Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor polityczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor polityczny. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 grudnia 2008

[10 XII 2008] środa, nieznośna lekkość porównań!

nieznośna lekkość porównań
nie wiem, czy zauważyliście, że w języku potocznym, czy raczej – w codziennym mówieniu – utarło się bardzo łatwo czynić porównania. To jasne – nie musimy na co dzień przemawiać jak naukowcy (choć i ci ostatni coraz częściej zajmują się bredzeniem...) - na co dzień można sobie pozwolić na plecenie trzy po trzy. Mimo to, niekiedy tę możliwość przekłada się na tezy o dużej doniosłości – np. definiujące nasze wartości, a (co jeszcze ważniejsze!) nawet postaw! I tak, bardzo często ludzie przyjmują pryncypialne postawy wobec jakichś zjawisk w oparciu o wygłoszone przez siebie, lub innych brednie, którym uwierzyli. Wśród bredni często występuje skłonność do utożsamiania dwóch zjawisk na podstawie podobieństwa jednego elementu.
Przykład? Proszę bardzo! Pewnego razu, przed moim powędrowaniem co CSAiU w Toruniu, a więc w sierpniu 2007 roku, w Warszawie odbyła się potężna defilada. Pamiętajmy, że trwał wówczas rząd PiSu. Porozumiewając się SMSowo z innymi telewidzami, otrzymałem od jednego z nich zniesmaczoną opinię, że ta cała defilada, to jedno wielkie peerelowskie zadęcie! O!
Jako, że autor SMSa specjalistą od wojskowości nie jest, nie sądzę, by to porównanie zbudował na podstawie innej, niż zauważając, że defilady peerelowskie również polegały na pokazaniu arsenału, staniu na baczność, maszerowaniu, robieniu nadętej miny... podobnie jak i wszystkie inne defilady na świecie – teraz i w przeszłości. Jednym słowem – na tej podstawie można powiedzieć o paryskiej defiladzie z okazji Dnia Zwycięstwa, że prezentuje sromotne peerelowskie zadęcie, oraz że przedwojenne defilady z okazji urodzin Marszałka, to haniebny przykład groteskowego peerelowskiego zadęcia. Głupie porównanie – głupie skutki.
Teoria analogii, to dość potężny dział logiki... warto coś na ten temat poczytać, ba!, w ogóle warto postudiować trochę logiki i metodologii, żeby nie gubić się w retoryce przeróżnych pacynkarzy. Jest to temat, którym zająłem się dość dawno, a zainspirował mnie do tego cudowny wywiad-rzeka z o. Innocentym Bocheńskim, znakomitym logikiem światowej sławy, „Między logiką a wiarą”. Jednym słowem – po przeanalizowaniu wielu sytuacji, okazuje się, że często analogie uważane za dziwaczne – są bardziej trafne, niż te wytarte. Ważne jest bowiem – to teza którą uparcie głoszę – nie twierdzenie (np. o analogii), ale jego uzasadnienie! Nie obchodzi mnie to, czy Kaczyńskiego porównuje się z Hitlerem, czy Gomułką – o wiele ważniejsze i pożyteczniejsze jest to, które porównanie i dlaczego – jest w największym stopniu trafne.

Klaus wciąż mierzi
afera z zamku na Hradczanach nabiera w Polsce rozmiarów (ciekawe kiedy zagraniczne media, poza czeskimi, się o sprawie zająkną...)! Wczoraj TVN24, wyborcza.pl, dziennik.pl – dziś przedruk części tekstu zamieściła papierowa Rzeczpospolita, rp.pl oraz onet.pl. Chłopaki z „Dziennika” zapomnieli poinformować, że niusa wzięli z fronda.pl – o czym poinformowały wszystkie inne media. No, ale znając obsesje redaktora Michalskiego, nie należy się dziwić.

jaja z Wałęsy
tymczasem, z rodzimego pomorskiego kabareciarza, imiennika Instytutu Lecha Wałęsy, szczególnie we francuskim internecie – nie ustają natrząsania! Dlaczego? Otóż, Instytut owego pana przyznał nagrodę królowi Arabii Saudyjskiej (tak, to tam, gdzie się ścina za posiadanie Biblii, kamienuje za cudzołóstwo, obcina ręce za kradzież...) nagrodę w wysokości śmiesznej dla szefa petroświata za... działania na rzecz utrwalania dialogu między kulturami, tolerancji i czegoś tam jeszcze równie głupawego i dla króla – egzotycznego. Francuskie blogi zapełniły się karykaturami Wałęsy, żartami, etc. Nikt też nie ma wątpliwości co do tego, że nagroda poszła w te ręce ze względu na sponsoring Instytutu z tej strony.
No, ale to nam wbrew pozorom nie pokazuje niczego na temat Wałęsy! Broń Boże! Widzimy bowiem jak perfidny jest ten ajatollach Kurtyka i jego pomagierzy – Cenckiewicz i Gontarczyk, którzy za pieniądze Kaczyńskiego i kota Alika przekupili francuski internet! Polskie media, poza http://www.fronda.pl/ o tym milczą. Nie dla psa kiełbasa, polaczki.

Jackson a Wałęsa
swoją drogą, to i ja ostatnio zażartowałem ze Słońca Bałtyku. Dr Szawiel raczył porównać prezydenta Jacksona z USA (XIX wiek) do Lecha Wałęsy (ze względu na nastroje społeczne, które towarzyszyły jego wyborowi oraz posunięciom). Spytałem wówczas półgłosem, czy Jackson też był tajnym współpracownikiem. Na co otrzymałem odpowiedź od koleżanki - „Tak, Jackson to przecież TW „Lolek””.

daj dziecku szansę!
niebywałe! Po kilku miesiącach przepychanek, między rządem a przeciwnikami zapędzenia sześciolatków do edukacyjnego kołchozu (gdzie po stronie przeciwników prym wiedzie oddolna akcja „Ratuj maluchy”)... nagle, gdy już sprawa przycichła... zupełnie „spontanicznie” „społeczeństwo obywatelskie” zareagowało i powołało do życia inicjatywę „Daj dziecku szansę”. O! Przeczytałem o tym w agorowskiej gazecie dla bidoty, „Metrze” parę dni temu. Dziś dowiedziałem się (uwaga: z tego samego źródła!), że odkryto iż założyciele owej inicjatywy skoligaceni, bądź funkcjonalnie związani są z... wydawnictwami edukacyjnymi i Ministerstwem Edukacji Narodowej!
Całe szczęście, że zapytani, usprawiedliwiają się, że występują w tej roli prywatnie, bo mają dzieci... a ja już byłem sobie wymyślić w swojej zakutej, klerofaszystowskiej głowinie, że to jakaś sponsorowana akcja, coś w stylu „Inicjatywy Uczniowskiej”, która „spontanicznie” powstała będąc stworzona przez młodzieżówkę „Pracowniczej Demokracji”, aby obalić Giertycha Romana. Uffff... całe szczęście, że to tylko koincydencja!
Ale, ale... Panowie i Panie – dajcie dziecku szansę i zwińcie mandżur, zostawiając dzieci rodzicom. To moje orędzie na dziś. Dobranoc.
Nasz status jako dzieci Bożych wymaga od nas – podkreślam – podtrzymywania ducha kontemplacyjnego pośród wszystkich działań ludzkich: być światłem, solą i drożdżami dzięki modlitwie, dzięki umartwieniom, dzięki kulturze religijnej i kompetencji zawodowej – realizować program: „im głębiej tkwimy w świecie tym bardziej winniśmy należeć do Boga”.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 740


wtorek, 9 grudnia 2008

[9 XII 2008] św. Juana Diego... by lżyło się lepiej!

fotoreportaż
dziś, w związku z natłokiem obowiązków i nieplanowanych obsunięć... jedynie komentarz zdjęciowy, ale jakże smakowity!


Poza tym raz jeszcze zwracam uwagę na opisaną we wczorajszym poście sprawę dyskusji na Hradczanach - do dziś żadne medium o sprawie nie informuje - cała Europa milczy, ewentualnie wydając krótkie, zdawkowe komunikaty nt. zaistnienia faktu spotkania. Jednak fronda.pl ruszyła chyba lawinę, dziś o sprawie wspomniał TVN24, a jutro zaangażować ma się ponoć Rzeczpospolita. To miłe. Niech ludzie wiedzą, co się dzieje... A na tym tle jeszcze śmieszniej wygląda ten zbiór pętaków w wyglancowanych garniturkach, który się polskim rządem zowie... chłopaki próbują absorbować naszą uwagę, jak tylko mogą, chociaż nic do powiedzenia nie mają - i nic nie znaczą.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/12/9-xii-2007-2-niedziela-adwentu-druga.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/12/9-xii-2007-2-niedziela-adwentu-i-jej.html

myśl na dziś

Jeżeli prawdziwie chcesz być duszą pokutną — pokutującą i radosną — winieneś nade wszystko strzec swojego czasu poświęconego modlitwie — modlitwy wewnętrznej, szczodrej, długiej — i winieneś się starać modlić się nie w chwilach dobrego nastroju, lecz o stałej godzinie, zawsze ilekroć to jest możliwe. Nie zaniedbuj tych szczegółów. Bądź niewolnikiem tego codziennego kultu Bożego, a zapewniam cię, że będziesz się czuł ustawicznie radosnym.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 994



poniedziałek, 28 stycznia 2008

[28 I 2008] poniedziałkowa dobranocka

ciąg dalszy przygód pewnego Gdańszczanina z Indii.

niedziela, 27 stycznia 2008

[27 I 2008] niedziela - dobranocka!

moja ukryta kamera zdradza jeszcze nieznane fakty z życia niejakiego Obecnego Premiera.

piątek, 25 stycznia 2008

[25 I 2008] dobranocka w piątek dla tych, co chodzą spac z kurami

dla tych, którzy nie doczekają dzisiejszego posta, dziś jako dobranocka relacja z Rady Gabinetowej nagrana ukrytą kamerą!

czwartek, 25 października 2007

[25 X 2007] część trzecia czwartkowa

śmichy-chichy, figle-migle
pisałem już o humorze politycznym. Otóż, dawno ogłoszono jego koniec i śmierć ostateczną w III RP. Jednak podczas ostatnich dwóch lat, humor się odrodził, miglance w telewizji i opozycja znalazły tutaj pole do popisu w konkursie pt. Jest źle? Jest jeszcze gorzej niż myślicie! porównując te czasy do komuny, gdy przeciw dyktaturze walczyło się humorem. Bajki jednak zostawmy tam gdzie ich miejsce - tzn. w pamięci, by na tych półgłówków, niekonstruktywną opozycję już nigdy nie głosować. Ja natomiast chciałem powiedzieć, że z chwilą nadejścia I Rzeczypospolitej Irlandzkiej, humor polityczny wcale nie umarł. Oto jego przykład:

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,36295716,98390578,4223843,0,forum.html
Pierwsze posiedzenie Rady Ministrów :D
Pierwsze posiedzenie Rady Ministrów. Premier Donald Tusk zwołuje radę ministrów do swojego gabinetu i mówi do zgromadzonych ministrów.
- Mam tutaj 4 przyciski czerwony, żółty, niebieski i zielony:
- jak wcisnę przycisk czerwony to na drogach nie będzie wypadków i będzie 3000 km autostrad
- jak wcisnę przycisk żółty to 3 miliony emigrantów wróci do Polski i przyjadą lekarze z zachodu żeby pracować w naszych szpitalach
- jak wcisnę przycisk niebieski to nie będzie podatków a wynagrodzenia wzrosną o 200%

- jak wcisnę przycisk zielony to nie będzie przymrozków i susz i jabłka i inna żywność już nigdy nie będzie drożeć.
W tym momencie przerywa mu minister rolnictwa z PSL i mówi - a u nas w Ciechanowie to była babcia Józia, co miała 4 nocniki w przedpokoju - czerwony, żółty, niebieski i zielony.
- No i co? No i co? - pyta Donald

- I narobiła w gacie na schodach...

bufetowa watch
inna sprawa, na którą zwrócił mi uwagę Karol Kurach, to sprawa Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nie wiem dlaczego (chociaż po ostatnim filmie na youtube.com zaczynam rozumieć i tracić niegdysiejszą estymę dla owej damy), ale wielu jej nie lubi. Nosi już ksywkę Gronkowca Ryjącego, a także Bufetowej. Nie wiem dlaczego akurat Bufetowa, ale może kiedyś pracowała w tym zawodzie? Cóż, ja wiem tylko o posadzie na WPiA UW. Tak, czy siak, dziękuję Karolowi Kurachowi za zwrócenie mi uwagi na stronę http://bufetowa.pl/ czyli 'Bufetowa Watch', gdzie autor w formie bloga śledzi poczynania pani Prezydent, co wychodzi mu w nader dobry i ciekawy sposób...

pośrednicy idei z drugiej ręki
o tym, że wśród dziennikarzy jest największe stężenie miglanców i świszczypałów, wiadomo nie od dziś. Na przykład jakieś 40 lat temu, F.A. von Hayek nazwał onych pośrednikami idei z drugiej ręki. O co chodzi? Ano, o to, że choć powołani do oświecania ludu, częściej lud omamiają bredniami, które głoszą, zdobywając się na wysoce ekskluzywny szpan oraz intelektualny Parnas. Ileż to razy czytałem zupełnie bzdurne artykuły pana Żakowskiego (mój ulubiony ętelektualista tego typu), gdzie z miną piewcy nauki i odkrywcy unikalnych idei, powtarzał mi, często przekręcając, myślątka sfiksowanych trockistów z USA, albo innych światowych intelektualistów. Nie, nie chodzi o to, że dyskutował i dążył do poznania, tylko mówił mi że wszystko dowiedziono, a co dowiedziono, to on mi powie, bo on wie. A że nie wie i robi ze mnie durnia - widać było na po pierwszych zdaniach. Podawanie za oczywistą prawdę wątpliwych teorii, o których czytelnik nie słyszał - to jest specialitee, owych panów i pań. Takie nieco agorowskie podejście - oświećmy i uformujmy lud, który do niczego nie dorósł.
Ale nie o tym chcę pisać. Ostatnio stworzono pewien twór społeczny: moherowe berety. Mityczne zastępy Ojca Dyrektora, które tłumaczyły wynik każdych wyborów oraz każde posunięcie rządu. Całe szczęście - szybko osiągnąłem samoświadomość (Singer musiałby mnie zdefiniować jako człowieka zanim skończyłęm 3 lata) i pamiętam, że niegdyś rolę takiego intelektualnego cepa pełnił zdyscyplinowany, betonowy elektorat PZPR, który działał zawsze ilekroć wygrywała lewica. Kiedyś wszystko tłumaczyło się nimi, dziś wszystko tłumaczy się innymi. Jak brakowało rozumu i finezji, tak brakuje nadal.
Weźmy sobie taką giełdę papierów wartościowych. W wielu komentarzach podobnym cepem są mityczni zagraniczni inwestorzy. Albo się wycofują, albo wchodzą na nasz rynek - to wszystko tłumaczy. Czort z tym, że np. od ostatniej przeceny na przełomie lat i późniejszych, udział inwestorów zagranicznych na naszym rynku po odpływie, zaczął się zwiększać, o czym świadczy umacnianie się złotego, saldo wpłat do funduszy inwestujących w Europie Środkowej i Wschodniej (nasza giełda zajmuje główne miejsce w portfelach, bo jest największa w regionie) oraz ujawnianie się coraz to nowych obcych funduszy w akcjonariatach coraz mniejszych spółek. Nic to - jeśli głębiej nurkujemy - piszą mi w gazecie i w internecie pismaki, że zagraniczni inwestorzy się ewakuują! Gwałtu rety!
Hehehe... raz było naprawdę śmiesznie - na Onecie wisiał artykuł w którym alarmowano, że przez miesiąc zagraniczni inwestorzy wycofali... uwaga! 800 mln złotych z naszego rynku! Co z tego, że np. dzisiejsze obroty akcjami wyniosły 2,233 miliarda złotych! To tak, jakby napisać, że wyprzedaż na rynku papierówek, albo jabłek mekintosz, bo pan Zenek sprzedał dziś na targu dwa kilo po 10 groszy za kilogram!

polityka a jezuici
nie wiem, czy wszyscy widzieli, ale na http://www.opusdei.pl/ jest ze mną wywiad. Do jego lektury zapraszałem już, gdy pojawił się na stronie OA Przy Filtrowej, ale chłopaki zrobili mi niespodziankę i wrzucili wywiad na stronę głównę Dzieła. To wielki zaszczyt!
Sęk jednak w tym, że gdyby miał się realizować mój scenariusz polityczny (polecam archiwum), wówczas na pewno czytałbym w gazetach o ludziach z tajemniczego Opus Dei w gabinecie premieragrzyzgi i o tym, że chodzą ploty, że on sam... a w ogóle, to jest taka strona, i to chyba on...
Co ma to wspólnego z Towarzystwem Jezusowym, czyli jezuitami? Ano to, że Opus Dei jest postrzegane wśród osób nicniewiedzących podobnie jak jezuici w XVIII-XIX wieku - wówczas oczywiste było, że jezuici planują ogólnoświatowy spisek, mają swoich ludzi we wszystkich rządach i otoczeniu władców... uuuuu-uuuu! Bójmy się wszyscy!

przyprawy korzenne
powiem tak: dobrze jest się zakorzenić! Gdy mam już dość miejscowych warunków, myślę sobie o moim pierwotnym środowisku. Że są jeszcze ludzie i do nich wrócę, z którymi przeżyłem moc rzeczy, którzy postrzegają mnie zupełnie inaczej niż ci tutaj. Odnoszę niekiedy wrażenie, że ci ze wspomnień są prawdziwsi od tych, z monachijskiego realu. Nie znaczy to, że nie chcę się integrować w miejscową rzeczywistość, bo chcę bardzo. Ale gdy jest mi ciężej, myśl o Was, jest bardzo miła!

ministerstwo skarbu
podobno panmarcinkiewicz ma być ministrem skarbu! No, jak to? Ten pan od marketingu, co to fizyki w Gorzowie uczył? Marionetka Kaczyńskich? Panie Donaldzie...

panie, Waldku, pan się nie boi!
na giełdzie ministrów wymienia się też mojego ulubionego pana Pawlaka, jako potencjalnego ministra gospodarki. No, cóż, jaka partia, tacy eksperci. Niedawno ktoś mówił o krótkiej ławce w PiSie...

szwecjalizm
żarty się skończyły. Poczytajcie:
http://prawy.pl/r2_index.php?dz=felietony&id=34603&subdz= Wiadomość zawdzięczam LMM (ulubione linki). No, cóż - eros to potężna siła, warto byłoby jednak, by siła nie rządziła ciałem, w którym istnieje... Niektórzy tego nie rozumieją łamiąc życie swoje i innych. Szwecji mówię: do widzenia świrki moje Wy skandynawskie!

śmiesznostki IV RP - part III
pamiętacie jak niejaka Inicjatywa Uczniowska protestowała przeciw Romanowi Giertychowi? Widziałem na TVP3 protest na żywo. Ok. dziesięciu dziwnie ubranych chłopców i dziewczynek z punkiem lub czupiradłem na głowie, z plakietkami Pracowniczej Demokracji klęło i wieszało się na bramę Ministerstwa Edukacji, roznosząc ulotki i trzymając tabliczki przeciw Ministrowi. Myślę sobie: no tak, młodzieżówka komunistycznej PD, zrobiła sobie reklamę i robi z siebie głupów. Jednak z telewizora dowiedziałem się wieczorem, że warszawska młodzież rozpoczęła spontaniczny protest przeciwko okrutnemu Romanowi.
Całe szczęście, że człowiek ma miglanca za szybką, co to jemu ten miglanc wszystko wytłumaczy.
Aha, a pamiętacie tego anglistę z koszem na śmieci na głowie? Oburzenie, wrzawa, żałoba narodowa, wpisujcie miasta, które chcą wklepać niesfornym uczniom, media rozdzierają szaty! Zmienia się rząd, potem R. Giertych zostaje ministrem edukacji, wprowadza program Zero tolerancji dla przemocy w szkołach. Gwałtu, rety! Chcą dzieci pozamykać w więzieniach, zastraszyć, spolityzować, stłamsić, ogłupić, zindoktrynować!
To wcale nie jest śmieszne, mimo że tak naprawdę jest.

myśl na dziś
trzeba spać. Pewnie już jesteście zmęczeni klikaniem, ale jeszcze myśl na dziś:

Jeśli pracuje się dla Boga, należy mieć 'kompleks wyższości', jak ci już zaznaczyłem.
Ale mnie zapytałeś, czy nie jest to wyrazem pychy? - Nie! Jest to konsekwencja pokory, która każe mi mówić: 'Panie, Ty jesteś tym, który jest. Ja zaś jestem nicością. W Tobie są same doskonałości: potęga, siła, miłość, chwała, mądrość, panowanie, godność... Jeśli zjednoczę się z Tobą jak dziecko, które oddaje się w silne ramiona swego ojca bądź przytula się do cudownego łona swej matki, czuć będę ciepło Twojej boskości, doznam światła Twojej mądrości, odczuję, jak w mojej krwi pulsuje Twoja siła".
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 342

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO