Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science-fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science-fiction. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 marca 2008

[2 III 2008] niedziela, kolejna już w Wielkim Poście!

Gość
moi mili - króciutko na niedzielę. Chciałem pochwalić się tym, że po półrocznej obiektywnej niemocy, powróciłem do regularnego kupowania Gościa Niedzielnego. Wciąż jestem z tej lektury wybitnie zadowolony, ciesząc się tym bardziej, że jest to trzeci - jeśli chodzi o sprzedaż - tygodnik opinii w Polsce! Przed Gościem są tylko Newsweek i Polityka. Dlaczego o tym nie wiecie? Dlatego, że zazwyczaj wrzuca się go w zestawieniach do grupy prasa religijna, którą zresztą rzadko kiedy się pokazuje. Hehehe... dobre co? Gość sprzedaje się lepiej, niż np. Wprost.
W tym numerze polecam artykuł na temat polityki prorodzinnej (napisany przez jegomościa w PAFERE - http://www.pafere.org/) , potem o oszuście Kinsey'u (tak, to ten Pan, który swoimi ściemami wzniecił rewolucję seksualną w USA) oraz recenzję książki Bettiny Roehl (córki tego Roehl'a, co to z Ulrike Meinhoff zaprowadzał w RFN komunizm z karabinem w rączce). W zestawieniu lewaków (Joschka Fischer, Johannes Rau i Daniel Cohn-Bendit) zabrakło mi kumpla tego ostatniego, naszego rodzimego, Adama Michnika.

Emma
tymczasem, nie zważając na to, że aborcja jest największym dobrodziejstwem ludzkości, Emma Beck - młoda malarka, powiesiła się w tydzień po legalnym zabiciu swoich nienarodzonych bliźniąt. W notatce napisała: Życie jest dla mnie piekłem. Nigdy nie powinnam była dokonywać aborcji. (...) umarłam, gdy umarły moje dzieci.
Nic dodać, nic ująć. Pani Senyszynowa ciągle myśli, że nie ma czegoś takiego jak syndrom postaborcyjny? Cóż, socjaliści najbardziej odporni są na doświadczenie.
http://www.telegraph.co.uk/news/main.jhtml?xml=/news/2008/02/22/nartist122.xml
http://news.yahoo.com/s/uc/20080227/cm_uc_crmmax/op_195366

wideoblog
a mnie się ciągle podoba wideoblog Janusza Korwin-Mikkego. Puszczę Wam, oglądnijcie, a co!



marzy mi się, marzy
marzy mi się piękna, silna Polska... pełna ludzi cnotliwych i szlachetnych. Do roboty, do roboty!

myśl na dziś
Jezu, przez ulice sromotnie *Przed sąd Kajfasza za włosy targany, *Jezu mój kochany!
Gorzkie Żale, Część I, Lament duszy nad cierpiącym Jezusem

czwartek, 20 grudnia 2007

[20 XII 2007] czwartek, ciężko jest

łup bęc, tralalala, hopsa hopsa
moi mili, ale się wzięliście za klykalnictwo! Łohohoho! Super, giełda nie rozpieszcza, to chociaż Czytelnicy wzięli się za pieszczoty! Bardzo dobrze... Cóż mogę dziś powiedzieć - ano zmęczon ci ja jestem jak ta laleczka woskowa, w głowie kłębi się miliardpińcet tematów, które poruszę jutro, a jako zwiastun podam, co następuje - będzie o imprezie wczorajszej, o panutusku, co to mu wróble nad głową ćwiąkają, będzie o pysze żywota, o ciężkim żywocie inwestora też będzie i o zarzynaniu świni także!
Przed nami dużo wstrząsów - jutro wieczorem w końcu wyjadę do Polski (a wyglądam tego jak ta kania dżdżu - Stanisław Kania pewnie też dżdżu wyglądał, gdy rządził...), potem czekają mnie dwa dni we Wrocławiu, potem Warszawa i góry. Całe tournee po Polsce, szansy na złapanie oddechu prawie nie będzie. Dwa dni wolne w Stolicy już zajęte paroma spotkaniami. Co najchętniej zrobiłby panmyszka? Zamieniłby się w żonatego wiewióra, nazbierał orzechów do dziupli, zamknął dziuplę dwiema warstwami mchu z wierzchnią warstwą bitumiczną i zasnąłby sobie pod okiem swojej vevericzki. A spałby jak najęty! Albo byłby żonatym jeżem - zwinąłby się w kłębek, jeżyczkę swoją przytulił i spałby całą zimę. Nie wiem gdzie mieszkają jeże, ale pewnie w jakichś norkach, więc jabłko przyniesione na kolcach leżałoby sobie w norce, a jeże by spały całą zimę...! Póki co, mogę tylko marzyc o byciu jeżem albo wiewiórką - póki co aktywnie pełnię rolę kota dachowego.
A zza okna dochodzą do mię dźwięki podchmielonego wycia i okrzyki pary USD/PLN która może maluje barwy wojenne i wydaje takież okrzyki przed przebijaniem ważnego oporu (2,52)!

myśl na dziś
Dobre słowa są plastrem miodu, słodyczą dla gardła, lekiem dla ciała.
(Prz 16, 24)

czwartek, 8 listopada 2007

[8 XI 2007] nie taki znowu czwartek czarny

co dziś sobie powiemy?
przygotowałem na dzisiaj tyle ciekawych tematów, tyle problemów ludzkości chciałem rozwiązać niczym Kim Ir Sen, a tu mię Czytelnik zachęca, czy nawet prznagla do napisania czegoś o szarym swoim żywocie, do przybliżenia swoich zainteresowań, etc. No, cóż, może i racja, że ostatnio mało o tych sprawach pisałem, ale tak sobie myślę, że chyba mało kogo interesuje co to za popierdółka pisze tego bloga - zdjęcie jest, profil jest, a jak bym się tu nad sobą rozdymał, to by zaraz powiedzieli, że jakiś mitoman i megaloman. Jednak rzeczywiście tak naprawdę nie wiem ile osób z tych średnio 80, które regularnie codziennie otwierają tę stronę, mnie zna osobiście, wobec czego można by trochę o sobie opowiedzieć, zamiast zachęcać do przejrzenia archiwum...
Zanim to zrobię - powiem jeszcze o paru rzeczach natury ogólnej.

gejowie i lesbiansy u panatuska
http://wiadomosci.onet.pl/1635876,11,1,1,,item.html
panowie oraz panie, którzy lubują się w robieniu tego i owego na opak wpraszają się do panadonalda na salonik. To bardzo miłe, chętnie i ja bym zaprosił do mojego skromnego apartamenciku, chociaż on taki mały... Niepokoi mnie jedno, dlaczego owe Dzieci Boże, których nie zamierzam nie kochać, dlaczego owe dzieciątka miłe domagają się rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach?
Poza tym, iż jestem zdecydowanie przeciwny tego typu wynalazkom w szkołach, ciężko jest mi sobie wyobrazić na czym miałaby polegać owa rzetelna edukacja? Czy na tym, że pani autorytetem nauki wyjaśniłaby to, że homoseksualiści tylko przez przypadek nie mają dzieci, albo że są szczęśliwsi i bogatsi od reszty populacji? Zupełnie czaczy nie kumam. Być może chodziłoby o to, by rzetelnie zdemaskować rewolucję homoseksualną w USA, która odbyła się za sprawą manipulacji? Nieeee, chyba nie o to. To o co? Diabeł raczy wiedzieć.

dlaczego jestem przeciwny?
ano dlatego, że sprawa seksualności ma silny kontekst ze sferą aksjologii, tj. wyznawanej moralności. Szkoła nie ma prawa w tę sferę ingerować. Po drugie, kwestia zdrowego wstydu - są to sprawy na tyle intymne, że lepiej niech się do nich państwo nie wpitala, bo naturalnym miejscem rozwoju tej sfery jest rodzina. Lepiej wesprzeć w tej roli rodzinę, niż oddawać kolejne zagadnienie państwu, któremu łatwiej rzecz spartolić. Po trzecie, w nawiązaniu do po pierwsze, jeśli edukacja miałaby być rzetelna, dlaczego oddzielać ją od lekcji biologii? No, chyba tylko po to, by bez żenady reklamować firmy prezerwatywne, pigularzy, producentów gumowych za przeproszeniem pizdrygałów (określenie zawdzięczam drowi Wnukowi z WAPW) oraz właśnie do wbijania dzieciom do głowy twierdzeń o charakterze moralnym, wartościującym. Dlatego paniom gejom i panom lesbijkom odpowiadam w tej kwestii: chyba się nie zgadzamy.

proza życia
OK, proza życia - lecimy, moi mili!

chciałem dziś być na Mszy Świętej
po zajęciach, a przedtem jeszcze zjadłszy obiad i ponarzekawszy z Kasią na Niemcy i Niemców (ostatnio - wraz z pogorszeniem mojego nastroju dot. tego smutnego kraju - otrzymuję sporo SMSów i maili podnoszących mię na duchu, Bóg zapłać!), zajechałem byłem do pracy! W archiwum jest fotoreportaż z drogi do. No więc zajeżdżam, a tu nie ma Ryśka w PADOPLANIE. Rysiek jest w Polsce, w Karlinie pod Koszalinem i ogląda budowę dla firmy Homanit Polska! Super - myślę sobie - przejęła mnie przemiła Inez, dając mi do zrobienia lekkie robótki z zakresu izolacji dźwiękowych na dach. Porobiłem ci ja, porobiłem, przy okazji potłumaczyłem na niemiecki tytuły polskich rysunków montażowych do silosów... jest koło 18:00 a tu mi mówią, że już idą i żebym szedł z nimi, bo nie mogą mi dać klucza. Dobra dziewczyny - mówię do nich - idziem na balety, Rysiek ist weg, Szefa też nie ma.
Na żadne balety rzecz jasna nie poszliśmy, zjechaliśmy windą nach unten, dziewczyny (śr. wieku 40 lat) poszły na prawo do samochodów, a ja na lewo (rzadko skręcam w lewo...) - do metra. Taaak, za 117 lat skręcę do samochodu, będzie nim Lexus SL, którego mi wyklikacie!

i co?
i idę do tego metra, idę, idę, kończę odmawiać Różaniec (co ciekawe - przypomniały mi się akurat dwie ostatnie tajemnice światła, których zawsze zapominam!) i słyszę bicie dzwonów! Kościół niedaleko - nie będę musiał jechać i spóźniać się do Sankt Michaela - myślę naiwnie i lecę w stronę dźwięku. Doszedłem, odsapnąłem, patrzę na ogłoszenia i widzę że to parafia luterańska... Ściema, nie Msza, Pana Jezusa tu nie ma, tylko symbol... zajrzę do środka! Zajrzałem i się przeraziłem. W neoromańskim, pewnie pokatolickim kościele, w jednej ławce siedzi tylko jeden facet... i co? I ogląda jakiś film z rzutnika na ekranie, który zasłania ołtarz! Szkoda, że Państwo tego nie widzą... Pangnyszka zobaczył, zadarł ogon, dokończył Różaniec, wrócił do domu robiąc po drodze zakupy, pojechał na medytację na Schackstrasse i odetchnął. Kaplica, Pan Jezus w tabernakulum, ksiądz, ludzie którzy wierzą w Pana Boga prawdziwego, żywego, bez ściemy... Ach...!

co będę robił za lat pięć o tej porze?
będę grzecznie tulił się do żony. Coś małego pewnie będzie się przewracało z boku na bok w łóżeczku. Lexus w garażu? Nie - dopiero za 112 lat w tym tempie.

co będę robił za lat pięćdziesiąt?
za lat pięćdziesiąt o tej porze będzie mi się śniło, że już umarłem, a gdy się rano zbudzę, okaże się że to jeszcze nie dziś. Wnuki przyjdą grzać mi nogi, a ja będę im opowiadał jak to w Monachium założyłem ten znany portal i jak to studiowałem. A wtedy ich babcia powie im, że dziadek w tym wieku już rzadko miewa oczy pingwinka...

gadanie o wszystkim
koniec tej prozy życia, która się wyrodziła w bajanie o przyszłości! Socjologia przedwczoraj. Gadamy sobie o Foucaultcie, o tym, że państwo i kapitalizm nas pęta, że społeczeństwo jest dla nas jak więzienie, że każdy czyha aby nas ukarać, jejku jejku, nawijamy już gorzej niż Michnik przez ostatnie dwa lata, chcą nam wszczepić chipy, żeby nas śledzić, chcą nas biometrycznie rozpoznawać, robić testy DNA... czarna rozpacz! Społeczeństwo kontroli. Tak, wszyscy się zgadzamy że ono istnieje. Nagle profesor pyta: Czy doświadczyliście działania "society of control?" Głupie minki, dziób w ciup, nikt nie doświadczył... chwila szczerości - serio, nikt nie doświadczył! Hahahaha! Tzw. "socjologia" i socjologowie, to bardzo wdzięczny obiekt badań socjologicznych. A podatność tzw. inteligencji na mody intelektualne - temat rzeka, który poruszę, oj poruszę!

myśl na dziś
"Ach, Panie, czemu szukałeś mnie, który jestem niczym, skoro masz tylu ludzi świętych, mądrych, bogatych i godnych poważania?"
- Masz rację... Właśnie dlatego, dziękuj Mu poprzez swe czyny i miłość.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 365

poniedziałek, 29 października 2007

[29 X 2007] idzie noc cz. 2

robię cz. 2 bo w tamtej mi się brzydko formatowało. Coś się blogspot psuje, muszę Wam powiedzieć...

poezja
dziś już moje wierszydełko było. Teraz zapodaję poezję na temat... naszego bloga! Powstał bowiem limeryk autorstwa limeryków wielbiciela - Maćka Metejewskiego (w komentarzach figuruje jako siusiak).

W internecie na blogspocie
Pangrzyzga zarabia krocie.
Biust Cichopek klikać każe
Albo tam gdzie didżej Błażej...
„W stringi, figi klikaj kmiocie!”


dlaczego nie będę politykiem?
Oleńka mi zabroniła. Mówi, że polityk się musi dużo stresować, a mnie się może od tego stresowania odkleić blaszka miażdżycowa. Nie wiem co to za blaszka, znam tylko falistą i trapezową, ale z tą polityką to chyba przesądzone. Chyba, że uda się dowieść, że polskiej nindży blaszka się nie odkleja!

maile, maile
postanowiłem zrobić Czytelnikom krótką lekcję niemieckiego! A co - miejcie i Wy coś z mojego stypendium. Dostałem maila z pracy - od Ryśka. Kursywą pisane jest tłumaczenie - miłej lektury i owocnej nauki!

Hallo Maciej,
Mordo moja!

Hier zwei Antworten,
zaraz przeleję Ci te dwa miliony, co to je wczoraj chciałem wyklikać z kolegami!

Die genauen Vereinbarungen für Deine Praktikantenzeit will Herr XXX mit Dir demnächst besprechen. Bitte bring dazu Deine Immatriculationsbescheinigung und den Nachweis Deiner Krankenversicherung mit.
Jeśli chodzi o tego Lexusa, to się nie martw - już jednego skołowaliśmy, facet mieszka pod Monachium. Chłopacy powiedziały, że tydzień-dwa i będziesz go miał u siebie w dziupli, a wagon szlugów u siebie na kwadracie - Prezio powiedział, że Ci się należy za ostatnie fuchie.

Bitte gib uns Deine Kontonummer und Deine Bank mit BLZ an, Herr XXX wird dir einen
Abschlag für Deine geleistete Arbeit überweisen.
Aha, przypomnij nam numer Twojego konta w Tel-Awiwie, bo Bagsik pyta czy nie mamy jakiegoś wolnego konta do wyprania kasy. Tobie też by coś z tego skapło. Prezio mówił, że ostatnia robota, którą zrobiłeś nam tu w biurze nadaje się do nagrody Pritzker'a.

Grüße R.
Pozdro szejset - Rysiek

USA stock exchange
W USA dzisiaj też rządzi strona popytowa, choć mają Jankesi problemy... w chwili gdy zamieszczam link do obrazka, jesteśmy na wsparciu - albo je przebijemy, i zatrzymamy się niżej, albo się odbijamy i zatrzymamy wyżej. Jeśli zatrzymamy niżej, to albo się odbijemy, albo nie. Jeśli nie - to źle. Jeśli tak - to dobrze. Cóż, najlepszym przedziałem trzymania akcji jest wieczność - jak mądrze powiedział amerykański guru inwestorów Warren Buffet. http://stooq.com/q/?s=nasdaq
[z ostatniej chwili - wsparcie przebite, opuszczamy kanał wzrostowy, S&P500 trzyma się lepiej niż NASDAQ]

myśl na dziś
Bądź nam opiekunem i wodzem. W tych ciągłych, wyczerpujących utarczkach broń od znużenia i zniechęcenia. Nade wszystko ocal w godzinę śmierci, kiedy być może przyjdzie nam z hordą szatanów stoczyć ostatni bój.
pod. red. ks. Waleriana Moroza CSMA, Nabożeństwo do świ. Michała Archanioła i Aniołów, Marki 2005, s. 47

sobota, 20 października 2007

[19-20 X 2007] noc-dzień, post właściwy

w Radiu Józef lecą już powtórki w ramach "Przegadanych nocy"... a pangrzyzga w ramach umartwienia postanowił jednak coś napisać, mimo późnej pory!

delikatesssy
pisałem wczoraj o delikatesach niemieckich, a tu się okazuje, że sam wydelikatniałem! Otóż, moi mili - zrobiły mi się bąble na palcach wskazujących! Od czego? Wstydliwa sprawa... od prania własnych, prywatnych majtek! Skandal.

oj, leci kursik, leci
dziś 20-lecie ostrej zwałki na nowojorskiej giełdzie. Cóż, w USA coraz wyraźniejsze staje się widmo recesji - dane makro umiarkowanie półśrednie... Ciekawe jak to wpłynie na naszą GPW. Bo - wbrew pozorom - przebieg dzisiejszej sesji wydawał się być przesądzony po słabych zamknięciach w USA, a tym bardziej po wyprzedaży w Japonii. A tu nasze byki zabrały się do roboty i odbiły w ciągu dnia od denka, wychodząc sporo ponad poprzednie zamknięcie. Ładnie. Poniedziałek będzie próbą nerwów - USA dzisiaj zakończyły tragicznie, wykres nie wygląda dobrze - konkurs pt. kto sprzeda taniej? Wszystko okaże się w poniedziałek - niewykluczone, że Azja odbije po słabym piątku i u nas wszystko będzie już ładnie...
Ale nie o tym mowa. W takich momentach człowiek się zastanawia - ojej, ojej, może uciekać gdzie pieprz rośnie? Zależy kto jaki ma horyzont inwestycyjny, ale w przypadku ludzi w naszym wieku, tj. w moim - odpowiednie wydaje mi się spokojne podejście, ciułalnicze, z co najmniej 10-letnim horyzontem. O czym mówię? Ano, o własnym doświadczeniu. Mojej żydowskiej osobowości najbardziej odpowiada pewien zgrabny produkt, oferowany m.in. przez BPH TFI, a mianowicie - Indywidualny Plan Systematycznego Oszczędzania (IPSO). Człowiek wpłaca sobie pieniążek kiedy go ma, kupując j.u. w czasie spadków, wzrostów, dzięki czemu uśrednia sobie cenę zakupu do dobrego poziomu... nawet się nie obejrzy, a już z 50-200 złotowych wpłat uzbiera całkiem ładny kapitalik.
Ludziom w moim wieku ciężko to zrozumieć. Niby lecą najczęściej na pieniądze jak głupi na śliwki, pracują byle gdzie, żeby cokolwiek zarobić, nie szczędzą na to sił, a potem albo wszystko przejadają, albo brakuje im wytrwałości w oszczędzaniu, albo nie umieją sobie odmówić niektórych elementów bieżącej konsumpcji... i tak docierają do czasu, gdy zaczynają po studiach pierwszą poważną pracę, pobierają się - i muszą brać ryzykowne kredyty, bo na nic nie starcza, a to chciałoby się mieć, tamto też. W ten sposób żyjąc, także nie oszczędzają, bo nie ma czego i brakuje cnoty, by to rozpocząć (albo zaczynają, namówieni przez jakiegoś łapiducha)... i tak w kółeczko.
Tak sobie myślałem swego czasu - dlaczego nie miałbym już dziś zacząć oszczędzać, po to bym mógł realizować plany moje, mojej żony, czy dzieci za 5, 10, czy 20 lat? Po co mam sobie kupować drugą czekoladkę, skoro po pierwsze poprzednią mogę zjeść dwukrotnie dłużej, a po drugie jej równowartość zainwestować tak, by po paru latach otrzymać jej wielokrotność?
Problem jest o wiele szerszy. Otóż, młodym ludziom wtłacza się z uporem pojęcie najpierw nastolatków, potem młodzieży, później studentów, a na końcu singli... hie hie... no, a więc problem polega na tym, że celem chłopaka nie jest być chłopakiem, lecz mężczyzną, dziewczyny zaś - kobietą. Myśląc o sobie jako o nastolatku nigdy nie pomyślałbym o swojej rodzinie, czy własnej przyszłości. Wydaje mi się, że gdyby ludzie zaczęli myśleć o sobie w kategorii celu, a nie stanu obecnego - przestaliby odczuwać wiele ograniczeń.

dobra, paniegrzyzga, chyba jesteś pan już zmęczony, ciekawe czy czytelnik zrozumi co autor miał na myśli...

stop abortion, no distraction
wczoraj rozpisałem się nt. aborcji. Sprawa jest ważna, to chyba jasne. Ważna jest tak, jak ważny był Holokaust, budzenie sumień ludzi jest jak budzenie sumień Amerykanów przez ludzi typu Jana Karskiego, czy innych emisariuszy z Podziemnego Państwa Polskiego. Wyobraźmy sobie taką sytuację.
Przychodzi Karski na Kapitol, pokazuje foty z Auschwitz, likwidacja Żydów, Getta... A tu wstają senatorowie i mówią, żeby nie epatował krwią i przemocą, żeby nie narzucał swojego zdania, bo nie można osądzać nazistów, bo może rzeczywiście nie dają sobie rady z Żydami, mówią Karskiemu, że pewnie zmanipulował mikrofilmy, że bez przesady, aż tylu Żydów nie zginie, to jakaś wściekła polska propaganda, wcale nie trzeba interweniować, że lepiej zająć się tymi, którzy żyją, bo przecież tamtych już nie uratujemy...
Druga sprawa. Głosowanie nad poprawką do Konstytucji w tym roku. Niestety na wielu posłach się zawiodłem. Co do PSL i SLD nie można było mieć wątpliwości - komuniści i postkomuniści. Natomiast głosowanie w wydaniu PO oraz PiS... hmmm... w PiS tylko paru posłów było przeciw, w PO z tego co pamiętam - ponad połowa. LPR - jako jedyna w całości za. Komentarz mój jest taki: prawo do życia jest ewidentne. Nie rozumieją tego niektórzy pragmatycy z PiS oraz niektórzy pragmatycy w PO. Pragmatycy, czyli po prostu karierowicze, a tych w PO niestety jest bez liku. Chyba każdy, kto miał coś wspólnego z ludźmi z młodzieżówki PO, wie o czym mówię... Niestety.
Trzecia sprawa - mówią ludzie o utrzymywaniu i pomaganiu dzieciom narodzonym. Nikt nie robi więcej dla dzieci narodzonych w Polsce, niż katolicy. Mamy ponad tysiąc domów samotnych matek, itp. Ci, którzy tak martwią się o dzieci żyjące, najczęściej nigdy nie kiwnęli palcem, by komukolwiek z własnego podwórka pomóc. Odpowiedź na pytanie: A co z dziećmi urodzonymi? powinno brzmieć - jest oczywiste, że mamy moralny obowiązek dbać również o nie. Dlatego lepiej się wziąć za robotę i komuś pomóc, niż proponować, jako rozwiązanie problemu przerobienie na gulasz tego, kto potrzebuje pomocy. A tak właśnie ma się rzecz z mordowaniem dzieci poczętych, a nie urodzonych. Wiem, co mówię - sam jestem zaangażowany w pomoc Domowi Samotnej Matki w Chyliczkach. Jeśli ktoś ma ochotę - chętnie podam numer konta.
Czwarta sprawa - nie zamierzam głosować na kogoś, kto w sytuacji podobnego głosowania opowie się za utrzymaniem hańbiącego, barbarzyńskiego status quo.

Komunia Święta na łapkę
już się nieco oswoilim z tematem, co? Jednak jeden z ostatnich TYGODNIKÓW POWSZECHNYCH podaje, że ponad 70% katolików (prawdopodobnie chodziło o ludzi ochrzczonych w Kościele Katolickim) nie gustuje w tego typu wynalazkach (chociażby były restytucją zwyczajów sprzed wieków, co wbrew pozorom nie powiększa ich wartości).
Co mnie w tej sprawie obchodzi? Wątpliwość zgłoszona przez Marka Jurka: jak puryfikować dłonie tych, którzy przyjmują Komunię Świętą? Kapłan w czasie celebracji obmywa ręce przed zetknięciem z Ciałem Bożym, pan Wiesio przychodzi i bierze Ciało Pańskie w brudną łapkę. Tu tkwi korzeń wątpliwości i potencjalne zagrożenie dla rozumienia i widoczość w znakach Realnej Obecności Pana Jezusa. Tu jest, m.in. pic.

Lexus SL
no, dobra - rozochociłem się! USD/PLN wylądował w granicach 2,5882 wobec czego kupno luksusowego amerykańskiego samochodu staje się coraz bardziej opłacalne. W ramach relaksu policzyłem troszkę.
Otóż, jak dotychczas tysiąc kliknięć na linki Gugla na blogu średnio przynosił 25 dolarów, co daje nam 0,025 dolara za kliknięcie. Skoro Lexus SL kosztuje 104.000 dolarów, łatwo obliczyć iż potrzeba około 4.160.000 kliknięć by zebrać żądaną kwotę. Przyjmując, iż 100 odsłon w ciągu dnia robi 100 osób - otrzymujemy 41.600 kliknięć na osobę. Jeśli Lexusa chcemy kupić po roku, należy zrobić tak, by każdy kliknął 114 razy dziennie. No... i co? Proponuję zrobić tak - każdy poinformuje o blogu np. po 100 osób, każda z nich po lekturze z uciechy kliknie w link - wówczas po roku pangruszka jeździ Lexusem. W międzyczasie dolar spada jeszcze o połowę - i starcza na drugiego Lexusa, który idzie dla Domu w Chyliczkach.
Oj, tak... gdy jest późno i jestem śpiący, lubię sobie pofiglować i puścić wodze fantazji!

PADOPLAN
naharowałem się dziś z Ryśkiem w pracowni! Zrobiłem całe zestawienie stolarki drzwiowej - ponad 270 pozycji! Ponanosiłem poprawki na rzuty projektu, przygotowałem inne zestawienia stolarki, wg typów. Ho ho... nie dziwcie się, że klawiatura mi się plącze i brakuje dowcipu, bo naprawdę padam.

Oleńka przyjedzie!
jedno, co mnie podtrzymuje przy niespaniu, to myśl o tym, że 31 października przyjedzie do mnie Oleńka! Ja nie mógłbym przyjechać ze względu na pracę, więc zdecydowaliśmy tak...! Jak wspaniale - będziemy razem! Jeszcze raz dziękuję Rodzicom Oleńki za pozwolęstwo!

no, czas spać paniegruszka - daj pan myśl na dziś i hopla pod kołderkie!

myśl na dziś
By chronić świętą czystość, czystość życia, musisz kochać i codziennie praktykować umartwienia.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 316

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO