Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pawlak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pawlak. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lutego 2009

[11 II 2009] co premier Pawlak chciałby ode mnie kupić, czyli Matki Boskiej z Lourdes (Światowy Dzień Chorego)

nierealistyczny spór o status Jerozolimy
miałem o tym napisać jakiś czas temu, ale nie zauważyłem notatki na ten temat w kalendarzu. No, ale teraz, gdy już wiemy, że jestem czarnosecinnym i jaskiniowym antysemitą, można dać upust swoim fobiom.
Otóż, uważam, że spór o Jerozolimę jest sporem niemożliwym do skończenia dopóty, dopóki do Jerozolimy rościć będą sobie pretensje muzułmanie, czyli po naszemu po prostu „pohańcy” i „bisurmany”. Dlaczego? Ano, dlatego, że w myśl dżihadu (o czym niezmordowanie przypominam od czasu uczestnictwa w spotkaniu z gen. Pietrzykiem) – ten ostatni kończy się z chwilą, gdy na ziemi nie będzie nikogo, kto nie powie, że „Allah jest Bogiem, a Mahomet jego prorokiem”. Spór zatem można rozstrzygnąć dwojako – albo likwidując muzułmanów fizycznie, bądź doktrynalnie, poprzez inwestycje w powstawanie pacyfistycznych herezji islamskich, albo poprzez likwidację niewiernych – fizyczną, bądź doktrynalną, czyli po prostu masowe nawrócenie. Tertium non datur. Trzeba to po prostu zrozumieć – islamiści traktują swoją religię poważnie, wszelkie „ustępstwa”, „zawieszenia broni” i inne zagrywki, to czysta taktyka, przewidziana także w Koranie.

nowy konkurs na Bloga Roku 2008
dawszy upust swojemu antysemityzmowi wypitemu z mlekiem Matki (3% tluszczu, 97% antysemityzmu), chciałem powiedzieć, że w dziedzinie internetowej obserwujemy istny rozkwit! Ruszył bowiem nowy konkurs na Bloga Roku 2008 – organizowany tym razem przez portal wiadomosci24.pl. Banner tego konkursu umieściłem już na pasku bocznym. Po kliknięciu przechodzimy do formularza, w który wpisujemy swój adres mailowy. Następnie odbieramy maila, klikamy w link potwierdzający... i gotowe! Głos oddany!
Do formularza możemy się dostać także z tego linku.

Inżynier z Krakowa i Afganistanu
tymczasem zabili nam przed kamerą obywatela – inżyniera z krakowskiej Geofizyki. Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą – bez względu na to, czy obywatel wrogiego państwa jest cywilem, czy żołnierzem. Słusznie rząd uznał, by nie płacić bandziorom okupu... natomiast niesłusznie sprawę odpuścił.
Ja bardzo przepraszam, ale państwo, które okupuje – pardon! - zarządza Polakami, utrzymywane jest od lat przez Rodziców owego Inżyniera, przez Jego samego oraz zapewne i Jego Małżonkę, płacą oni podatki, daniny wszelakie, ZUSy-srusy właśnie dlatego, że owo państwo i jego urzędasy powiedziały: „Dawajta kasiorkie, to my się wami zaopiekujemy zarówno wewnątrz, jak i poza granicami. Utrzymamy za to służbę zdrowia, wojsko i policję”. Okazuje się tymczasem, że to wszystko pic na wodę. Umowa nie została dotrzymana. GROM nie został wysłany.
Game over – ku przestrodze innych podatników.

Pawlak premier i opcje walutowe
no, ale przynajmniej rządowy specjalista w dziedzinie gospodarki i sadzenia roślin ozimych, p. Pawlak Waldemar dba o obywateli. Ostatnio wsławił się niecodziennym wygłupem – nawet jak na rządowo-europejskie standardy – twierdząc dumnie, że będzie postulował unieważnienie umów na opcje walutowe, na których potraciło wiele pieniędzy wiele polskich firm. Przez „polską firmę” rozumiemy tu rzecz jasna „sponsora polskiej biurokracji”. Można by po pijacku zapytać: „aleossochozi?”.
Chodzi o to mianowicie. Istnieje sobie firma, dajmy jej na imię Kapeć-Pol. W zakładzie w Ciechocinku produkuje ona kapcie góralskie, które eksportuje do Hiszpanii. W związku z tym, że ponosi ryzyko walutowe (zapłatę otrzymuje w euro, które wymienia później na złotówki – za każdym razem po innym kursie) rozpoczyna karierę na rynku kontraktów terminowych i innych instrumentów pochodnych od walut – po to, by straty spowodowane niekorzystną zmianą kursu waluty, zbilansować zyskiem z operacji na kontraktach. Jest wprawdzie teoretycznie świadoma, że jest to bardzo ryzykowne, gdyż instrumenty pochodne opierają się o dźwignię finansową, przez co drobna zmiana kursu skutkuje sporą zmianą stanu posiadanego kapitału, ale co tam! W raporcie będzie można napisać, że „transakcje zagraniczne są zabezpieczane przed ryzykiem kursowym”,a przy okazji szwagier, co to opcje polecił, bo ma kumpla w biurze maklerskim, też zarobi. Wszystko jest pięknie, dopóki kursy walut zmieniają się w przewidywalny sposób w ramach trendu... nagle przychodzą dni, gdy trend się załamuje, nie wiadomo, czy tymczasowo, czy trwale, wieszcząc zmianę trendu na przeciwny... firma traci krocie na kontraktach, niebawem okazuje się, że trzeba uzupełnić depozyt na kontraktach w związku z astronomicznym spadkiem ich wartości... a suma, którą należy wpłacić jest wyższa, niż cały majątek firmy! Normalnie byłoby tak, że sprawa kończy się upadłością, lekkomyślni menedżerowie są napiętnowani, sami zresztą uczą się na przyszłość nie lekceważyć ryzyka, instytucja, która opcje sprzedała i lekkomyślnie nimi zarządzała – też dostaje po łapkach, bo z upadłości może nie udać się wyciągnąć tyle, ile by się chciało. Nie ma też na opłacenie podatków, ani w ogóle na nic nie ma, bo produkcja się kończy wraz z upadłością.
W takiej sytuacji przychodzi p. Pawlak i z miną, jaką musiał mieć mityczny Filip z Konopii mówi: „Dobra, Panowie. Ja tu jestem od koszenia kasiorki z podatków, jak podatków ma nie być, na co mnie się działacze PSLu lokalni wkurzo, to ja się tak nie bawię i unieważniam te wasze pieprzone opcje toksyczne walutowe.”
Brawo premieru Pawlaku! Banki jakoś tam się zawsze z rządem ułożą (ktoś musi kupować obligacje rządowe, prawda?), menedżerowie niczego się nie nauczą (zawsze będą wyglądać Pawlaka na białym rumaku – pardon! - w białym polonezie!)... a za opcje zapłaci podatnik! Brawo, premier Pawlak uratuje nas naszymi pieniędzmi przed toksycznymi opcjami, których „toksyczność” (czy tzw. „dziennikarze ekonomiczni” coś z tego kumają?) polega na tym, że jakiś baran wtopił na rynku terminowym pieniądze własnej firmy.

wobec powyższego...
apeluję do premiera Pawlaka o anulowanie moich strat w paru krajowych i zagranicznych TFI oraz wykupienie ode mnie toksycznych jednostek uczestnictwa i certyfikatów inwestycyjnych w/w instytucji. Proszę także o wykupienie ode mnie paru innych toksycznych aktywów, przez posiadanie których nie mogę prowadzić ożywionej konsumpcji np. napojów alkoholowych, przez co cierpi nie tylko pos. Palikot i jego bimbrownia, ale i Ministerstwo Finansów, w postaci niższych przychodów z akcyzy.

czasy wyjątkowe
istnieje przekonanie, że żyjemy w czasach wyjątkowych – w których nic złego się nie dzieje. Chciałem przypomnieć – a robię to na gnyszkoblogu regularnie – że w czasach nadzwyczajnych nie żyjemy (przynajmniej w porównaniu z ostatnim stuleciem). Tak, jak w PRLu kilka razy nastąpiła dewaluacja pieniądza (a w systemie fiducjarnym, w którym żyjemy jest to łatwe – pisałem o tym np. na Pogadankach Inwestorskich), tak i dziś premier Pawlak może przyjść i powiedzieć z dnia na dzień, że anuluje te bony z NBPu na rzecz innych, które wymienimy sobie w stosunku takim-a-takim, przez co ciułane przez lata pieniądze na mieszkanie, starczą jedynie na bułkę (bez masła). „Walka z kryzysem” przeniesie nas do czasów dekretu PKWNu o reformie rolnej, walki ze „spekulantami” i „szkodnictwem gospodarczym”... dlaczego nie? Skoro „walka z kryzysem” umożliwia anulowanie prywatnych umów... Wszystko może być uzasadnieniem wszystkiego.

podróżujemy
dziś pobudka o 5:00, by zdążyć na pociąg o 7:15 z Wrocławia do Warszawy! O 13:00 lądowanie na czerwonym dywanie na Centralnym i jazda do domu. Oj, jak miło się podróżuje... zje sobie człowiek kanapki, kawki napije się w CoffeeHeaven na Dworcu Głównym, wąsy z pianki obliże, gazetki ulubione kupi w kiosku (tak, tak – dziś wychodzą – jak co środę! - „Gazeta Polska” i „Najwyższy Czas!”), o tym i o owym pomyśli, bloga w spoju napisze...
podatki? Kurczę blade!
ostatnio, jak co roku przeżyłem traumatyczne zaskoczenie! Dlaczego? Zdałem sobie sprawę z tego, że choć płacę tylko 19% podatku... to znaczy to, że jestem okradany z jednej piątej moich zarobków! Jedna piąta dla urzędasa, za przekładanie papierków z jednego biurka, na drugie po to, by rozwiązywać moje problemy, które on sam wygenerował. Na tym rzecz jasna nie koniec, bo na co dzień płacę VAT w cenach produktów, które nabywam... Głowa od tego boli... efektywnie opodatkowanie wynosi 50% (tak, tak – liczyliśmy ostatnio na „Ekonomice procesu inwestycyjnego” opłacalność projektu i w dziale „Pensje” pisaliśmy średnią krajową razy 1,5, bo te 50% idzie na różne opłaty dla „państwa prawa i dobrobytu”, czyli na tłok w szpitalu i burdel w policji)...
Śmieszni są ci miglance w garniturach ze szklanego okienka, zwanego telewizorem, którzy na mój koszt ubiegają się o moje głosy, by mnie golić. Kreatury, które dawno temu – jeśli w ogóle kiedyś, zarabiały normalnie – miały styczność ze zwykłą pracą, która polega na wytwarzaniu dóbr i usług. Chociaż... przemysł rozrywkowy, a do niego należy również polityka, to też pewna usługa. Gawiedź ma się czym bawić i emocjonować, dzięki czemu szybciej płynie czas!

Kippleyowie dają czadu
Oleńka zabrała się niedawno za lekturę „Sztuki naturalnego planowania rodziny" Kippley'ów. Sam ją kupiłem w prezencie... wprawdzie jeszcze sam nie czytałem w całości, ale z własnego podczytywania i zachwytów Oleńki, mogę tylko potwierdzic ogólne piania i pochwalne recenzje na jej temat!


myśl na dziś
Wzywaj Najświętszą Maryję Pannę; nie przestawaj prosić Ją o to, by zawsze okazywała się twoją Matką: monstra te esse Matrem! aby za łaską Swego Syna oświeciła twój umysł zdrową nauką wiary a serce napełniła miłością i czystością po to, byś znał drogę do Boga i prowadził do Niego wiele dusz.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 986


niedziela, 18 listopada 2007

[18 XI 2007] XXXIII niedziela zwykła

ładne słoneczko
oj, dziś to dużo nie popiszemy, co? Niedziela dzisiaj, pangruszka rano wstał jak zawsze na Mszę Świętą, uwiecznił swą cotygodniową drogę na zdjęciach, a później wrócił do domu, popracował, na długaśny spacer połączony z Różańcem podążył, później wchłonął wyborny obiad, drzemkię uciął, wrócił do roboty i oto jest. W międzyczasie nad Monachium zajaśniało słońce, w ostatnich, zimowo-jesiennych dniach rzecz niebywała. Ładny, miły dzień.

Panie Waldku, pan się nie boi!
byłem ostatnio indagowany w kwestii piosenki Kazika Lewy czerwcowy, czy ten refrenowy Pan Waldek, to nie Pawlak. Otóż, to oczywiście Pawlak Waldemar, o czym świadczy nie tylko treść pieśni, ale i teledysk, który - jak to zwykle u Kazika - treści nadaje głębię i umożliwia często jej zrozumienie. Jak słusznie zauważył Maciek Matejewski w jednym z komentarzy - na teledysku, opartym w dużej mierze na kadrach z Nocnej zmiany - sparodiowany został także Tusk Donald. Polecam w tym względzie -2:00 teledysku - czyż nie są podobni?
OK, teraz już wiecie dlaczego tak rzadko w telewizji puszczają teledyski Kazika, Kultu, KNŻu i innych formacji K.Staszewskiego? Bo są do szpiku polityczne - w sposób niepoprawny.




ignorancja
dowiedziałem się wczoraj od koleżanek że jestem bardzo oczytany. Zdziwieni? Noooo... moi mili - jak na tutejsze warunki wiedziec, że istniał św. Tomasz z Akwinu, umiec policzyc x z proprocji 1/x=2/200, oraz znac różnicę między polskim a czeskim, to nie tylko dowód oczytania, ale i ścisłego umysłu oraz obycia w świecie.
Ignorancja ignorancją, ale to doprawdy straszne, że Europę współtworzyc z ignorantami, którzy wiedzią tyle ile zjedzą i im w szkole powiedzą, a że powiedzą niewiele, by głowy na darmo nie zaprzątac, to i mało wiedzą i wszystko na przykład w sferze aksjologicznej tworzą od nowa, nie wiedząc na ten przykład, że wokół ich mniemania wyrosła spora już dyskusja, z którą najpierw należałoby się zmierzyc. Kiedyś podam jeden ładny przykład - nic od razu, moi mili.

czystka
nie mam za bardzo dostępu do mediów w Polsce, oprócz internetu i e-wydań gazet i ich portali, ale czy nie grali ostatnio larum, że Pandonald zawłaszacza państwo, niszczy demokrację, zdrowe instytucje, poszanowanie dla prawa i inne nośne hasła? Nie było?
Kwaśniewski z bohaterem Plusów dodatnich, lusów ujemnych nie zorganizowali konferencji o standardach demokratycznych? Czy Tomasz Lis dokonał już samospalenia? Czy Jacek Żakowski zagroził wyjazdem do Irlandii? Na pewno, na pewno, nie wierzę, żeby byli na tyle nieuczciwi...
Otóż, bardzo dobrze, że wszyscy potępiają falandyzację prawa i gwałcenie szacunku do państwa prawa przez ekipę Tusk/Schetyna w sprawie komisji weryfkacyjnej WSI (wymiana 12 członków, by pan Donald miał tam swoich zaufanych ludzi - hopla, gdyby coś takiego zrobił Kaczyński etatowy d***kraci protestowaliby nawet przez sen!), albo prób zwolnienia Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA. Kolesiostwo moi mili - ostrzegałem przed tandemem Tusk/Schetyna, ostrzegałem.
WSI: http://wiadomosci.onet.pl/1643419,11,item.html
CBA: http://wiadomosci.onet.pl/1643391,11,item.html

dowcipas na dziś



myśl na dziś

Wyobraź sobie, że na ziemi nie ma nikogo prócz Boga i ciebie.
- W ten sposób będzie ci łatwiej znosic umartwienia, upokorzenia... I, wreszcie, uczynisz to, co Bóg chce i tak jak On chce.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 252

wtorek, 30 października 2007

[30 X 2007] wtorek - idzie nocka, wieczór już przyszedł

wtorek, a pojutrze czwartek
dziś pracowity dzień, oj pracowity - pobudka koło 6:00, fiku-miku, to i owo zrobione do zajęć, bo wczoraj nie chciałem siedzieć dłużej, niż wynegocjowana z Oleńką rozsądna granica, później Bauphysik, Klima Design i powrót do domu - w locie kończenie tekstów na socjologię - później obiad i czytanie do socjologii. Pędziłem moi mili, bo zostało mi parę stron ciekawego tekstu, a nie chciałem znów sytuacji, w której nie będę się zgadzał z głoszoną tezą, nie znając jej podania w tekście.
Jednak ku mojej radości - gdy już przybiegłem na Konradstrasse - okazało się, że zajęcia odbędą się za tydzień. Dwa razy tego samego nie trzeba było mi powtarzać - wróciłem do domu, wysączyłem resztkę Paulanerka i zabrałem się za roboty do jutrzejszego przeglądu z Baukonstruktion. Robię to aż do teraz, powoli zmierzam ku końcowi.

dr Werner, telefony komórkowe i korek z Australii
Bauphysik prowadzi dr Werner. Postać przypominająca mi mojego fizyka ze Staszica... kto zna, ten wie o co chodzi. Otóż, pan Werner najprawdopodobniej będąc Polakiem, głosowałby na UPR, ale nie o tym chciałem tak naprawdę pisać.
Otóż, mąż ów ma wielką pasję obalania mitów i całych ich systemów. Podchodzi do tego jednak na nieco XIX-wieczny sposób, tzn. z wielką wiarą w postęp i rozum. Z tego, co rozeznaję - jest także ateistą (dowiedziałem się bowiem na wykładzie, że katolicy się boją Sądu Ostatecznego, a religie powstały właśnie ze strachu). Dziś natomiast wielce mnie ubawił perorując i naigrawając się z zabobonów nt. telefonów komórkowych i materiałów umweltfreundlich, czyli przyjaznych środowisku. Zauważył bowiem, że ludzie boją się komórek, tworzą mitologie na temat ich szkodliwego działania, opłaca się naukowców dla zbadania tych zarzutów, a owi rokrocznie podają do wiadomości, że na dwoje babka wróżyła i badania trzeba kontynuować... Hehehe... Dr Werner ma zaś prostą odpowiedź - komórka emituje w porównaniu ze Słońcem, instalacją elektryczną w domu, czy chociażby komputerem, promieniowanie o natężeniu prawie żadnym. Ci durnie najpierw się opalają godzinami, chłonąc promieniowanie słoneczne, a potem krzyczą że komórka rozwinie im raka!
Druga sprawa - korek importowany z Australii. Trzeba Wam wiedzieć, że w Niemczech rzeczywiście ludzie mają niemałego świra na punkcie BIO i umweltfreundlich - dlatego za ciężkie pieniądze np. sprowadzają z Australii wykładziny korkowe, żeby nie pokrywać podłogi PCV. Werner puka się w czoło - po pierwsze drożej, po drugie, zanieczyszczenie które spowodował statek wiozący korek z Australii nie jest zupełnie brane pod uwagę. Głupi naród mamy, głupi - podsumował Doktor, samemu nie widząc, że cytuje kol. Pecelewicza! Kol. Pecelewicz, czytacie? Klikacie?

autobus - Reise nach Polen
przed socjologią skoczyłem do polskiej enklawy w Monachium - w okolice Josephsplatz, by kupić bilet na autobus do Polski, na Boże Narodzenie. O tym, że w oczach Boga jesteśmy warci więcej niż wróble, można się przekonać i na tym przykładzie - mając w portfelu 83 euro oraz wzięte specjalnie z domu niemiecką kartę oraz PIN do niej (myślałem że za bilet zapłacę 98 euro) - dowiedziałem się u pana w biurze Reise nach Polen (Podróże do Polski), że zapłacę jedynie 80,40 europejskiej waluty! Nie dało się lepiej tego wycyrklować, toteż zadowolony pogawędziłem z panem o biznesach, dostałem cynk o tanich lotach do Polski, itd. Miło było posłuchać polskiego, miło obejrzeć polską prasę...

gospodarka, głupcze!
powyższe zdanie przypisuje się na ogół Billowi Clintonowi (żona Hillary'ego). Odnoszę jednak wrażenie, że niedługo każdy będzie kojarzył je z Donaldem Tuskiem sadzającym Waldemara Pawlaka na stanowisku Ministra Gospodarki.
No, cóż - polnische Wirtschaft...
http://wiadomosci.onet.pl/1632863,11,item.html

w tym roku prawo jazdy, za 17o lat - samochód
nie wszyscy wiedzą, ale od sierpnia mam prawo do jazdy samochodem, dzięki prawu jazdy. Także nie wszyscy wiedzą, że przez Gugla samochód otrzymam dopiero za 170 lat! Średnia jest niaubłagana - choć Czytelnicy klikają jak najęci, to niska wartość reklam wstawianych przez sabotażystów z Gugla obniża średnią...
Drodzy sabotażyści, powtórzę, bo chyba nie pamiętacie - nieruchomości, kredyty, testy DNA, samochody, stomatologia, podróże, PR, HR - takie reklamy chcę, a nie jakieś tfu-tfu randki internetowe.

wierszydełko

moje odkrycia

moją małość w białych adidasach
nawiedziła znienacka
dziura ozonowa na plaży

ogromna i ciemna
wyleciała z naszej lodówki

potem minęła mnie śmierć
na wiejskim cmentarzu
którą wskazałem patykiem
wsadzanym krowie w tyłek

była cicha i leżała bez ruchu
ta śmierći miała żółte ręce
które całowałem

później bałem się starego pana
z laską który jadł dzieci
a potem policjantów w Nysce

aż znów zobaczyłem śmierć przez wizjer
gdy dzieliły nas drzwi obite
zimną blachą a na schodku niżej

stał turoń

myśl na dziś
Najprzedniejszy Duchu niebiański, stale stojący przed Panem, nieustannie wstawiaj się za nami u Syna Bożego Jezusa Chrystusa, aby z chwilą, kiedy źrenice moje zgasną dla świateł ziemi, otworzyły się na światłość chwały wiekuistej. Błagam Cię, bądź nam radosnym zwiastunem zbawienia. Amen.
pod. red. ks. Waleriana Moroza CSMA, Nabożeństwo do św. Michała Archanioła i Aniołów, Marki 2005, s. 84

czwartek, 25 października 2007

[25 X 2007] część trzecia czwartkowa

śmichy-chichy, figle-migle
pisałem już o humorze politycznym. Otóż, dawno ogłoszono jego koniec i śmierć ostateczną w III RP. Jednak podczas ostatnich dwóch lat, humor się odrodził, miglance w telewizji i opozycja znalazły tutaj pole do popisu w konkursie pt. Jest źle? Jest jeszcze gorzej niż myślicie! porównując te czasy do komuny, gdy przeciw dyktaturze walczyło się humorem. Bajki jednak zostawmy tam gdzie ich miejsce - tzn. w pamięci, by na tych półgłówków, niekonstruktywną opozycję już nigdy nie głosować. Ja natomiast chciałem powiedzieć, że z chwilą nadejścia I Rzeczypospolitej Irlandzkiej, humor polityczny wcale nie umarł. Oto jego przykład:

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,36295716,98390578,4223843,0,forum.html
Pierwsze posiedzenie Rady Ministrów :D
Pierwsze posiedzenie Rady Ministrów. Premier Donald Tusk zwołuje radę ministrów do swojego gabinetu i mówi do zgromadzonych ministrów.
- Mam tutaj 4 przyciski czerwony, żółty, niebieski i zielony:
- jak wcisnę przycisk czerwony to na drogach nie będzie wypadków i będzie 3000 km autostrad
- jak wcisnę przycisk żółty to 3 miliony emigrantów wróci do Polski i przyjadą lekarze z zachodu żeby pracować w naszych szpitalach
- jak wcisnę przycisk niebieski to nie będzie podatków a wynagrodzenia wzrosną o 200%

- jak wcisnę przycisk zielony to nie będzie przymrozków i susz i jabłka i inna żywność już nigdy nie będzie drożeć.
W tym momencie przerywa mu minister rolnictwa z PSL i mówi - a u nas w Ciechanowie to była babcia Józia, co miała 4 nocniki w przedpokoju - czerwony, żółty, niebieski i zielony.
- No i co? No i co? - pyta Donald

- I narobiła w gacie na schodach...

bufetowa watch
inna sprawa, na którą zwrócił mi uwagę Karol Kurach, to sprawa Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nie wiem dlaczego (chociaż po ostatnim filmie na youtube.com zaczynam rozumieć i tracić niegdysiejszą estymę dla owej damy), ale wielu jej nie lubi. Nosi już ksywkę Gronkowca Ryjącego, a także Bufetowej. Nie wiem dlaczego akurat Bufetowa, ale może kiedyś pracowała w tym zawodzie? Cóż, ja wiem tylko o posadzie na WPiA UW. Tak, czy siak, dziękuję Karolowi Kurachowi za zwrócenie mi uwagi na stronę http://bufetowa.pl/ czyli 'Bufetowa Watch', gdzie autor w formie bloga śledzi poczynania pani Prezydent, co wychodzi mu w nader dobry i ciekawy sposób...

pośrednicy idei z drugiej ręki
o tym, że wśród dziennikarzy jest największe stężenie miglanców i świszczypałów, wiadomo nie od dziś. Na przykład jakieś 40 lat temu, F.A. von Hayek nazwał onych pośrednikami idei z drugiej ręki. O co chodzi? Ano, o to, że choć powołani do oświecania ludu, częściej lud omamiają bredniami, które głoszą, zdobywając się na wysoce ekskluzywny szpan oraz intelektualny Parnas. Ileż to razy czytałem zupełnie bzdurne artykuły pana Żakowskiego (mój ulubiony ętelektualista tego typu), gdzie z miną piewcy nauki i odkrywcy unikalnych idei, powtarzał mi, często przekręcając, myślątka sfiksowanych trockistów z USA, albo innych światowych intelektualistów. Nie, nie chodzi o to, że dyskutował i dążył do poznania, tylko mówił mi że wszystko dowiedziono, a co dowiedziono, to on mi powie, bo on wie. A że nie wie i robi ze mnie durnia - widać było na po pierwszych zdaniach. Podawanie za oczywistą prawdę wątpliwych teorii, o których czytelnik nie słyszał - to jest specialitee, owych panów i pań. Takie nieco agorowskie podejście - oświećmy i uformujmy lud, który do niczego nie dorósł.
Ale nie o tym chcę pisać. Ostatnio stworzono pewien twór społeczny: moherowe berety. Mityczne zastępy Ojca Dyrektora, które tłumaczyły wynik każdych wyborów oraz każde posunięcie rządu. Całe szczęście - szybko osiągnąłem samoświadomość (Singer musiałby mnie zdefiniować jako człowieka zanim skończyłęm 3 lata) i pamiętam, że niegdyś rolę takiego intelektualnego cepa pełnił zdyscyplinowany, betonowy elektorat PZPR, który działał zawsze ilekroć wygrywała lewica. Kiedyś wszystko tłumaczyło się nimi, dziś wszystko tłumaczy się innymi. Jak brakowało rozumu i finezji, tak brakuje nadal.
Weźmy sobie taką giełdę papierów wartościowych. W wielu komentarzach podobnym cepem są mityczni zagraniczni inwestorzy. Albo się wycofują, albo wchodzą na nasz rynek - to wszystko tłumaczy. Czort z tym, że np. od ostatniej przeceny na przełomie lat i późniejszych, udział inwestorów zagranicznych na naszym rynku po odpływie, zaczął się zwiększać, o czym świadczy umacnianie się złotego, saldo wpłat do funduszy inwestujących w Europie Środkowej i Wschodniej (nasza giełda zajmuje główne miejsce w portfelach, bo jest największa w regionie) oraz ujawnianie się coraz to nowych obcych funduszy w akcjonariatach coraz mniejszych spółek. Nic to - jeśli głębiej nurkujemy - piszą mi w gazecie i w internecie pismaki, że zagraniczni inwestorzy się ewakuują! Gwałtu rety!
Hehehe... raz było naprawdę śmiesznie - na Onecie wisiał artykuł w którym alarmowano, że przez miesiąc zagraniczni inwestorzy wycofali... uwaga! 800 mln złotych z naszego rynku! Co z tego, że np. dzisiejsze obroty akcjami wyniosły 2,233 miliarda złotych! To tak, jakby napisać, że wyprzedaż na rynku papierówek, albo jabłek mekintosz, bo pan Zenek sprzedał dziś na targu dwa kilo po 10 groszy za kilogram!

polityka a jezuici
nie wiem, czy wszyscy widzieli, ale na http://www.opusdei.pl/ jest ze mną wywiad. Do jego lektury zapraszałem już, gdy pojawił się na stronie OA Przy Filtrowej, ale chłopaki zrobili mi niespodziankę i wrzucili wywiad na stronę głównę Dzieła. To wielki zaszczyt!
Sęk jednak w tym, że gdyby miał się realizować mój scenariusz polityczny (polecam archiwum), wówczas na pewno czytałbym w gazetach o ludziach z tajemniczego Opus Dei w gabinecie premieragrzyzgi i o tym, że chodzą ploty, że on sam... a w ogóle, to jest taka strona, i to chyba on...
Co ma to wspólnego z Towarzystwem Jezusowym, czyli jezuitami? Ano to, że Opus Dei jest postrzegane wśród osób nicniewiedzących podobnie jak jezuici w XVIII-XIX wieku - wówczas oczywiste było, że jezuici planują ogólnoświatowy spisek, mają swoich ludzi we wszystkich rządach i otoczeniu władców... uuuuu-uuuu! Bójmy się wszyscy!

przyprawy korzenne
powiem tak: dobrze jest się zakorzenić! Gdy mam już dość miejscowych warunków, myślę sobie o moim pierwotnym środowisku. Że są jeszcze ludzie i do nich wrócę, z którymi przeżyłem moc rzeczy, którzy postrzegają mnie zupełnie inaczej niż ci tutaj. Odnoszę niekiedy wrażenie, że ci ze wspomnień są prawdziwsi od tych, z monachijskiego realu. Nie znaczy to, że nie chcę się integrować w miejscową rzeczywistość, bo chcę bardzo. Ale gdy jest mi ciężej, myśl o Was, jest bardzo miła!

ministerstwo skarbu
podobno panmarcinkiewicz ma być ministrem skarbu! No, jak to? Ten pan od marketingu, co to fizyki w Gorzowie uczył? Marionetka Kaczyńskich? Panie Donaldzie...

panie, Waldku, pan się nie boi!
na giełdzie ministrów wymienia się też mojego ulubionego pana Pawlaka, jako potencjalnego ministra gospodarki. No, cóż, jaka partia, tacy eksperci. Niedawno ktoś mówił o krótkiej ławce w PiSie...

szwecjalizm
żarty się skończyły. Poczytajcie:
http://prawy.pl/r2_index.php?dz=felietony&id=34603&subdz= Wiadomość zawdzięczam LMM (ulubione linki). No, cóż - eros to potężna siła, warto byłoby jednak, by siła nie rządziła ciałem, w którym istnieje... Niektórzy tego nie rozumieją łamiąc życie swoje i innych. Szwecji mówię: do widzenia świrki moje Wy skandynawskie!

śmiesznostki IV RP - part III
pamiętacie jak niejaka Inicjatywa Uczniowska protestowała przeciw Romanowi Giertychowi? Widziałem na TVP3 protest na żywo. Ok. dziesięciu dziwnie ubranych chłopców i dziewczynek z punkiem lub czupiradłem na głowie, z plakietkami Pracowniczej Demokracji klęło i wieszało się na bramę Ministerstwa Edukacji, roznosząc ulotki i trzymając tabliczki przeciw Ministrowi. Myślę sobie: no tak, młodzieżówka komunistycznej PD, zrobiła sobie reklamę i robi z siebie głupów. Jednak z telewizora dowiedziałem się wieczorem, że warszawska młodzież rozpoczęła spontaniczny protest przeciwko okrutnemu Romanowi.
Całe szczęście, że człowiek ma miglanca za szybką, co to jemu ten miglanc wszystko wytłumaczy.
Aha, a pamiętacie tego anglistę z koszem na śmieci na głowie? Oburzenie, wrzawa, żałoba narodowa, wpisujcie miasta, które chcą wklepać niesfornym uczniom, media rozdzierają szaty! Zmienia się rząd, potem R. Giertych zostaje ministrem edukacji, wprowadza program Zero tolerancji dla przemocy w szkołach. Gwałtu, rety! Chcą dzieci pozamykać w więzieniach, zastraszyć, spolityzować, stłamsić, ogłupić, zindoktrynować!
To wcale nie jest śmieszne, mimo że tak naprawdę jest.

myśl na dziś
trzeba spać. Pewnie już jesteście zmęczeni klikaniem, ale jeszcze myśl na dziś:

Jeśli pracuje się dla Boga, należy mieć 'kompleks wyższości', jak ci już zaznaczyłem.
Ale mnie zapytałeś, czy nie jest to wyrazem pychy? - Nie! Jest to konsekwencja pokory, która każe mi mówić: 'Panie, Ty jesteś tym, który jest. Ja zaś jestem nicością. W Tobie są same doskonałości: potęga, siła, miłość, chwała, mądrość, panowanie, godność... Jeśli zjednoczę się z Tobą jak dziecko, które oddaje się w silne ramiona swego ojca bądź przytula się do cudownego łona swej matki, czuć będę ciepło Twojej boskości, doznam światła Twojej mądrości, odczuję, jak w mojej krwi pulsuje Twoja siła".
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 342

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO