruje jako roczne żniwo kompromisu.
struktura na Pogadankach
nie samą ideą jednak człowiek żyje, dlatego polecam pomyśleć także o swoich pieniądzach. Na Pogadankach Inwestorskich wisi ciekawy artykuł o lokatach strukturyzowanych... temat - jak wnioskuję po lekturze dzisiejszego Parkietu - bardzo na czasie!
List od Prałata
zaczyna się tak:
Najdrożsi: niech Jezus błogosławi moje córki i moich synów! (...)
a całość przeczytać można tutaj: http://www.opusdei.pl/art.php?p=29398
myśl na dziś
Pokora Jezusa Chrystusa: w Betlejem, w Nazarecie, na Kalwarii... — Ale jeszcze większe upokorzenie i poniżenie mamy w Najświętszej Hostii, większe niż w stajence, niż w Nazarecie, niż na Krzyżu. Jak bardzo więc winienem kochać Mszę świętą („Naszą” Mszę, o Jezu...)
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 533

[12 IX 2008] Sarkozy wita Papieża!

wróciłem!
w następnym poście Pangruszka napisze gdzie się podziewał i co porabiał, a także skomentuje bieżącą sytuancję... ale teraz zaprasza na kanapkę do obejrzenia ciekawych filmów!
Benedykt XVI we Francji...
jak wiadomo, lub i nie - papież Benedykt XVI wizytuje obecnie nastarszą córę Kościoła - Francję (która, swoją drogą, okazała się być niezłą ladacznicą...). Oto, powitanie na lotnisku przez Sarkozy'ego (na szczęście bez konkubiny):

Relację bieżącą można obejrzeć tutaj:
Tantum ergo Sacramentum
tak natomiast brzmi swojskie Przed Najświętszym Sakramentem w oficjalnym języku Kościoła (który katolikom zazwyczaj znany nie jest):

Credo in unum Deum
a oto w co wierzymy...


niedziela, 7 września 2008

[7 IX 2008] apel mailowy - "Agata. Anatomia manipulacji"!

wiem, że to zazwyczaj żenujące cytować samego siebie, ale na okres wyjazdu (tj. do piątku) chciałem ażeby na blogu powisiał mój mailowy apel. Można kopiować i wysyłać, a jakże!


Witam serdecznie!

Piszę do Państwa - jako członków mojej outlookowej książki adresowej - w ważnej sprawie.

Otóż, jakiś czas temu przetoczyła się przez Polskę emocjonalna i w dużej mierze irracjonalna debata nt. "Agaty" i Jej dziecka. Jest to sprawa szczególnie bliska mojej osobie, bo i sam brałem w niej udział, ryzykując m.in. pobicie. To, co z niej zostało, jak to dziś oceniam, nie odpowiada rzeczywistości, więc poniekąd zamiar Agnieszki Pochrzęst i Małgorzaty Szlachetki (głównych dezinformatorek z ramienia "Wyborczej") został zrealizowany - ludzie nie mają bladego pojęcia o tym, co się działo i jak się sprawa skończyła. Ba! Gdy pytam znajomych jak zapamiętali sprawę... głos staje mi dęba - i obawiam się, że jeśli redakcja z Czerskiej przygotuje kolejną tego typu prowokację, będzie jeszcze gorzej - chociażby z tego względu, że każdy uzna, że nie powinien się wychylać.

Dlatego też serdecznie polecam książkę, która wyszła na ten temat: "Agata. Anatomia manipulacji" (
http://www.tolle.pl/pozycja/agata-anatomia-manipulacji?pp=357). Mam ją od przedwczoraj i muszę pogratulować Autorom wnikliwości i warsztatu (zresztą sam skromnie pomagałem w rekonstrukcji wydarzeń).

Ci z Państwa, którzy sprawy wcale nie znają, albo wciąż boją się o tym myśleć, bo nie wiedzą co się tak naprawdę stało, nie znają całego spektrum wydarzeń, bądź miesza im się wszystko... z intelektulnego obowiązku powinni ją przeczytać.

Ci zaś, dla których ludzkie życie jest ważne ze względów światopoglądowych - znajdą w niej kronikę najbardziej aroganckiej prowokacji ostatnich lat, porównywalnej z amerykańskim kazusem Roe vs. Wade, irlandzkim, etc.

Ci zaś, którzy mnie znają... dowiedzą się też jaką rolę w sprawie przyszło i niżej podpisanemu odegrać.

Jeszcze raz serdecznie polecam:
http://www.tolle.pl/pozycja/agata-anatomia-manipulacji?pp=357

i proszę o przesyłanie tego maila jak największej liczbie znajomych. Niech wiedza o tym, co się działo przez kilka gorących tygodni czerwca stanie się powszechna...

[7 IX 2008] XXIII Niedziela Zwykła - o tych 7% katolików w Polsce c.d.

polemika
wczoraj miałem sporo innych zajęć, dzięki którym nie wyrobiłem się z obowiązkami blogowymi i paroma innymi. Nic to! Robię to teraz! Przystąpmy do polemiki dot. nieszczęsnych ok. 7% katolików w Polsce.
- siusiak
skomentował:
[MG]Kumam bazę, ale zastanówmy się ile takich osób w tych 86% jest. Ja obstawiam, że liczba ta jest do pominięcia ze względów statystycznych.
[siusiak] I w tym miejscu się nie zgodzę, Gnychenie. Jestem przekonany, że wiele spośród tych 86% to osoby, które nie tkwią w grzechu uparcie, ale z różnych powodów ociągają się ze spowiedzią. Jaki procent — nie powiem, ale sądzę że większy niż pomijalny.
cóż powiedzieć? Mówimy tu o przekonaniu. Moim argumentem, nie mówię, że ostatecznym, za tym, że jednak jest to liczba pomijalna przemawia to, że katolik jest świadom okropności przebywania w grzechu ciężkim i czym prędzej się z niego salwuje - w związku z tym zakładam, że ilość tych, którzy są tego świadomi, a jednak nie wyrobili się ze spowiedzią do niedzieli musi być mała (właśnie ze względu na powagę sprawy). Motywowałem to realizmem antropologicznym. Tak. Wiem po prostu, i wiemy to wszyscy, że po grzechu pierworodnym natura nasza silniej ciąży ku grzechowi... i już.
- Krzysztof Jarzyna ze Szczecina
napisał:
Można zestawić – byłoby to nie tylko ciekawe, ale i wskazane – statystyki, ile osób deklaruje się jako wierzący, ile regularnie chodzi do kościoła - 3. przykazanie - ile przynajmniej raz w roku przystępuje do Spowiedzi i Komunii -2. i 3. przykazanie kościelne (ale Kościół mówi – przynajmniej raz w roku. Nie lubię wszelkiej formalizacji zasad Kościoła wiary itp., jako, ze wszystko rozgrywa się wewnątrz sumień a ocenione zostanie na Sądzie Ostatecznym, ale rozumiem, że określenie pewnych reguł jest niezbędne. Skoro więc tak, to zostawmy reguły określone przez Kościół w postaci takiej, w jakiej zostały określone.), ponadto z danymi o tym, ile osób popiera/dopuszcza/akceptuje: aborcję, eutanazję, seks przedmałżeński, antykoncepcję, wolne związki bez zobowiązań, związki homoseksualne, pracę zarobkową w niedziele w zawodach „nieratunkowych” et.c., et.c. Sprawdzić ile dziewcząt nuci pod prysznicem „I Kissed a Girl” Katy Perry i je też odliczyć.
Podsumowując - idea obliczenia „nowego procentu katolików w Polsce” jest słuszna, należy jednak – moim zdaniem – oprzeć się na innych danych.
pełna zgoda - wówczas wynik byłby pewniejszy. Ale... obawiam się, że niewiele odbiegający od tego. Widziałem statystyki poglądów i wydaje mi się, że rzeczywiście rozdźwięk między konkluzją uzyskaną z ich analizy a moimi spekulacjami nie byłaby wielka.
Cieszę się, że kol. Jarzyna wreszcie pozytywnie ustosunkował się do gnyszkoblogowych analiz!
- JAL
napisał (cytuję w całości, każdy fragment komentuję):
Maćku szanowny,
również wydaje mi się, że z tym wywalaniem ludzi z Kościoła przesadziłeś. Jasne, że aby byc dobrym katolikiem, należy m.in. przyjmować sakament pojednania (5 warunków, jeden z nich to spowiedź). Natomiast gdy ktoś tego nie wypełnia i żyje w grzechu ciężkim, znaczy, że katolikiem nie jest? Może np. spełnił niektóre warunki sakramentu (postanowienie poprawy, zadośćuczynienie, żal...), ale z jakiegoś powodu nie może zdobyć się na pójście do konfesjonału? Czy takich trzeba od razu stawiać poza nawiasem KRK?
Ależ drogi JALu (imienia nie zdradzać?). Ja nikogo poza Kościołem nie stawiam. Chcę jedynie przypomnieć doktrynę Kościoła o tym, że ktoś kto trwa uparcie w grzechu ciężkim, świadomie odrzuca miłość Chrystusa, przez co nie może mieć z Nim pełnej Komunii. Z własnej woli stawia się więc poza. Dlaczego uważam za ważne o tym przypomnieć? Poniżej o tym będzie.
--------------------------------
Powiem więcej, naszym chrześcijańskim obowiązkiem jest troska o takich zagubionych braci, a nie deklarowanie, że "skoro ktoś nie chodzi do spowiedzi, nie jest katolikiem". Znasz ten wiersz Herberta ("Homilia" się nazywa)?
[...]
"bo dla księdza - proszę księdza - to jest
wszystko takie proste
Pan Bóg stworzył muchę żeby ptaszek miał co jeść
Pan Bóg daje dzieci i na dzieci i na kościół
prosta ręka - prosta ryba - prosta sieć
może tak należy mówić ludziom cichym ufającym
obiecywać - deszcze łaski - światło - cud
lecz są także tacy którzy wątpią niepokorni
bądźmy szczerzy - to jest także boży lud"[...]
Dear JAL, zaraz odpowiem cytatem - a niech będzie, że i ja chamem nie jezdem i cytatę umię zapodać! Widzisz, to płynie z miłości - chęć postawienia kogoś w prawdzie. Zauważ, po co jest publiczna ekskomunika, suspensa, czy inne kary - by dać delikwentowi zimny prysznic, sygnał: Heloł, opamiętaj się, zaczynasz stawiać się poza Chrystusem! Opamiętaj się! Czekamy na Ciebie z otwartymi rękami, Chrystus tym bardziej... ale błagamy - podejmij mocną decyzję powrotu! Ekskomunika, czy zakaz przyjmowania Komunii Świętej nie są odwetem, a aktami miłosierdzia. Po drugie zaś - są zakomunikowaniem obiektywnego stanu rzeczy po to, by grzesznik miał jasność swojego statusu.
Sam jestem grzesznikiem i nic mi tak nie pomaga, jak pomoc w rozeznaniu własnej kondycji. Cukrzenie psuje sumienie. Poniżej zaś cytat na czasie - lekcja z dzisiejszej Mszy.
zainspirujmy się - myśl na dziś
To mówi Pan: Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela po to, byś słysząc z mych ust napomnienia przestrzegał ich w moim imieniu. Jeśli do występnego powiem: Występny musi umrzeć - a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi - to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie. Jeśli jednak ostrzegłeś występnego, by odstąpił od swojej drogi i zawrócił, on jednak nie odstępuje od swojej drogi, to on umrze z własnej winy, ty zaś ocaliłeś swoją duszę.
Duch Święty, Ez 33,7-9

sobota, 6 września 2008

[6 IX 2008] sobota - post będzie jutro, a dziś bł. Matki Teresy z Kalkuty

blogowa nieobecość przedłużyła się, post właściwy będzie jutro, a dziś - na dobranockę - polecam rozrywkę z Muppetami...

środa, 3 września 2008

[3 IX 2008] środa, a św. Grzegorz Wielki rządzi!

króciutko dziś
jutro wyjeżdżam ma jeden dzień poza Warszawę, więc bloga nie będzie. Dziś też dość napięty dzień, przez co nie będę mógł odnieść się do dyskusji, która - z czego bardzo się cieszę - rozgorzała pod wczorajszym postem! Powiem tylko tyle, że nie mając przez cały dzień dostępu do internetu pomyślałem przez moment, że muszę wieczorem doprecyzować swoje stanowisko, by ktoś nie pomyślał sobie tego-a-tego. Wracam do domu, a moje przypuszczenia potwierdzają się w komentarzach! W związku z tym - zachęcam tych, którzy jak dotąd nie wypowiadali się w tej sprawie, by się wypowiedzieli - w piątek (choć dzień będzie spotkaniowy i napięty) napiszę posta ad vocem!
Tymczasem, dowiedziałem się z komentarza na bliźniaczym gnyszkoblogu na Salonie24, że Państwo Najfeldówna i Terlikowski opisali udział tego bloga w sprawie Jowity jednak wprost (nie wiem, co to znaczy - autor komentarza nie precyzował - dopiero zamówiłem książkę w księgarni...).
Komentarz z Salonu24 przypomniał mi słowa frondowego Phantoma, który na forum, po tym jak były próby dokonania włamu na gnyszkobloga, napisał mi czule, żebym się nie martwił - zazwyczaj mija trochę czasu zanim przejdą do spalenia samochodu, albo mieszkania...
Phantoma rzecz jasna serdecznie pozdrawiam!

Agata. Anatomia manipulacji.
w związku z samym tematem, polecam rzeczoną książkę. Można powiedzieć, że ją współtworzyłem, bo pomagałem nieco przy przypominaniu sobie kolejności wydarzeń dla ich rekonstrukcji. Współautorem nie jestem, dzieła nie czytałem, ale polecam i tak. Nazwiska mówią same za siebie! Do nabycia w mojej ulubionej księgarni internetowej - Tolle et lege!




myśl na dziś
"To jest Ciało moje..." Jezus ofiarował się i ukrył pod postacią chleba. Teraz jest tam, ze swym Ciałem, ze swoją Krwią, ze swą Duszą, ze swym bóstwem: tak samo jak owego dnia, kiedy Tomasz włożył swe palce w Jego chwalebne Rany. Ty natomiast, przy tylu okazjach przechodzisz obok Niego nie wyrażając najmniejszego pozdrowienia, wypływającego z prostej grzeczności, jak to czynisz wobec znajomych, których spotykasz po drodze. — Masz o wiele mniejszą wiarę aniżeli Tomasz!
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 684

wtorek, 2 września 2008

[2 IX 2008] UPR zmienia twarz, a tu - polemiki, polemiki...

UPR zmienia twarz
wprawdzie żadnym macherem nie jestem, ale o wczorajszej wiadomości, tj. o tym, że UPR zmienia wizerunek wiedziałem nieco wcześniej... co w związku z powyższym? Ano to, że będę na bieżąco przekazywał pewne informacje, a sympatyków, chociażby czysto platonicznych już dziś proszę o kontakt - będę miał bowiem mały wkład w to przedsięwzięcie... Teraz z musu tajemniczo, ale wszystko się rozjaśni niebawem!
polemika
jak wszyscy pamiętają, blog poniższy był przez parę dni epicentrum medialnej batalii o dziecko Jowity (Agaty), o czym mam nadzieję, że nie wprost napisali Państwo Najfeldówna i Terlikowski, bo mnie pan Piotr Molenda i jego koledzy zabiją (to ten Pan, który raczył mnie wówczas pogróżkami).
W związku z tą sprawą, popełniłem pewien post, który spotkał się z taką oto repliką jednego z najulubieńszych komentatorów gnyszkobloga, Pana Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina. Poniżej Jego polemika (kursywą) z moimi na nią replikami (normalny).
----------------------------------
Hola hola, spokojnie z tym kalkulatorem Panie Macieju. 14% poszło do Komunii, co nie oznacza, że pozostali przez całą Mszę uśmiechali się pod wąsem na myśl o dokonanej aborcji czy złorzeczyli Papieżowi.
Bynajmniej. Ale nie można również stwierdzić, że wszyscy z nich są katolikami, tj. ludźmi, którzy wypełniają najpełniej jak to możliwe definicję katolika. Przyjęcie Komunii to najwyższe szczęście dla katolika - obawiam się, że te 86%, które Komunii nie przyjęło nie cierpi akurat na skrupulanckie schorzenie uważanie, że wciąż jest Najświętszego Sakramentu niegodna... Myślę, że po prostu albo mają to gdzieś, albo uparcie trwają w grzechu ciężkim, czyli stawiają się poza Kościołem, świadomie odrzucając miłość Chrystusa.
------------------------------------------------
Należy wziąć pod uwagę, że spora część z nich przed najbliższymi Świętami Wielkiejnocy wybierze się do konfesjonału, a to, ze zrobi to jedynie raz w roku – rzecz jasna jest nam przykro, że nie częściej – nie oznacza, że w okresie międzyświątecznym są wyłączeni ze wspólnoty katolików. Kościół mówi – „przynajmniej raz w roku”, i to, że ja czy Pangnyszka uznamy że można częściej, nie znaczy, że jak ktoś tak nie uzna to katolikiem nie jest.
Czy zna Pan kogoś, kto przez rok nie jest w stanie popełnić grzechu? Nie mówię o ciężkim, bo to niemożliwe, ale nawet lekkiego (a jak wiadomo Kościół zaleca spowiedź nawet z lekkich ze względu na łaskę umocnienia, która płynie z Sakramentu)...? Ja znam jedną osobę - Matkę Najświętszą, o Panu Jezusie nie wspominając.
W związku z tym albo podmiot naszych badań nie ma w ogóle poczucia grzechu, albo nie grzeszy, co jest niemożliwe, więc wracamy do pierwszej opcji. Skoro zaś ma rudymentarne braki w doktrynie, to ciężko uznać go za katolika sensu stricto, czyli po prostu katolika. Użyłbym raczej określenia - ochrzczeni w obrządku rzymskokatolickim. Jest uczciwsze. Katolik to ten, który Mnie naśladuje. A co to za naśladowanie jest, proszę Kolegi? Żadne.
------------------------------------------------
Bieganiem do spowiedzi jak najprędzej brzmi łatwo tylko w teorii. Przypomnę, że warunków sakramentu pokuty jest pięć, i to, że niedzielę od niedzieli dzieli sześć dni nie znaczy, że każdy „wyrobi się” ładnie i napędzi jak potrzeba statystyki. Rachunek sumienia w poniedziałek, żal za grzechy we wtorek postanowienie poprawy i tak dalej...
No mnie na przykład mocne postanowienie poprawy zajmuje czasem ruski miesiąc....
Kumam bazę, ale zastanówmy się ile takich osób w tych 86% jest. Ja obstawiam, że liczba ta jest do pominięcia ze względów statystycznych. Być może się mylę, opieram się jednak na pewnym realizmie antropologicznym, wynikłym z doktryny o grzechu pierworodnym...
------------------------------------------------
To raz. Dwa, choć to mniej ważne – uważam, że jak już to 14% osób przyjęło Komunię, to nie byli to raczej wojujący homoseksualiści faszystowscy, bo ci raczej do kościoła nie chodzą, z tej prostej przyczyny, że księża rzadko głoszą nauki, których oni chcieliby słuchać. Stąd uważam oszacowanie połowy z tych 14% za nietrafione, (...)
być może jest błędne, jest to z pewnością liczba mniejsza niż 14%, z rachunku prawdopodobieństwa wynika po prostu, że najbardziej prawdopodobne bez żadnej przesłanki pomocniczej jest 7% - połowa. Ot i stąd te 7%.
------------------------------------------------
(...)ale - co więcej- uważam je w ogóle za nie na miejscu. Owszem, możemy zauważyć, że prawdopodobnie nie wszyscy spośród 14% byli uprawnieni do przyjęcia tego dnia Komunii Świętej. Ale skąd śmiałe stwierdzenie, że połowa z nich być tam nie powinna, oraz – w konsekwencji – wyliczenie procenta katolików wśród Polaków z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku?!
Toż to jasne! Z pychy autora posta! To Pan nie wiedział? Ja dowiedziałem się z komentarza do pierwszego posta na Pogadankach Inwestorskich, że jestem złym człowiekiem.
No, ale poważnie rzecz ujmując - bierze się z przekory wobec bajania o 97% katolikach w Polsce i chęci uzmysłowienia koryfeuszom tego pitolenia jak bardzo bujają w obłokach. Rozeznajmy rzeczywistość, która nas otacza zanim okaże się, że wobec Rewolucji jesteśmy sami.
------------------------------------------------
myśli na dziś - panrybiński dicit
we wczorajszej, albo którejś z ostatnich Rzeczpospolitych stwierdził Maciej Rybiński, że demokracja jest po prostu konsensusem dla wydawania publicznych pieniędzy po to, by rząd robił wszystko, by utrzymać się przy władzy.
Pamiętajmy o tym.


poniedziałek, 1 września 2008

[1 IX 2008] wspomnienie bł. Bronisławy i wielka rocznica

dzieje się, oj dzieje
dziś rocznica rozpoczęcia II wojny światowej... a u mnie cichutko, bez pompy, od rana z Oleńką w szpitalu, o 15:00 na Mszy w szpitalnej kaplicy. Modlitwa w intencji poległych. Różaniec w drodze do domu. Pani Janina ze Starachowic z łóżka obok już wypisana. Jutro poznamy wyniki tomografii.
śluby wokoło
nawet tematyka dzisiejszego bloga nierocznicowa. Otóż - śluby.
Mając okazję być i nawet służyć do Mszy na wielu, muszę poczynić pewną uwagę. Poza zwyczajowym pomyleniem, polegającym na tym, że centrum zamążpójścia jest wesele, zamiast ślubu, istnieje jeszcze drugie: że centrum obrzędu jest samo ślubowanie, a nie Msza Święta. Dochodzimy tu już do kompletnej paranoi, która przybiera taki rozmiar, że mało kto czuje się jak na Mszy, mało kto przystępuje do Komunii, a każdy nudzi się już po nałożeniu obrączek, tak że tęskni się za amerykańskim (znanym z satelyty) nieobyczajnym obyczajem lizania sobie jamy ustnej przed ołtarzem. Tak, jakby Msza była doklejona do ślubu, a nie na odwrót.
W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: to obrzęd ślubu doklejony jest do Mszy, bo jako sakrament właśnie ze śmierci Chrystusa (czyli Ofiary celebrowanej podczas Mszy Świętej) czerpie swoją moc. Jednym słowem - to wielka łaska i wyróżnienie, móc dostępować sakramentu małżeństwa podczas Ofiary - i to wokół niej powinno wszystko się kręcić, z rozumieniem obrzędu ślubu przede wszystkim.
Tymczasem obserwujemy coś odmiennego - wszyscy skaczą wokół nupturientów (czyli narzeczonych) jak wokół jakichś małpek, czy królewiątek. Wynika to rzecz jasna z nierozumienia istoty Mszy Świętej, które jest wcieleniem powszechnego u nas analfabetyzmu religijnego. Pamietajmy, że średnio 7% obecnych na ślubie to katolicy, o czym pisałem tu pewnego razu.
Jakie na to remedium? Niechaj narzeczeni proszą o odprawienie Mszy w rycie trydenckim, by przez to zwrócić uwagę gości na Mszę, liturgię. Zdecydowanie nie polecam scholki oazowej z gitarą - zwraca uwagę raczej sama na siebie...
kryzys ojcostwa?
zwykło się w pewnych kręgach mówić ostatnio o kryzysie ojcostwa. Powstała nawet zbożna inicjatywa Tato.net. Brawo. Też uważam, że obserwujemy kryzys ojcostwa. Ale na tym nie koniec.
Obserwujemy bowiem zarówno kryzys ojcostwa, jak i macierzyństwa; męskości, jak i kobiecości... Obserwujemy kryzys wszystkiego. Ten wielki kryzys, złożony z wielu mniejszych, Plinio Correa de Oliveira nazwał mianem Rewolucji.
Rewolucja, to po prostu kryzys cywilizacji chrześcijańskiej, która jest cywilizacją par excellance. To trzeba wiedzieć - i spojrzeć na bolączki dzisiejsze z tej perspektywy po to, by nie zajmować się łataniem milionów małych, rosnących dziurek, tylko po prostu zmienić statek, który po prostu tonie.
Sprzeciw wobec Rewolucji musi być całościowy.
przeciw obecnym tendencjom
wystarczy nieco poznać historię i zacząć pytać o rzeczy, które w dzisiejszym świecie wydają nam się oczywiste - pytać o to, czy nie można by zorganizować tego wszystkiego inaczej, np. tak, jak było przedtem. Należy pozbyć się uczucia bycia dzieckiem danej chwili w historii, odseparować sie od dzisiejszych tendencji i powszechnych praktyk... zdobyć na wolność wewnętrzną.
A wtedy okaże się, że żaden z elementów dzisiaj nie jest oczywisty. I że nie jest wstydem widzieć to, i walczyć o zmianę. No, ale do tego nie dojdziemy chłonąc program z Walterowni24, czy popłuczyny z Aborczej. Trzeba nie tylko intelektu, ale i ducha, cnót.
Dlatego zamiast dbać o imidż, zacznijmy budować charaktery.
Kaczyński w oczach Zachodu
jadąc do Kleinheubach, we Frankfurcie, miałem okazję spotkać księcia von Oldenburga, z którym pogaworzyłem sobie m.in. o Kaczyńskim Lechu - prezydencie. Trzeba przyznać, że zagraniczni konserwatyści pokładają w Nim wielkie nadzieje, ostatnio szczególnie co do Lizbony. No... ale po dłuższej rozmowie okazało się, że trafiają do nich i takie głosy, że Prezydent nasz to pętak i Klausowi do pięt nie dorasta, a w sprawie Lizbony tylko gra. A to czego mu brakuje, to mocny kręgosłup moralny. Tak-tak, nie-nie...
Sen o wielkim konserwatyście z Polski powoli się rozwiewa... Tuska zaś szeregują gdzieś między Brownem a Zapatero. Widocznie nie czytali Der Dziennika i Wybióry, i nie wiedzą, że Tusk jest liberałem i kryptokonserwatystą! Yyyyyyyyy!
Pan Jezus królem wszechświata
jako, że jestem nieuleczalnym głupkiem, jestem i optymistą. Sądzę np. że warto pracować dla zmiany świata. Na swoim poletku - raz jest ono mniejsze, raz większe. Dziwią mi się niektórzy Koledzy, nawet katolicy i zapaleni - zdawałoby się - kontrrewolucjoniści... jakby zapomnieli, że to ostatecznie Pan Jezus ma tytuł Króla Wszechświata, a nie jakieś brukselskie, czy moskiewskie dupki.
Na końcu, moje Niepokalane Serce zwycięży! - mówi nasza Mama w Fatimie. Do roboty Panie i Panowie! Każdy swoje.
Ksiądz w Traktacie
jak już pisałem w poście o Wakacyjnym Planie Czytelniczym, sporządziłem sobie takowy na te wakacje! Jestem właśnie w trakcie lektury Traktatu o łuskaniu fasoli Wiesława Myśliwskiego. Polecam wszystkim... szczególnie, że znalazłem w nim postać Księdza, który tak naprawdę był po prostu pobożnym spawaczem. Takie miłe odbicie mojej sytuacji w wojsku... czyli szer. pchor. Księdza, obecnie kpr. Gnyszki.
myśl na dziś
Największym szaleńcem wszelkich czasów jest On. Czyż można sobie wyobrazić większe szaleństwo niż Jego oddanie – jak On się oddaje i komu się oddaje? Gdyż było już szaleństwem samo stanie się bezbronnym Dzieciątkiem; ale wówczas, nawet wielu złoczyńców mogłoby się wzruszyć i nie odważyłoby się Go źle traktować. Wydało mu się tego za mało: zechciał unicestwić się i oddać się bardziej. Stał się pożywieniem, stał się Chlebem. – Boski Szaleńcze! Jakże Cię traktują ludzie?... A ja sam?
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 824


sobota, 30 sierpnia 2008

[30 VIII 2008] po robocie, przy sobocie

bieganinka
dziś z Oleńką i Jej Mamą bieganinka po Warszawie - przez 7 godzin pokazałem dość dużo, choć rzecz jasna - dałoby się więcej. Przy okazji - moje trzecie podejście do Muzeum Powstania Warszawskiego (tym razem zakończone bytnością!). Wrażenia - potwierdzam setki tysięcy entuzjastycznych głosów z Polski i zagranicy.
Z Oleńką - zgadza się. Czuje się bardzo dobrze, może już jeść i w nagrodę dostała weekendową przepustkę ze szpitala. W poniedziałek tomografia komputerowa jamy brzusznej, potem ewentualnie gastroskopia. Jednym słowem - wszystko idzie najwyraźniej ku dobremu.
Zmęczony jestem jak pies Pluto, więc powiem tylko, że...
...Pogadanka gotowa!
Pogadanka Inwestorska nr 6 jest gotowa! Tym razem o etycznym inwestowaniu. Ufff... padam z nóg. W poniedziałek ciąg dalszy bloga. A będzie i o polityce, i o umieraniu z głodu, i o Kaczyńskim... i o płaceniu kary w tramwaju ZTM!

czwartek, 28 sierpnia 2008

[28 VIII 2008] literatura motywacyjna - hochsztaplerzy?

przeklejam dzisiejszy post z Pogadanek Inwestorskich, który - jak mniemam - może zainteresować szersze grono odbiorców...
książki, książki...
Pogadanki Inwestorskie dostały dziś maila od Wydawnictwa Złote Myśli. Napisano w nim, że do 6 września trwa specjalna promocja - polegająca na tym, że dwa motywujące e-booki dostaje się po psiej cenie, a do tego jeszcze dwa kolejne gratis. Pogadanki zaciekawione weszły... rozejrzały się po stronie... i mówią, co następuje - bo twierdzą, że temat jest ważny.
wybierz sukces
Rzeczoną stronę znaleźć można łatwo: Wybierz Sukces. Po wejściu, słyszymy i widzimy Sebastiana Schabowskiego, który opowiada nam cuda na kiju o tym, jakimi milionerami stać się możemy, jeśli kupimy te książki... Brzmi i wygląda to trochę kiczowato, ale Pogadanki postanowiły sprawę zbadać i obejrzały także filmiki biograficzne autorów obu e-booków. Czasem uśmiechały się pod nosem, czasem prychały ze śmiechu... zresztą spróbujcie sami.
pytanie
pytanie, które się nasuwa, brzmi: i co z tym zrobić? Kupować, czy nie kupować? Pogadanki z natury są zadziorne i chętnie by sprawę skwitowały jakimś rubasznym żartem, ale tym razem doszły do odmiennego wniosku. Otóż, jak już na tych łamach było napisane, istnieje pewien typ literatury motywującej, którą tu nazywamy nakręcającą. Pionierami w tej dziedzinie są Brian Tracy, Robert Kiyosaki i inni. Promocja dotyczy - jak się okazało po przesłuchaniu filmów na temat autorów - e-booków napisanych przez polskich wychowanków tych tuzów (dochodzi jeszcze do tej plejady paru innych). Pogadanki uznały, że to dość ciekawe - obejrzeć sobie twórczość polskich klonów amerykańskich mitycznych pierwowzorów.
Czy jest w tym coś złego? Nie ma, ale może. Otóż, człowiek nieposiadający odpowiedniej formacji (o co chcą zadbać właśnie Pogadanki) po lekturze tego typu książek w 99% przypadków staje się w nieuporządkowany sposób przywiązany do pieniędzy. Staje się chciwy, a to grzech. Kluczem jest odpowiednia formacja - wówczas książki Tracy'ego, Kiyosaki'ego, czy wspomniane na początku e-booki nie są niebezpieczne. Wówczas po prostu motywują.
czy da się inaczej?
można zapytać, czy przypadkiem katolik par excellance nie jest w stanie na gruncie wiary i powołania do świętości dojść do odpowiedniego stopnia motywacji w działaniach ekonomicznych? Z pewnością jest - dzięki Łasce. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by nabierać otuchy także poprzez lekturę książek tych, którzy pewną drogę już przeszli. Podobnie, ale niezupełnie, jest z żywotami świętych. Tu jednak, w literaturze motywacyjnej, nie szukamy paradygmatu (wierzę, że daje go doktryna, a być może rozjaśniają Pogadanki) - ale praktycznych, czysto technicznych wskazówek.
Tak, jak inżynier może nie potrzebować do dobrej pracy niczego poza świadomością powołania do świętości (siła pisał na ten temat Patron Pogadanek - św. Josemaria Escriva), ale po obejrzeniu kolejnego budynku zagranicznego kolegi, czy przejrzeniu wyjątkowo dobrego projektu - do własnej pracy zabiera się z nową inspiracją.

no to co - polecacie? Polecamy!

w związku z tym - z zaznaczeniem wagi formacji - Pogadanki Inwestorskie oficjalnie udzielają Warunkowego Pogadankowego Imprimatur pozycjom takim, jak:

















i wielu innym, które jeszcze zostaną tu omówione. Wiedzą bowiem Pogadanki jak nikt (a powiedzą jeszcze o tym przy innej okazji), że największą przeszkodą w aktywności ekonomicznej są dla ludzi... oni sami. Jak zresztą w każdej dziedzinie - doktryna o grzechu pierworodnym także na tym polu znajduje smutne potwierdzenie.
zaś w najbliższą sobotę...
najprawdopodobniej nowa Pogadanka - tym razem zaczynamy temat-rzekę: inwestycje...



[28 VIII 2008] czwartek, wspomnienie św. Augustyna

pan Zarzeczny

W Najwyższym Czasie! pisze sobie taki pan nazwiskiem Zarzeczny. Czasami mniej, czasami bardziej dowcipnie. Szkoda, że tak naprawdę z konserwatyzmem - poza wyśmiewaniem lewackich absurdów - wiele wspólnego chyba nie ma. Sądzę tak dlatego, że nie jeden już raz stał się dla mnie gorszycielem. Opowiadania, nawet jeśli rubaszne i śmieszne, o tym jak to kopulował za płotem jednostki z przechodzącymi dziewczynami, gdy odbywał służbę wojskową... po prostu gorszą. I nie wiem po co pana Zarzecznego trzymają w NCz!.

Konserwatyzm bez moralności, to dwulicowość... proszę przypomnieć sobie wczorajszą Ewangelię o grobach pobielanych. Z zewnątrz ładne - w środku kości, gnój i plugastwo. Pan Zarzeczny to chyba nawet grób niepobielany - sprawia wrażenie, jakby nie miał z tymi sprawami problemu...

co tam na KULu?

miałem napisać o tym znacznie wcześniej, ale nie zdążyłem. Otóż, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zorganizowano Dni Kultury Chrześcijańskiej, na których dyskutantami były takie gwiazdy pobożności i cnót heroicznych, jak Manuela Gretkowska, Jacek Żakowski i inni heretycy, tudzież schizmatycy.

W sytuacji, gdy chrześcijaństwo ze swoją kulturą (mowa tu o chrześcijaństwie par excellance, czyli katolicyzmie) leży od dekad zgnojone i obumiera... gdy kraj katolicki oznacza 7% katolików na populację... oni robią sobie jaja i pytają tych, których mają nawracać o to, jaki Kościół być powinien.

Po co? Chyba sam Rektor raczy nie wiedzieć... tacy na KUL mówię nie.

A w związku z powyższym polecić mogę tylko książkę Dietricha von Hildebrandta:



zajmujmy się polityką

wbrew pozorom, teraz jest najlepszy czas - w połowie kadencji - na to, by zajmować się polityką. Przejrzyjmy partie polityczne i ich programy w trakcie realizacji, skonfrontujmy teorię z praktyką. Zajmijmy się odpowiedzią na pytania: Jakiego państwa chcę? Jakie ma ono sprawować funkcje w których dziedzinach? Jak te cele zrealizować? Co odpowiada w pełni mojemu światopoglądowi?

Zostawianie tego typu rozważań na kampanię wyborczą... to głupota. Kampania jest czasem, w którym większość decyduje impulsywnie pod naciskiem reklamy, którą partie opłaciły z pieniędzy tej większości, co sobie zagwarantowały przebywając w Parlamencie... Tak, moi mili - kilkuset panów w garniturach umówiło się, że ustalą, żebyśmy płacili im za to, aby oni nas przekonali w kampanii, żebyśmy na nich głosowali po to, by oni nadali sobie jeszcze więcej prerogatyw, dzięki którym ochronią nas przed niebezpieczeństwami, które sami tworzą... I jeszcze umówili się, że innych partii wspierać nie można za bardzo (wielokrotność iluś tam średnich krajowych rocznie od jednej osoby), a i one pieniędzy z budżetu nie dostaną, tylko ich własne partie. Dobre, co?

Bagsik by takiego oscylatora nie wymyślił...

Poniżej dwa filmy - proszę obejrzeć uważnie, rozsiadłszy się wygodnie w fotelu.



myśl na dziś

Przepisuję z pewnego listu taki przykład tchórzostwa, którego nie należy naśladować: "Oczywiście, dziękuję Ojcu bardzo za pamięć o mnie, ponieważ potrzebuję wielu modlitw. Lecz byłbym wdzięczny, gdyby Ojciec modląc się do Pana, aby uczynił mnie apostołem, nie starał się Go prosić, żeby wymagał ode mnie poświęcenia mojej wolności''

św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 11


wtorek, 26 sierpnia 2008

[26 VIII 2008] wtorek, Matki Boskiej Częstochowskiej

co robię
Oleńka wciąż w szpitalu na obserwacji - czuje się lepiej, być może wystarczy tylko antybiotyk w kroplówce i będzie po wszystkim. Biedna nie jadła nic od dwóch dni... od dziś może już pić - jutro przywiozę Jej najpyszniejsze soki (a jakże!).
Dziś od rana w szpitalu, potem obiad tamże (przy okazji pragnę polecić restaurację Joker w Szpitalu Klinicznym AM przy ul. Banacha...) i Msza św. w kaplicy o 15:00. Wyjątkowe miejsce jak na Mszę - przeżywa się o wiele wyraziściej (chociaż to Novus Ordo...). Pan Jezus wydaje się być o wiele bliższy, przynajmniej w percepcji. Później wróciliśmy do domu i do wieczorka praca na MISH - do pracy rocznej, która już jest na wykończeniu. Jutro powtórka, z tym, że najpewniej zabiorę laptopa do szpitala i pod parasolem sobie z Oleńką posiedzimy, a ja dokończę pisanie.
co warto...
obserwując niektórych pacjentów, oświadczam, co następuje! Otóż, warto - polecam to każdemu Czytelnikowi - przejść się od czasu do czasu na izbę przyjęć do któregoś ze szpitali, albo zapisać na wolontariat i pomagać chorym. Po pierwsze - zrozumie się lepiej jaką głupotą i igraszką jest większość własnych spraw. Po drugie zaś odrzuci człowiek brednie XX-wiecznej subkultury śmierci... i doceni rodzinę - i zapragnie ją posiadać. Bez rodziny, nawet mając pieniądze - wierzcie mi - można zdechnąć na korytarzu jak bury pies.
A jeśli ogolone wszędzie panie z Vivy i Wysokich obcasów oraz panowie z Logo i Hustlera tego nie kumają, to niech w końcu zakumają, bo i takich widuję na korytarzach... Zgniecionych, skwaszonych, bez plastikowego blasku, wystraszonych.
Polecam też przejrzenie Jasnogórskich ślubów narodu, które dziś zresztą były odnawiane w wielu parafiach... to jest program na dziś! Do roboty, szkoda życia na duperele i pogoń za niczym. Rodzina na wzór Świętej Rodziny, pełna chrześcijańskich cnót - jedyne wyjście. Każde inne to kiepski Ersatz.
Pogadanki Inwestorskie
być może nie wszyscy wiedzą, ale piszę jeszcze w internecie Pogadanki Inwestorskie (http://pogadanki-inwestorskie.blogspot.com). Proszę o pomoc w ich rozreklamowaniu - po napisaniu pięciu i zebraniu kilkunastu recenzji, widzę że gra jest warta świeczki, dlatego chciałbym mieć więcej użytkowników, więc kto mógłby je przejrzeć i ew. zarekomendować znajomym, albo omówić na jakimś forum internetowym - będę wdzięczny.
Poleca się czytanie od Wprowadzenia - dla dobrego zrozumienia paradygmatu, który propaguję. Szerokim łukiem dochodzimy do zagadnień szczegółowych, więc będzie - mam nadzieję - jeszcze ciekawiej.
myśl na dziś
Widzę twój Krzyż, Jezusie mój, i cieszę się z Twojej łaski, gdyż nagrodą za Twą Mękę stał się dla nas Duch Święty... I oddajesz mi się codziennie z miłością szaloną w Hostii Świętej... I uczyniłeś mnie dzieckiem Bożym! – i dałeś mi Swoją Matkę. Nie wystarcza mi dziękczynienie, myśl moja ulatuje: Panie, Panie, tyle dusz jest tak daleko od Ciebie! Ożywiaj w swym życiu żarliwość apostolską, by ludzie Go poznawali..., kochali... i czuli się kochani!
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 27

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

[25 VIII 2008] poniedziałek

prośba
normalny odcinek bloga pojawi się pewnie jutro, bo wczoraj i przedwczoraj miałem Ślub nad Śluby i Wesele nad Wesele (czy kroniki warszawskie donoszą już kto się pobrał?), a dziś z kolei pojechałem z Oleńką na badania i musiała niestety - po wnikliwym zajrzeniu w stan polskiej prywatnej i państwowej służby zdrowia - zostać na obserwację w szpitalu. Od razu uspokajam - proszę się nie obawiać, nic złego Jej nie grozi, ale należy sfalsyfikować jedną z dwóch możliwych diagnoz i wtedy przejść do działania, które w żadnym z obu wypadków skomplikowane ani ryzykowne być nie powinno. Proszę zatem o modlitwę i wyrozumiałość...
Lud
w socjologii długo dyskutowano nad tym, czym jest Lud. Ja mogę powiedzieć - Lud można spotkać w wielu miejscach w Polsce - od wsi Żmiąca w powiecie limanowskim, przez autobus relacji Rypin-Toruń, aż po każdy państwowy szpital, co zawsze stanowi dla mnie ogromną inspirację! Pozdrawiam pana, któremu na Junaku pękł wyrostek robaczkowy i pana weterana z medalem w klapie, który w karetce zostawił legitymację inwalidy wojennego I klasy! Jeśli to czytają, rzecz jasna...
myśl na dziś
Jak pragnie Nauczyciel, winieneś być solą i światłem, będąc w pełni zaangażowanym w tym świecie, w którym przyszło nam żyć i we wszelkiej działalności ludzkiej. – Światłem, które oświeca umysły i serca. Solą, która dodaje smaku i chroni przed zepsuciem. Dlatego, jeśli zabraknie ci gorliwości apostolskiej, staniesz się nijaki, bezużyteczny, zawiedziesz innych, a życie twoje stanie się absurdem.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 22

piątek, 22 sierpnia 2008

[22 VIII 2008] piątek, wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Królowej

a co?
późno, prawda? No cóż, tak to jest, gdy jest... no właśnie - powiem w poniedziałek co jest. Mało mam niestety przez TO czasu. Miałem dziś wyłuszczyć bardziej kwestię tego, dlaczego przeciwny jestem obniżaniu wieku obowiązku szkolnego, ale dziś będzie o czym innym. Proszę usiąść wygodnie w fotelikach i poczytać...
Adoracja ratująca...
dostałem informację następującą od osoby w sprawach life'u i prolife'u grającą pierwsze skrzypce w Polsce. Otóż, przed wojną św. Maksymilian Maria Kolbe, którego wspomnienie liturgiczne obchodziliśmy jakieś dwa tygodnie temu, miał mieć wizję, w której objawiono mu, iż nadejdzie wojna, która nie skończy się dopóty, dopóki nie zginie w ramach ekspiacji tyle ofiar, ile jak dotąd zginęło dzieci w wyniku dzieciobójstwa prenatalnego. Nie minęło trochę czasu, zaczęła się II wojna światowa. Przed kanonizacją św. Maksymiliana, Jan Paweł II (wedle relacji ks. Dziwisza) miał mieć również widzenie. A było to tak: wieczorkiem, ks. Dziwisz słyszy płacz z gabinetu papieskiego, wchodzi, by zapytać, co się dzieje, a Papież - z twarzą ukrytą w dłoniach - mówi mu, że też by płakał, gdyby widział, co Polska będzie musiała cierpieć... Był rok 1982, więc pewnie stąd w 1991 roku, w Kielcach Papież tak twardo (chyba jedyne przemówienie w Polsce, gdzie słychać, że unosi się gniewem!) wystąpił przeciwko aborcji i polityce antyrodzinnej.
W związku z powyższym, utworzyła się w Polsce, pod wodzą śp. ks. prał. Peszkowskiego grupa apostolatu ekspiacji, której przedstawiciele prosili mnie, bym popularyzował adorację Najświętszego Sakramentu na przebłaganie za tę kaźń. Niniejszym do tego zachęcam - latając co dzień po mieście, łatwo znaleźć parę okazji, by przyjść przed Najświętszy Sakrament choć na parę minut...
poza tym
... mam wiarygodne informacje na temat tego, iż nagminną praktyką obecnie w szpitalach jest kwalifikowanie aborcji jako poronienia, by statystyka kompromisu wyglądała budująco. Pewna położna z warszawskiego szpitala, gdy dowiedziała się jaka jest oficjalna liczba aborcji w Polsce rocznie, zdziwiła się, bo tyle to oni robią góra przez miesiąc. Jako poronienia.
Temu zaś - wedle moich informacji - towarzyszy poufna instrukcja z Ministerstwa Zdrowia, by nie wydawać ciał dzieci po poronieniu i abrocji - są kremowane jako odpadki medyczne. Dlaczego? Ano dlatego, że pierwszy lepszy ginekolog rozpozna, czy dziecko zostało poronione, czy to aborcja... a przecież nikt nie chce nam psuć humorów, prawda? Żyjemy w cudownym kraju, gdzie rządzi Ukochany Rząd, a premier ma dobrą morfologię...
myśl na dziś
Rachunek sumienia. — Codzienny trud. — Kto prowadzi jakiś interes, nigdy nie zaniedbuje buchalterii. A czyż istnieje interes, który by posiadał większą wartość od życia wiecznego?
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 235

czwartek, 21 sierpnia 2008

[21 VIII 2008] czwartek, wspomnienie św. Piusa X

rocznice...
dziś, moi mili ważny dzień. Dokładnie 4 lata temu, przed 7:00 pangruszka zajechał na Dworzec Autobusowy we Wrocławiu, skąd odebrała go Oleńka. A po co przyjechał? A po to mianowicie, by sobie powiedzieli bez ogródek, że zdali sobie sprawę z tego, że się w sobie rozmiłowali! I tak to się zaczęło...
A w 2010 roku, 21 sierpnia to sobota... kto ma oczy, niechaj czyta, a kto czyta, niechaj rozumie...!
Poza tym, gratuluję Piotrowi Pałce i Małżonce Jego trzeciej rocznicy ślubu. To by było na tele, jeśli chodzi o rocznice.
tarcza się podpisała
zastanawia mię wielki skok poparcia dla tarczy antyrakietowej wśród ankietowanych łapanych na ulicy przy której znajdują się siedziby sondażowni... Putin położył łapę na Osetii i Abchazji, zginęło paręset osób... i już wszyscy Polacy są święcie przekonani, że jeszcze trzy tygodnie temu się mylili wraz z Ukochanym Rządem ws. tarczy.
Swoją drogą, dziwnie rozumiem logikę wojny - i sytuację przeżywałem z dużą empatią... Wiem jak to jest, gdy człowiek wysiedzi się w koszarach, wiem jak żołnierzom może zlasować się mózg... i potrafię sobie wyobrazić, co może wtedy zaświtać im w głowie, gdy wypuści ich się na wojnę. Pamiętamy, jak to generałowie mówili że się Rosjanie wycofują, a żołnierze co innego. Oczywiście to wycofywanie było dla picu, i co innego mówiono mediom, a co innego rozkazywało, ale na wojnie żołnierze są w dużym stopniu niezależni - szczególnie w takiej, gdzie ziemię zajmuje się prawie bez walki. Robią co chcą, mając na to przyzwolenie.
Niektórzy pożyteczni durnie uwierzyli Fukuyamie, że historia się skończyła... i że ideologie się skończyły, etc. Powiem króciutko, bo tu nie ma o czym gadać: ludzka natura jest niezmienna. Dlatego aż do końca świata oglądać będziemy grzechy. Nie zmienią tego ani zaklęcia Fukuyamy, ani biurokratów z Unii Europejskiej. I proszę mi tu więcej nie fantazjować, panie Fukuyama.
szkoła podstawowa?
tymczasem fantazjować zaczęli ministrowie z Ukochanego Rządu. Wymyślili sobie, by obowiązkowo posłać do szkół 6-latki, a i dla 5-latków wprowadzić obowiązek przedszkola. Jednym słowem - robią wszystko, by potomstwo panagruszki było walnięte.
Szlag mię zatem trafił nad morzem, gdy przeczytałem o tym w codziennej Rzeczpospolitej. Wytłumaczę zatem pokrótce dlaczego jestem przeciwny takim eksperymentom.
Po pierwsze: oświata w Polsce upada, w związku z czym nie widzę powodów, by wrzucać do jej szamba coraz młodsze dzieci. Niech posyła kto chce - dlaczego obowiązek?
Po drugie: szkoła państwowa, najpopularniejszy w Polsce model, zazwyczaj promuje ideologię państwową, w UE wybitnie niezgodną z moimi poglądami. Szkoła oraz program nauczania (definiowany przez ministra - a jakże!) nie są obojętne światopoglądowo, mają własny, z grubsza nakreślony paradygmat.
Po trzecie: nie widzę powodów dla tej decyzji - ministerstwo nie przedstawiło żadnego uzasadnienia, poza jakimiś pozornymi pierdzeniami o wyrównywaniu szans, którego nie rozumiem, bo nikt nie wytłumaczył co ma przez to na myśli, ani dlaczego jest to koniecznie.
Po czwarte: nie widzę powodów, dla których mam kupować debilne podręczniki od wydawnictw, które wyznaczyło Państwo, po to bym z obrzydzeniem je później wyrzucał, a dawał dziecku własne książki, a wszystko to po to, bym wydawał więcej pieniędzy np. na WSiP, którego pakiet ma także Skarb Państwa, po to by pani opłacana przeze mnie z podatków uczyła moje dziecko tych głupot, które mu z głowy wybijał będę, a wszystko to jeszcze dlatego, że to wszystko jest tak naprawdę darmowe i dla dobra wszystkich. Paranoja.
Wracając do kwestii ogólnych - proszę, niech nikt nie mówi, że PO to partia liberalna. Partia liberalna nie wydziera dzieci od rodzin pod przymusem. Poza tym polecam stronę: http://www.podsumowanie2008.yoyo.pl/
myśl na dziś
Przyjrzyj się uważnie swojemu postępowaniu. Zobaczysz, że popełniasz wiele błędów, które szkodzą tobie, a być może również twojemu otoczeniu. – Pamiętaj, synu, że mikroby nie są mniej niebezpieczne niż dzikie bestie. A ty kultywujesz te błędy, te pomyłki – jak kultywuje się mikroby w laboratorium – poprzez braki pokory, poprzez braki modlitwy, poprzez swą niesumienność w wypełnianiu obowiązków, poprzez brak znajomości samego siebie. A potem te ogniska zakażają środowisko. – Potrzebujesz dobrego, codziennego rachunku sumienia, który doprowadzi cię do konkretnych postanowień poprawy, gdyż odczujesz prawdziwy ból z powodu swoich błędów, swoich niedopatrzeń i swoich grzechów.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 481

środa, 20 sierpnia 2008

[20 VIII 2008] św. Bernarda, opata i doktora Kościoła

czas urlopowania i wracania z urlopu
niniejszym informuje się, że nastąpił koniec trzonu wyjazdowego moich wakacji! Wróciłem do domu o 16:30... i poczułem dziką żądzę napisania posta, którą mogłem zrealizować dopiero teraz... Wybaczcie, ale zanim się rozpiszę, minie pewnie trochę czasu, więc póki co - zapraszam na najnowszą Pogadankę Inwestorską: http://pogadanki-inwestorskie.blogspot.com/ i do tego bloga - postaram się być codziennie, choć przez najbliższych parę dni stężenie obowiązków pozablogowych będzie wysokie...
cóżem zwiedził?
zwiedziłem i Dolny Śląsk, i Pomorze, i Kujawy - przejeżdżając po drodze przez takie miejsca jak Płock i Toruń - bliskie mojemu serduszku, jak mało które... Powiem krótko - Polska jest przewspaniała. Myśl tę będę rozwijał na pewno leniwie do kolejnych wakacji, więc proszę nie naciskać.
Na Dworcu Autobusowym w Płocku, w kibelku w piwnicy od 4 lat nic się nie zmieniło. Imitacja marmuru na ścianie z białych kafelków za pomocą farby olejnej - jak była, tak jest. Może nieco bardziej zdrapana... Prawy pisuar przecieka.
co zamierzam?
przyznam, że choć wziąłem urlop od blogowania, to skwapliwie notowałem tematy i myśli do poruszenia na tym blogu. Jest ich już całe dwie strony kalendarza, a dojdą do nich i te, które zrodziły się podczas pobytu w Niemczech. Jednym słowem - będzie dużo czytania...
czym się zajmiemy?
jak zwykle - wszystkim. Dojdą nam być może nowe tematy - wychowanie dzieci, polityka międzynarodowa, doskonałe nabożeństwo do Maryi... Dobrze, już nie zdradzam.
niepoprawni.pl w Rzeczpospolitej!
jak zapewne niektórzy wiedzą, mój blog agregowany jest w serwisie http://www.niepoprawni.pl/ o którym dziś przeczytałem w Rzeczpospolitej kupionej we Włocławku! Otóż, serwis stworzył petycję do Tusku ws. Gruzji. Brawo chłopaki! Brawo nasi czytelnicy!
Swoją drogą, ostro sobie mister Putin ostatnio poczyna...
Klub Audiobook'ów
pojawił się w internecie Klub Książki Audio - nie tylko dla obecnych fanów, ale i potencjalnych. Członkostwo polega na otrzymywaniu informacji o nowych książkach dostępnych w wersji audio, a na dobry początek - w ramach gratisu - dostaje się jedną książkę audio (tzw. audiobook). Przydatne przede wszystkim dla tych, którzy nie mają czasu na czytanie, bądź mają dzieci.
myśl na dziś

Spójrz, tak wiele jest powodów by czcić Świętego Józefa i brać naukę z jego życia: był mężczyzną silnej wiary...; pracą zapewnił byt swojej rodzinie (Jezusowi i Maryi) strzegł czystości Najświętszej Maryi Panny, która była jego Oblubienicą; i szanował – kochał! – wolność Boga, który wybrał nie tylko Najświętszą Maryję Pannę na Matkę, lecz również jego – na Oblubieńca Maryi.

św. Josemaria Escriva, Kuźnia, 552

wtorek, 12 sierpnia 2008

[12 VIII 2008] APEL O POMOC

Drodzy, Kochani, żabki słodkie!

Ja wiem, że szlag nas trafia w Irlandii nr 2 i w ogóle przez tego Tuska w Ustce zaczęło padać i coraz gorzej, śliwki drogie jak cholera... ale mimo to wypoczywam! Ale prośbę mam!

1/ o modlitwę w intencji Koleżanki mojej, Jej męża i drugiego dzieciaczka ledwo powitego, które ma zrośnięcie twardówki z rogówko i jest to drugi taki przypadek w historii w Polsce, w związku z czym nasze lekarze nie umiejo zoperować, tylko londyńskie, a zaspiewały za to parę tysięcy funciaków! Módlcie się, by udało się zebrać kasę na operację, a kto może, to...
2/ to niech przeleje nawet i sto milionów starych złotych - każda wpłąta się liczy! Poniżej tekst maila, a kto ciekaw szczegółów - niech pisze, prześlę mailem, m.in. ze zdjęciem potrzebującej dzieciny.
Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
Ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
Nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362
Konieczny dopisek: darowizna na rzecz Szymona Jakubowskiego.

Do rabotu! Pozdro z Lodów Usteckich!

wtorek, 5 sierpnia 2008

[5 VIII 2008] wtorek, rocznica poświęcenia Bazyliki NMP, miłe wieści na urlopie

urlopowisko

postów miało nie być, ale w związku z tak miłą informacją, nie mogłem się przemóc i przerwałem milczenie namdorskie... Zarząd Agory z żelazną konsekwencją kontynuuje strategię wypadania z rynku... co może tylko cieszyć!
Gratulujemy chłopakom z Czerskiej - oby tak dalej!
Urlop potrwa do 20 sierpnia, miło mi się odpoczywa, nie powiem...
W notatniku mam już całą stronę zapisaną tematami na bloga, w Polsce dzieją się coraz straszniejsze rzeczy, moi drodzy. Włos się jeży. Gnyszkoblog będzie grzmiał!
Przy okazji zaś dziękuję i gratuluję szczęśliwym klientom moich księgarenek partnerskich, którzy się ostatnio obłowili.
Przypominam linki:
Miłych zakupów!

Średnia sprzedaż "Gazety Wyborczej" w VI spadła o 7,89 proc. rdr (update)

PAP - Biznes5 Sie 2008, 11:455.8.Warszawa (PAP) -

Średnia sprzedaż "Gazety Wyborczej", wydawanej przez Agorę, wyniosła w czerwcu 2008 roku 388.184 szt. i była o 7,89 proc. niższa wobec czerwca 2007 roku - wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy.
Średnia sprzedaż "Gazety Wyborczej" w czerwcu 2008 roku była niższa o 6,80 proc. niż w maju 2008 roku.
Z kolei średnia sprzedaż "Dziennika", wydawanego przez Axel Springer Polska, wyniosła w czerwcu 2008 roku 130.690 egzemplarze i była niższa niż rok wcześniej o 28,77 proc. Wobec maja sprzedaż w czerwcu spadła o 8,01 proc.

(...)

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO