Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gorzkie żale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gorzkie żale. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 marca 2009

festiwal filmów wielkopostnych z dziadkiem Gnyszką!

kto nie był dziś na Gorzkich Żalach, ten stracił wiele i musi to nadrobić w przyszłą niedzielę! Poniżej Gorzkie Żale w jednej z polskich parafii, a niżej chyba najlepszy polski organista - p. Jacek Rządkowski z Łodzi w wykonaniu hymnu Krzyżu święty.





a dla jeszcze większej inspiracji, proponuję zapisanie się na newsletter Bądź święty! teksty czterech świętych co dwa dni na mailu...




niedziela, 22 lutego 2009

[22 II 2009] Przewodnik po Wielkim Poście


Wielki Post za pasem – do roboty!
wstęp
nikomu nie tajno, że od środy najbliższej, zwanej „popielcową” zaczyna się Wielki Post! Jak już pisałem ostatnio, czas to błogosławiony... bo prowadzi w końcu do centralnego święta Roku Liturgicznego – do Wielkiejnocy.
Gwoli ścisłości, gdy pisałem ostatnio o nicości, o tym że ja – moi Czytelnicy pewnie też – nic nie jesteśmy warci, nie miałem na myśli niczego heretyckiego, nie zamierzałem umniejszać w niczym zasług Pana Jezusa wobec nas. Otóż, prawdą jest, że sami z siebie niczym jesteśmy, a jedyne, co w nas warte uwagi – od Pana Boga, jako Stwórcy, a potem Odkupiciela, pochodzi. Jednym słowem – to, że mamy wielką godność, to że wspaniali możemy być... mało w tym naszej zasługi. Pan Jezus za nas umarł z miłości, to wielka rzecz... ale nie zmienia ona tego, że wciąż każdy z nas mało na to zasługuje. Warto więc wykorzystać Wielki Post najpierw po to, by tę rzecz sobie uświadomić. Później zaś po to, by wziąć się za siebie rękami Pana Boga... i ruszyć z kopyta za Nim, by Go naśladować.
Dziś czytałem jeden rozdział św. Bpa Pelczara Rozmyślań o życiu kapłańskim (stale polecam tę książkę i cieszę się, że ostatnio w komentarzu pod postem odezwał się Łukasz, który jest świeżym adeptem bpa Pelczara!) o pokorze... w którym rozważa właśnie tę sprawę, o której pisałem powyżej. Przytoczę ten fragment, także i po to, by na podstawie dwóch obszernych cytatów z Pelczara (ostatnio cytowałem rozdział o wykorzystaniu czasu), każdy mógł zrozumieć, że choć książka w tytule odnosi się do kapłanów... tak naprawdę jest uniwersalna i dobra dla każdego, kto poważnie myśli o świętości!

(...) Ale tym wszystkim jestem z niewysłowionej miłości Bożej; sam zaś z siebie czymże jestem? Oto najpierw nicestwem, bo wszechmoc i miłośc Boża powołała mnie do bytu i utrzymuje mnie ciągle, inaczej wróciłbym do nicości. Jestem po wtóre słabością i nędzą (...) Jestem wreszcie grzesznikiem (...)

domyślam się, że ten Wielki Post nie jest pierwszym, który Czytelnik będzie przeżywał. Dlatego też odwołam się do wspólnego doświadczenia... zgodnie z którym każdorazowo z Wielkim Postem wiążemy wielkie nadzieje na poprawę... a rzecz kończy się tak, jak zawsze, czyli zawodem. Dlatego też postanowiłem przygotować ten krótki przewodnik po Wielkim Poście, dzieląc się m.in. własnymi doświadczeniami (warto także w komentarzach podzielić się własnymi). Dzielę go na trzy części, reprezentowane przez trzy dobre uczynki: post, modlitwę i jałmużnę.


post
wszyscy z grubsza wiemy, co rozumieć przez post... chociaż to pojęcie zbyt mocno związane jest z kuchnią! Lepsze chyba jest „umartwienie”, czyli po prostu działanie mające na celu podporządkowanie naszej woli, woli Bożej. Na przekór sobie... pamiętamy jak św. Paweł pisał o prawie w swoich członkach, które nie zgadza się z prawem Bożym. Po grzechu pierworodnym to niestety normalka... łatwiej nam żreć jak świnie, zamiast umiarkowanie i elegancko pojadać. Łatwiej się zdenerwować i wybuchnąć, niż przyjąć spokojnie upokorzenie. Łatwiej na kogoś nielubianego krzywo patrzeć, niż przemóc się i zaproponować mu wspólne wyjście na piwko. Łatwiej w końcu jeść w ciągu dnia kanapki, obiad, pączka, batonika i parę innych rzeczy, zamiast spokojnie, jak Pan Bóg przykazał, narzucić sobie stałe pory jedzenia i picia, podczas których powściągliwie zjemy naznaczony, skromny posiłek. Nie mówiąc już o tym, że o wiele łatwiej jest rozbierać wzrokiem mijane dziewczyny (oj, a któraż to teraz nie prowokuje wyglądem?!), nić odwrócić oczy i porozmawiać w spokoju z Aniołem Stróżem... Prawda? Umartwienie polega na tym, by zrobić to, co się zdecydowało, co jest słuszne i miłe Panu Bogu, zamiast tego, co odruchowe.
Zobaczmy, co w Drodze. Bruździe i Kuźni pisze św. Josemaria na temat umartwienia:

Jakże wiele cię kosztuje to niewielkie umartwienie! — Walczysz. — Zupełnie jakby ci powiedziano: Dlaczego masz dotrzymywać w życiu wyznaczonego planu, dlaczego masz być zależny od zegarka? — Przyjrzyj się, jak łatwo można oszukać małe dzieci! Nie chcą przyjąć gorzkiego lekarstwa, ale zaraz zostaną zachęceni... No, — mówią im — ta łyżeczka to za tatusia, a ta druga za babcię... i tak dalej, aż zażyją wszystko.

Tak samo i ty: jeszcze kwadrans włosiennicy za dusze w czyśćcu, pięć minut za rodziców, jeszcze pięć za braci w dziele apostolskim... Aż upłynie wyznaczony czas.

Umartwienie dokonane w ten sposób ma wielką wartość!


No... i co? Chyba czas najwyższy się za to wziąć!
Udaj się najpierw na jakieś skupienie, najlepiej w kaplicy, w spokoju... zrób porządny rachunek sumienia, znajdź wszystkie wady, które zdążyły w dotychczasowym życiu w Tobie rozkwitnąć. Później pomyśl o tym, na czym polegają cnoty przeciwne tym wadom. Podejmij konkretne postanowienia mające zaradzić tym wadom. Konkrecik, możliwy do wykonania. Później ułóż sobie plan konsekwentnej realizacji dwóch, trzech postanowień. Na resztę przyjdzie pora. Te trzy bierz na klatę podczas Wielkiego Postu!
Ja Cię w tej pracy nie zastąpię, ale mogę poddać w punktach parę pomysłów.
- wstawaj o z góry naznaczonej porze, nie później i nie wcześniej,
- wyznacz sobie żelazny czas na lekturę duchową każdego dnia. Nie chce Ci się, ani nie możesz się skupić? Tym bardziej tego potrzebujesz. Bierz do lektury na Wielki Post porządną książkę ascetyczną – ja mam dwóch ulubionych autorów, wspomnianych św. Józefa Sebastiana Pelczara i św. Josemarię Escrivę. Pomocą może być też newsletter Bądź święty! Który jakiś czas temu stworzyłem.
- ogranicz zbędne koszty,
- ogranicz zbędne czynności,
- sprawdź, czy musisz jeść tyle, ile jesz...
- a nade wszystko, ofiaruj wszystkie te umartwienia w konkretnej intencji, własnej, lub cudzej. Nic nie przychodzi Ci do głowy? Ofiaruj to wszystko w intencji dusz czyśćcowych!


modlitwa
jak wiadomo, to podstawa wszystkiego. Wyżej wspomniałem już o konieczności wyznaczenia sobie czasu na modlitwę myślną, rozważanie. To konieczne... ale na tym się rzecz nie kończy.
Msza Święta! Nie masz czasu? Wydaje Ci się. Przejrzyj spokojnie rozkład zajęć, spójrz na mapę... a zaraz okaże się, że w pobliskim kościele odprawia się o dogodnej porze Msza... Najświętsza Ofiara... bez niej nie ma w Twojej wierze życia. Ucieka stróżkami...
Różaniec. Co Ty na to? Nie umiesz odmawiać? Naucz się od swojej mamy, albo babci. Nie wiesz jak to się robi poza tym, że odmawia się określone modlitwy w określonym porządku? Wbrew pozorom, za Różańcem stoi bardzo długa tradycja medytacyjna i teologiczna... warto ją poznać, np. z tej książeczki.
Gorzkie Żale – jeśli czytasz gnyszkobloga przynajmniej przez rok, to z pewnością pamiętasz moje zeszłoroczne zachwyty nad tym nabożeństwem... poznałem je jeszcze w podstawówce, ale na nowo odkryłem pod koniec liceum! Wspaniałe, po prostu wspaniałe... nie wyobrażam sobie już Wielkiego Postu bez Gorzkich Żali.
Poza tym oczywiście poranne ofiarowanie dnia, południowy Anioł Pański i wieczorny rachunek sumienia wraz z modlitwą dziękczynną za miniony dzień. Zwróć szczególnie uwagę na rachunek sumienia – powinien uwzględniać nie tylko przebieg całego dnia ogólnie pod kątem moralności... ale i cnoty, którą chcesz wypracować, lub umartwienia, które podejmujesz (co np. może korespondować z rozdziałem z Rozmyślań o życiu kapłańskim, który danego dnia przeczytałeś).
Bądź wnikliwy jak księgowa!


jałmużna
i ostatnia sprawa, czyli jałmużna! Nie chodzi tu tylko o zwyczajową puszkę na potrzebujących w Twojej parafii, choć oczywiście i o ten cel zadbaj. Ale nim to zrobisz... zrób porządny przegląd kosztów! Paradoksalnie, lepiej może Ci w tym pomóc książka o finansach, np. Bogaty Ojciec. Biedny Ojciec Kiyosakiego, która uczuli Cię na kwestie związane z generowaniem kosztów. Musisz nad nimi panować nie tylko dlatego, by móc zostać multimilionerem, ale przede wszystkim po to, by skutecznie pomagać bliźnim! Jeśli Ty będziesz biedny, ani nie będziesz wytwarzał wartościowych usług, czy produktów (w taki sposób, by praca Cię uświęcała, o czym pisałem pewnego razu w Pogadankach Inwestorskich)... to nikomu nie będziesz mógł pomóc materialnie!
Dlatego do kosztów podejdź poważnie... chodzi w końcu o to, by pomóc bliźniemu, Twojemu bratu, w którym obecny jest Pan Jezus. Gamę masz ogromną – od domów samotnej matki, przez organizacje dobroczynne, po rozmaite inicjatywy katolickie, np. w mediach (tak, tak... mówię tu np. o Klubie Frondy)!
Parę pomysłów godnych uwagi podaję w tekście, do którego linkuje banner pod tym wpisem (wspieraj.bloga).
Ale nie chodzi tu tylko o pieniądze! Złóż komuś jałmużnę ze swojego czasu, który mógłby być wolny, albo produktywnie wykorzystany... „strać” trochę czasu, by odwiedzić chorych (poszukaj w swojej okolicy np. ośrodka Opus Dei – ludzie stamtąd organizują regularne wizyty np. w hospicjach), wysłuchać przyjaciela, czy przyjaciółki, których potrącił los... Jeśli się dobrze rozejrzysz to takich ludzi znajdziesz, a przy okazji zyskasz okazję do znalezienia umartwienia! Przecież nie zawsze chce się po raz dziesiąty wysłuchiwać tej samej, smutnej historii... trzeba się do cierpliwości zmusić!

P.S. Jeśli ktoś ma ochotę zagłosowac na mojego bloga w nowym konkursie na Bloga Roku, nie zabraniam: wchodzimy tutaj: http://www.wiadomosci24.pl/blog_glosuj/1717.html i wpisujemy swojego maila!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/02/22-ii-2008-pitek-dobranocka.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/02/22-ii-2008-pitek.html





czwartek, 15 stycznia 2009

[15 I 2009] gorzkie żale przybywajcie...!

gorzkie żale przybywajcie...!

stali Czytelnicy Gnyszkobloga wiedzą już, że jego autor jest wielce delikatnym autorem a na dodatek ma wielką słabość do nabożeństwa Gorzkich Żali! W przeciągu 24 godzin miał okazję doświadczyć dwóch niewysłowionych żali, które chyba jednak spróbuje wysłowić...
żal po raz pierwszy
w zeszły czwartek uderzyłem się w klamkę, tzn. w dłoń - klamką. Zapraszałem dwie damy na obiad i chcąc podkreślić swoje zaproszenie szerokim ruchem rąk, walnąłem w klamkę. Zrobiła mi się ranka, która dość długo się goiła - dopiero przedwczoraj uformował się porządny strupek i zaczął się obkurczać... a tu wczoraj... zdejmując kurtkę... zerwałem strupek i leciała mi krew przez parę minut. Zrobiło mi się przykro, autentyczny żal nad zmarnowaniem pracy moich płytek krwi, które z miłości do mnie uformowały dobry strupek... Przykro mi się zrobiło.
żal po raz drugi
ale na tym nie koniec! Dziś rano zdejmowałem sweter i stałem za blisko ściany. Odchyliłem się bardzo dynamicznie, by zdjąć go jednym ruchem i... tak rąbnąłem w ścianę, że aż usłyszałem odgłos. Nie to, żeby mi się w głowie kręciło, albo żebym później wymiotował... ale zdałem sobie sprawę, że to dość kruche to nasze życie. Wstrząsu mózgu można się nabawić, albo czegoś gorszego - przy zwykłym zdejmowaniu swetra. Znów zrobiło mi się przykro.
Praktyka braterskiego upomnienia, która jest głęboko zakorzeniona w Ewangelii, jest dowodem nadprzyrodzonego uczucia i zaufania. Bądź wdzięczny za nią kiedy otrzymujesz upomnienie i nie zapominaj stosować go wobec innych, z którymi żyjesz razem.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 566





wtorek, 26 lutego 2008

[26 II 2008] wtorek

Opatrzność raz jeszcze
nie chcę tu nikomu suszyć głowy, ale naprawdę dziś - kolejny raz - przekonuję się o tym, że najlepiej sprawy dzieją się wówczas, gdy ja robię tylko to, co powinienem, a wszystko inne układa się samo w najlepszym porządku. W ten sposób mój plan zajęć został dziś zoptymalizowany w stopniu - rzekłbym - superanckim, jakiego się nie spodziewałem! Wczoraj zresztą to samo. Jak to powiedział w przypływie kolega z wojska, a zarazem bojowo nastawiony ateista: Pan masz za dobrze z Tym u góry, Panie Ksiądz, wszystko Panu załatwi...

giełda raz jeszcze
oszaleli, czy jak? Dzisiejsza sesja, to odblask wczorajszej. Do 15:00 na parkiecie wszystko w porządku - nadchodzą dane, Polaczki robią w majty i sprzedają na wyścigi. Dziś wprawdzie opublikowano ważne dane makroekonomiczne (zarówno z rynku nieruchomości, które były lepsze od prognoz, ale i wartość inflacji, niestety kiepściutka). Ale nie znaczy to, żeby trzeba tak nerwowo reagować, moi mili inwestorzy... Nie wiem jak z obrotami, ale mamy ostatnio boczniaka na WIGach z malejącymi obrotami. Zanik obrotów świadczy o zbliżającym się zwrocie... czyli po naszemu - wybiciu. Są dwa główne rodzaje wybić - dołem i górą. Wolę to drugie, chociaż na wypadek pierwszego wyposażyłem się w trochę gotówki na tańsze zakupy...
TFI jednak kręcą się jak... patyczki w przeręblu i też poruszają się horyzontalnie. Takie życie! Gdzie te czasy, gdy stopa zwrotu przekraczała 10% miesięcznie!?







gdzie nasza ułańska fantazja ja pytam?

przypowieść
dziś - dzięki koledze z Filtrowej - zdałem sobie sprawę, że przypowieść o synu marnotrawnym odczytać można nie tylko jako przypowieść o synu, który wpuścił się w maliny, czyli po prostu zgrzeszył... ale i jako całe życie człowieka. Przecież na koniec i tak wracamy do Pana Boga, tylko że niektórzy bez skruchy.

Gorzkie Żale
chyba założę Fundację Krzewienia Gorzkich Żali! Nasze hasło to: Nie byłeś na Gorzkich Żalach - przegrałeś życie!
Zapraszam i polecam - co tydzień w niedzielny wieczór u Ciebie w parafii! Na rozgrzewkę proponuję krótkie wykonanie na placu przed Pałacem Kultury i Nauki im. Józefa Stalina w Warszawie. Dziś rozważamy Tajemnice Bolesne w Różańcu, więc i Gorzkie Żale są na miejscu. Wykonanie chwyta za serce.



myśl na dziś
Jezu, w ciężkim smutku żałością, *Jakoś sam wyznał, przed śmiercią nękany, *Jezu mój kochany!
Gorzkie Żale, Część I, Lament duszy nad cierpiącym Jezusem

niedziela, 24 lutego 2008

[24 II 2008] III Niedziela Wielkiego Postu

biegiem, biegiem
oj, dziś pracowita niedziela, zarówno pod względem duchowym, ale i intelektualnym! Rano na Mszę Świętą do parafii, gdzie bardzo miło przywitali mnie dawno nie widziani ci i owi. Wspaniale było się znów spotkać! Później powrót do domu i śniadanie, a potem medytacja pod kierunkiem św. bpa Jana Sebastiana Pelczara. Nie muszę chyba mówić, że pod takim przewodnictwem było wybornie i bardzo owocnie. Potem praca nad socjologią aż do teraz z przerwą na telefony do Dziadków, obiad i herbatkę po nim z Rodzicami i... oczywiście Gorzkie Żale! Ach, współczuję tym narodom, które nie wykształciły albo nie zaimportowały do siebie tak wspaniałego i wzniosłego nabożeństwa! Od dziś, aż do wyczerpania - myśli na dziś pochodzić będą z Gorzkich Żali, które swoją drogą powinny dostać milion platynowych płyt!

pani, co odejść postanowiła
onet.pl, jak co niedzielę, raczy nas głęboko chrześcijańskimi artykułami. Tym razem artykuł o starszej pani, która postanawia umrzeć. Nie ma byłoby w tym nic szczególnie dziwnego - ot kolejne artykulidełko przetłumaczone z lewackiego Le Monde, tak aby dać coś do poczytania sfrustrowanym i znudzonym w niedzielę heretykom, niewierzącym, czy zwyczajnym komunistom. Sęk w tym, że jedno zdanie w owym propagandowym artykule zasługuje na szczególną uwagę! Przytaczam:

W latach 70. walczyłam o prawo do aborcji, a teraz walczę o eutanazję – powiedziała wówczas. – Pozwoliliśmy kobietom panować nad życiem, dlaczego więc mielibyśmy nie pozwolić ludziom panować nad śmiercią? To nonsens, nie rozumiem, dlaczego Francja odmawia mi tego prawa.
(http://wiadomosci.onet.pl/1470589,2678,1,starsza_pani_pragnie_odejsc,kioskart.html)

Co z tego wynika? Ano analogicznie do wałkowanej na blogu jakiś czas temu kwestii przyjmowania pojęcia orientacji seksualnej - jako konieczność zaakceptowania jako normy nie tylko pederastii, ale i pedofilii, zoofilii i innych zboczeń. W tym wypadku ze zgody na na aborcję, wynika nieuzasadniony sprzeciw wobec eutanazji, czyli konieczność zgody na nią, a w dłuższym terminie na kolejne barbarzyńskie wynalazki, w imię postępu...
Proszę bowiem pamiętać, że prawo pełni również rolę pedagogiczną. Nie myślcie, że w Niemczech nie słyszałem następującej argumentacji i podobnych: konkubinat i małżeństwo niczym się nie różnią, bo przecież tak samo rozliczają się z fiskusem.

giełda izraelska
a w Izraelu, który zawsze jako pierwszy rozpoczyna poweekendowe życie rynków finansowych, potężne wzrosty - potężne spodki w USA, na NASDAQ i S&P500 w piątek zrobiły na Żydach, jak widać wrażenie! Ale zaczekajmy aż wypowiedzą się Japończycy z resztą Azjatów, bo - może nie powinienem tego mówić, żeby nikt mnie nie posądził o antysemityzm - giełda izraelska znaczy tyle... tyle co i Strach Grossa w historiografii światowej.
http://www.tase.co.il/tase/

myśl na dziś (gwiazdki oznaczają pauzę)
Jezu, na zabicie okrutne, * cichy Baranku od wrogów szukany, * Jezu mój kochany!
Gorzkie Żale, Część I, Lament duszy nad cierpiącym Jezusem

[24 II 2008] III Niedziela Wielkiego Postu

halo, halo! Rozpisałem się wczoraj, co? W związku z tym, zapraszam dziś na 17:30 na Gorzkie Żale (to chyba standardowa godzina w polskich parafiach, prawda?).
Prócz tego, rzecz jasna do klikownictwa! Idę na obiad niedzielny! Do wieczora!

poniedziałek, 11 lutego 2008

[11 II 2008] poniedziałek, Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, światowy dzień chorego

jak to Oleńka się rozśpiewała
nie uwierzycie jak to było w Środę Popielcową! Byliśmy z Oleńką na Mszy Świętej w Damestiftskirche, gdzie po raz pierwszy uczestniczyliśmy w środopopielcowej celebracji w rycie trydenckim. Nie muszę chyba wyrażać pochwał dla wielowiekowej liturgii... Wyszliśmy z kościoła z popiołowymi krzyżami na czołach i wróciliśmy do domu (po drodze odwiedzając hotel dla Rodziców i kilka sklepików). Wówczas - mając coś jeszcze do zrobienia, m.in. pisanie bloga - zasiadłem do komputera, a Oleńka... wzięła moją książeczkę do nabożeństwa i zaczęła śpiewać pieśni wielkopostne! Nie muszę chyba mówić, że słowika mam tu w domu i bardzo mnie to cieszyło oraz - używając języka biblijnego - rozweseliło to moje kości. Gdy doszło do Gorzkich Żali, nie omieszkałem się włączyć. Bo co jak co, ale Gorzkie Żale to hit nad hity i żadnej okazji nie przepuszczę, by je zaśpiewać!
Aha, pierwsze Gorzkie Żale w tym roku mamy już za sobą - były w niedzielę! Kto nie był, niech będzie, a kto nie był nigdy w życiu - nie może nie być w tym roku! Obecność absolutnie obowiązkowa, moje żabki złote...

portfel akcyjny losowy
no, to teraz przechodzimy do spraw przyziemniejszych, a mianowicie do piniendzy. Morze wirtualnego atramentu już wylałem na tym blogu żaląc się na niekompetencję doradców finansowych po technikum gastronomicznym i innych harcowników okołorynkowych. Ale i tym razem jest okazja.
Otóż, pewien dzielny mąż rodem z Katowic, udzielający się także na forum Parkietu, ów mąż dzielny - właściciel nota bene portalu internetowego - zadał sobie trochę trudu i wygenerował losowo kilka (lub nawet kilkaset) portfeli i porównał je ze stopami zwrotu TFI, tj. funduszy inwestycyjnych. Eksperyment trwał przez kilka lat (bodajże 3-4 ostatnie lata). Polegał zatem na porównaniu strategii - typowego buy and hold (czyli kup i trzymaj, najlepsze na hossę) oraz aktywnej alokacji przez specjalistów. Wyniki proszę obejrzeć samemu, ale wniosek z nich płynie taki, iż niekiedy zbyt wielką rewerencją darzy się zarządzających...
Oczywiście dane te nie są w pełni porównywalne, bo TFI to jednak co innego niż hipotetyczny portfel, ale mimo ograniczeń metody, niektóre różnice każą naprawdę wątpić o kompetencjach i jakości zarządzania... szczególnie, że mowa o dość długim okresie.
http://www.stopazwrotu.pl/tekst.php?tid=63
jeśli chodzi o bieżące wydarzenia - sytuację na giełdach mamy od pewnego czasu stabilną, ładnie odrabiamy straty (oczywiście z tradycyjnymi obsuwkami gdy nadchodzą złe dane z USA). Dzisiejsza sesja bycza wbrew Azji i reszcie świata - powiało ułańską fantazją na parkiecie rodzimej GPW SA.

niektórzy studentowie zgłupieli i herezjarchy bronią
nie bez kozery w USA mówi się: chcesz, by twoje dziecko straciło wiarę - poślij je na katolicki uniwersytet. O co się rozchodzi? Ano o kanonizację za życia pana Węcławskiego, co to apostazji dokonał i przebywa w niedobrym dla zbawienia duszy stanie. Studenci z któregoś tam rodzimego wydziału teologii protestują przeciw wycofaniu Jego podręcznika do chrystologii. Nie będę się tu rozwodził, bo na slogany w stylu twórczość naukowa prof. X reaguję alergicznie, sprawę więc potraktuję punktowo. A zatem:
- studentom zalecam lekturę listu Jana Pawła II do teologów, gdzie nakreślił ich zadania oraz odnośną notę Kongregacji Nauki Wiary, której tytułu nie pomnę,
- dowiedzą się z niej, że teolog nie tworzy, lecz odkrywa, a co za tym idzie kryterium oceny jego pracy jest zgodność z Magisterium Kościoła oraz sensus fidei Ludu Bożego,
- z tego wywnioskują, że albo tracą czas na wydziale teologii katolickiej i powinni pójść na jogę, albo wezmą się za służbę Bogu na poważnie, bo tu nie chodzi o twórczość, czy nietwórczość, ale o zbawienie.
http://wiadomosci.onet.pl/1687466,11,item.html

budowy, budowy...
w piątek, oraz dziś rano byłem na budowach! Oj, nachodziłem się, drutów, szalunków, młotków, rusztowań, materiałów się nawąchałem i naoglądałem! Jednym słowem - wspaniale. Budowa, to wielki żywioł, nad którym albo architekt zapanuje, albo sam będzie opanowany. To, co wciąż mnie zadziwia, to Baufinanzierung, czyli ogromne nakłady, jakie trzeba ponieść, by cokolwiek zbudować (tu w Niemczech - z uwagi na ustawodawstwo - szczególnie...)... Już mniej onieśmielony jestem tym jak to się dzieje, że z pięciu segregatorów pełnych rysunków, które z kolei pełne są błędów i poprawek... jak to się dzieje, że z pomazanych i zadrukowanych kartek, percypowanych przez dziesiątki ludzi, którzy popełniają błędy... jak to jest, że w końcu wszystko mniej więcej się zgadza i okno siedzi w dziurze, a rury trafiają w dziury w stropie!

list od komunistów
dziś dostałem do skrzynki list od jakiegoś komunistycznego stowarzyszenia, które w logo ma diabła (zrobię fotę i wrzucę na bloga!), które mnie informuje, że należy kontrolować urodzenia (mordować nieurodzone dzieci), by utrzymać obecny standard życia. Tego, co sobie powiedziałem pod nosem widząc ten szajs w skrzynce, referował dziś nie będę - mam nadzieję, że jutro emocje na to pozwolą.
Jedno pamiętajcie - komuniści i socjaliści, bez względu na to czy akurat gwałcą pojęcie proletariatu, czy tolerancji są i być muszą złodziejami i mordercami.

myśl na dziś
Panie, zrób mi prezent: daj mi Miłość... Miłość, która mnie oczyści. Ach i jeszcze coś: znajomość siebie samego, która napełni mnie pokorą.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 185

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO