Pokazywanie postów oznaczonych etykietą forum frondy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą forum frondy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 grudnia 2009

[22 XII 2009] Ewa Wanat się wywnętrza, rewolucja trwa... underemployment i globcio zagrażają!

Gnyszka, ty się tłumacz!
Nareszcie przyszedł czas, by normalnie napisać. Nie, nie siedzę w pociągu! Jestem w domu, dobiega godzina 21:00 i po raz pierwszy od bardzo długiego czasu mogę zwyczajnie usiąść bez świadomości, że czynię szkodę podstawowym obowiązkom. Oczywiście nie do końca, bo mógłbym jutro zrobić pewną pożyteczną rzecz... nie mam jednak na nią siły. Czasem trzeba porzucić delirium aktywności – nawet jeśli jest wzniosłe, konieczne i obowiązkowe. W najbliższych dniach będzie jeszcze kilka okazji do pisania, więc zacieram ręce! Nareszcie.

Książki? Polecamy! Nie ma za co.
Spotkałem się wczoraj z Kamilem, który od samego początku jest sporadycznym Gnyszkoczytelnikiem. Rozmawialiśmy o książkach, o tym i owym i Kamil wyraził opinię, że czasem odnosi wrażenie, jakby pewne akapity postawały specjalnie po to, by wspomnieć o którejś z książek. Cóż powiedzieć? Wcale nie ukrywam, że jest kilka książek, które uważam za konieczne lektury. Co to znaczy? To znaczy, że będę je polecał z uporem maniaka i przy każdej okazji. Dlaczego? Bo uważam je za obowiązkowe dla integralnego rozwoju – tj. sfery ducha, intelektu i zdolności. A to, że przy okazji mogę zmaksymalizować własną użyteczność (czy to u p. Królaka w Tolle, czy u p. Styńskiej w ZM – tym lepiej. Po to Pan Bóg uczynił ludzi rozumnymi, by powierzone talenty oraz dobra puszczali w ruch i pomnażali (że przypomnę przypowieść o sługach).
A zatem, moi mili, proszę sobie zapamiętać na zawsze, że następujące pozycje będę polecał zawsze:


Pominę już wymiar pozycjonowania na dane frazy, który dzięki powtarzaniu zapewnia ruch z wyszukiwarki na dane hasła.

Dr Plinio i ks. Delassus – recenzje nadesłane
no i właśnie! Ostatnio miałem przyjemność odbierać podziękowania za swoje rekomendacje! Pierwsze dotyczyło Rewolucji i Kontrrewolucji dra Plinio, a dziękującym był Rene z Forum Frondy:

Koledze Gnyszce z podziękowaniem za rekomendację!!!
"FAŁSZYWY TRADYCJONALIZM
Tradycjonalistyczny duch Kontrrewolucji nie ma nic wspólnego z fałszywym i zawężonym tradycjonalizmem zachowującym pewne obrzędy, styl lub obyczaje z powodu zwyczajnego zamiłowania do starych form bez jakiegokolwiek szacunku dla doktryny, która je zrodziła. To byłby archeologizm, a nie zdrowy i żywy tradycjonalizm."

Kolega wie z czego to cytat.:):):)
Wielkie dzięki za zarekomendowanie tej pozycji, ale jest kolega odpowiedzialny za kłótnię jaką w moim domu wywołała ta książka i głoszone przez autora tezy i poglądy.
Baaaaardzo ryzykowne i kontrowersyjne poglądy.

Ale nie będę kontynuował by znowu nie zarzucono mi wątku o tym, ze królowa Bona umarła.

Pozycję tę wszystkim polecam.


PS. Za skutki tego cytatu to też kolega jest odpowiedzialny.

;):):)


źródło: http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=3080434

Drugie podziękowanie, które odebrałem nadesłał Kamil – dotyczyło ono mojego oczka w głowie (od wakacji 2008, kiedy przeczytałem), czyli Ducha rodzinnego... ks. Henriego Delassusa! Kamil pisze w mailu następująco (krótko, a treściwie!):

(...)
Jeszcze jedno - Dzięki Twoim poleceniom na blogu kupiłem "Ducha

rodzinnego w państwie...", super lektura. Czy masz w zanadrzu do
polecenia kolejne tytuły tego pokroju?

Z góry dzięki,

Pozdrawiam,
Kamil

Nic dodać, nic ująć. Przypomnijmy z tej okazji kanadyjską piosenkę, którą z moim ulubionym fragmentem Delassusa skojarzył Maciek.

Ewa Wanat się wywnętrza, czyli mister Maseooreck w akcji
od wywiadu Roberta Mazurka z Ewą Wanat w Rzeczpospolitej (o owej damie pisałem już ekskluzywnie na frondowym screenie gnyszkobloga) jestem pod gigantycznym wrażeniem zarówno samego autora wywiadów, jak i pomysłu, doboru rozmówców, etc. Brawo! Ten cykl wywiadów – a wywiad z p. Wanatówną szczególnie! - jest pięknym laboratorium głupoty. Pokazuje bowiem, że... król jest nagi! Król, który mówi o sobie jako najmądrzejszym, najprzenikliwszym, światowym. Szokiem było dla mnie zobaczyć w wywiadzie z Ewą Wanat, że owa dama nie ma nic w głowie! Autentycznie! Po prostu wielowątkowa, niespójna gonitwa myśli, jakieś piramidalne mity („ja to twierdzę naukowo” albo „ale ja nie wypowiadam się jednoznacznie”) i miałkość, której interlokutorka nie widzi, będąc widocznie przekonana, że to, co głosi musi być przemyślane i spójne, skoro jest głoszone... przez Nią! Nie widzę innego wytłumaczenia!
Swoją drogą, jedno z chwytliwych haseł tego wywiadu (to o znajdowaniu się w innej cywilizacji, niż np. Tomasz Terlikowski) zostało przednio skomentowane przez któregoś z FForumowiczów. Skwitował stwierdzenie krótko: „No, cóż. Mentalność tamudyczna”. Tak jest i lektura słynnego wywiadu z ex-gazownikiem Michałem Cichym oraz wywiadu-rzeki z ks. Chrostowskim powinna to objaśnić. To też lektury obowiązkowe!
Siłą rzeczy temat obrabiam po łebkach – pomysł na poruszenie tego wątku wpadł mi do głowy w chwili ukazania się wywiadu... a więc dawno temu. Dziś niestety nie mam czasu, by ponownie go przeczytać i wypunktować p. Ewę po tzw. calaku (co robi np. Pan Sosnowski). Pozostawiam tę przyjemność Czytelnikom. Polecam także wywiad z prof. Krzemińskim, w którym także widać, że król jest nagi – można bowiem prawie 20 lat pleść androny podpierając się wszelkimi imponderabiliami, autorytetami i nie wiadomo czym... by na końcu uznać, że nie miało się bladego pojęcia o czym się plecie! Ha! Mistrzostwo świata!

underemployment – wyważmy otwarte drzwi
socjologia problemów społecznych lubi sobie wynajdywać problemy! No i wynalazła! Underemployment się nazywa jeden z problemów, a polega on na tym, że jest opisywany przez badaczy, na jego temat organizowane są sympozja, wydawane opracowania, granty przyznawane na jego badania... słowem – pieniędzy potok płynie od podatnika na szczytny cel rozpoznania i walki z underemployment, dzięki czemu nie ma bezrobocia. Przynajmniej wśród badaczy underemploymentu. No, no, poleciałeś Pan, Panie Grzyzga, i to po calaku!
Przerysowuję, oczywiście. Nie rozumiem jednak na czym innym polega problem tego, że pan XY studiował marketing i zarządzanie, zrobił fersta i dyplom ze szkolenia bibliotecznego i... musi wyrabiać ciasto w Telepizzy. Mili moi, a cóż z tego, że pan XY pracuje poniżej „swoich kwalifikacji”, bądź w „niepełnym wymiarze godzin”? Zdobył nieużyteczne kwalifikacje – jego błąd i ryzyko w chwili wyboru kierunku. Jest kiepskim wygniataczem pizzy – to nie biorą go na pełny etat, to także jego wina. Gdyby miał łeb i jajca, oraz był prawdziwym mężczyzną – wziąłby się w garść, załatwił parę innych zleceń, oszczędzałby jeszcze jako malec (no tak, porewolucyjna rodzina nie uczy oszczędności i innych cnót), zająłby się zarabianiem w internecie, zamiast oglądaniem pornosów, czy brandzlem na Naszej Klasie. No, ale Pan XY się tym wszystkim nie zajmie... bo on ma fersta i magysterkię z marketingu, więc czeka na pracę adekwatną do jego kwalifikacji. Niech sobie czeka, ale to nie jest problem społeczny.

paradoksy socjologii
nie wiem, co miałem na myśli notując kiedyś ten punkt, ale na temat paradoksalności socjologii jako zjawiska społecznego, kulturowego – można by napisać habilitację!

szczyt klimatyczny...
...gazownicy z Metra i Aborczej trąbią, że cały świat czekał w napięciu na jakiś jego wynik. Nic mi na ten temat nie wiadomo. Globalnego ocieplenia zaś mam dość o tyle, że przez nie muszę teraz nosić polarową podpinkę – tak nam globcio wywindowało tempreraturę w górę, że aż zrobiła salto i zaczyna drugie okrążenie, od -20 st. Celsjusza wzwyż. Obamie zamarzł nawet z tej okazji samolot.

szanowanie poglądów i dwie tolerancje
jeszcze o tolerancji dla poglądów, o której pisałem ostatnio. Zdarzyło się tak, że uczestniczyłem dość nieudolnie w dość nieudolnej dyskucji na temat tolerancji (tak, wracamy do socjologii). Moderator mówiący także w oparciu o swój autorytet stwierdził, że są dwa rodzaje tolerancji. Pierwszy – który mówi, że toleruje, szanuje, rozumie i da się pochlastać za wszystko, gdyż nie jest w stanie zawyrokować o wyższości czegokolwiek. Oraz drugi, który mówi, że to inne toleruje jedynie z musu, na zasadzie przyzwolenia. Wniosek z wypowiedzi zaś był następujący: czyż ten pierwszy nie jest szczytniejszy i bardziej wzniosły?
Mojej odpowiedzi można się spodziewać, nadmienię tylko, że socjologowie prócz urojonych problemów lubią także wzniosłe fikcje. Bo ten pierwszy rodzaj w przyrodzie nie występuje. Proszę to przyjąć do wiadomości. Katolicy wiedzą to bardzo dobrze dzięki doktrynie o grzechu pierworodnym, która nadaje naszej antropologii realizmu... reszta wyważa jak zwykle otwarte drzwi.

p. Wojtek o tolerancji
jeśli chodzi o tolerancję, to polecam gen. Jaruzelskiego, największego speca od tej tematyki. Zaskoczył mnie 13 XII 2007, gdy po raz pierwszy wysłuchałem przemówienia w całości... zaskoczył, gdyż okazało się, że stan wojenny wprowadzono w imię... walki z nietolerancją!!!


Fronda.pl – agenci Opus Dei!
jak w tytule, proszę się wsłuchać w okrzyki staliniątek z Racji Polskiej Lewicy. Dobre, nie? Chłopaki polecieli. Po czym? Po calaku!


myśl na dziś
Udaj się do Betlejem, podejdź do Dzieciątka, zatańcz przed Nim, powiedz Mu wiele gorących słów, przytul Je do swego serca... – Nie mówię o dziecinadach: mówię o miłości! A miłość przejawia się w czynach: w głębi swej duszy prawdziwie możesz objąć Dzieciątko Jezus.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 345



sobota, 7 listopada 2009

[7 XI 2009] Forum Frondy upada, a prof. Krzemiński się nawraca?

upadek Forum
na Forum Frondy zwykło się narzekać na jego upadek. Że to niby kiedyś rozmawiało się poważnie, roztrząsało fundamentalne kwestie, było nieco mniej chamstwa, i w ogóle ludzie jacyś tacy bardziej inteligentni. Przyzwyczaiłem się zatem do wspólnej mitologii nt. upadku i do niej przywykłem, w głębi ducha zachowując jednak pewien zdrowy do niej dystans.
Później mit się przepoczwarzył w wydaniu niektórych zawodowych pesymistów w nową formę - oto FForum zaczęło upadać ze względu na start portalu Fronda.pl. Ci najlepsi użytkownicy wzięli i sobie poszli, ot po prostu. Ten już nie pisze, tamten nie pisze. O! Macie co chcieliście!
Ostatnio (w tym przypadku ostatnio oznacza przynajmniej ostatni kwartał) zdarzyły się jednak dwie rzeczy, które przekonały mnie ostatecznie o nietrafności tego typu twierdzeń. No, może trzy rzeczy.

Po pierwsze - mit Złotego Wieku
jedną z ciekawostek, które można wynieść z lektury książki Myśleć jak milionerzy Cebulskiego (którą szerzej omówiłem na Pogadankach Inwestorskich) jest uwaga na temat mitu Złotego Wieku. Otóż, dowodzi Cebulski, że ludzie zazwyczaj sytuują lepsze czasy o kilka-kilkadziesiąt lat wstecz (pamiętam, że miał ku temu lepszą przesłankę, niż przypuszczenie!), co średnio sytuuje je w wieku respondenta ok. 16-24 lata. Co charakteryzuje ten wiek, a może mieć związek z mitem? Otóż, w tym czasie zazwyczaj człowiek nie musi sam się utrzymywać, ani pracować, przez co nie doświadcza bezpośrednio wielu trudności, które zaczynają trapić go w tzw. dorosłym życiu.
Ot i mamy tajemnicę gadki kiedyś to było lepiej.

Po drugie - gdzie podział się X?
drugim wydarzeniem była rozmowa z kilkoma FForumowiczami, podczas której zastanawialiśmy gdzie podział się jeden z nas, od pewnego czasu nie piszący. Na podorędziu była oczywiście teoria upadku FF... okazało się jednak, że kolega ożenił się i po prostu musi zachrzaniać, a żona nie ma sentymentu do FForum. Ot i cała tajemnica. FForum ma ok. 10 lat - wystarczająco dużo, by cykl życiowy zaznaczył się odpływamy legendarnych userów. Co bynajmniej nie oznacza spektakularnych powrotów - jakich ostatnio FForum było areną (co potwierdza ten trop).

Po trzecie - upadek forum Parkietu?
trzecią przesłanką było deżawi, jakiego doświadczyłem na moim ulubionym forum inwestycyjnym, czyli forum Parkietu. Otóż, któryś z użytkowników starszych stażem założył wątek (widzę taki po raz pierwszy) na temat tego gdzie podziali się aktywni niegdyś forowicze, którzy - w przeciwieństwie do dzisiejszych - pisali na temat i w ogóle było jakoś bardziej merytorycznie i bez chamstwa.
No tak, forum Parkietu jest młodsze niż FForum, dlatego ma jeszcze czas na wykształcenie i umocnienie mitu Złotego Wieku. Jestem przekonany, że takie wątki zaczną pojawiać się częściej.

wychodzi na to, że jestem siurem!
a skoro wspomnieliśmy już o Kamilu Cebulskim, muszę pochwalić się małym sukcesem. Otóż, okazało się, że kolega zakupił Myśleć jak milionerzy tego ostatniego i zaczytuje się w niej, mimo iż nie ma na to dużo czasu (żona i dziecko na głowie). Rozmawialiśmy na jej temat, na temat zdroworozsądkowości i zadziwiającej prostoty pomysłów, które sprzedaje Cebulski, a które mogą płynąć jedynie z otwartej, rzutkiej osobowości Autora (do której posiadania i ja się przyznaję). Kolega stwierdził na koniec, co jest chyba najlepszą rekomendacją:
"Kurczę, z tej książki wychodzi jedno - że jestem siurem! Nigdy o tym w ten sposób nie myślałem, a to przecież oczywiste!"
Nic dodać, nic ująć.

prof. Krzemiński robi woltę!
tymczasem nasz ulubieniec blogowy, prof. Krzemiński, którego temat mieliśmy okazję już poruszyć ogłosił niedawno (dziś mamy wywiad w Rzeczpospolitej na ten temat), iż Radio Maryja nie jest takie złe, jak Mu się zdawało (chodzi o najnowszą książkę - raport z badań pt. Czego nas uczy Radio Maryja?).
Moi mili, wywiad przeczytajcie koniecznie, nie będę go tutaj paznokciowo rozbierał, bo sama jego struktura tego nie wymaga - Robert Mazurek stworzył bowiem kolejny majstersztyk! Dodam od siebie jedynie parę uwag.

Sobór Watykański II
po pierwsze, chciałem pogratulować prof. Krzemińskiemu umiejętności przekreślenia i sprostowania dużej części swojej publicystyki i działalności publicznej po 1989 roku. Brawo! Nie każdy ma wystarczająco cojones, by tak zrobić.
Po drugie - mimo całego wątku religijności Pana Profesora, wciąż nie jestem przekonany, czy lekcja została odrobiona do końca. Nic to jednak - stanięcie w prawdzie w tej kwestii (mam nadzieję) jest jedynie preludium wyciągania dalej idących wniosków z deklarowanej wiary. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że nie chodzenie do kościoła ani nawet odprawianie liturgii godzin nie są do zbawienia koniecznie potrzebne! Do zbawienia koniecznie potrzebna jest Łaska, a tę uzyskujemy będąc po pierwsze w łączności z Kościołem. A ta łączność z kolei wymaga przede wszystkim akceptacji Doktryny. Ta zaś akceptacja wymaga zgody z Tradycją - i Soborem Watykańskim II w duchu Tradycji interpretowanym.
Nie wiem w jakich innych celach, niż polemicznych może katolik czytać kontrowersyjną antykościelną gazetę brukową. Tymczasem Krzemiński utrzymuje, że wciąż Gazeta Aborcza cieszy się jego sympatią.
I tylko w tym kontekście - bycia raczej posoborowcem, niż katolikiem (vide mój tekst nt. pp. Czaczkowskiej i Turnaua) - można zrozumieć zdziwienie Profesora, że Radio Maryja nie ma nic do obowiązującej interpretacji Vaticanum II. Tylko obłąkańcy, miglance i laicy z Czerskiej tak myśleli i miazmaty swoje rozprowadzali po okolicy, podczas gdy każde katolickie niemowlę wiedziało, że Radiu Maryja raczej bliżej niż dalej do modernizmu.

to jak było wcześniej?
najciekawsze zaś jest to - jak to możliwe że przez kilkanaście lat można było wygłaszać na najwyższych tonach wiążące dla wyznawców Michnikowszczyzny tezy na temat Radia Maryja? Opiszmy ten konformizm grupowy, którego parę tajemnic wyjawił Michał Cichy w wywiadzie dla Dziennika, opiszmy przydupasostwo i cynglostwo do końca!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/11/7-xi-2008-czy-nekrofile-s-w-polsce.html

myśl na dziś
Kiedy przyjmiesz Pana do swego serca i zakosztujesz szaleństwa Jego Miłości, obiecaj Mu, że postarasz się zmienić tok swego życia, na ile to będzie konieczne, by nieść Go tłumowi, który Go nie zna, któremu brak ideałów, który niestety żyje w zezwierzęceniu.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 939


ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO