piątek, 31 października 2008

[31 X 2008] piątek... Święto Reformacji?

idzie dzień...

z uwagi na jutrzejszą Uroczystość Wszystkich Świętych oraz późniejsze wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, a także na dzisiejszy comiesięczny dzień skupienia - dziś posta nie będzie, a jutro Pogadanki Inwestorskiej. W tym czasie zaleca się nie tylko skupienie, ale i lekturę tekstu sprzed paru dni.

Święto Reformacji...

... czy to przypadek, że wypada w satanistyczne Halloween?

Dies Irae

dla dusz naszych dobra oraz w kontekście niedzielnego wspomnienia, polecam oglądnięciu utwór Dies Irae (dzień gniewu) zilustrowany arcydziełami malarstwa sakralnego:

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/31-x-2007-dzi-jest-jutro-wtorek-to-roda.html

http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/31-x-2007-dzi-jest-dzi-zaraz-idzie.html


myśl na dziś

Radość chrześcijańska nie jest uczuciem fizjologicznym: jej podstawa jest nadprzyrodzona i jest silniejsza niż choroba i przeciwności. – Radość nie jest wesołością dzwoneczków, czy zabawy ludowej. Prawdziwa radość jest czymś głębszym czymś co zapewnia nam spokój, napełnia zadowoleniem, choć czasami twarz pozostaje surowa.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 520




czwartek, 30 października 2008

[30 X 2008] czy małżeństwo niszczy seks - polemiki

promocyje, promocyje
uwaga, kończy się promocja w Złotych Myślach, w której można zakupić drukowane wersje niektórych książek tego wydawnictwa nawet za 30% ceny! Jej bannerek wisi powyżej, zwracam uwagę - promocyjne zamówienia można robić tylko do jutra. Jest jeszcze 36 godzin.

polemiki czas zacząć
coś się dziwiłem, że wczorajszy tekściorek skrótowy nie wywołał polemik. Ale, ale... rano okazało się, że jednak jest odzew. Publikuję maila wraz z odpowiedzią, która zresztą wyjaśni, co szczegółowo miałem na myśli. Dziękuję także za dzisiejszy komentarz pod postem.
Treść maila niestety usiana jest znakiem "=", który powstawiał komputer nie wiem z jakiej przyczyny, przekształcając tekst.
polemika
PS Oczywiście bez krytyki obejść =ię nie może. Co za bzdury Pan wypisujesz na blogu - seks jest grzechem śmiertelnym??? =AFyczę Panu, żeby żaden dziennikarz nie trafił na Pańskiego bloga. Tego =awet macierewiczowskim skrótem myślowym nazwać nie można. Mówisz o =óżnicy między seksem a współżyciem w "swojej" terminologii. Ale po pierwsze, nic =ię nie uprawnia do tworzenia jakiejś własnej terminologii dotyczącej =łów powszechnie znanych w języku polskim, a po drugie, nawet tej "swojej" terminologii =ie określiłeś, tzn. nie podałeś "swoich" definicji seksu i =spółżycia, tak żeby można się było do nich odnieść w sposób merytoryczny. Po =rzecie: Seks jest grzechem śmiertelnym??? (Drżyjcie wszyscy muzułmanie, żydzi i =nni niekatolicy, którzy nie wzięliście ślubu katolickiego!). To już ewidentna =ieprawda. Przede wszystkim, seks w sensie ogólnym nie może być w ogóle pojmowany = kategoriach grzechu, to byłby jakiś nonsens prowadzący do choroby psychicznej =mówię tu o seksie definiowanym wg słownika języka polskiego)! Ponadto, o pewnych czynach związanych z etyką seksualną można =ówić jedynie jako o tzw. materii ciężkiej, a nie grzechu śmiertelnym sensu stricto. Zatem to sam człowiek w swoim sumieniu rozstrzyga o =adze grzechu, z pomocą Boga i ewentualnie spowiednika. Po czwarte: seks = =spółżycie wg właściwej terminologii, zaś współżycie małżeńskie =czyli, jak to nazwałeś, czynności sakramentalne) stanowi zbiór zawarty w zbiorze czynności =eksualnych. Nie można mówić o tych dwóch zbiorach jak o zbiorach =ozłącznych. Informuję Pana, że małżonkowie, współżyjąc, uprawiają seks - a =ięc twierdzenie, że seks jest grzechem śmiertelnym, jest po prostu absurdalne i =roteskowe.
Oj, Panie Gnyszka, znów Pan =arozrabiałeś! A takich "kwiatków" na blogu jest pewnie znacznie więcej...
--------------------
odpowiedź:
Co do krytyki. Specjalnie nie podałech swoich definicji, by jakiegoś wilka z lasu wywołać :) Ale - albo Lud Boży ma swój sensus fidei i wie o co kaman i nie szuka dziury w całym, jak Herr P*****, albo mu się nie chce skomentować :) Otóż, sprawa jest prosta jako i drut - czy widzi Kolega różnicę między katolicką koncepcją wykoywania czynności-prowadzących-do-orgazmu, a niekatolicką, ale wyrosłą w katolickim obszarze kulturowym (na razie nie zajmujmy się ludźmi, którzy Ewangelii nie słyszeli). Ano wyraża się ona w codziennym języku właśnie terminologicznie - rozpasana dziewoja "uprawia seks" ze swoim chłopakiem, albo ze znajomym z klubu - nigdy nie użyłaby słowa "współżyje". Natomiast pobożna dama i pobożny mąż ze sobą współżyją, a określenie "uprawianie seksu" kojarzy im się z amerykańskim filmem, grubiańskimi kolegami z pracy i pornosami. To pierwsze określenie słusznie kładzie nacisk na sportowy charakter tej koncepcji.
W związku z tem - "moja terminologia" jest tak naprawdę zdaniem sprawy ze zwyczaju językowego, który być może nie wszyscy zauważyli.
W tym znaczeniu "uprawianie seksu" jest przeciwieństwem współżycia, czyli cudzołóstwem. Jeśli cudzołóstwem, to i grzechem śmiertelnym. Jednym słowem - jeśli małżonkowie katoliccy wykonują te same czynności, co chłopak z dziewczyną w pokoju obok, którzy nawet nie mają do tego prawa (a którzy naukę Kościoła znają i ją odrzucają) - to ci pierwsi "współżyją", a drudzy się po prostu grzmocą, czyli "uprawiają seks".
Ma już tera Kolega zarówno klasyczną, jak i nieklasyczną powyżej :)
Jednym słowem - inaczej rozumiemy oba pojęcia i przypisujemy im inne zakresy, co zdarzyć się nie powinno, bo w tekście wyraźnie mówię, że chodzi o "moją terminologię" i podaję kontekst, w których wedle niej użyłbym obu wyrażeń. A Kolega konsekwentnie to olewa, przyjmuje jakieś swoje znaczenie "uprawiania seksu" jako "czynności prowadzących do orgazmu" i dziwi się, że w takim rozumieniu mój tekst nie ma sensu, więc jestem głupolem. Powinien Kolega najpierw zwrócić uwagę na kontekst, który podałem, a więc przyjąć za dobrą monetę to, co mówię o grzechu śmiertelnym i z tej definicji nieklasycznej, dojść do klasycznej formy definicji "uprawiania seksu" którą posłużyłem się w podanym kontekście.

Swoją drogą, to obrazuje jak bardzo jesteśmy przesiąknięci nieswoją terminologią... czy w którejkolwiek encyklice występuje określenie "uprawianie seksu"? Nie. Jest to wyrażenie mieszczące w sobie zupełnie inną koncepcję płciowości, dlatego nie jest używane.
Teologia Polityczna
przy okazji wspominam o spektaklach organizowanych przez Soli Dei i Teologię Polityczną - co drugi wtorek o godz. 20:30 w auli Starego BUW-u w ramach Sceny Faktu. O najbliższym, Norymberdze przeczytać można tutaj: http://www.solideo.pl/sd/index.php?ms1=pr=jekty&gr_id=3&ps_id=232&lang=pl

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/30-x-2007-wtorek-idzie-nocka-wieczr-ju.html

myśl na dziś
Oto jest klucz, który otwiera bramę Królestwa Niebieskiego: qui facit voluntatem Patris mei qui in coelis est, ipse intrabit in regnum coelorum — kto spełnia wolę mojego Ojca... ten wejdzie!
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 754


środa, 29 października 2008

[29 X 2008] czy małżeństwo niszczy seks?


czy rozmnażanie to atawizm?
Chadzając z radością na zajęcia z antropologii społecznej... odnoszę dziwne wrażenie. Jakie? Ano takie, że ludzie – szczególnie studenci socjologii – traktuję rozmnażanie jak atawizm.
Ot, rozmnażają to się małpy, świnie i ludy pierwotne! My się gzimy i mamy z tego przyjemność – na tym polega cywilizacja!
A mnie się zdaje, że na tym polega antycywilizacja, czyli ustrój hołoty. Tylko Łaska podnosi nas z poziomu hołoty, do poziomu Człowieka stworzonego na obraz Boży.

czy małżeństwo niszczy seks?
to tytułowe pytanie z ostatniej okładki bodajże WPROSTa. Odpowiedź jest prosta – jasne! Małżeństwo daje możliwość współżycia, czynności sakramentalnej. Daje człowiekowi możliwość wyrwania się z nędznego zwierzęcego stanu.
Jaka jest różnica między seksem a współżyciem w mojej terminologii? Pierwsze jest grzechem śmiertelnym, drugie czynnością sakramentalną. Przepaść między nimi. O!
demokracja a Schumpeter
kolejna posocjologiczna uwaga dotyczy demokracji. Bardzo ucieszył mnie tekst Schumpetera (nie pamiętam tytułu), który schlastał klasyczną koncepcję demokracji, proponując zamiast niej koncepcję instytucjonalną. Na czym polega różnica? Pierwsza buja w obłokach, idealizuje obywatela, przypisuje mu niezależność, racjonalność, znajomość dobra wspólnego, zakłada, że polityk jedynie wykonuje wolę ludu, etc. Koncepcja Schumpetera jest realistyczna – dostrzega rolę przywództwa, ograniczenia obywatela, to, że realizowana jest wola rządzących, etc. Uważam, że to adekwatny opis.
Szkoda, że nie jest on rozpowszchniony poza uniwersytetami. Na WOSie w szkołach wciąż pitoli się o koncepcji klasycznej, słodziutko i romantycznie idealizując sprawę. Ten typ gadaniny kojarzy mi się z Tuskiem i karierowiczami okołoplatformowymi, różnymi Młodymi Demokratami, etc. Klasyczna jest dla ludu – instytucjonalną posługują się politycy między sobą. Ludowi słodzimy, wobec siebie postępujemy szczerze.

pokolenie Stanisława
wczoraj wieczorem zdałem sobie sprawę z różnicy między doświadczeniem mojego pokolenia, a doświadczeniem pokolenia mojego Pradziadka, Stanisława. Pradziadek walczył w I wojnie światowej, potem został zesłany na Sybir, z którego uciekł i wrócił na piechotę do Polski. Później walka z bolszewikami (Lance do boju, szable w dłoń!)... i znów – II wojna światowa, a po niej noc komunizmu. Pradziadek zmarł w wieku 103 lat na początku lat 90. Statystycznie normalny stan świata za jego życia, to wojna. Coś dla mnie niewyobrażalnego. Nawet i dla Kolumbów, oni przeżyli o dwie wojny mniej.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/29-x-2007-poniedziaek-zaraz-czwartek.html

http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/29-x-2007-idzie-noc.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/29-x-2007-idzie-noc-cz-2.html

myśl na dziś
Katolik bez modlitwy...? To tak jakby żołnierz bez broni.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 435





wtorek, 28 października 2008

[28 X 2008] idą święta. Pora szukać dobrego prezentu!

1. Lance do boju, portfel w dłoń!
Miałem tego posta napisać 24 października, czyli w ostatni piątek, ale mi się nie udało. Nic to, nic to! Dziś bowiem dzielą nas całe dwa miesiące bez trzech dni do... Wigilii Bożego Narodzenia! W związku z tym świętem zwykliśmy dawać sobie prezenty, co wbrew pozorom nie jest obojętne dla wielu rzeczy.

2. Dlaczego prezenty są ważne?
Dlatego, że – jak każdą rzecz – można owo wzajemne obdarowywanie wykorzystać dla cudzego dobra w większym lub mniejszym – ujemnym zgoła – stopniu. Podarowanie komuś głupawego prezentu jest rzecz jasna mniej wartościowe od podarowania mu prezentu, który okaże się dla niego pożyteczny. Pożyteczność można stopniować ze względu na to w jak ważnej dziedzinie prezent okazał się być pożyteczny. Wełniana skarpeta jest być może prezentem pożytecznym, ale niewykluczone, że naszemu zmarźluchowi lepiej przysłużyłaby się (szczególnie z perspektywy nadprzyrodzonej) książka, która duchowo postawiłaby go na nogi. Nie oznacza to bynajmniej, że powinniśmy co roku tuczyć bliźnich tym samym, na wzór babci mojego kolegi, która każdej Wigilii przychodzi do Niego z torbą pełną książek o masonerii i Żydach.

3. Zacząć odpowiednio wcześnie
Warto zająć się zakupem prezentów dużo wcześniej. Nie tylko po to, by dokonać dobrego wyboru, albo nie przepłacić... ale przede wszystkim po to, by mieć za co zrobić zakupy. Źle byłoby, gdybyśmy musieli kupować byle co tylko ze względu na własne gapiostwo i fakt, że o konieczności kupienia choćby kilku prezentów przypomnieliśmy sobie dwa dni przed Wigilią.
Między innymi dlatego piszę dziś ten tekst – potraktujmy prezenty poważnie, zacznijmy je obmyślać odpowiednio wcześnie... i zróbmy zakupy po dobrej cenie! O tanim kupowaniu w internecie pisałem już w przypadku książek, co ponownie polecam lekturze – tym razem też będzie sporo o księgarniach, ale nie tylko!

4. co kupić?
Musimy zrobić przede wszystkim listę osób, które zamierzamy obdarować. Kupowanie kilku książek bez świadomości tego, komu którą damy niekiedy (nie zawsze!) nie jest najlepszą strategią.
Sporządzamy zatem listę osób, zastanawiamy się czego, która potrzebuje (biorąc pod uwagę całe spektrum potrzeb, tj. wszystkie ich rzędy)... i przystępujemy do zakupów, które powinny być maksymalnie tanie (bo to, czego nam z kolei trzeba, to oszczędność).
Na marginesie... wiele osób kupuje durne prezenty, motywując to przekonaniem, że gdyby kupiły coś poważnego, obdarowany nie byłby zadowolony. Na przykład gimnazjalista z rodziny, któreg interesują wyłącznie gry komputerowe i filmy pornograficzne miałby być ponoć niezadowolony, dajmy na to, z Rozmyślań o życiu kapłańskim św. bpa Pelczara. Hmmm... na pierwszy rzut oka z pewnością wolałby dostać miesięczny abonament w klubie go-go, ale lepiej dla niego, by ten kto go obdarowuje nie tylko dał mu Pelczara, ale i skutecznie zachęcił do lektury. Dobro przyciąga każdego – pamiętaj o tym i nie bądź małoduszny. Nie ulegaj pokusie dopasowania się do czyjegoś gustu. Nie wiesz, co kupić? Kup to, co kupić powinieneś. Albo to zrób – nie jest powiedziane, że prezent musi być kupiony.

4.1. książki
pierwszą klasą prezentów, które należałoby wyróżnić, to oczywiście książki. W znacznej większości przypadków najlepsza z możliwości. W życiu kupiłem już na prezenty setki książek i nie zamierzam z tym kończyć.

4.1.1. książki dla duszy
Z definicji, największy pożytek – jeśli jesteśmy umocowani w sprawach przyrodzonych (tzn. porządnie pracujemy nad swoim ludzkim rozwojem – zawodowym, intelekturalnym, kulturalnym) dają książki o tematyce nadprzyrodzonej. To, czego ludziom dziś brakuje, to porządna formacja duchowa.
Z tego względu sam najczęściej kupuję lektury ascetyczne, czy quasi-ascetyczne, dla mniej wyrobionego czytelnika. Mogę nawet powiedzieć, że mam nawet stały pakiet, na który składa się przede wszystkim Droga. Bruzda. Kuźnia., Przyjaciele Boga św. Josemarii Escrivy, oraz Rozmyślania o życiu kapłańskim św. Józefa Pelczara. Bardzo dobre są także żywoty świętych, np. wspaniała biografia założyciela Opus Dei pt. Śladami Boga , czy biografia św. o. Pio ...
Pozycji w tej dziedzinie jest wiele, radziłbym opierać się na klasyce – dzieła najnowsze niestety bardzo często są marniuchnej jakości. Jednym słowem – św. Jan od Krzyża, czy św. Tereska są wciąż niezwykle atrakcyjni.
Wyjątek być może stanowi twórczość pisarska i radiowa ks. Piotra Pawlukiewicza – można ją z wielką mocą polecić zarówno młodzieży, jak i starszym. Szczególnie osobom poszukującym, czy oddalonym nieco od Kościoła z jakichś względów.

4.1.2. książki dla ducha
Drugą kategorię wśród książek stanowią te nie związane z wiarą, ale nie pełniące funkcji ściśle utylitarnej. Będzie tu więc mowa o literaturze sensu stricto.

- proza
ostatnim wykwitem polskiej prozy, który czytałem, był Traktat o łuskaniu fasoli Wiesława Myśliwskiego i z radością go polecam, choć nie wiem, czy wcześniejsze dzieła jednego z ostatnich reprezentantów nurtu wiejskiego w naszej literaturze nie są godne większej rekomendacji. Co poza tym?
Swego czasu zauroczyła mnie proza Stefana Chwina, poleciłbym Kartki z dziennika, Esther oraz Krótką historię pewnego żartu
- publicystyka
jako, że nie powinniśmy pozostawać w tyle także w sprawach, które powinny nas obchodzić bezpośrednio oraz pośrednio (czyli w kwestiach szeroko pojętej polityki) – warto być może ułatwić swoim bliskim kontakt z bieżącą myślą polityczną. Jest to tym wartościowsze, im bardziej oryginalna myśl zostanie przedstawiona – warto bowiem wyrwać się z mainstreamowego, miałkiego paradygmatu. Dlatego polecałbym Rafała Ziemkiewicza (np. Michnikowszyznę. Zapis choroby albo Polactwo), Stanisława Michalkiewicza (np. W przededniu końca świata, albo Logika wystarczy) oraz Janusza Korwin-Mikkego (np. Nerwy puściły).

4.1.3. książki dla pożytku doczesnego
- poradniki

jeśli w naszym otoczeniu znajduje się pasjonat – warto albo wstrzelić się w jego hobby, albo spróbować zainicjować nowe. Być może dla pań najlepsza byłaby
książka kucharska albo np. słynna książka Kim Kiyosaki pt. Bogata kobieta.
Ciężko jest wyczuć, jakiego hobbystę masz obok siebie, ale na pewno nie warto kupować byle czego. Jeśli już kupujemy poradnik, to porządny. Zamiast kiepskiej broszurki na temat inwestowania, lepiej kupić np. legendarnego Inteligentnego inwestora Benjamina Grahama za ponad 50,00 zł. Całe szczęście większość księgarni internetowych ma porządne wyszukiwarki produktów, więc na pewno znajdziesz kategorię, której Ci potrzeba.
Wielką ilość podręczników znajdziesz na stronie wydawnictwa Złote Myśli, które powoli kończy akcję wyprzedaży pozycji drukowanych. Książka, która szczególnie przykuła ostatnio moją uwagę, to zbiór wywiadów z ludźmi, którzy osiągnęli sukces w e-biznesie. Inspirująca lektura - e-biznes jako sposób na sukces
- podręczniki
być może, jeśli mamy w rodzinie dziecko, albo studenta nie warto psuć mu Wigilii dając mu brakujący podręcznik... ale jeśli widać, że pomoc w szkole by się przydała, warto wykorzystać także tę okazję, do podarowania czegoś, co w dyskretny i atrakcyjny sposób pomoże w problemach szkolnych. Dobrym rozwiązaniem są podręczniki audio do nauki języków obcych – przede wszystkim stanowią adekwatną metodę do zagadnienia, poza tym, są po prostu tanie. Poza tym atrakcyjnie wyglądają także lektury w wersji audio, ale lepiej być może zachęcić dziecko do samodzielnego czytania, niż odsłuchiwania lektury z komputera.

4.1.4. książki dla dzieci
jak wiadomo, dzieci to przyszłość, dlatego nie warto kupować im byle czego. Nie chodzi o to, by książka była pięknie wydana... tylko żeby niosła dobry przekaz. Od dłuższego czasu prym na tym polu dzierży C.S. Lewis ze swoimi Opowieściami z Narnii . Wydaje się jednak, że przed nim także było coś dla dzieci – np. stare chrześcijańskie legendy i baśnie, albo niezapomniana twórczość braci Grimm. Dzieci nie umiejące czytać z radością posłuchają czytanych bajek (sam pamiętam jak wielką radość sprawiał mi Tata puszczając z magnetofonu baśnie, albo pieśni legionowe), ostatecznie – chętnie przejrzą kolorowe książeczki.
4.1.5. książki, o których głośno
w tym roku w tej kategorii nie ma alternatywy – Agata. Anatomia manipulacji. Jeśli jesteś nowym czytelnikiem gnyszkobloga – dowiesz się z niej także i o roli tego bloga w całym zamieszaniu. Lektura obowiązkowa. Najwyższa rekomendacja!
4.2 muzyka i film
muszę przyznać, że ta działka nie jest moją najmocniejszą – szczególnie film... Jedyne, co mógłbym polecić, to chyba Pasja Mela Gibsona. Jeśli zaś chodzi o muzykę, to pozostanę przy ulubionym Marku Grechucie, Nieszporach ludźmierskich Jana Kantego Pawluśkiewicza, czy genialnej wprost Kolędy domowej Antoniny Krzysztoń, której słucham w Święta już trzeci rok.
4.3. różności
- ucz dziecko życia
pamiętam swoją radość, gdy Tata założył mi konto dla młodzieży w oddziale KredytBanku w naszym mieście... Dziś to samo możesz zrobić przez internet, np. zakładając izzyKonto w mBanku. Twoje dziecko nie tylko będzie mogło uczyć się obsługi rachunku przez internet, zarządzać kieszonkowym, ale i samodzielnie doładować sobie kartę pre-paid do telefonu.

4.4. kawa i herbata
jeśli w okolicy masz zapalonego degustatora herbat, czy kaw – a można mu odpuścić prezent książkowy (tak naprawdę nigdy nie można – zawsze coś ciekawego się znajdzie) – w internecie można znaleźć także najwymyślniejsze mieszanki herbaciane i kawowe. Ogromną ich ilość oferuje np. poznański sklep godi.pl

4.5. sakralia
przez internet możesz dziś kupić nawet sakralia – różańce, wisiorki, etc. Niestety, większość z nich, to marna tandeta... Z tego, co widziałem, na uwagę zasługują być może różańce na palec, np. taki
Niestety, polskie sakralia wciąż oscylują w estetyce sacro-disco.
4.6. ubrania
- ewangelizacja wizualna czeka na Twoje piersi
Jeśli chodzi o Polskę, to najlepsze koszulki ewangelizacyjne produkuje Fronda. Dziś niestety nie działał link do działu koszulkowego Xięgarni Ludzi Myślących, ale mam nadzieję, że w przyszłości zacznie działać. Jeśli nie – podaję link do strony głównej – http://www.xlm.pl/
- koszulki Lacha
osobną kategorię stanowią koszulki produkowane przez pierwszego neosarmatę internetu – słynnego grafika Lacha. Choć cała twórczość tego pana jest wyjątkowa, ale koszulki zasługują na szczególną uwagę.
Pierwsza, jak i druga kategoria dotyczy tak naprawdę każdego – od zbuntowanych młodzieńców, po nobliwych ojców rodzin. Proszę mi wierzyć – w koszulkach Frondy widziałem już prawie każdy typ człowieka!

- bielizna damska
ta kategoria na końcu. Siłą rzeczy... nie każdy jest mężem albo narzeczonym. Wybór jest ogromny i dobrze opisany – tj. ciężko pomylić rozmiar. Z pomocą przychodzi znów poznański godi.pl
---------------------------------------------
Przeczytałeś? Podobało się? Zagłosuj na posty z mojego bloga na blogfrogu!
a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/28-x-2007-xxx-niedziela-zwyka.html

http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/28-x-2007-zanim-czytelnicy-zawin-si-w.html

Myśl na dziś
Większość tych, co mają problemy osobiste, „mają je” z powodu egoistycznego myślenia tylko o sobie.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia , nr 310


poniedziałek, 27 października 2008

[27 X 2008] poniedziałek, ogłoszenia, ogłoszenia!

szczególny post przedwigilijny...
będzie jednak jutro! Dziś sporo ogłoszeń za to!

Centrum Myśli JP II zaprasza
Centrum Myśli Jana Pawła II serdecznie zaprasza studentów i doktorantów na cykl papieskich seminariów akademickich "Logos zaangażowany".
W tym roku proponujemy do wyboru 4 ścieżki tematyczne:
- "Europa jako zawód i powołanie"
prowadzenie: dr Michał Łuczewski (Instytut Socjologii UW)
- "Róbcie jak uważacie, bylibyście wy i wasza partia później tego nieżałowali" - pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny
prowadzenie: dr Paweł Skibiński (Instytut Historyczny UW)
- "Etos w krainie oglądalności - reaktywacja. Warsztaty dziennikarskie wduchu Jana Pawła II"
prowadzenie: red. Marek Zając (dziennik "Polska")
- "Dywizje polskiego Papieża. Wpływ Jana Pawła II na życie społeczne ipolityczne w Polsce"
prowadzenie: dr Tomasz Żukowski (Instytut Polityki Społecznej UW)
Spotkania odbywają się raz w miesiącu w siedzibie Centrum (ul. Foksal 11).
Czekamy na Wasze zgłoszenia do 31 października.
Szczegółowy program zajęć, biogramy prowadzących, terminarz oraz formularz zgłoszeniowy na stronie www.centrumjp2.pl i na http://www.centrumjp2.pl/node/3678



lekarze o aborcji
Pierwsza informacja nadesłana w dzisiejszym odcinku bloga! Już ją wykorzystałem, tj. przeczytałem z radością rzeczony artykuł i zamierzam stworzyć polemikę z nim. Nim ją jednak wrzucę, myślę że warto aby Czytelnicy się z owym milusińskim tekstem zmierzyli... ogłaszam konkurs na polemikę - termin nadsyłania prac do 3 listopada!

Witay :)
Polecam przeczytaniu nastepujacy artykuł z tym zastrzeżeniem, iz jego lektura moze nieco podburzyc i wyprowadzic ze stoickiego spokoju na dluzszy czas. Ale... mysle ze warto znac argumenty osób (lekarzy!) stojacych po przeciwnej stronie barykady w sporze o zycie nienarodzone.Pozdrawiam i cichutko licze na podzielenie sie wrazeniami.
e**** [imię do wiadomości redakcji gnyszkobloga]

Artykuł "Dlaczego ma to robić lekarz?" str 137-139


ONZ o aborcji
informacja nadesłana i ważna:

Panie Maćku
otrzymalem wczoraj alarmującego maila z USA o kampanii środowisk pro-abrocyjnych w USA i gdzie indziej skierowanej wobec ONZ (karta praw) celem uczynienia aborcji uniwesralnym prawem. Spotkało sie to z reakcja środowisk przyjaznych życiu nienarodzonych. Email w załaczeniu a link do podpisania petycji (wersja polska) poniżej. Zachęcam do upowszechnienia.

http://www.c-fam.org/publications/id.102/default.asp

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/27-x-2007-sobota-sobota.html

http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/2728-x-2007-sobotaniedziela-pan-jezus.html

myśl na dziś
Oto lekarstwo na twoje niepokoje: cierpliwość, czystość intencji i patrzenia na rzeczy z perspektywy nadprzyrodzonej.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 853


niedziela, 26 października 2008

[26 X 2008] niedziela, a Słońce Peru przygrzewa!

zapraszamy, zapraszamy

Najnowsza Pogadanka Inwestorska już gotowa! Za dwa miesiące Wigilia... z tej przyczyny w poniedziałek specjalny wpis na gnyszkoblogu!

przy niedzieli


a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/26-x-2007-kiepskie-reklamy-mam.html


myśl na dziś
Prawdziwej modlitwie, która absorbuje całego człowieka, nie tyle sprzyja samotność na pustyni, ile raczej skupienie wewnętrzne.

św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 460

czwartek, 23 października 2008

[23 X 2008] czwartek, św. Jana Kapistrana

dr Nijakowski
z Gazety Polskiej dowiedziałem się wczoraj, że jeden z moich ulubionych ćwiczeniowców z Instytutu Socjologii, dr Lech Nijakowski jest współautorem jakiegoś listu poparcia dla Wojciecha Jaruzelskiego. Piotr Lisiewicz wychłostał w swojej rubryce satyrycznej autorów listu, w tym mojego drogiego Doktora. Cóż poradzić, ja listu bym nie podpisał, czy powinienem wspomnieć o tym przed kolokwium...?
Haider
wprawdzie sam odnotowałem ten fakt, ale nie zwróciłem na niego uwagi Czytelników - ostatnio zginął niejaki Joerg Haider, przywódca austriackich wolnościowców, którzy zdobyli ostatnio dwucyfrowy udział procentowy w torcie, jakim jest parlament austriacki. Teraz pora na tego drugiego, bo w Austrii są obecnie dwie partie wolnościowe. Reszta, to socjaldemokraci i chadecy.
Powiem krótko - ciężko mi uwierzyć w to, że Haider po prostu zginął. Jego niewygodność każe mi skłaniać się ku tezie, że jednak był to zamach. To wydaje mi się po prostu bardziej wiarygodne.
swoją drogą...
a swoją drogą, na przykładzie Haidera widać, że w tzw. demokracji liberalnej daje się zmieniać paradygmaty, daje się zmieniać układ sił zastany przez dziesięciolecia. Zresztą co tam Austria. Przykład Kościoła, który pierwotnie był wywrotowym kółkiem rybackim, mówi wszystko. Odwagi!
a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/23-x-2007-wtorek-po-poniedziaku.html

myśl na dziś
Rozmyślanie. — O ustalonym czasie i godzinie. — Jeżeli czynimy je, kiedy jest nam wygodnie, oznacza to brak umartwienia. A modlitwa bez umartwienia jest mało skuteczna.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 446

środa, 22 października 2008

[22 X 2008] Szable do boju, lance w dłoń!

anty-antyrelatywizm
na antropologii dowiedziałem się ostatnio, że niejaki Geertz napisał książkę „Anty-antyrelatywizm” na temat relatywizmu kulturowego (a więc koncepcji, zgodnie z którą antropolog nie ma prawa wartościować kultur, które poznaje), w której twierdzi, że sam relatywizm nie ziębi go, ani grzeje, ale musi go bronić przed głupolami antyrelatywistami. Przytacza tam przykład anty-antykomunizmu i anty-antyaborcjonizmu.
W pierwszym przypadku chodzi o komisję McCarthy'ego, która śledziła infiltrację stalinowską w USA (rzecz bardzo zmitologizowana przez współczesnych postkomunistów i pożytecznych idiotów). Jednym słowem – w latach pięćdziesiątych każdy porządny człowiek powinien był występować przeciw McCarthy'emu, bo głupotą było wietrzenie wszędzie szpiegów (przytaczam twierdzenie Geertz'a). No, nie wiem, nie wiem... chyba tak mogą sądzić albo pożyteczni idioci, albo agenci wpływu. Nie wiem kim jest Geertz. W drugim zaś porównaniu o to chodzi, że każdy porządny człowiek musi zwalczać przeciwników legalności zabójstw prenatalnych. Dlaczego? Ponoć dlatego, że choćby mu się proceder nie podobał, musi czuć wstręt do ohydnej opresji ideologicznej ze strony zwolenników niezabijania.
Hmmmm... pangrzyzga się zastanowił, przemyślał i orzeka, co następuje.
Otóż, o ile jestem w stanie wyobrazić sobie kogoś, kto pilnuje, by antyrelatywiści posługiwali się poprawnymi rozumowaniami oraz metodologią – ten jegomość pilnuje zasad, stanowiących o prawdziwości – nie zajmuje wówczas stanowiska. Być może podobnie jest w przypadku maccarthyzmu – ktoś może stoi na straży zasad, np. by ludzi nie wsadzano do więzienia bez wyroku. Ale nie potrafię wyobrazić sobie anty-antyaborcjonisty, który nie zajmuje stanowiska w sprawie samej aborcji. Dlaczego? Dlatego, że jest to sprawa fundamentalna – chodzi bowiem o to, jak traktujemy możliwość legalnego mordowania obywateli. Tu nie ma kompromisu – albo jesteśmy za mordowaniem, albo przeciw. Jeśli przeciw – proszę wybaczyć, ale wobec ludobójstwa, które się rozgrywa ciężko jest nie stosować różnych metod.
Gdy dzieje się Holokaust – rzeczą chwalebną jest przeciwdziałanie mu wszelkimi środkami. Gdy dzieje się Babykaust – również. Ktoś, kto twierdziłby 70 lat temu, że Holokaust być może jest zły, ale jednak jest konieczny, więc trzeba nauczyć się z nim żyć i zwalczać tych świrów z partyzantki, którzy są radykałami, bo z nim walczą.
Pies drapał relatywizm kulturowy, maccarthyzm i lustrację. Babykaust to zupełnie inna sprawa.

lektura obowiązkowa
uwaga, uwaga! Na Gnyszkoblogu pojawił się nowy dział z prawej strony – chodzi o zbiór linków „Lektura obowiązkowa”. Póki co ubogi, ale gdy poznajduję w internecie resztę książek, rozwinę należycie. Zaprezentuję tam książki niezbędne do poznania kodu kulturowego panagrzyzgi. Jeśli ktoś uważa, że mnie nie rozumie – to jest lektura dla niego. Jeśli ktoś uważa, że rozumie – być może dowie się, że nie do końca. Książki warte uwagi, dla każdego. Tak uważam.

szable do boju, lance w dłoń!
jak to jest, że ludzie, bądź społeczeństwa, dążąc często ku samozagładzie, nie zaczynają temu przeciwdziałać? Ciekawe zagadnienie. Wydaje mi się, że źródło takiego stanu rzeczy ma charakter psychologiczny, jeśli nie duchowy. Otóż, jeśli grupa dąży ku samozagładzie, najczęściej większa część jej konstytucji obyczajowo-polityczno-ekonomicznej jest wadliwa, niewydolna. Aby zawrócić z tej drogi, należy zanegować większą część rzeczywistości. Z pewnością pojawiają się jednostki, bądź grupy, które proponują jakąś zmianę systemową poprawną z punktu widzenia katastrofy, która ma nastąpić. Rzecz jednak nie polega na tym, by mieć rację, ale na tym, by większość ją poznała i uznała.
Najczęściej jednak większość nie zamierza zmieniać tego, do czego się przyzwyczaiła. Dlaczego? Wydaje mi się, że po prostu dlatego, iż nie ma na to wystarczająco odwagi. Odwaga jest cnotą, czyli sprawnością duszy. Jeśli ktoś nie ma wystarczającej odwagi, by walczyć z własnymi skłonnościami – ciężko o cnoty społeczne. Ciężko o to, by żarłok, albo rozpustnik – skoro nie ma ochoty i siły by wziąć się w karby – miał ochotę na stanięcie wbrew sądowi ogółu i zaangażowanie się w kampanię, o której wszyscy „rozsądni”, mówią, że jest przegrana. Zresztą nie trzeba być szczególnie niewładnym duchowo, by pewna doza gnuśności wlała się do serca. Każdy ma taką skłonność... po co reagować zawczasu, gdy jeszcze tak naprawdę nie wiadomo, czy żyjemy w zagrożeniu... a może jakoś to będzie, etc. Tymczasem – są na tym świecie rzeczy, które naszym filozofom się nie śniły i w każdej chwili możemy paść ofiarą zuchwałej, chamskiej akcji ze strony jakiejś mniejszości, czy nawet państwa, bądź organizacji międzynarodowej.
Szable do boju, lance w dłoń! Bolszewika, goń, goń, goń!
doniesienia medialne
Szef kuchni z Leeds, przy okazji zwycięzca pierwszego konkursu "Mister Gay UK", zasztyletował swojego kochanka, pokroił na kawałki i ugotował. Kończy się właśnie jego proces - donosi BBC.
Pierwszy zwycięzca konkursu "Mister Gay UK", Anthony Morley nie przyznał się do zamordowania 33-letniego Damiana Oldfielda. Jednak dowody, między innymi fragmenty ugotowanego ludzkiego mięsa zabezpieczone w kuchni oskarżonego, świadczyły przeciwko niemu. Również zeznania pracowników pobliskiego baru szybkiej obsługi, który Morley odwiedził bezpośrednio po wdarzeniu i tam przyznał się do morderstwa zadziałały obciążająco. Sąd w Leeds uznał 36-latka winnym "okropnego, przerażającego i dziwnego" morderstwa. Zgromadzona na sali sądowej publiczność zareagowała aplauzem. Niektórzy członkowie składu sędziowskiego opuścili budynek sądu ze łzami w oczach.
podaję za maile, który cytował złowrogi serwis gazeta.pl
Tymczasem homoseksualiści zaplanowali na jesień nowe eventy - złożenie kwiatów na Wawelu przy grobie Władysława Warneńczyka, ponoc pierwszego rodzimego pederasty, oraz jakowąś orgię publiczną w Warszawie. Może choc tym razem krakowska Kuria zajmie jakieś stanowisko, bo jak na razie wydanie książki promującej homoseksualizm wśród młodzieży przez ZNAK (który przez Kurię jest promowany) - mimo wielu protestów - nie wywołało żadnej reakcji. Podobnie zresztą jak kolejne antykościelne ekscesy redakcji Tygodnika Powszechnego, który wciąż ma asystenta kościelnego i przydomek katolickie pismo społeczno-kulturalne na winiecie...

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/22-x-2007-czarny-poniedziaek.html

myśl na dziś
Wśród lawiny ludzi bez wiary, bez nadziei i pośród umysłów, które się miotają na granicy rozpaczy w poszukiwaniu sensu życia, ty spotkałeś cel: Jego! I to odkrycie ustawicznie będzie wnosić w twoje życie nową radość, będzie cię przekształcać i ukazywać ci codziennie niezliczoną ilość pięknych rzeczy, których nie znałeś a które pokazują, jak radosną jest szerokość drogi, która prowadzi do Boga.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 83





wtorek, 21 października 2008

[21 X 2008] wtorek, bł. Jakuba Strzemię, biskupa

Nowy Ład?
Słyszałem, że niejacy Bush Dżordż, Józef Manłel Barozo i Sarkozi w Camp David naradzali się w kwestii stworzenia nowego ładu światowego. Nie wiem, jak Czytelnicy, ale Pangruszka czuje się zagrożony.

„tak?” zamiast „nie?”
mam nadzieję, że nie tylko ja zauważam pewien coraz popularniejszy zwyczaj, rozpowszechniony szczególnie w sferach tzw. elyty, czyli lumpeninteligencji spod znaku postmodernizmu, dekadencji i Gazety Aborczej. Jest to zwyczaj językowy. Polega na wtrącaniu przy każdej okazji – z pewnością na poparcie własnej tezy – słowa „tak?” z wyraaaaaźnie przedłużonym „a”. Choć na końcu mamy pytajnik, to owo „taaak?” brzmi trochę jak twierdzenie, żądanie przyznania nie racji, a raczej potwierdzenia, że zrozumiało się objawiony przekaz z ust Autorytetu.
Manierę tę często spotykam na Uniwersytecie, szczególnie wśród młodej kadry. Jak dla mnie – podobnie jak i inne maniery – nieco obciachowy zwyczaj.


błędy, błędy
poza tym – co też jest przytykiem do tego środowiska – istnieją takie błędy, które powtarza każde pokolenie. Wiedza o ich zgubnych skutkach nie jest przenoszona z pokolenia na pokolenie i nie nikną. Jakie to są błędy? Ano te, związane z popędami. Każde pokolenie myśli, że da się zorganizować świat tak, by nie trzeba było pracować oraz tak, że każdy będzie robił to, co chciał, bez ponoszenia zgubnych konsekwencji. W ogóle, to wydaje mi się, że każde też ma swoją „rewolucję seksualną” - nie mam pewności, bo badań historycznych nie zrobiłem, ale przeczucie, owszem.
Dopiero otwarłszy umysł na wiarę, człowiek może łatwo uodpornić się na wiele ciągot – zarówno szkodzących jemu samemu, jak i bliźnim.


przywiązanie do trupa
Oleńka przypomniała mi wczoraj wyborny rozdział w mojej ulubionej książce z dziedziny duchowości, której znajomość zawdzięczam Spowiednikowi. Mowa o Rozważaniach o życiu kapłańskim św. Bpa Józefa Sebastiana Pelczara, które wydano ostatnio ponownie, a które najgoręcej polecam każdemu. Rzecz jest bardzo przydatna nie tylko księżom. Na kilkaset rozdziałów, tylko paręnaście odnosi się tylko do księży – resztę stanowi porządna literatura ascetyczna, konkretne wskazówki, analiza powszechnych problemów, przydatne każdemu katolikowi. Ba, każdemu człowiekowi.
Ale, ale... mieliśmy mówić o tym, co przypomniała mi Oleńka. Otóż, rozdzialik o grzechu ciężkim. Pelczar przyrównuje tam trwanie w grzechu ciężkim do przywiązania do siebie i noszenia przy sobie, w każdej sytuacji – trupa. Proszę sobie wyobrazić w razie pokusy cuchnącego trupa, którego się do siebie przywiązuje i wszędzie nosi...


św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 724



niedziela, 19 października 2008

[19 X 2008] niedziela, kambek z rekolekcji!

po rekolekcjach
już po rekolekcjach. Pangrzyzga dziękuje Czytelnikom za modlitwę, jutro wraca do blogowania, a tymczasem zaprasza do poznania pewnego Świętego... którego wspaniałą biografię czytał podczas rekolekcji. Wystarczy kliknąć w piękną zdjęcióweczkę.
No, i jeszcze taka myśl przyszła mi do głowy... Musicie się teraz modlić o wdrożenie postanowień z rekolekcji. Taki już los Czytelnika - musi dbać o moją duszę, żebym się nie zbisurmanił. Modlitwy nigdy za wiele, a nuż natchnie Was Pan Bóg także do wsparcia materialnego... hehehe...




a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/o-ju-pno.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/eby-si-nikomu-nie-nudzio.html

myśl na dziś

Jak pragnie Nauczyciel, winieneś być solą i światłem, będąc w pełni zaangażowanym w tym świecie, w którym przyszło nam żyć i we wszelkiej działalności ludzkiej. – Światłem, które oświeca umysły i serca. Solą, która dodaje smaku i chroni przed zepsuciem. Dlatego, jeśli zabraknie ci gorliwości apostolskiej, staniesz się nijaki, bezużyteczny, zawiedziesz innych, a życie twoje stanie się absurdem.
św. Josemaria Escriva, Kuźnia, nr 22









środa, 15 października 2008

[15 X 2008] środa, św. Teresy z Avila, w czyje piersi bije się Aborcza?

Nowa Pogadanka już gotowa!
Aborcza wczoraj
Dostała piękne kopy od redaktorów Rzeczpospolitej na jednej stronie. Po pierwsze p. Maja Narbutt wskazała kto ma się w czyje piersi bić w kwestii Simona Zapylacza, zwanego Molem - do niedawna bożyszcza lewaków i komunofilów z Aborczej. Rzecz jasna w odpowiedzi na artykuł, z którego dowiadujemy się, że największą winę ponosi p. Narbuttowa, a to z tej przyczyny, że sugeruje, że Mol to prymityw i zarażał z premedytacją, a poza tym, to jest rasistką i miała pewnie dziadka w endecji. P. Narbuttowa pięknie oddała.
Obok zaś Wildstein wpisał się znanej tokefemowej pederastce, niejakiej pannie Laszuk do sztambucha. Również z klasą. Co to ma wspólnego z Aborczą? Właściciela - spółkę AGORA S.A. oraz to, że obie redakcje znajdują się pod panowaniem michnikofilii wykształciuchowskiej swoistej, której żenujące skutki można czytać i słyszeć codziennie.
Aborcza dzisiaj...
wstydzi się kogo? Rzecz jasna Prezydenta! Jaki stąd wniosek? Powtarzam go któryś raz. Umysłowość ludności z redakcji przy ul. Czerskiej polega na ciągłym biciu się w cudze piersi oraz wstydzeniu się wszystkiego. W podobny sposób, jak ludzie z Faktu w kółko wskazują co jest SZOKIEM!, HAŃBĄ!, etc. - oni wskazują czego każdy ma się wstydzić oraz nad czym ubolewać.
Prymitywny behawioryzm.
rekolekcje
jutro jadę na wieczór na rekolekcje! Proszę o modlitwę w intencji ich owoców. Wrócę dopiero w niedzielę po południu, więc bloga do końca tygodnia nie będzie.
co w ich czasie?
Polecam w tym czasie lekturę poprzednich postów - a jakże! - albo udanie się na zakupy poprzez gnyszkobloga. Tolle et lege, Złote Myśli, Gnyszkokiosk oraz Gloria24 tylko na to czekają - szczególnie, że święta Bożego Narodzenia szybko się zbliżają...
a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/poniedziakowy-viecir.html

myśl na dziś
Nie da się doskonale miłować Boga, jeśli pozwalamy, by egoizm lub apatia zwyciężały w odniesieniu do bliźniego.
św. Josemaria Escriva, Bruzda , nr 745

wtorek, 14 października 2008

[14 X 2008] pornoulotki atakują!

pornoulotki

od pewnego czasu, wraz z pewną osobą, zastanawiam się nad pornoulotkami, które roznoszą przyczajeni panowie po Warszawskich ulicach, wtykając je pod wycieraczki samochodów. O tym, że są zjawiskiem niepożądanym, nie muszę chyba nikogo informować. Zwłaszcza panów, którzy mają na względzie cnotę czystości...

No, ale cóż - kwestia dotyczy tego, jak ze zjawiskiem prawnie walczyć. Moją uwagę zwrócił ostatnio ów jegomość, z którym na spółkę podjąłem temat (zresztą na Jego wniosek - dzięki!), na rozwiązanie czeskie, które doniesienie prasowe opisuje następująco:

-----------------------------------------
Władze czeskiej Pragi wprowadzą zakaz rozpowszechniania ulotek reklamujących usługi erotyczne. Przeciwko ulotkom są nie tylko mieszkańcy Pragi, ale i zagraniczni turyści.
Kolorowe ulotki reklamujące salony z usługami erotycznymi rozdawane są masowo na ulicach starej Pragi. Często nachalnie wręczane są przechodniom lub umieszczane za wycieraczkami parkujących samochodów.

Rada Miejska Pragi zamierza już od 1 czerwca poważnie ograniczyć ten proceder. Wyznaczono już miejsce, gdzie ulotki te będą mogły być rozdawane bezkarnie. Jest to odcinek ulicy prowadzącej do wysypiska śmieci, które znajduje się na obrzeżach miasta. Osoby lub firmy propagujące salony erotyczne poza tym wyznaczonym miejscem będą mogły być ukarane grzywnami od tysiąca do prawie 7 tysięcy euro.
[źródła nie podaję, bo bezbożne]
-----------------------------------------
Z tego, co mi wiadomo, w Krakowie rzecz zwalczono po prostu przez posądzenie o zaśmiecanie terenu. Żadnego sporu aksjologicznego - ot, po prostu pornoulotki zaśmiecają ulice.

nie ma polskiego, katolickiego Rockefellera
niestety - cienko u nas z tym. Temat nasunął mi się po rozmowie w wąskim gronie na krakowskim Kongresie Konserwatywnym. Przypomniał mi się dziś pod wpływem maila z wydawnictwa Złote Myśli, które wydało ostatnio książkę o wdzięcznym tytule E-biznes jako sposób na sukces w której być może nie byłoby dla szerszego grona nic interesującego, poza prezentacją sylwetek kilkunastu osób, które stały się bogate dzięki internetowi. Poczytać o tych, którym się udało, a którzy niekiedy robią wrażenie na czytelniku swoim młodym wiekiem jest bardzo pożyteczne...
Wyzwala bowiem w człowieku energię, by wpaść na pomysł - nieraz nawet mało odkrywczy - który okaże się strzałem w dziesiątkę pod względem zwiększania przychodów. Myślę, że jest to miła lektura dla każdego, kto wyszedł poza paradygmat - Siedź cicho w pracy i módl się o podwyżkę!

To, co powinno jednak szczególnie zainteresować Czytelników gnyszkobloga, to sylwetka Pawła Królaka, twórcy księgarni Tolle et lege, który być może będzie naszym pierwszym katolickim Rockefellerem...

Oczywiście Czytelnicy woleliby, żeby to Pangruszka był pierwszy... dlatego niechaj ruszą do zakupów, albo przejrzenia oferty reklamodawców na moich stronach, albo... doładowywania kart telefonicznych przez mBank, co od dziś będę intensywnie reklamował pod każdym postem! Wystarczy założyć sobie darmowe e-konto w mBanku, przelać na nie pieniążek... i regularnie doładowywać kartę przez bannerek pod postem. Prawda, że proste?

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/przyjmijmy-e-jest-przed-poudniem.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/dobra-grzyzga-strzelaj-pan-nawijk-bo.html

myśl na dziś
Nie wystarczy być dobrym: trzeba na takiego wyglądać. Co byś powiedział o krzaku róż, który dawałby wyłącznie kolce?
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 735

[14 X 2008] dziś foto - wspomnienie wielu świętych

pangrzyzga z opycin

a tak pangrzyzga wyglądał podczas opycin połączonych ze zmówinami u Oleńki. Czytelniczki proszę o wyrażanie zachwytów w komentarzach. Zdjęcia Oleńki nie zamieszczam, bo Czytelnicy mogliby w sercu porzucic swe dotychczasowe damy pod wpływem tego widoku...


myśl na dziś

Śmiejesz się, gdy ci mówię, że posiadasz “powołanie do małżeństwa”? — A właśnie że je posiadasz: tak jest, powołanie. Poleć się świętemu Rafałowi, aby cię — jak Tobiasza — doprowadził w czystości aż do kresu drogi.

św. Josemaria Escriva, Droga, nr 27



poniedziałek, 13 października 2008

[13 X 2008] poniedziałek, bł. Honorata Koźmińskiego

gdzie byłem, gdy mnie nie było?
Jak widać, ostatni post został opublikowany w czwartek. Nie wspominam o Pogadankach Inwestorskich, z których ostatnia powstała dawno, a tę planowaną na przedpoprzedni weekend wciąż tworzę, nie wyszedłszy od czasu podróży na opycino-zmówiny u Oleńki z etapu konspektu.
Cóż się takiego wydarza? Ano, ma pangrzyzga bardzo dużo do roboty – moc zajęć zarówno na Politechnice, jak i Uniwersytecie, a obok nich jeszcze parę pobocznych zajęć związanych nie tyle z samym sobą, co bliźnimi. Powiem krótko – granicę przeciążenia mam na wyciągnięcie palca, mam nadzieję, że w sesji nie okaże się, że ją przekroczyłem. Czytelnicy niech się już o to modlitewnie postarają. O!

jesienna deprecha
No, ale gdzie byłem w ostatni weekend? Otóż, na Kongresie Konserwatywnym w Krakowie. Jak było? Ależ, nie będę się publicznie dzielił wrażeniami, skoro sam Kongres nie był publicznie rozgłaszany, muszę jeno napisać, że jesienny Kraków – o dziwo – wprawił mnie w melancholię. Oczywiście nie jest to wina samego Krakowa, ale trzeba przyznać, że pangruszka wrócił w marnej kondycji, którą zmienia do dziś. Jesienna deprecha?
Przy okazji – pozdrawiam marsz. Marka Jurka oraz prof. Legutkę, który – jak już wspomniałem po lekturze wywiadu z nim po publikacji „Eseju o duszy polskiej” - albo czyta tego bloga, albo jest żywym dowodem na to, że można niezależnie, z różnym bagażem życiowym dojść do tych samych wniosków obserwując różne części jednego społeczeństwa!

normalni, czy wielodzietni?
Na pewno już o tym pisałem na blogu, ale powtórzę. Przymiotnika „normalny” używamy w dwojakim znaczeniu: statystycznym i normatywnym. Czy bycie cudzołożnikiem jest normalne? W sensie statystycznym jak najbardziej, w sensie normatywnym – wręcz przeciwnie. Ot, dla przykładu.
W tym kontekście proponuję na nowo przemyśleć kwestię rodziny. Co jest normalne w jakim sensie? Żeby nie przeciągać rozważań, powiem krótko – w sensie statystycznym wielodzietność to kuriozum, zaś w sensie normatywnym – absolutna normalka. Ciągnąc sprawę dalej – w tym samym duchu udzielmy odpowiedzi na pytanie – który model jest patologiczny? Ano, właśnie...
Oliwka atakuje
kontynuuję sprawy rodzinne – i wracam do kwestii podróżniczych, gdyż poniższe dwie subnotki będą inspirowane podróżami.
W czerwcu b.r. jechałem do Oleńki pociągiem. W przedziale siedziała kilkuletnia Oliwka z rodzicami (chyba już kiedyś o niej wspominałem – to ta, która wygarnęła mamie to, że najpierw na nią krzyczy, a potem płacze, że nie może mieć więcej dzieci). Wariowała, figlowała, wchodziła mi na kolana – wulkan energii. Wcielała się przy tym w różne postacie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie były to jakieś zmanierowane telewizyjne księżniczki, coś między Isaurą, a Milagros ze „Zbuntowanego anioła”, albo i Brook z „Mody na sukces”. Sytuacja, w której dla małej dziewczynki wzorem są – nie bójmy użyć się tego słowa – dziwki... nie należy do pożądanych. Tym bardziej, im bardziej wczuwa się w te role i nimi przejmuje.
Jednym słowem – telewizor plus dziecko równa się kłopoty.

Bluźnierstwo w filmach
natomiast, gdy jechałem do Frankfurtu, prócz sytuacji z młodymi Rosjanami i panem w dresie, miałem także przegląd współczesnego amerykańskiego filmotwórstwa. Byłem po prostu zniesmaczony chamstwem żartów, seksualnych sugestii – i rzecz jasna przytyków natury religijnej.
Te filmy są naprawdę beznadziejne – więc albo czytam, albo po prostu zamykam oczy, co zaleca Oleńka, by mi odpoczęły. O!
Chociaż... powinienem raczej powiedzieć kierowcom: „Panowie, do ciężkiej cholery, te głupoty oglądają w autokarze dzieci... Puszczają Panowie takie coś u siebie w domu?”.

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/zblia-si-dzie-papieski.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/przedwieczr-sobotni.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/pno-ju-pno.html

myśl na dziś
Gdybyśmy jako chrześcijanie żyli prawdziwie zgodnie z naszą wiarą, nastąpiłaby największa rewolucja wszystkich czasów... Skuteczność współodkupienia zależy także od każdego z nas! — Pomyśl nad tym.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 945


czwartek, 9 października 2008

[9 X 2008] czwartek, bł. Wincentego Kadłubka

odbicie?

dziś Amerykanie się nie popisali. Chyba jednak mamy coś na wzór paniki. Co to znaczy? Wiadomo - ten, kto ma wolną kasiorkę, wsysa tanie akcje, tym bardziej im są tańsze.

feminizdka

mam w Instytucie Socjologii taką koleżankę, feministkę. Patrzy na mnie bykiem, uczesana dziwacznie, nadąsana, przekłuta kolczykiem jednym i drugim. Przerąbane mam chyba z samego wyglądu, ale posiadanie w plecaku Gazety Polskiej i Najwyższego Czasu! oraz św. Josemaria na pulpicie laptopa przelały czarę goryczy.

Dziś chciałem ocieplić sytuację żartem, a ściślej rzecz ujmując - wybić Ją z tego neofickiego, feministycznego nadąsania. Otóż, żartuję sobie z panem z bufetu na temat cen ciepłych napitków, które powinny stanieć po obniżce stóp procentowych w USA i podchodzi owa dama zakupić wafle ryżowe. Produkt znany mi dobrze dzięki Oleńce. Mówię zatem porozumiewawczo: O! Koleżanka styropian kupuje!, na co Ona z pogardą godną lepszej sprawy: Może i styropian, ale bardzo zdrowy!, na co ja - człek prosty i szczery, oznajmiłem: Może i tak, ale raz jak zjadłem, miałem rozwolnienie.

Damesa zniesmaczona poprosiła, by oszczędzić Jej szczegółów. Ja zaś ubawiłem się setnie i zachodziłem w głowę dlaczego symptomy nowoczesności np. u homoseksualistów są czymś postępowym, a prezentowane u mnie wywołują niesmak.

prof. Krzemiński

bajki prof. Krzemińskiego nt. katolicyzmu zasługują na osobne omówienie. Dziś raczył palnąć, że teraz to już tak bardziej nie chodzi o to, by ludzie się nawrócili na katolicyzm, tylko o to, że teraz zbawienie to polega na tym, by ludzie i społeczeństwa byli przepełnieni miłością.

Ziemkiewicz strikes back
no, ale co się dziwić, jeśli dziś na schodach widziałem prof. Krzemińskiego z herbatką w jednej i Gazetą Aborczą w drugiej ręce? Poprosimy Rafała Ziemkiewicza o wyjaśnienie:

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/prawie-w-samo-poudnie.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/wtorek-wieczr.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/prosz-koniecznie-obejrze.html

myśl na dziś

Jeżeli jesteś dość wytrwały, żeby brać udział w kilku lekcjach dziennie, jedynie dlatego, że tam zdobywasz pewną wiedzę, bardzo ograniczoną, dlaczego nie masz wytrwałości, żeby chodzić do Mistrza, który zawsze pragnie cię nauczyć mądrości życia wewnętrznego, mającego smak i treść wieczną?

św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 663



środa, 8 października 2008

[8 X 2008] wtorek - świat już się zawalił?

sesyje
dziś bohaterska sesja na warszawskiej giełdzie. Udało się odrobić straty z otwarcia (które zresztą miało miejsce w niezwykle trudnych warunkach - Japonia sypnęła do pieca 9% w dół, USA zamknęły się średnio -5%) - przy podwyższonych obrotach! Jest to światełko nadziei na to, że dołek mamy tuż, tuż (pytanie tylko, czy jest to dołek absolutny).
Ciekawym przypominam o prognozie Wojciecha Białka z SEB TFI, który odkrył, że krachy i odbicia najczęściej mają miejsce w środku października...
Dzisiejsza sesja w USA też napawa optymizmem!
bądźcie jak dzieci
wbrew pozorom, to o czym mówi Pan Jezus w Mt 18,3 nie odnosi się do jakiegoś zdziecinnienia, albo ogłupienia, tylko raczej do definicji z Ps 131, gdzie dziecko, to miły bobasek, którego nakarmiono i odstawiono od piersi matki. Bądźcie jak dzieci, znaczyłoby zatem przede wszystkim Bądźcie ufni.
Przypomniała mi się ta myśl zapisana podczas lektury Psalmów tego roku w Kleinheubach. Zachęcam do lektury Pisma Świętego - rzecz jasna!
Przy okazji - proszę o modlitwę za nowo narodzone dziecko mojego brata ciotecznego, które podłapało zapalenie płuc, lub inne choróbsko tego rodzaju.
kobiety uciekają do islamu
tymczasem niemieckie niewiasty uciekają do islamistów. Gdzieś czytałem artykuł o tym, że choć psy się wiesza na Islamie i jego stosunku do kobiet, to muzułmanie w kwestiach Amora są popularni. Dlaczego? Nie jest to trudne do odgadnięcia - są poważni, zdyscyplinowani, mają kręgosłup moralny. W przeciwieństwie do zblazowanych Niemiaszków, którym w głowach tylko pornosy, piwo i łatwa robótka. Zniewieściali faceci... A kobieta, cokolwiek miałaby na ustach - szuka bezpieczeństwa i mężczyzny. Choćby bajkopisarze z wydziałów humanistycznych zadkretowali, że jest inaczej!
Czy ten sam element pojawił się w historii Simona Mola, którego stan ponoć uległ ostatnio pogorszeniu? Myślę, że nie. Ale mogę się mylić.
przypominamy...
o ustawianiu stałych zleceń i doładowywaniu telefonów przez mBank. Gnyszkoblog needs your help!
ogłoszenia drobne
Poszukuje się menedżera do poprowadzenia fyrmy na pół roku w zamian za niemal 100% udziału w zyskach. Szef bierze urlop. Zgłoszenia proszę prywatnie.
a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/przedwieczr-po-zajciach-przed-zajciami.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/10/8-x-2008-wtorek-wiat-ju-si-zawali.html
myśl na dziś
Może cię przerazi to słowo: medytacja. — Przypomina ci książki w czarnych i starych okładkach, szmer westchnień lub modłów jak rutynowe śpiewki... Ale to nie jest medytacja. Medytować oznacza rozważać, kontemplować, że Bóg jest Twoim Ojcem, a ty Jego dzieckiem, które potrzebuje pomocy; a potem dziękować mu za to, czego ci już użyczył i za wszystko, co ci jeszcze da.
św. Josemaria Escriva, Bruzda, nr 661


wtorek, 7 października 2008

[7 X 2008] socjopatia na UW, wtorek, NMP Różańcowej

co muszę, a czego nie muszę?
Do czego to doszło! Doszło do tego, że muszę pisać bloga w środkach komunikacji. No, ale tak to już jest, gdy pracy ma się huk, koordynuje się kilka przedsięwzięć równocześnie i studiuje na dwóch i pół kierunku. No, ale można powiedzieć, że chciała tego Grzyzga sama, więc ma. Ale oprócz tego, proszę o modlitwę w tej intencji, by ta praca – będąc dobrze przeżywana – była dla mnie pomocą na drodze do świętości.

Poniżej zaś zdjęcie zrobione przez Tomka dziś rano pt. Mistrz przy pracy. Hehehe...


weekendy, weekendy
siostra moja opowiadała mi kiedyś, że Władysław Bartoszewski ma pozajmowane weekendy na dwa lata wprzód – wszelkiej maści dyskusjami, akademiami, zlotami, panelami, konferencjami... Myślałem, że to musi być miłe. Teraz podobnie – choć w o wiele mniejszej skali jest ze mną – mam zaplanowany każdy weekend do połowy listopada. Jeden z nich zajmą rekolekcje, ale to – z prośbą o modlitwę – jeszcze zaanonsuję.


opyciny się udali
w ostatni weekend u Oleńki. Na opycinach i zmówinach. Od biedy – na zaręczynach też. Otóż, aktu woli przygotowania się i przystąpienia do Sakramenu Małżeństwa dokonaliśmy dawno, tym razem natomiast potwierdziliśmy go publicznie i wyraziliśmy w zestandaryzowany w Rytuale rodzinnym sposób, otrzymując błogosławieństwo Rodziców. Później zaś zajęliśmy się opycinami i zmówinami, tj. wzajemnym poznaniem Rodziców i ustaleniami dotyczącymi ślubu i wesela. Zdjęć przezornie nie wklejam – od czasu sprawy Agaty, nieco bardziej dbam o prywatność, szczególnie, gdy nie jest to bezpośrednio moja prywatność.

co w związku z tym?
w związku z tym – rzecz jasna – proszę o modlitwę. Coś ten dzisiejszy wpis cały poświęcony na intencje modlitewne! Ale co poradzić, gdy istnieją potrzeby? Na tym jednak nie koniec, bo mam pomysł, którym chciałbym się podzielić.
Otóż, zainspirowany tym, co kiedyś napisałem o wsparciu gnyszkobloga (a co można przeczytać klikając w bannerek „wspieraj bloga” pod postem), wpadłem na pomysł następujący. Gdyby każdy stały Czytelnik ustawił sobie stałe zlecenie na koncie – np. na 5,00 zł miesięcznie – na moje konto (którego numer można przeczytać po lewej stronie, byłoby mi bardzo miło. Ale nie tylko miło! Dlaczego? Proszę jeszcze raz przeczytać notkę powyżej...

tato, doładuj mi konto
ale jest jeszcze pożyteczniejszy sposób! Np. doładowania karty pre-paid za pośrednictwem mBanku na tej stronie: http://www.mbank.net.pl/3246. Wystarczy otworzyć sobie darmowe konto w mBanku i doładowywać z niego kartę telefoniczną. mBank się cieszy, że ma prowizję od doładowania, ja się cieszę, że mam część prowizji mBanku, a Czytelnik się cieszy, bo ma konto w mBanku, 20% doładowania gratis i może robić to przez internet. A jeśli ładnie poprosi, to otworzy sobie rejestr w Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych w tymże mBanku i będzie mógł zacząć inwestować, czemu zresztą sprzyja obecna sytuacja na rynku, o czym poniżej.

wczorajsze dnie
wczorajdzy dzień nie należał do najweselszych dla posiadaczy akcji. Wszystkie parkiety nurkowały z imponującą mocą. Także i u nas. Jeśli chodzi o giełdę warszawską, nie powiedziałbym o panice – ze względu na standardowy poziom obrotów, które ledwo przewyższyły miliard złotych. W USA sesja dość pocieszająca – udało się zmniejszyć spadku o połowę, powstała dość miła formacja świecowa. Zobaczymy czy znajdzie kontynuację.
Dlaczego o tym piszę i dlaczego pisałem powyżej o Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych? Otóż, inwestycje zaczyna się w głębokiej bessie... W chwili, gdy jest panika mamy do czynienia z najlepszą okazją inwestycyjną. Ja wiem, że emocje podpowiadają – uciekaj! Świat się wali... Ale historia uczy, że takie zawalenia się powtarzają... i za każdym razem towarzyszą im podobne emocje (bo niby jakie mają towarzyszyć?). Prześledźcie wykres historyczny amerykańskich indeksów, np. DJIA i zastanówcie się, które miejsca były najlepszym momentem na wejście... i zdajcie sobie sprawę z tego, że nastroje musiały wtedy przypominać nastroje krów w rzeźni).

socjopatia a rok temu
niekiedy, gdy poprzechadzam się po Kampusie Centralnym UW, ogarnia mnie socjopatia...

a rok temu
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/gregoriansy-daj-w-niedziel-czadu.html
http://maciejgnyszka.blogspot.com/2007/10/z-ostatniej-chwili-pangrzyzga-nie-pi.html

myśl na dziś
Różaniec Święty to potężna broń. Używaj jej z ufnością, a skutek wprawi cię w zadziwienie.
św. Josemaria Escriva, Droga, nr 558



ciekawostki:

Pierwsze w Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe!
Aktualny PageRank strony maciejgnyszka.blogspot.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO