niedziela, 21 lutego 2010

[21 II 2010] I Niedziela Wielkiego Postu, czyli powrót Syna Marnotrawnego

wróciłem!
jednym słowem - skandal! Pangrzyzga napisanie bloga odkładał z dnia na dzień, zapisawszy wcześniej tematy na laptopie, który w ostatnim tygodniu po trzyletniej intensywnej służbie odmówił współpracy... przez co tematy trzeba odtwarzać z notesu i głowy, którą podziurawiła wzmożona aktywność od powrotu z Ustki. Przyznam bowiem szczerze, że o ile cały semestr był wyjątkowo ciężki, gdyż wziąłem sobie i na Politechnice i na Uniwerku dodatkowe zajęcia, chcąc do maksimum wykorzystać czas, o tyle styczeń i połowa lutego była masakryczna. Nie starczało czasu na sen, o gnyszkoblogu nie wspominając.
Zakończyłem go jednak z przytupem mocnym i tarczą na ramieniu. I kolejnym doświadczeniem, ciężkiej roboty. Monachium przy tym to jednak nic. Ufff... dobrze, że już koniec, a semestr który właśnie nadszedł jawi się spokojniej. Na pewno będzie więcej czasu na to, by pracę zawodową wkomponować w godziny dzienne...

co ten pangruszka wyrabiał?
długo by opowiadać, ale chyba jednak będzie trzeba! Toteż najbliższe wpisy (no, nie obiecuję regularności, ale mam silne postanowienie, by była niezerowa!) będą zapewne autobiograficzne. A będzie o czym pisać, bo przez te półtora miesiąca udało się z Bożą pomocą zbudować naprawdę wiele! Będzie więc mowa o GFA, TBW, NDŻ, PRO i wielu, wielu innych ciekawych rzeczach, w tym radzeniu sobie z rewolucją żołądkową w czasie, gdy nie ma się czasu na to, by z nią sobie radzić! A jak!
Przypomnę słowa swojego dowódcy z wojska, chor. Klepackiego: Polska ninja nie jest miękka!

lektura wielkopostna
luźniejszy semestr cieszy mnie także ze względu na Wielki Post. Mam nadzieję, że będzie więcej czasu na życie wewnętrze, w tym także na lekturę duchową. Dziś zacząłem pierwszy tom monumentalnego dzieła Vazquesa de Prady o św. Josemarii, który od samego początku gnyszkobloga jest twórcą myśli na dziś. We wszystkich tomach przede mną dobrych grubo ponad 1000 stron. Damy radę?

homoseksualna prostytucja nieletnich...
w trakcie przygotowań do sesji na socjologii przyszło mi czytać fragmenty książki Jacka Kurzępy pt. Młodzież pogranicza - "świnki", czyli o prostytucji nieletnich. Książkę, mimo iż fragmentami jest mocno gorsząca polecam każdemu wyrobionemu czytelnikowi, który poważnie myśli o angażowaniu się w spory światopoglądowe i życie publiczne!
Przyznam szczerze, że byłem nieco zszokowany np. procederem nieletniej męskiej prostytucji wobec niemieckich zboków goszczących na wakacjach w zachodnich województwach. Szczególnie zaś przygnębił mnie przypadek syna właścicieli pensjonatu, który raz zachęcony pornosem na stałe wkręcił się do świata niemieckich pedałów, którzy regularnie odwiedzają miły pensjonat. Rodzice cieszą się z zarobku bo prestiżowi goście zza Odry ciągną właśnie do nich, syn się cieszy, bo ma dużo kasy (mówi tylko, że Czasem boli dupa, jak któryś jest bardziej napalony), no i niemieckie pedzie się cieszą, bo ryzyko złapania syfa nieco mniejsze niż na dworcu w Hamburgu.

Bravo y Popcorn
Inna rzecz, to kwestia prostytucji dziewczęcej. W tym wątku (nie tylko w tej książce, odwołuję się teraz do ogólniejszych badań, które musiałem przy tej okazji przestudiować) niespodziewanie (?) pojawia nam się wątek gazetek w rodzaju BRAVO, czy Popcornu oraz szczególnie ich rubryk poradnikowych, jako inkubatorów zaintersowania seksem, które zakończyło się prostytucją. To drugi bardzo ważny wątek, który przypomniał mi się o tyle, że na początku lat 90. gdy na tego typu ścierwo panował boom (zresztą panuje do dziś) - Rodzicielka moja grzmiała niczym dzwon Zygmunta, że te gazetki niczego dobrego nie spowodują. Ich producenci oczywiście krytykę odparowywali tym, że oni tu lukę w edukacji wypełniają... ale skutek jest jeden - ileś tysięcy młodych ludzi zatraciło się w dewiacji, z których wyjść jest niezmiernie trudno.

trzecia ciekawostka
moje resercze doprowadziły mnie także do trzeciego odkrycia, potwierdzenia wcześniejszych intuicji. Otóż, badania (proszę wybaczyć, ale nazwisk autorów nie pomnę, bodajże prof. Izdebski) dowodzą tego, co po wielekroć tu opisywałem, a więc istnienia mechanizmu uzależniającego w prostytucji oraz mnożenia zboczeń. Okazuje się, że młodociane prostytutki z biegiem czasu nie wyobrażają sobie stosunków seksualnych bez przemocy, nie osiągają zadowolenia gdy stosunek nie przebiega mechanicznie (oryginalne określenie), etc. Znaczna większość deklaruje chęć odejścia z zawodu. Procent odejść jest jednak nikły. Do tego szamba się tylko wchodzi.

pajacowie
słyszałem, że w międzyczasie powybuchały jakieś afery, pędzące króliki, rosoły, cuda na kiju. Jako, że jestem poważnym człowiekiem i pierdoły mnie nie interesują, zupełnie nie mam rozeznania w tym co aktualnie widz masowy przeżuwa. Przed wyborami ostrzegałem, by na peowiaków nie głosować, to teraz macie - pierdzące, kufa, króliki!

myśl na dziś
Szczere postanowienie: Umilać i ułatwiać drogę innym, gdyż życie już nadto niesie z sobą goryczy.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 63



3 komentarze:

Anonimowy pisze...

yyyy, przepraszam, jakie króliki?

Anonimowy pisze...

Proszę Pana, ja naprawdę nie wiem, o co chodzi z tymi królikami... dlatego pytam

Atanazy pisze...

Chodzi zapewne o rosół z królika wg przepisu djtarki, czyli sekretarki dj'a T.

ciekawostki: