Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katyń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katyń. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 maja 2009

[4 V 2009] poniedziałek, NMP Królowej Polski a tu autokreacja i zakotwiczenie!

autokreacja
przejdźmy do tematu, który miał już być poruszony wcześniej, jest nim „autokreacja”. Spotkałem się parę razy u różnych nienawistników, którzy mnie nie znają, ale wydaje im się, że zjedli wszystkie rozumy oraz wgląd w zakamarki mej duszy posiedli, że jestem mistrzem autokreacji. Co przez to ten i ów (a było takich słownie: dwóch) rozumie, nie wiadomo, ale temat i tak wydaje się prosty.
Autokreacja to zjawisko powszechne – w toku interakcji ludzie wytwarzają sobie obraz partnera interakcji w oparciu o dwie rzeczy. Własną percepcję jego osoby oraz tego właśnie, co o sobie, swoich dokonaniach, ale przede wszystkim intencjach i przeszłych doświadczeniach widzianych z własnej perspektywy mówi. Jednym słowem: wizja drugiej osoby jest zawsze pochodną jej autokreacji (tym bardziej, że to, co wchodzi w zakres własnej percepcji także kontrolowane jest przez partnera interakcji).
Na czym więc polega problem? Nie mam pojęcia – prawdopodobnie rzeczone osoby o tym podstawowym fakcie zapomniały i zmieniły definicję autokreacji, uznając za nią działanie mające polegać na tworzeniu własnego wizerunku innym, niż jest on w rzeczywistości. Czyli na kłamstwie. W takim razie jest to zarzut.
Ewentualnie chodziłoby o to, że moja autokreacja (na bazie poprzedniej definicji) jest wyjątkowo wydajna w porównaniu z innymi. Wówczas mielibyśmy raczej do czynienia z komplementem, choć uwaga czyniona była z dezaprobatą.
Mamy tu dwie możliwości, albo było to rzeczywiście posądzenie o regularne kłamstwo, albo wydajność w jakiejś dziedzinie – jeśli nie jest osiągana przez samego siebie – wywołuje u rzeczonych osób dezaprobatę z zasady. W takim razie mielibyśmy do czynienia z zazdrością racjonalizowaną jako wyższość moralna, albo nie wiadomo co jeszcze.
Temat jest ciekawy. Zarówno samego wnioskowania po godzinie znajomości, jak i samej dezaprobaty w drugim wariancie, a także samej autokreacji. Podam przykład.
Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której osoba jest w stanie zostać milionerem i robić za wzór do naśladowania dla innych dzięki temu, że podała się za taką osobę. Co więcej – mam nawet podejrzenia co do kilku osób półpublicznych, że implementują właśnie taką strategię. W tym wypadku jest to kłamstwo, które generuje sytuację, w której staje się prawdą.

komunizm
jak już pisałem, byłem ostatnio we Francji na konferencji organizowanej przez TFP Przez wzgląd na organizatorów nie zamierzam tu się rozpisywać na ten temat, ale muszę powiedzieć, że miło było spotkać się z kilkudziesięciona osobami z całego świata, w tym wieloma z Polski i we wspólnym gronie, bez najmniejszych ogródek mówić wprost to, co się myśli na temat ewolucji komunizmu po 1989 r., na temat Wspólnot Europejskich, rewolucji kulturalnej, a więc ekspansji ideologii opartych na zboczeniach i demontażu cywilizacji chrześcijańskiej. Szczególnie cenne były uwagi z Niemiec i Włoch – o przebiegu i kontrze wobec tych procesów w tych krajach. Myślę tu szczególnie o Włoszech, które znam słabo – nie wiedziałem dotąd np. że pierwsza wygrana clowna Berlusconiego przełamała tam nieprzerwaną passę rządów komunistów i różnej maści lewicowców oraz o arcanach stosunków państwo-Arabowie na przykładzie otwarcia meczetu w Rzymie i desancie policji na ten obiekt. Ciekawe społeczeństwo, bądź co bądź! Nie czytałem wprawdzie żadnej z książeczek słynnej i ponoć prześmiesznej serii o Don Camillo, ale coś czuję – także na podstawie opowiadań jej wielbicieli – że po II wojnie światowej we Włoszech nie musiało być z komunistami wcale tak różowo.
Na tym tle oczywiste jest wstrzymanie emisji „Katynia” przez włoskiego dystrybutora – przyczyny ideologiczne wychodzą ponoć na pierwszy plan (ciekaw jestem na jakich przesłankach opiera się E. Kabiesz z Gościa Niedzielnego, który w ostatnim numerze opisuje ten skandal inaczej).

F. Furet o elitkach
wciąż jestem pod wrażeniem filmu The Soviet Story – polecam go usilnie z całą mocą! Porusza wszystkie istotne sprawy związane z bezbożnym ustrojem komunistycznym – także zależności nazizm-komunizm oraz marksizm-komunizm radziecki (wypaczenie, czy konsekwencja?), czy zależność Wspólnoty Europejskie a ewoluujący ZSRR (tutaj cymes to wywiady ze słynnym Władimirem Bukowskim, którego książkę aż chyba sobie kupię). Film można kupić przez PayPal, kosztuje jakieś 18 Euro. Jeśli ktoś ma konto w PayPalu – zachęcam. Przy okazji można przesłać darowiznę na gnyszkobloga, ekhem...
Wróćmy więc do Fureta, na którym się wzorując Witold Morawski tak opisuje zadziwiającą uległość elit zachodnich wobec ZSRR:

„Rewolucja ta [bolszewicka] przez dziesiątki lat inspirowała zachodnich
intelektualistów, jak pisał Francois Furet, swoją „uwodzicielską siłą”. Potem
przyszedł czas na wiarę w metamorfozę pod wpływem rewolucji naukowo-technicznej,
a w końcu na iluzje związane z ideą uspołecznienia (źródłem stała się polska
Solidarność). Z drugiej strony często nie zauważano ewolucji, jakiej podlegał
system jako całość.”

zakotwiczenie – temat rzeka
jeśli istotnie było tak, jak to pisuje cytat, wówczas mamy do czynienia ze znanym z psychologii, a więc pożytecznym nie tylko w samej tej dziedzinie, ale i pokrewnych – np. zarządzaniu, marketingu, czy nawet inwstowaniu – zjawisku zakotwiczenia. Na czym ono polega? Powiedziałbym, że jest to zjawisko polegające na skupieniu uwagi na pewnym wyobrażeniu, bądź fakcie w taki sposób, że każde działanie w każdej ze sfer pokrewnych do wyobrażenia silnie uzależnione jest od niego. Czy jego znajomość jest ważna? Oczywiście - dlatego konsekwentnie każdej branży polecam liźnięcie psychologii społecznej!

zakotwiczenie w inwestowaniu
podam parę przykładów. Weźmy sobie inwestowanie. Przyjmijmy, że cena akcji firmy A przez długi czas wynosiła x PLN. Inwestor O od dłuższego czasu przymierza się do kupna akcji owej firmy, gdyż z jakichś względów wietrzy tu możliwość zarobku. Czeka tylko aż cena spadnie do rozsądnego poziomu, np. 0,8 x PLN – nie chce bowiem ryzykować. Czeka, czeka... tymczasem cena wzrosła do 1,2 x PLN, więc nasz inwestor przejawia tym mniejszą skłonność do wejścia w ten biznes. Mija rok, cena wzrosła do 2x PLN, nasz inwestor już odchorował stratę okazji do podwojenia kapitału, ale przynajmniej wie, że nie postąpił lekkomyślnie (2 x PLN, to i tak za wysoka cena!). Mija jednak troszkę czasu i cena sięga 100 x PLN! Nasz inwestor stracił okazję do zarobku 10 000% tylko dlatego, że chciał być „rozsądny” i kupić taniej o 20%. Gratulujemy.
Zakotwiczenie polega tu na zbytnim przywiązaniu do ceny x PLN, jako jakiegoś obiektywnego wyznacznika, punktu odniesienia. Jest to błąd.
Co w zamian? O tym oraz kolejny przykład już w następnym poście gnyszkobloga, dziś już nie zdążę ze względu na obowiązku pracowoinżynierskie!

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/05/4-v-2008-uroczystoc-wniebowstpienia.html


myśl na dziś

Przedtem, sam jeden, nie potrafiłeś...

— A teraz zwróciłeś się do Matki Najświętszej, i z Jej pomocą... jakże to łatwe!


św. Josemaria Escriva, Droga, nr 513



czwartek, 21 lutego 2008

[21 II 2008] czwartek, św. Piotra Damianiego

dzikie dziki
no, żabki moje miłe, wczoraj zaszalałyście! Pińcet procent normy na klykaniu, po prostu dzikie dziki, jestem pod wrażeniem! Szalone kefiry jesteście, Czytelnicy kochani, jak się zaweźmiecie, to ho ho! Super! Tak trzymać.

dzisiaj
dzisiaj pierwsze zajęcia na socjologii, bardzo wybornie! Potem architektura, gdzie przemiłe spotkanie z grupą moją kochaną, którą na pół roku osierociłem! Wspaniale było mordeczki kochane, stęsknione i roześmiane znów oglądać! Potem rajd na MISH, gdzie z Panią Wicedyrektor, z którą ustaliliśmy plan działań na najbliższy semestr, z którego wynika jasno - ostra jazda po bandzie bez trzymanki i na urwanym filmie. Ufff... czeka mnie semestr semestrów, semestr wszechczasów, gdzie pobiję wszystkich stachanowców razem wziętych! Do zrobienia w jeden semestr 0,7 całego roku, a na architekturze zwykły semestr... Prócz tego inne ciekawostki. Jeśli się uda, będzie to dla niedowiarków najlepszy dowód na istnienie Pana Boga.
Potem ciepłe i huczne odwiedziny na Filtrowej (www.filtrowa.waw.pl) - mojej pierwotnej i rodzimej Schackstrasse i powrót do domu.

pan Kamiński i dzikie dziki
pan min. Kamiński z Kancelarii Prezydenta też raczył ostatnio zaszaleć, mówiąc iż PO prezentuje wizję dzikiego liberalizmu, jeśli chodzi o służbę zdrowia. Pangruszka czuł się czytając tekst z Onetu nie jakby czytał wypowiedź Wielkiego Stratega PiS-u, tylko jakby słuchał piosenki o Jożim z Bażin.

Putyń i Katyń
w międzyczasie niejaki Wołodia Putin bąknął do panadonka, że Katyń to zbrodnia stalinowska. Nic dodać, nic ująć, Gorbaczow bąknął to samo, nic się nie zmienia. Za zbrodnię ludobójstwa Rosja Katynia wciąż uznać nie chce, Putin bąknął nic nie znaczące zdanko, a wykształciuszki świętują faktowo-medialne zwycięstwo swojego disneyowego fuehrera. Brawo.

kijosk
jak wiecie, mam kiosk internetowy. Kokosów jeszcze nie zbiłem, ale to nie szkodzi. Od jutra na kiosku rusza promocja prenumerat gazet elektronicznych! Na samej górze jest banner w tej sprawie, można też kliknąć w link poniżej:
http://www.nexto.pl/prenumerata.xml?pid=69371
Rozchodzi się o to, że można zamówić prenumeratę np. WPROST i dostać jakiś tam kupon, upominki, cuda na kiju. Oszczędzajmy drzewka - czytajmy z monitora.

studiowanie, studiowanie...
niktórym się zdaje (szczególnie urzędasom z UE), że jeśli wszystkich zamkną na studiach 6-letnich, to UE będzie konkurencyjna, lepsza i nowoczesna. To, że się mylą było widać już rok po wdrożeniu Strategii Lizbońskiej, która poniosła fiasko na samym początku (założeniem było uczynienie z gospodarek państw-członków najkonkurencyjniejszych gospodarek na świecie). Tymczasem zapędzili wszystkich na studia, gdzie tracą siły i czas. A pan od architektury powiedział nam dziś szczerze: nie chcę Państwa demotywować, ale najwybitniejsi architekci nie mieli wykształcenia fachowego...

GPW, Walstreet i inni
buja. Oj buja. Dzisiejsze cienkie zakończenie naszej sesji było oddźwiękiem danych z USA, które i tamtejsze indeksy z wysokich otwarć sprowadziły na ponad półtoraprocentowe minusy. Szkoda, no ale jeśli indeks FED z Filadelfii jest dwukrotnie niższy, to skończyć inaczej się nie mogło. Jutro pewnie spadki, choć może Japończycy dodadzą otuchy (chyba że wczoraj odbili tylko po to, by jutro uformować podwójny szczyt) i nie będzie źle. Optymizmem napawa fakt, że 2/3 z publikowanych dziś danych makroekonomicznych była pozytywna.

pan Jacek - organista
a dziś wracając ze Mszy Świętej, dowiedziałem się, że pan Jacek, organista mojej parafii, jest czytelnikiem bloga! Gratulujemy i zapraszamy resztę! A za ciepłe słowa pod adresem dobranocek serdecznie dziękuję!

myśl na dziś
Po początkowym entuzjazmie rozpoczęły się wahania, niezdecydowanie, obawy. — Martwią cię studia, rodzina, problemy ekonomiczne, a przede wszystkim myśl, że nie potrafisz, że może nie służysz, że brak ci doświadczenia życiowego.Dam ci skuteczną radę, aby pokonać obawy — pokusy diabła lub pochodzące z twego braku wspaniałomyślności: "Wzgardź nimi", wyrzuć ze swej pamięci te wspomnienia. Nauczył tego w sposób stanowczy Mistrz dwadzieścia wieków temu: "Nie oglądaj się wstecz!"
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 133

niedziela, 11 listopada 2007

[11 XI 2007] XXXII niedziela zwykła - niezwykłe Święto Niepodległości

Polska
czytałem ostatnio wyborny wykład prof. Nowaka z UJ (jeden z założycieli krakowskich Arcanów - http://www.arcana.pl/glowna.html) pt. Sens wspólnoty (wrzuciłem go na www.chomikuj.pl/gnyszka/sens+wspolnoty.doc). Wykład ze wszech miar wspaniały, uświadamia dlaczego rzeczywiście nie jesteśmy żadnym brzydkim kaczątkiem Europy, uświadamia wielkość tego, co zwykło nazywać się polskością... jeden z tych tekstów, po których człowiek odkrywa coś zupełnie nowego w sobie i swoim życiu! Jestem Polakiem, to znaaaacznie więcej, niż wywieszenie flagi 11 listopada, głosowanie co 4 lata pod dyktando sondaży i chełpienie się płaceniem podatków, jako nowym patriotyzmem...



wieczór i poranek
wczoraj wieczorem się trochę pobalowało przed komputerkiem, a pobalowało się głównie z chęci dalszego reserczu na temat Lecha Wałęsy i tego, co tak naprawdę do powiedzenia mają środowiska tzw. oszołomów, którzy patrzą na Lecha inaczej, niż oficjalna hagiografia patrzeć nakazuje. W tym celu wynalazłem w internecie film Grzegorza Brauna Plusy dodatnie. Plusy ujemne który stara się zagadnienie przybliżyć poprzez wywiady z kolegami Wałęsy z pracy w Stoczni, Wolnych Związków Zawodowych i później Solidarności oraz samym Wałęsą. Obraz jaki się z tego wyłania... cóż, nie jest pocieszający dla tych, którzy dali się ukołysać mitologiom pookrągłostołowym. Całego filmu wrzucić tu nie mogę, bo na youtube.com jest podzielony na parę części, ale polecam jego obejrzenie w innym serwisie - trwa tylko 47 minut (http://www.informacje.int.pl/plusy-dodatnie-plusy-ujemne.html). Sam zamieszczam jedynie kawalątek z końca filmu, właśnie wywiad z Wałęsą... proszę się przyjrzeć.



Katyń 1940. Pamiętamy
no i wstałem sobie dzisiaj, nieżywy nieco, bo jako się rzekło - wczoraj zabalowałem nad najnowszą historią Polski (dzisiaj to słowo nie jest dżezi, mówi się chyba per ten kraj). Rano zatem oko musiałem mechanicznie rozmrurzać, najpierw jedno, potem drugie, następnie ofiarowałem dzień Panu Bogu, rozruch poranny wg planu dnia poczyniłem, pod prysznic, śniadanko, hopla, hopla, chlastu-chlastu, i ogarnął mnie Duch. Duch mnie ogarnął patriotyzmu! Pomyślałem, że skoro wczoraj w Die Welt widziałem artykuł nt. Katynia (w Niemczech właśnie wychodzi na ten temat książka), dobrze byłoby napuściź i Bernda, żeby w Muenchner Merkur, gazecie w której pracuje, też naskrobał ogromny esej o Katyniu! Lobbing? Jasne, że lobbing! Dochnal się nie umywa (zresztą w więzieniu kąpiel wypada chyba 2 razy w tygodniu...)! Poszukałem zatem stron nt. Katynia po niemiecku. Szukałem, lecz nie znalazłem. Czy ktoś kto to czyta zna może jakąś niemieckojęzyczną stronę na w/w temat?
Szukając, trafiłem na http://www.pamietamkatyn1940.pl/ - stronę akcji, do której i ja się dołączyłem, kupując Gazetę Polską z repliką guzika wojskowego z 1939, którą noszę teraz w klapie marynarki. Równocześnie, przeglądając materiały nt. Katynia, pangrzyzga doznał wzruszenia...

Msza Święta w Damensstiftungskirche
Msza Wszechczasów w Damensstiftungskirche, jak co niedzielę. Dziś rekordowa frekwencja w kościele - wszystkie ławki zajęte maksymalnie, kruchta też pełna, nie wiem z jakiego powodu. Nie o frekwencji chcę jednak pisać, tylko o Mszy samej, która nie przestaje ujawniać przede mną swych tajemnic, głębi i piękna tekstów oraz gestów liturgicznych...
Mam nadzieję, że nikogo nie zgorszę ani nie okażę się ekshibicjonistą, jeśli powiem, że Msza Święta, Missa Tridentina, przenika panagrzyzgie do samego szpiku, do tego stopnia, że dziś płakał ów grzyzga podczas Kyrie i Glorii, które cudownie ciągnęły się wg neum rozpisanych na pięciolinii w mszaliku, które wydawało się, że trwały godzinami - najpierw wyznanie win i prośba o przebaczenie, a jako błaganie, rozdzierające, uniżone i lamentujące... jak można nie płakać, pamiętając i żałując za własne grzechy i prosząc o miłosierdzie, tego Który jest Miłością?! Później zaś Gloria - radosne śpiewanie Panu Bogu chwały na przemian z kantorem, z pietyzmem każde słowo, nuta, Rex coelestis... wówczas płakałem zarówno z wdzięczności Bogu za Jego wielkość, łaskę i piękno, ale i na wspomnienie właśnie 40 000 ofiar NKWD. Pomyślałem, że oni wiedzieli że nie będą już mieli okazji jeszcze raz, ze swoimi rodzinami, pięknymi żonami, rumianymi dziećmi czepiającymi się kolan, zaśpiewać w kościele, że Pan Jezus to Rex coelestis...

Msza Trydencka raz jeszcze
dla tych, którzy są ciekawi czego derywatem jest Novus Ordo, czyli zreformowany w latach 60. rytuał Mszy Świętej, zapraszam do obejrzenia archiwalnego filmu poniżej.



filmowo
zrobiło się nam filmowo, prawda?

dowcipas antisozialistisch na dziś
jest już po wojnie, jeden baca chce zapisać się do PZPR. Przychodzi do odpowiedniego urzędu i zgłasza się.
- Czy należeliście baco przed wojną do jakiejś burżuazyjnej partii?
- Nie należałem.
- Czy nie należycie do jakiejś tajnej, antysocjalistycznej organizacji?
- Nie należę.
- A czy w czasie wojny - nie należeliście przypadkiem do jakiejś faszystowskiej bandy?
- Nie - ta będzie pirso.

----------------------
Hahahahaha! Dobre, co? Uśmiałem się do łez, ach, chyba jednak niezły ze mnie figlarz-miglarz!

myśl na dziś
Mówisz, że Msza jest za długa, a ja dodaję: Bo twoja miłość jest za krótka.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 529

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO