Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filtrowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filtrowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2009

Dzień z życia studenta architektury o inklinacjach socjologiczno-uniwersyteckich

pozwólcie...
że opublikuję poniżej tekst, o który poprosiła mnie dawna moja macierzysta redakcja, którą nota bene wskrzesiłem, a mianowicie Staszic Kurier...
Dzień z życia studenta architektury o inklinacjach socjologiczno-uniwersyteckich
Środa, słońce świeci, dzień już dłuższy, więc nie budzę się po ciemku. Dziś cały dzień na Politechnice – jeden z niewielu w tygodniu, czwarty rok i praca inżynierska mają swoje prawa – człowiek może sobie przyjść raz w tygodniu na korektę, potem na drugi na wykłady i seminaria... a w inne zająć się spokojnie studiowaniem na uniwerkowym MISHu.
No więc wstawanko o 7:00, czyli lepiej niż pobudka za czasów wojska, gdzie w Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia im. Gen. Józefa Bema w Toruniu wstawaliśmy przed 6:00 – jednym słowem, luz blues. Wstawaneczko, potem śniadanie i podjęcie życiowego bagażu na cały dzień (składającego się zazwyczaj z plecaka i torby z laptopem) – z którym mknę szybkim krokiem do środka lokomocji. Środek ten żwawo jedzie ode mnie do Centrum całe 38 minut, mijając po drodze wiele podwarszawskich miejscowości.
Dziś środa, a więc dzień gazetowy, a więc rano w moim kiosku, gdzie wita mnie roześmiana i rumiana młoda pani kioskarka, zakupuję dwa ulubione tygodniki. Żeby nie robić kryptoreklamy, zdradzę tylko, że to żaden mejnstrim w rodzaju Polityki, czy innego Niusłika. Szkoda pieniędzy. A zatem – gazetki pod pachą, pod drugą pachą laptop, na plecach plecak i zasiadamy do środka lokomocji, gdzie 38 minut zagwarantowane jest na spokojną lekturę. Lekturę – najczęściej socjologiczną (do zajęć należy się wszak przygotować!) – czas zacząć!
Rozpędzony środek lokomocji w końcu nieodwołalnie staje i pora wysiadać! Rozmarzony lekturami, z pełnym bagażem życiowym na półce, zbieram się, damy przepuszczam, a sam uwijam się, by zdążyć do tramwaju nr 19, który powiezie mnie na pl. Politechniki. Dziś ta operacja zakończyła się fiaskiem ze względów nieznanych! Tramwaj stanął przed Koszykową i się nie ruszył. To jak tak, to ja sobie na piechotkę pójdę. Com pomyślał, tom i zrobił.
„Dzieńdobrek!” – zaczynają się zwyczajowe figle-migle z panią z szatni. Gadu-gadu, fiku-miku, pożartujemy jak zwykle, kurtka oddana, numerek w kieszeni, tanecznym krokiem na pięterko, na wykład prof. Gzella o urbanistyce współczesnej. Slajdy, slajdy, a na nich wspaniałe zdjęcia i rzuty współczesnych miast plus komentarz wybitnego urbanisty. Człowiek niezwykłej kultury i elegancji – miło popatrzeć i posłuchać! Nie zawsze tak się zdarza.
Półtorej godziny, przerwy nie robimy, więc po wykładzie półgodzinna pauza do kolejnego wykładu – współczesne technologie budowlane z drem Górskim tym razem. Tu i tu współczesność – poprzednio urbanistyka, tym razem papy, emulsje izolacyjne, materiały ścienne, ściany kurtynowe... Także i tu można dostać oczopląsu – slajd za slajdem. Rozwiązania odwiecznych problemów budownictwa niby coraz bardziej wysublimowane, ale zawsze oparte o zwykły, tzw. zdrowy rozum. Ten sam, w oparciu o który udało się zbudować piramidy, czy fascynujące gotyckie katedry. Zajęcia raz z przerwą, raz bez – przerwa między kolejnym wykładem albo krótka, albo długa.
Profesor-legenda, czyli prof. dr hab. inż. Konrad Kucza-Kuczyński, z charakterystycznym czarnym szaliczkiem i w garniturze. Etyka zawodu architekta, bo tak nazywa się ów przedmiot, płynie wolniutko, w rytmie nieco lwowskiej wymowy Profesora. Niektórzy przysypiają, niektórzy piszą teksty do „Staszic Kuriera”...
Później kolejna półgodzinna przerwa i seminarium z projektowania detali architektonicznych – drugi raz z drem Górskim w ciągu dnia. Biedzimy się intelektualnie nad tym, czy blaszka powinna zostać zawinięta tu, czy gdzie indziej, czy wywinąć papę, czy ją raczej przykuć do ściany listwą... Półtorej godziny z przerwą – jest prawie 17:00 i powoli przychodzi tzw. „zgon”. Po zajęciach należy się przewietrzyć po drodze do kościoła Zbawiciela na Mszę. Hop siup, szybkim krokiem na pl. Zbawiciela, gdzie projektuję właśnie kamienicę jako projekt inżynierski, a gdzie za licealnych czasów chodziło się na rekolekcje. Msza długo nie trwa, pół godziny ew. minut czterdzieści.
Dzień omówiony z Panem Bogiem, można lecieć dalej. Tym razem w okolice dawnego liceum, to samo skrzyżowanie Chałubińskiego z Nowowiejską, sklep na rogu, przystanek do centralnego, na którym wystawałem przez całe trzy lata... Wolnym krokiem, często rozmawiając z Narzeczoną przez telefon, podążam sobie na tyły Staszica, do Ośrodka Akademickiego „Przy Filtrowej”. O 18:10 krąg, czyli godzinne spotkanie na rozważanie i pogadankę poświęconą któremuś z tematów życia duchowego. Godzina minęła, czas się zbierać, pożegnać kolegów – z powrotem do środka lokomocji. W Staszicu na korytarzu pali się światło.
Kolejne 38 minut, w większym tłoku o tej porze, wśród zmęczonych dniem pracowników, kolejna sesja lekturowa – albo socjologia, albo gazetki zakupione rano. Potem spacer z peronu do domu, kolacja... i zaczyna się pracowity wieczór! To dopiero początek. Do odpisania sterta maili, do napisania parę tekstów, m.in. na bloga, to i owo miejsce w sieci do odwiedzenia, jeszcze coś doczytać, jeszcze to, jeszcze tamto... rachunek sumienia, obiecany Różaniec (jak na mohera przystało, człowiek należy do Internetowej Róży Różańcowej Forum Frondy) i zabieramy się za intensywne spanie. Godzina późna... niekiedy dwunasta, niekiedy trochę po... a jutro kolejny dzień, już uniwerkowy, a więc inny świat, więcej dziewczyn, smukłe nogi, socjologia.
Życie to nie je bajka, życie to je wojna – cytując inżyniera Kopczewskiego. Bez względu na to gdzie studiujemy, drodzy Staszicowcy. Spytajcie ks. Staszica, którego namalowałem Wam i powiesiłem na korytarzu...

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/04/1-iv-2008-wtorek-czarny-wtorek.html

myśl na dziś
Radość jest dobrem chrześcijańskim, które będziemy posiadać tak długo, jak będziemy walczyć, gdyż jest konsekwencją pokoju. Pokój jest owocem zwycięstwa w wojnie, a życie człowieka na ziemi – czytamy w Piśmie Świętym – jest walką.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 105



czwartek, 29 stycznia 2009

Ogłoszenia styczniowo/lutowe - eventy!

Obiecałem zareklamować na blogu dwie imprezy bliskie sercu. Jednej jestem absolwentem (nr 1), drugiej absolwentem będę. Druga tylko dla panów, pierwsza - dla płci obojga. A zatem:

1/ Szkoła Zimowa Instytutu Tertio Millenio

Szkoła Zimowa to unikalne, kilkudniowe seminarium poświęcone nauczaniu społecznemu Kościoła i aktualnym wydarzeniom religijnym, kulturalnym i politycznym. Na jego formułę składają się seminaria dyskusyjne oraz wykłady zaproszonych gości – ludzi Kościoła, nauki, kultury i polityki.

Szkoła Zimowa daje możliwość:
- zdobycia wiedzy od najwyższej klasy wykładowców, spotkania się z licznymi autorytetami w dziedzinach antropologii, polityki, ekonomii, teologii i kultury,
- poznania ludzi z różnych środowisk, którzy podzielają troskę o sprawy ważne dla budowania fundamentów demokracji, podnoszenia jakości życia publicznego i wiary.
- przygotowania się do uczestnictwa w debacie publicznej oraz zdobycia wiedzy na temat nauczania społecznego Jana Pawła II.

W bieżącym roku odbędą się, w Wadowicach:
XXVIII Szkoła Zimowa – w dniach 6-10 marca 2009 r.
XXIX Szkoła Zimowa – w dniach 10-15 marca 2009 r.

Pierwsza Szkoła przeznaczona jest dla doktorantów oraz studentów V roku studiów magisterskich, druga dla maturzystów, studentów młodszych roczników oraz kleryków.
Wśród tegorocznych wykładowców znaleźli się m.in. Jarosław Gowin, Jerzy Sosnowski, Krzysztof Skowroński, Paweł Kowal oraz o. Maciej Zięba OP.
Górna granica wieku uczestników wynosi 32 lata. Uczestnicy za udział w Szkole wnoszą opłatę w wysokości 100 zł. Organizatorzy zapewniają wyżywienie, zakwaterowanie oraz materiały merytoryczne.
Aplikacje można składać na stronie
www.szkola.tertio.pl do 15 lutego 2009 r. Wszelkie dodatkowe informacje można uzyskać pod adresem: szkola@tertio.pl.

2/ Kurs Zimowy O.A. "Przy Filtrowej"




Zapraszamy studentów i licealistów na II Kurs Zimowy organizowany przez Ośrodek Akademicki Przy Filtrowej.
Tematem tej edycji kursu będzie zagadnienie uniwersytetu jako miejsca dociekania prawdy. Tak jak w przypadku poprzednich edycji, gwarantujemy najwyższej klasy specjalistów, ciekawe tematy, a także okazje do poznania wielu osób z różnych miast Polski oraz aktywnego wypoczynku.

Wykłady w programie kursu:

prof. Ryszard Legutko (UJ), Idea uniwersytetu
prof. Bogdan Szlachta (UJ), Rola elit i współczesny patriotyzm
prof. Ryszard Tadeusiewicz (b. Rektor AGH), Ku czemu zmierzają uniwersytety w XXI wieku?
prof. Czesław Porębski (UJ), Uniwersytet i relacja uczeń-mistrz, model profesora uniwersyteckiego
prof. Wojciech Młynarski (PAN), Rola uniwersytetu w wychowaniu społecznym i obywatelskim
ks. dr Robert Nęcek (PAT), Prawda i wolność. Chrześcijanin wobec kompromisu politycznego

A ponadto:

• Warsztat - Rola i zadania kształcenia uniwersyteckiego, tutoring (prowadzi Piotr Czekierda)
• Warsztaty dziennikarskie - jak dobrze przygotować i przeprowadzić wywiad?
• Wykład „Co to jest prawda?” - wprowadzenie do teorii poznania dla niefilozofów - w jej tajniki wprowadzi nas dr Jarosław Olesiak oraz Paweł Rojek (UJ)
• Warsztaty uczestników międzynarodowej konferencji uniwersyteckiej w Rzymie – UNIV’09 – Universitas, Knowledge without limits.
• oraz wycieczka po malowniczej okolicy Beskidu Małego.

Wypełnij formularz zgłoszeniowy i prześlij do 1 lutego na adres:
kurs.zimowy@gmail.com

Czas: od środy 11 lutego (po południu) do niedzieli 15 lutego (wieczorem) - przerwa międzysemestralna

Miejsce: Folwark - Marszowice koło Wieliczki

Koszt udziału: 300 zł

Termin zgłoszeń: do 1 lutego





sobota, 23 lutego 2008

[23 II 2008] sobota, św. Polikarpa i bł. Stefana W. Frelichowskiego

zapomniałem
zapomniałem wczoraj poinformować o radosnym święcie, które obchodziliśmy wczoraj, a mianowicie, o święcie Katedry św. Piotra, Apostoła. Przypominam o tym z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że święto jest niszowe i słabo znane. Po drugie zaś z uwagi na debiut nowej książki niejakiego pana Bartosia, który miał przyjemność być dominikaninem i jawnym gorszycielem. Napisał książeczkę o swoim antyidolu, Janie Pawle II, którego pontyfikat poddał krytycznej analizie (skądinąd sam tytuł, gdzie te słowa ze sobą sąsiadują, już wiele mówi). Pan Bartoś w wywiadzie dla Onetu mówi, że prezentuje w książce spojrzenie na JPII, o którym się mówi na świecie, dyskutuje w gronie teologów, publicystów i komentatorów. Jednym słowem - pan Bartoś niesie kaganek (czy aby nie kaganiec?) oświaty pod polskie, ciemnogrodzkie strzechy.
A ja nawet czytać nie muszę, by wiedzieć, że chodzi o tezy ludzi przesiąkniętych postmodernizmem, niewiarą i marksizmem, którzy mówiąc że są katolikami oceniają Kościół wychodząc od zupełnie nieortodoksyjnych przesłanek. Proszę mi całe życie bajać, że to teologowie, publicyści i komentatorzy... Kimkolwiek są, ich opinia jest tyle ważna i poważna, co i nic.

wczoraj i Wielki Post
wczoraj ponowne odwiedziny na Filtrowej, tym razem celem spowiedzi i pogaduszek duchowo-planowych z Piotrkiem. Ze spowiednikiem, na którego dywanik wróciłem po ponad pół roku niebytności, zaczęliśmy Wielki Post z grubej rury - jako lektura Rozważania o życiu kapłańskim, św. bpa Jana Sebastiana Pelczara, polski odpowiednik wielkiego dzieła o. Garrigou-Lagrange. Porządna, świetnie napisana cegiełka. Nie muszę chyba mówić, że i tym razem opinia spowiednika okazuje się świetnie dostosowana do tego, czego naprawdę mi trzeba.
Do roboty, moi mili - już prawie trzy tygodnie Wielkiego Postu za nami. Proszę brać się za post, modlitwę i jałmużnę, lekturę duchową i inne praktyki. Żeby ten błogosławiony czas nie przeleciał przez palce.

a w ramach...
A w ramach poważnego zajęcia się swoją przyszłą zdolnością do wypłacania jałmużny, zachęcam do rozejrzenia się za jakimiś produktami inwestycyjnymi dla siebie. Niekoniecznie mowa o samodzielnym inwestowaniu na giełdzie - tu trzeba mieć minimum 5000zł, choć tak naprawdę dopiero przy 10000zł można porządniej zadziałać (np. tak zdyfersyfikować portfel, by się go w ogóle opłacało dywersyfikować uwzględniając koszty prowizji). Myślę na przykład także o funduszach inwestycyjnych, a tu najbardziej o Planach Systematycznego Oszczędzania (tak to się nazywa w BPH TFI), dzięki którym można ładnie oszczędzać już od 50zł miesięcznie. O zaletach stąd płynących wypisuję tu już od października, więc pozwolicie, że nie będę się powtarzał...
Dlaczego warto zainteresować się teraz - bez względu na sytuację na rynkach? Ano ze względu i na to, że wiele TFI wycofało się z pobierania opłat wstępnych (za nabycie jednostek uczestnictwa).

narabotajet
dziś dzień ciężkiej pracy. Od rana poradziłem sobie z napisaniem i prawie przepisaniem pierwszej, teoretycznej części pracy o Atmosferze na socjologię monachijską. Druga część - analiza Tanga Zbigniewa Rybczyńskiego, jutro. Niewykluczone, że całą sprawę wykorzystam do napisania pracy rocznej na MISH.
Prócz tego, skończyłem lifting strony www.panstwoboze.pl, zrobiłem plan lekturowy na Wielki Post, skończyłem układać plan zajęć na ten semestr (który wymaga jednak konsultacji z opiekunem roku), byłem na Mszy Świętej, czeka mnie jeszcze krótkie umocnienie obronności państwa oraz jego duchowości (jedna medytacja ze św. Janem Sebastianem Pelczarem).

wzory
wzorem biznesmena nie jest dla mnie ani Kulczyk, ani Gudzowaty, ani Solorz-Żak, ani Wejhert z Walterem, a przedsiębiorstwa ani Bartimpex, ani Kulczyk Holding, ani Polsat z Elektrimem, ani nawet TVN. Ani żaden inny postkomunistyczny i postczerwony watażka, który dorobił się na znajomościach, układzikach i układach, a uwłaszczył na majątku państwowym, na który pracowali chociażby moi dziadkowie.
Zdecydowanie wolę własnego Tatę, tatę mojego kumpla, a z graczy pierwszoligowych takiego Jana Kolańskiego, który trzęsie słodkim imperium Jutrzenki, albo Bogusława Kowalskiego, który stworzył rybne imperium Graala.

nie chcę ubezpieczenia
właśnie obliczyłem na stronie PZU, że gdybym miał mojego Lexusa już dziś i chciał kupić sobie OC i AC, musiałbym płacić... uwaga, proszę usiąść... 23437zł składki rocznie! Szał pingwina...

patron
zwracam uwagę chłopców na osobę bł. Stefana W. Frelichowskiego - młodziutkiego XX-wiecznego błogosławionego z Torunia. Chętnie wypożyczę jego dziennik.

myśl na dziś
Czytaliśmy — ty i ja — heroicznie pospolity żywot pewnego człowieka Bożego. — I widzieliśmy jak walczył przez miesiące i lata (jakaż “buchalteria” jego szczegółowego rachunku sumienia!), poczynając od śniadania: dziś zwycięstwo, jutro porażka... Odnotowywał: “nie jadłem masła... jadłem masło!”Obyśmy też my przeżywali — ty i ja — naszą... “tragedię” masła.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 205

ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO