poniedziałek, 3 stycznia 2011

[3 I 2011] Osiem miesięcy bez Gnyszkobloga, czyli mały kambek

powitanie
jutro minie ósmy miesiąc od ostatniego posta... Osiem miesięcy! To niemożliwe na dwa sposoby - po pierwsze, to niemożliwe że miałem tak długą przerwę (co ma wiele powodów). Po drugie - to niemożliwe, że po tak długim czasie człowiek ma jeszcze chęć odgrzać zimne danie. Witajcie więc po długim czasie... i przyjmijcie skrótowe wytłumaczenie.

tłumaczymy
podstawowym wytłumaczeniem dla tak długiego milczenia jest brak czasu. To przyczyna bardzo prozaiczna, ale podstawowa. Nadszedł moment wypłynięcia na szerokie wody, o czym już pisałem w poprzednich postach (Gnyszka Fundraising Advisors, Towarzystwa Biznesowe, NewRebel Interactive, czy ostatnio Dobroczynnosc.com), a co wymaga ode mnie dużego zaangażowania. Uwagi, czasu, energii... W obecnej sytuacji pisanie bloga, to niestety luksus.
Ale na tym nie koniec. W międzyczasie pojawił się Pejsbuk, poza nim BLIP i Twitter, które dały łatwy sposób na komunikację w tych warunkach. W warunkach takiego pędu możliwość wrzucenia filmiku z parozdaniowym komentarzem, które razem tworzą celny przekaz - wypełnia świetnie lukę po długaśnych postach na Gnyszkoblogu. Oczywiście nie całkowicie.
No i ostatnia sprawa. W obecnej sytuacji nie wszystko co chcę powiedzieć... nadaje się w danym momencie do publicznego powiedzenia. Z naciskiem na dany moment. Ruskie ponoć mają przysłowie, mówiące że im ciszej jedziesz, tym dalej zajedziesz. Coś w tym jest, choć tą samą zasadą od zawsze kieruje się Kościół, którego młyny mielą powoli, a na wszystko reaguje po namyśle i z mądrością...

piosenka KSRu
wczoraj porządkując swój plecak (po trzech bodajże latach - ileż wspomnień)... znalazłem zwiniętą karteczkę, która zawierała piosenkę mojego oddziału z czasów wojska. Ach... staję się sentymentalny, ale ileż razy ją śpiewałem jako kapelmistrz swojego oddziału.
Ksiądz, zapodawaj psalm! - tak zawsze chor. Klepacki wzywał mnie do darcia gardełka. Posłuchajcie:

Nie masz nad żołnierza dzielniejszego człeka
Chociaż nie jest lekko, on nic nie narzeka
Zimno, mróz na dworze, wiatr śniegiem zacina
W podartym mundurze idzie spec-maszyna

Na bagnach, na polu dowódca plutonu
Ciągle gania, ciągle z nami jest przy boku
A kiedy taktyka jutro się rozpęta
Pójdziemy do boju jak dzikie zwierzęta

A nasze koszary to chłodny cień lasu
Głowy swe schronimy pod skrzydła szałasu
Zielone berety nie do pokonania
W kolumnie czwórkowej idą do zadania

Najlepsza jest trzecia grupa kaeseru
Gdziekolwiek idziemy, dojdziemy do celu
Panny patrzą z pożądaniem i ze łzami
Później jeszcze zdążą nacieszyć się nami

Polskie wojsko ma drapieżne charaktery
Za to względem kobiet najlepsze maniery
Już niedługo wychodzimy do cywila
Każdy czeka kiedy nadejdzie ta chwila
melodia: There she goes...
słowa
: st. chor. szt. Piotr Klepacki

myśl na dziś
Boże Narodzenie. — Nie widzę nic śmiesznego w tym, że sporządzasz Szopkę wśród tekturowych pagórków i dokoła niej umieszczasz naiwne figurki z gliny. — Nigdy nie wydałeś mi się bardziej męski, jak w owej chwili, gdy jesteś jak dziecko.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 557

4 komentarze:

Andrzej pisze...

Nareszcie post! Fajnie :) Powoli traciłem nadzieję. Pozdrowienia, Maćku.

Maciej Gnyszka pisze...

Dzięki Andrzeju :-)

siusiak pisze...

Melduję posłusznie, że RSS nie zardzewiał i zadziałał jak trzeba.

Maciej Gnyszka pisze...

Tak trzymieć!

ciekawostki: